Mam dziwny problem i nie wiem, czy ktoś miał podobnie. Zrobiłam rytuał połączenia, skupiony na konkretnej osobie, z różową świecą i olejem jaśminowym. Nastawiałam się, że to potrwa, że efekty przyjdą może za kilka tygodni. Tymczasem ta osoba odezwała się po kilku godzinach. Nie po dniach, nie po tygodniu, po kilku godzinach. I teraz jestem trochę zdezorientowana, bo ten kontakt przyszedł bardzo intensywnie, a ja byłam w połowie gotowa na tę sytuację. Mam teraz poczucie, że chciałabym trochę przesunąć to w czasie, wyciszyć, nie urywać, ale jakoś ostudzić tempo. Czy coś takiego w ogóle ma sens, żeby spowalniać rytuał, który już zadziałał?
To jest ciekawy przypadek, bo większość osób narzeka, że efekty nie przychodzą wcale albo za wolno. Ale rozumiem ten dyskomfort, szczególnie kiedy sama się nie jesteś gotowa na kontakt. Powiedz mi jedno, czy robiłaś rytuał z konkretną datą w zamyśle, jakimś terminem, czy po prostu rzuciłaś intencję bez określonego czasu?
Słyszałem, że intencja bez zakotwiczenia w czasie płynie najszybszą dostępną ścieżką, jakby energia szukała najmniejszego oporu. Ale nie jestem pewien, czy to wyjaśnienie trzyma się kupy we wszystkich przypadkach. Kometka, ty co o tym sądzisz?
O rany, nigdy bym na to nie wpadła, że rytuał może zadziałać za szybko i że to może być problem. Myślałam, że szybko to zawsze dobrze. To chyba znaczy, że ten rytuał był bardzo dobrze przeprowadzony, nie?
Niekoniecznie. Szybkość efektu mówi więcej o stanie energetycznym obu osób i o tym, jak bardzo połączenie już istniało, niż o jakości samego rytuału. Czasem wystarczy mały impuls, jeśli energia między dwojgiem ludzi jest już napięta jak struna. Ewelina, czy ta osoba to ktoś, z kim masz jakąś nierozwiązaną historię, bo to by wyjaśniało tempo?
A ja właśnie zastanawiam się czy można w ogóle cofnąć takie coś, czy to nie jest tak, że raz puszczone już nie wraca? Bo słyszałam różne opinie na ten tmat i nie wiem co o tym myśleć
Cofnąć w sensie anulowania to trudne, szczególnie jeśli efekt już nastąpił i kontakt już jest. Ale spowolnić albo ustabilizować tempo, tak żeby sytuacja nie galopowała, to już inna sprawa. Są rytuały zamknięcia, które nie niszczą połączenia, ale jakby przykręcają zawór. Używa się do tego czasem czarnej świecy jako przeciwwagi, albo pracy z woskiem, który zastyga i symbolizuje zatrzymanie procesu w miejscu.
Przepraszam, że wchodzę z buta, ale jestem ciekaw jednej rzeczy. Skąd wiadomo, że to ten rytuał zadziałał, a nie zwykły zbieg okoliczności? To szczere pytanie, nie atak.
Dodam do tego, że jeśli mamy do czynienia z sytuacją, gdzie energia między osobami jest już aktywna, to praca z czakrą serca i jej świadomym wyciszeniem może dawać podobny efekt co rytuał, ale bardziej subtelnie. Nie jest to od razu praca magiczna, bardziej energetyczna higiena, żeby twoje własne pole nie ciągnęło tej sytuacji dalej w tempie, którego nie chcesz.
Słuchałam tej rozmowy i mam pytanie do Energetyczki. Jak wygląda takie wyciszenie czakry serca w praktyce? Czy to jest coś, co się robi raz i wystarczy, czy trzeba to powtarzać?
Z tego co czytam, to wygląda jakby rytuał zrobił swoje, ale ty nie byłaś gotowa na efekt, który wywołałaś. I teraz nie chodzi o spowolnienie czegoś zewnętrznego, tylko o to, żeby sama nadążyć za sytuacją. To trochę inna kwestia niż techniki hamowania rytuału, bo tamta osoba i tak już jest w tym kontakcie. Co zrobisz z tym kontaktem to jest teraz ważniejsze pytanie, nie?
Tak, masz rację. Chyba sama się trochę zgubiłam w tym, czego właściwie szukam. Bo z jednej strony chciałam kontaktu, z drugiej teraz kiedy jest, to nie wiem co z nim zrobić. I zaczęłam myśleć, że może można jakoś przyhamować, żeby mieć chwilę oddechu.
i to jest właśnie clou. Bo techniki spowolnienia rytuału istnieją, ale jeśli główny problem jest twój wewnętrzny, a nie zewnętrzna energia, to żadna technika tego nie rozwiąże. Możesz zablokować zewnętrzny przepływ i dalej siedzieć z tym samym chaosem w głowie.
Właśnie, bo ja jak słucham tej rozmowy, to mam wrażenie, że wszyscy zakładają, że Ewelina powinna teraz siedzieć i czekać aż sama dojdzie do siebie. Ale co jeśli sytuacja nie czeka? Kontakt jest, on pewnie coś oczekuje, a ona jest zagubiona. To naprawdę trudne.
A ja mam pytanie, bo trochę się zgubiłam. Czy to wyciszenie czakry serca to coś co można zrobić przed rozmową z tą osobą, tak żeby być bardziej spokojną w kontakcie? Czy raczej to się robi wtedy kiedy nie ma kontaktu, żeby się nie nakręcać?
Ale wróćmy do tych świec bo mnie to nadal najbardziej ciekawi. Kometka pisała, że czarna świeca działa jak absorber nadmiaru energii. Czy to znaczy, że po takim rytuale z czarną świecą ta osoba może poczuć jakiś chłód z twojej strony? Że to działa na zewnątrz, nie tylko na ciebie?
I to jest chyba sedno całego problemu. Ogólna intencja daje energii wolną rękę, a energia idzie najłatwiejszą drogą, nie najwygodniejszą dla ciebie. To trochę jak życzenie bez doprecyzowania warunków. Dostajesz to o co prosiłaś, ale bez żadnych ram.
Podobnie. Choć powiem ci, że nie zawsze tak było i też miałam sytuacje gdzie efekt był, ale warunki nie takie jak bym chciała. Uczysz się na tym. Ewelina jest teraz w podobnym miejscu, tyle że po fakcie, i pytanie co z tym teraz zrobić.
A czy jest jakaś metoda żeby, nie wiem jak to ująć, doprecyzować intencję retroaktywnie? Tzn. rytuał już zadziałał, kontakt jest, ale czy można teraz jakoś dostawić ramy, które nie były na początku?
No i właśnie o to chodzi. Jeśli sytuacja jest jeszcze płynna, to jest sens działać. Ale Ewelina, powiedz mi jedno, bo to jest dla mnie teraz ważne. Ten kontakt który wrócił, to jest codzienny, jakiś rytm się tworzy, czy to jest raczej sporadyczne odzywanie się?
Sporadyczne. Odezwał się kilka razy, rozmowa się toczyła, ale nie ma żadnej ciągłości. Nie wiem czy to przez niego, przez mnie, czy przez tę całą sytuację energetyczną o której mówicie.
To jest akurat dobra wiadomość w kontekście tego o czym rozmawiamy. Jeśli nie ma jeszcze ustalonego wzorca, to sytuacja jest naprawdę otwarta. Wzorzec tworzy się z powtórzeń i jeśli go nie ma, to jest przestrzeń do kształtowania. Nie mówię, że łatwa, ale jest.
Ale jak wygląda to tworzenie przestrzeni energetycznie? Przepraszam że tak podstawowo pytam, ale chcę dobrze zrozumieć żeby móc to potem zastosować.
Czyli jakby odpuścić myślenie o nim? Bo słyszałam to wiele razy i nigdy nie wiedziałam jak to faktycznie zrobić.
A da się w ogóle świadomie tę desperację wyciszyć? Pytam serio, bo kiedy jest się w środku takiej sytuacji, to ona jest po prostu obecna, nie za bardzo można ją wyłączyć.
To jest chyba jeden z najtrudniejszych aspektów całej tej pracy. Ewelina, mam pytanie trochę z boku, ale istotne. Czy zanim zrobiłaś rytuał, byłaś w tej desperacji, czy to był bardziej spokojny stan? Bo to zmienia całą interpretację tego co się dzieje.
Nie tyle błąd, ile po prostu to jest informacja. Silny ładunek emocjonalny przyspiesza efekty, ale też sprawia że intencja jest mniej czysta, bo miesza się z lękiem. I to jest właśnie możliwe wyjaśnienie dlaczego zadziałało szybko ale bez kształtu, którego chciałaś.
