To jest coś o czym nie myślałam nigdy tak dosłownie. Że mój stan emocjonalny podczas rytuału w jakimś sensie określa jakość efektu, nie tylko fakt że coś robię. Czy to znaczy że powinno się w ogóle odkładać rytuał jeśli jest się w bardzo złym miejscu emocjonalnie?
A jak się robi klarowność jak się jest zupelnie roztrzesiona? Bo to brzmi jak najpierw naucz sie pywać a potem wskoczymy do wody 🙂
Szczerze to trochę gorzej niż przed kontaktem. Wtedy przynajmniej nie było oczekiwania. Teraz każda wiadomość to znowu czekanie, czy będzie kolejna. Jakbym zamieniła jeden rodzaj napięcia na drugi.
Rozumiem co mówicie i trochę mi to otwiera oczy. Bo myślałam że jak on napisał, to sukces. A teraz siedzę i czekam na kolejną wiadomość i jest chyba gorzej niż było.
Ale jak można być w gorszym miejscu jeśli ten kontakt wrócił? Szczerze pytam, bo z mojej perspektywy kontakt to jednak plus, nie minus.
Ja też chciałam zapytać o to samo co Ravenna. I czy cokolwiek da się jeszcze zrobić żeby zmienić ten kierunek, skoro rytuał już jest zrobiony i już działa, tylko jakoś tak krzywo?
To jest właściwe pytanie i myślę że Kunia albo Kometka mogą to lepiej wyłożyć, ale z mojej strony, nie zawsze da się przekierować coś co już poszło. Czasem lepiej zamknąć to co jest i zacząć od nowa z czystą intencją niż próbować naprawiać coś w ruchu.
To jest bardzo istotna informacja. Jeśli ten wzorzec nieregularności był wcześniej, to rytuał go nie stworzył, tylko przywrócił sytuację do punktu gdzie ten wzorzec istnieje. Pytanie jest inne, co Ewelina chciała zmienić tym rytuałem i czy to była zmiana wzorca czy tylko wznowienie kontaktu.
Chciałam żeby wrócił kontakt. Tyle. Nie myślałam tak precyzyjnie o tym co dalej. To był impuls, byłam bardzo zdenerwowana i po prostu zrobiłam.
A no i tu właśnie lezy problem który kometka opisywala wczesnij. Ze robimy z emocji i impulsywnie i potem mamy to co mamy. Nie mowie ze to źle, po prostu czesto tak jest i potem sie nie możemy dziwić że jest dziwnie 🙂
To wraca nas do oryginalnego pytania z tego wątku, czy można to spowolnić albo przekierować. Kunia, co byś powiedziała o zamknięciu obecnego i otwarciu nowego z lepiej sformułowaną intencją? Czy jest jakiś sensowny sposób żeby to zrobić?
To brzmi jakby trzeba sie było najpierw zastanowić nad sobą bardziej niż nad rytuałem. I to jest chyba najtrudinejsza część bo jak sie jest zakochaną to sie mysli tylko o tym żeby on wrócił a nie o tym jakiej relacji sie tak naprawdę chce.
I to jest najuczciwsza rzecz jaką napisałaś w tym wątku. Serio. Bo to 'nie wiem' jest ważniejsze niż jakikolwiek rytuał.
Jak to 'puszczenie intencji' wygląda w praktyce bo to brzmi abstrakcyjnie? Dosłownie siedzisz i myślisz 'puszczam to'?
Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam pytanie do Eweliny. Czy ty w ogóle chcesz być w relacji z kimś kto zawsze miał nieregularny kontakt? Bo czytam to co piszesz i zastanawiam się czy problem nie jest głębiej niż sam rytuał.
To jest pytanie które mnie boli. Szczerze. Bo z jednej strony tak, chcę, a z drugiej każda ta cisza między wiadomościami to jest dla mnie małe piekło. I tak było zanim zrobiłam rytuał, i tak jest teraz. Może naprawdę to nie jest kwestia rytuału.
Czyli jakeś sie sama nie zmienisz to żaden rytuał nie pomże? To jest trochę zniechęcjące szczrze mówiąc. Bo co, idź najpierw na terapię a potem rób rytuały?
A co jeśli ktoś nigdy nie jest w spokojnym miejscu kiedy potrzebuje rytuału? Bo z reguły robi się je właśnie wtedy kiedy jest trudno, nie kiedy jest dobrze. Trochę błędne koło.
Nie pisałam nic przed rytuałem. Miałam w głowie to czego chcę i tyle. Teraz rozumiem że to był błąd, ale wtedy o tym nie myślałam. I teraz siedzę z tym co mam i nie wiem co dalej.
Też byłam w podobnym miejscu i nie pisałam żadnej intencji przed, myślałam że wiem o co chodzi i wystarczy. A potem przez kilka tygodni dostawałam sygnały których nie umiałam odczytać i dopiero jak to opisałam słowami to zrozumiałam że moja 'oczywista' intencja wcale nie była taka oczywista. Ewelina, naprawdę spróbuj to zapisać, nawet teraz, po fakcie.
Chcę żeby on chciał być ze mną naprawdę. Nie od czasu do czasu, nie jak mu pasuje. Naprawdę. I teraz kiedy to piszę to widzę że tego nie miałam w głowie kiedy robiłam rytuał. Miałam 'chcę żeby wrócił' i to by wyjaśniało te wiadomości bez treści.
To jest naprawdę istotna różnica. 'Chcę żeby wrócił' to jeden cel, a 'chcę żeby chciał być ze mną naprawdę' to zupełnie inny. Pierwszy jest o kontakcie, drugi jest o jakości relacji. Rytuał wykonał to pierwsze i utknął, bo drugie nie było częścią intencji.
Ale skąd wiadomo że tamten jest 'niedokończony'? Ewelina dostała kontakt, czyli zadziałało. Czy to nie znaczy że się zakończył bo cel został osiągnięty?
Dodam tylko że z perspektywy pracy z energią, zamknięcie starej intencji zanim zacznie się nową to jest też kwestia tego żeby nie ciągnąć ze sobą ładunku emocjonalnego który był przy tamtym. Jeśli tamten rytuał był robiony z desperacji, a nowy miałby być z jasności, to warto najpierw fizycznie i emocjonalnie zaznaczyć ten przejście. Inaczej nowa intencja siada na tym samym gruncie co stara.
A to zamknęcie musi być jakimś ritułałem czy można po prostu napisać na kartce 'kończę to' i spalić? Pytam bo nie wszystko co czytam w internecie jest dostępne praktycznie.
Mam pytanie do Eweliny, bo mi chodzi po głowie od kilku postów. Jak ona teraz opisuje czego chce, to brzmi bardzo konkretnie i spokojnie. Ale wcześniej pisała że te wiadomości to dla niej małe piekło. Czy to się jakoś zmieniło w trakcie tej rozmowy, czy nadal jest w tym samym miejscu emocjonalnie?
Szczerze? Ta rozmowa mi trochę poukładała w głowie. Nie rozwiązała niczego z nim, ale rozumiem teraz co się mogło stać i dlaczego reagowałam tak panicznie na te wiadomości. To nie był on, to był rytuał który przyniósł to czego prosiłam, a ja oczekiwałam czegoś więcej. I te moje oczekiwania biły się z tym co przychodziło.
