Forum

Asystent AI
Rytuał miłosny a lę...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuał miłosny a lęk społeczny - czy może pomóc w zbliżeniu się do kogoś?

Strona 1 / 3

Wpisy: 84
Rozpoczynający temat
(@jarzebinka97)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad czymś, co może brzmieć trochę dziwnie, ale spróbuję. Mam koleżankę, która ma bardzo silny lęk społeczny - dosłownie trzęsą jej się ręce przy rozmowie z nowym człowiekiem, a co dopiero kiedy chodzi o kogoś, kto jej się podoba. I ona sama powiedziała mi, że myśli o jakimś rytuale miłosnym, nie żeby 'zmusić' tę osobę do czegoś, ale żeby sama poczuła się spokojniejsza w tej relacji. Jakby rytuał miał działać bardziej na nią niż na tamtą osobę. I teraz się zastanawiam - czy to w ogóle tak może działać? Czy rytuały miłosne mogą pomagać w sensie takiego wewnętrznego odblokowania, a nie tylko w tym klasycznym rozumieniu przyciągania kogoś?


Odpowiedz
136 odpowiedzi
Wpisy: 191
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

To bardzo ciekawe pytanie tak naprawde. Bo jak sie zastanowię, to wiekszość osób z którymi rozmawiałam o rytuałach miłosnych robiła je właśnie z tego powodu - nie żeby ktoś nagle się w nich zakochał z dnia na dzień, tylko żeby same poczuły się pewniej. Jedna znajoma robiła afirmacje połączone z rytuałem na pewność siebie przed spotkaniem i mówiła, że miała wrażenie jakby coś jej 'zsiadło' z barków. Nie wiem czy to rytuał, autosugestia czy jedno i drugie, ale efekt był.


Odpowiedz
Wpisy: 63
(@hematytka70)
Połączone: 3 lata temu

Zgadzam się z tym, co piszesz, ale chciałabym dodać jeden wątek, bo to nie jest takie proste jak 'rytuał na spokój i wszystko gra'. Lęk społeczny to konkretna sprawa, często zakorzeniona głębiej, i rytuał może być wsparciem, ale nie zastąpi pracy z tym lękiem od środka. Widziałam osoby, które robiły rytuały i czuły chwilową ulgę, ale potem wracały do punktu wyjścia, bo nie ruszyły tego, co siedzi głębiej. To nie znaczy, że rytuał nie ma sensu - ma, ale raczej jako coś towarzyszącego, nie jako jedyne wyjście.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@hela93)
Połączone: 12 miesięcy temu

A możesz powiedzieć więcej o tym 'zsiadło z barków'? Bo sama mam podobny problem i zastanawiam sie czy rytuał to cos dla mnie, ale nie wiem czy chodzi mi o tą osobę czy o to żeby w ogóle nie bać sie ludzi, rozumiesz? To są chyba dwa różne problemy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 191

@Hela93 No właśnie, to jest dobre pytanie i myślę że to są rzeczywiście dwie rózne rzeczy. Jeśli boisz się ludzi w ogóle, to rytuał miłosny jest trochę nie na miejscu, bo to nie jest jego zakres. To tak jakbyś brała aspirynę na złamane ramię - może trochę uśmierzy ból ale nie naprawi problemu. Rytuały na pewność siebie, na otwarcie się na innych - to już inna bajka i to ma więcej sensu w takim kontekście.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@radoslawa94)
Połączone: 2 lata temu

Chcę tu zaznaczyć jedną rzecz, bo obawiam się, że rozmowa zmierza trochę w kierunku 'rytuał zamiast terapii'. Lęk społeczny, ten prawdziwy, kliniczny, to stan który wymaga konkretnej pracy - czy to terapia, czy techniki ekspozycji, czy inne metody. Rytuał może towarzyszyć temu procesowi i być wsparciem psychologicznym, ale kiedy ktoś zaczyna traktować go jako alternatywę, to wtedy robi się niebezpiecznie. Nie mówię, że tak tu jest, ale warto to wyraźnie powiedzieć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarzebinka97)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 84

@Radoslawa94 Tak, rozumiem i zgadzam się, moja koleżanka jest zresztą po terapii i wie co to. Ona to traktuje bardziej jako takie... dodatkowe oparcie? Mówiła, że terapia dała jej narzędzia, ale czasem potrzebuje czegoś, co jest bardziej rytualne, namacalne. Jak jakiś gest który sobie sama robi przed trudną sytuacją. Czy to ma sens w ogóle w tej tradycji?


Odpowiedz
Wpisy: 545
(@leontyna)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ma sens i jest na to całkiem solidne wytłumaczenie, chociaż nie ezoteryczne, tylko psychologiczne. Rytuały - w szerokim sensie, nie tylko magiczne - pełnią funkcję regulacji emocjonalnej. Badania Alison Wood Brooks z Harvardu pokazały, że osoby wykonujące dowolny powtarzalny rytuał przed stresującym wydarzeniem wypadają lepiej i czują mniejszy lęk. To nie jest magia, to efekt przejęcia kontroli nad sytuacją. Pytanie jest natomiast, czy rytuał miłosny w szczególności ma tu jakieś specyficzne znaczenie, czy chodzi o samą strukturę rytuału jako takiego.


Odpowiedz
Wpisy: 300
(@wera80)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ale to co opisujesz to chyba działa na zasadzie placebo trochę? Tzn. skoro wierzysz że to działa, to działa? Czy jest tu coś więcej? Bo jak tak to stawiam, to nie wiem czy różni się to od np. noszenia ulubionego swetra przed randką bo 'w nim zawsze dobrze mi idzie'.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@leontyna)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 545

@Wera80 Placebo to nie jest słowo, którego bym tu używała, bo placebo ma w sobie to negatywne znaczenie 'udawania'. A regulacja emocjonalna przez rytuał jest jak najbardziej realna - zmienia stan fizjologiczny, spowalnia oddech, obniża kortyzol. To nie jest udawanie, to jest konkretny efekt. Co do swetra - tak, mechanizm jest podobny, ale rytuał ma zazwyczaj bardziej rozbudowaną strukturę intencyjną, co wzmacnia efekt. Przynajmniej tak to rozumiem.


Odpowiedz
(@auric05)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 96

@Leontyna To co mówi Leontyna jest ciekawe, ale mam pytanie do samego tematu. Jeśli ktoś robi rytuał miłosny z intencją 'chcę się zbliżyć do tej osoby' a nie 'chcę żeby ta osoba mnie pokochała', to czy to nie jest już rytuał na pewność siebie po prostu, tylko ubrany w szaty miłosnego? Zastanawiam się gdzie jest granica i czy ta granica ma w ogóle znaczenie w praktyce.


Odpowiedz
(@hematytka70)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 63

@Auric05 To jest bardzo trafne spostrzeżenie i sama się nad tym zastanawiałam. Myślę, że intencja robi tu ogromną różnicę - nie pod kątem etycznym nawet, tylko energetycznym. Rytuał nakierowany na 'otwórz mnie na relację z tą osobą' a 'przyciągnij tę osobę do mnie' to inne działania, nawet jeśli ktoś z zewnątrz patrząc powiedziałby że to 'ten sam rytuał miłosny'. Pierwsza intencja jest wewnętrzna, druga zewnętrzna, i to zmienia całą mechanikę.


Odpowiedz
Wpisy: 299
(@novaria)
Połączone: 3 miesiące temu

Słucham tej rozmowy i mam jedno pytanie, może głupie, ale - jak wy w ogóle mierzycie, że rytuał zadziałał? Znaczy, jeśli ktoś zrobił rytuał i potem podszedł do tej osoby i się nie trząsł, to skąd wiecie że to był rytuał, a nie po prostu ten dzień był lepszy albo ta osoba była miła i to rozładowało napięcie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@radoslawa94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Novaria To jest właściwie clou całej dyskusji. I szczera odpowiedź jest taka, że nie wiemy. Nie można tego rozdzielić metodologicznie. Ale z drugiej strony - czy to ma znaczenie, jeśli efekt jest? Jeśli ktoś wykonuje rytuał, wychodzi z domu spokojniejszy i lepiej nawiązuje kontakt, to czy dociekanie przyczyny zmienia cokolwiek w jego życiu? To filozoficzne pytanie i nie mam jednoznacznej odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@tarninka_65)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie, bo ja np. nie wierzę w rytuały jako takie, ale słuchając tej rozmowy zaczynam myśleć że może to nie jest kwestia wiary w magię tylko kwestia wiary w siebie? Że robisz ten rytuał, skupiasz się na tym co chcesz osiągnąć i to skupienie już coś zmienia? Chyba to mi bliżej do zrozumienia niż jakieś energie czy co tam.


Odpowiedz
Wpisy: 378
(@mimoza63)
Połączone: 2 lata temu

Jest jeszcze jeden aspekt który mnie tu uderza a nikt go nie poruszył. Rytuały miłosne mają często element symboliczny - świeca konkretnego koloru, konkretna godzina, konkretny kamień. I ta symbolika sama w sobie może działać na podświadomość. Czerwony kolor pobudza, róża kojarzy się z miłością i ciepłem - to nie jest magia w sensie dosłownym, ale bodźce sensoryczne, które zmieniają stan wewnętrzny. Ktoś z lękiem społecznym, kto przez kilka minut siedzi przy różowej świecy i myśli o ciepłej relacji, może wyjść z tego w innym stanie niż wszedł.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hela93)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 95

@Mimoza63 O, to mi się podoba, bo to nie wymaga wiary w dosłowną magię a można z tego skorzystać. A powiedz, są jakies konkretne symbole czy elementy w rytuałach które by pasowały do tego lęku społecznego? Czy to jest po prostu 'standardowy' rytuał miłosny tylko z inną intencją?


Odpowiedz
Wpisy: 173
(@polaryska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Dołączam bo ten temat mnie zainteresował. Ja kiedyś robiłam cos w rodzaju rytułu przed ważnym spotkaniem - nie miłosnym, ale generalnie na otwartość - i używałam do tego różowego kwarcu. Nie dlatego że 'w kamień wierzę' tylko że miło go trzymać w dłoni i to mnie jakoś uspokajało. I teraz mysle że może to jest właśnie ten mechanizm o którym piszecie? Że nie ma znaczenia czy to kamień ma moc czy nie, tylko że ON ci przypomina o intencji?


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@domicela05)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy ktoś z was naprawdę próbował rytuału konkretnie pod kątem lęku przed zbliżeniem się do kogoś, nie ogólnego spokoju? Bo to co opisujecie to fajne, ale mam wrażenie że trochę upraszczamy. Lęk przed konkretną osobą, kiedy ci się podoba i boisz się odrzucenia - to jest specyficzna emocja. Ciekawa jestem czy rytuał może dotknąć właśnie tego konkretnego lęku czy raczej działa na poziomie ogólnego stanu.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@hematytka70)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 63

@Domicela05 Miałam raz sytuację gdzie kobieta przychodziła do mnie z dokładnie takim pytaniem. Nie powiem, że zrobiłyśmy rytuał i wszystko się ułożyło, bo tak nie było. Ale sama praca przy rytualne - to co mówiła o tej osobie, co chciała poczuć, czego się bała - to był dla niej pewien rodzaj porządkowania myśli. I ona potem mówiła, że paradoksalnie po tym rytualne miała większą jasność co do tego, czego tak naprawdę chce od tej relacji. Czy to był efekt rytuału, czy po prostu rozmowy i skupienia - nie wiem. Ale coś się ruszyło.


Odpowiedz
(@domicela05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 94

@Hematytka70 To co opisujesz z tą kobietą jest ciekawe, bo to trochę zmienia perspektywę. Czyli sama praca przed rytuałem, to nazywanie czego się boję i czego chcę, może być ważniejsza niż sam rytuał? Pytam serio, bo zastanawiam się czy w takim razie można by to zrobić bez świec i całej reszty, tylko przez jakieś pisanie albo rozmowę ze sobą.


Odpowiedz
(@hematytka70)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 63

@Domicela05 Można, ale z mojego doświadczenia wynika, że fizyczny element coś zmienia. Pisanie to też rytuał, jeśli robisz to świadomie, ale kiedy masz przed sobą świecę, kamień, cokolwiek, to jest jakiś punkt skupienia poza głową. A lęk siedzi właśnie w głowie, więc to wyjście z niej na zewnątrz jest istotne. Chociaż nie powiem, że to jedyna droga.


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@tarninka_65)
Połączone: 2 lata temu

Ja się tu trochę gubię, bo rozmawiamy o rytuałach i o lęku i o symbolice i o placebo, i mam wrażenie że gdzieś po drodze zginęło pytanie z tytułu wątku. Czy rytuał miłosny może pomóc w zbliżeniu się do kogoś kiedy się tego boimy. I właściwie - jaka jest odpowiedź? Bo wybieram z tej rozmowy kilka odpowiedzi i wszystkie są inne.


Odpowiedz
Wpisy: 545
(@leontyna)
Połączone: 5 miesięcy temu

Odpowiedź jest taka, że zależy - i to nie jest wykręt, tylko rzetelna diagnoza. Zależy od tego co jest źródłem lęku, jak głęboko zakorzeniony jest ten lęk, czy rytuał jest zrobiony z intencją 'otwórzmy mnie' czy 'przyciągnijmy kogoś', i czy osoba traktuje rytuał jako jeden z elementów działania czy jako jedyne działanie. To nie jest prosta skala tak/nie.


Odpowiedz
Wpisy: 300
(@wera80)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ale to brzmi trochę jak odpowiedź na wszystko i nic jednocześnie. Nie zarzucam, tylko mam wrażenie że jak zawsze mówi się 'to zależy' to znaczy że właściwie nie wiemy. Czy jest coś konkretnego co by wskazywało że dla danej osoby rytuał będzie pomocny, a nie tylko neutralny?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mimoza63)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 378

@Wera80 Ja bym powiedziała, że jeśli ktoś już ma jakiś stosunek do symboliki, do rytuałów w ogóle, to jest większa szansa że to coś zrobi. Jeśli ktoś zupełnie nie wierzy i traktuje to z przymrużeniem oka, efekt psychologiczny będzie mniejszy. Nie dlatego że magia nie zadziała, tylko że ten element skupienia i intencji po prostu nie wystąpi. Trudno się skupić na czymś czemu się nie daje żadnego znaczenia.


Odpowiedz
(@novaria)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 299

@Mimoza63 Ale to trochę zamknięte koło, nie? Żeby rytuał działał, trzeba wierzyć że działa, a żeby wierzyć że działa, trzeba mieć jakieś doświadczenie że działał. Jak ktoś zaczyna, to skąd ta wiara?


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

Chyba nie chodzi o wiarę w sensie religijnym. Raczej o otwartość, nie trzeba byc przekonaną że zadziała, wystarczy że nie odpychasz z miejsca. Sama zaczynałam od pozycji 'spróbuję, może coś poczuję' i to wystarczyło żeby skupienie się pojawiło. To nie jest jak z modlitwą, gdzie wiara jest konieczna.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@hela93)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 95

@Feniksa55 A jak ty zaczęłaś? Tzn. co konkretnie zrobiłaś na poczatek, bo mam wrażenie że to ważne - od czego w ogóle zacząć jeśli ktoś nigdy nic podobnego nie robił a chciałby spróbować własnie pod kątem tego lęku?


Odpowiedz
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 191

@Hela93 U mnie to było dosłownie zapalenie świecy i zapisanie co chcę poczuć, nie co chcę żeby się stało. To rozróznienie jest dla mnie ważne - nie piszę 'chcę żeby on mi odpisał' tylko 'chcę czuć spokój kiedy do niego podchodzę'. I potem przez chwilę siedzę przy tej świecy i wyobrażam sobie to uczucie, nie sytuację. Może to brzmi banalnie ale ten krok od 'chcę X' do 'chcę czuć Y' jest dla mnie sednem.


Odpowiedz
(@jarzebinka97)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 84

@Feniksa55 To co Feniksa pisze o 'czuć Y' zamiast 'chcieć X' jest chyba kluczowe i to mi pasuje do tego co mówiłam o koleżance. Ona nie robi rytuałów żeby on ją polubił, tylko żeby sama czuła się mniej spięta przy nim. I to jest zupełnie inna intencja. Zastanawiam się czy to nie jest właśnie ta granica między rytuałem miłosnym a rytuałem na siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@radoslawa94)
Połączone: 2 lata temu

To rozróżnienie jest naprawdę istotne etycznie też, nie tylko praktycznie. Rytuał nakierowany na zmianę siebie nie narusza czyjejś autonomii. Rytuał nakierowany na zmianę czyjegoś zachowania wobec nas - tu już robi się dyskusyjnie, niezależnie od tego czy wierzymy w jego skuteczność czy nie. I myślę że wiele osób które tu mówi 'rytuał mi pomógł' właśnie intuicyjnie robiło ten pierwszy typ, nawet jeśli nie nazywały tego w ten sposób.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@auric05)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 96

@Radoslawa94 Chcę dopytać o ten etyczny aspekt, bo mnie on od jakiegoś czasu chodzi po głowie. Rozumiem że rytuał na siebie jest bezproblemowy, ale co jeśli intencja jest 'chcę być odważniejsza przy tej konkretnej osobie'? To nadal jest nakierowane na relację z konkretnym człowiekiem. Czy to już jest wkraczanie w czyjąś przestrzeń czy nie?


Odpowiedz
(@hematytka70)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 63

@Auric05 Moim zdaniem nie, bo ty pracujesz na swojej energii, swoim stanie. To tak jakby zapytać czy ubieranie się ładnie przed spotkaniem z kimś to manipulacja. Zmieniasz siebie, nie wywierasz presji na drugiej osobie. Granica jest tam gdzie intencja staje się 'niech on zrobi X' albo 'niech ona przestanie widzieć tamtego'.


Odpowiedz
Wpisy: 173
(@polaryska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ciekwe, bo nigdy tak o tym nie myślałam. Zawsze miałam wrażenie że rytuał miłosny to z definicji coś co ma 'przyciągnąć' kogoś, a tu wychodzi że można go robić zupełnie inaczej. To prawie jak afirmacja tylko z fizycznym elementem, tak?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rezeda01)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 46

@Polaryska Właściwie tak, i afirmacje też mogą mieć ten fizyczny element, np. pisanie ich ręcznie, mówienie ich na głos. To co odróżnia rytuał od afirmacji to chyba ta oprawa symboliczna i to skupienie w konkretnym momencie. Afirmacje robimy codziennie, rytuał to bardziej wyznaczony punkt w czasie. I myślę że dla kogoś z lękiem społecznym właśnie to wyznaczenie momentu może byc pomocne, masz konkretne 'przed i po'.


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@wrozbiarz06)
Połączone: 1 rok temu

A mam pytanie trochę z innej strony, bo patrzę na to z zewnątrz trochę. Czy ktoś miał sytuację odwrotną - zrobił rytuał i to nie pomogło, albo nawet pogorszyło? Bo tu cała rozmowa jest raczej o tym że pomaga, a chciałbym wiedzieć czy są jakieś sytuacje gdzie to nie jest dobry pomysł.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@leontyna)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 545

@Wrozbiarz06 Tak, i to ważne żeby to powiedzieć. Jeśli ktoś robi rytuał w stanie silnego lęku, prawie paniki, to skupienie na intencji jest niemożliwe i rytuał może wzmocnić ten stan, bo zamiast go uziemić, dostarcza kolejnego bodźca. Widziałam to. Poza tym jeśli ktoś ma tendencję do magicznego myślenia w sensie kompulsywnym, rytuały mogą wchodzić w ten schemat i zamiast pomagać, dawać złudzenie działania bez faktycznego wychodzenia do ludzi.


Odpowiedz
(@tarninka_65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 90

@Leontyna To ostatnie co Leontyna mówi jest dla mnie ważne, bo trochę się w tym odnajduję. Mam taką tendencję że jak czegoś się boję to szukam jakiegoś działania które 'zastąpi' to trudne działanie. I rytuał mógłby być takim zastępstwem. Tzn. zamiast podejść do tej osoby, robię rytuał i czuję że coś zrobiłam. I to jest niebezpieczne chyba?


Odpowiedz
(@domicela05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 94

@Tarninka_65 Myślę że sama odpowiedziałaś na swoje pytanie, i to całkiem trafnie. Jeśli rytuał zastępuje działanie, to jest problem. Jeśli poprzedza działanie i ułatwia je, to jest inna historia. Różnica jest w tym czy po rytuale wychodzisz do ludzi czy zostaje ci tylko spokojniejsze poczucie że 'zrobiłam co mogłam'.


Odpowiedz
(@hela93)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 95

@Domicela05 Ale jak to rozróznić w praktyce? Tzn. jak mam niby wiedzieć czy robię rytuał żeby potem wyjść do ludzi, czy żeby właśnie nie wychodzić? Z zewnątrz obie intencje mogą wyglądac tak samo.


Odpowiedz
(@domicela05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 94

@Hela93 Myślę że miernik jest jeden - co robisz po. Serio. Jeśli po rytuale czujesz spokój i wychodzisz, to był pomocny. Jeśli po rytuale czujesz spokój i zostasz, to był substytut. Sam rytuał nie wie o co ci chodzi, to ty wiesz.


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@tarninka_65)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie to jest moje pytanie od początku w zasadzie. Bo jak sama sobie analizuję dlaczego robię pewne rzeczy, to zwykle jestem pierwszą osobą która może się okłamać. Intencja brzmi pięknie, a w praktyce i tak siedzę w domu.


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

Ale jest jeszcze ta środkowa sytuacja - kiedy rytuał daje spokój, i ty jeszcze nie wychodzisz, ale za tydzień wychodzisz. Nie zawsze to jest natychmiastowe. Mnie raz trwało chyba trzy tygodnie zanim cokolwiek zrobiłam z tym co poczułam podczas rytuału, i nie wydaje mi sie żeby to znaczyło że był złym rytuałem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@radoslawa94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Feniksa55 To ważne uzupełnienie, bo ten czas między rytuałem a działaniem nie jest z definicji problemem. Problem jest jeśli ten czas jest nieskończony i zawsze pojawia się kolejny rytuał zamiast kroku do przodu.


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@wrozbiarz06)
Połączone: 1 rok temu

A wracając do tego co Leontyna pisała wcześniej o robieniu rytuału w panice - to jak to w ogóle wygląda? Tzn. czy to że ktoś jest w silnym lęku to znaczy że nie powinien robić rytuału w ogóle, czy że powinien go zrobić inaczej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 545

@Wrozbiarz06 Raczej inaczej. Kiedy lęk jest bardzo intensywny, najpierw trzeba się po prostu uziemić - oddech, coś fizycznego, chwila przerwy. Dopiero potem ma sens sięganie po cokolwiek symbolicznego. Rytuał zrobiony w środku ataku lęku zwykle wzmacnia stan w którym jest się teraz, zamiast budować nowy.


Odpowiedz
Wpisy: 300
(@wera80)
Połączone: 7 miesięcy temu

Dobra ale to jest chyba odwrócenie logiki, bo jak ktoś ma silny lęk społeczny, to właśnie wtedy tego potrzebuje, nie? Jak jest spokojny, to i tak da radę, a jak jest w panice, to wtedy czuje że nic mu nie pomaga i właśnie wtedy szuka czegoś.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hematytka70)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 63

@Wera80 Niekoniecznie. Rytuał nie działa jak tabletka na ból głowy którą bierzesz kiedy boli. Bardziej jak regularny trening - efekty są z regularności, nie z jednorazowego użycia w kryzysie. To jest ważna różnica i widzę że dużo osób tego nie rozumie na początku.


Odpowiedz
Wpisy: 378
(@mimoza63)
Połączone: 2 lata temu

Ale chyba jest jeszcze jeden rodzaj rytuału, który może działać w trudnym momencie - takie rytuały uziemiające, nie nakierowane na konkretną intencję tylko po prostu na wrócenie do ciała. Nie wiem czy to wciąż rytuał miłosny, ale jeśli ktoś robi go żeby się uspokoić przed ważnym spotkaniem, to chyba mieści się w temacie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@auric05)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 96

@Mimoza63 Mam pytanie, bo nie jestem pewna czy rozróżniasz dwa różne rzeczy. Bo rytuał uziemiający to jedno, a rytuał miłosny to drugie, i nie każdy rytuał uziemiający jest rytuałem miłosnym, nawet jeśli jest zrobiony przed spotkaniem z kimś. Czy mówisz o tym że można je połączyć, czy że jedno można zastąpić drugim?


Odpowiedz
(@mimoza63)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 378

@Auric05 Dobra, masz rację że to nieścisłe. Myślę że można je połączyć, tzn. rytuał który ma intencję miłosną może zaczynać się od elementu uziemiającego. Np. kilka głębokich oddechów, trzymanie kamienia, dopiero potem skupienie na intencji. Nie jako dwa osobne rytuały, tylko jako jedna sekwencja.


Odpowiedz
Wpisy: 173
(@polaryska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Czy w takim razie oddech i kamień przed spotkaniem to już jest rytuał? Pytam serio, bo to brzmi jak coś bardzo prostego i codziennego, i zastanawiam sie czy nie wymyślamy tu czegoś co po prostu jest uważnością.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rezeda01)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 46

@Polaryska Myślę że granica jest w intencji i powtarzalności. Uważność to bycie tu i teraz bez konkretnego celu. Rytuał ma cel, nawet jeśli jest prosty. Ale to nie jest zła obserwacja, bo te dwa podejścia mogą wyglądać podobnie z zewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 84
Rozpoczynający temat
(@jarzebinka97)
Połączone: 2 lata temu

Wróciłam do tego wątku i czytam od początku i mam wrażenie że cała rozmowa krąży wokół jednej rzeczy - tego że rytuał miłosny w kontekście lęku jest przede wszystkim pracą z sobą, nie z sytuacją. I że to co odróżnia go od zwykłej afirmacji albo uważności to ta fizyczna, symboliczna warstwa. Czy to jest dobre podsumowanie czy komuś się wyrywa?


Odpowiedz
Wpisy: 63
(@hematytka70)
Połączone: 3 lata temu

Brzmi rozsądnie, ale dodałabym że ta symboliczna warstwa jest ważna właśnie dlatego że lęk działa przez ciało, nie tylko przez głowę. Afirmacja to słowa. Rytuał angażuje też gest, zapach, może dźwięk, i to trafia inaczej. Dla kogoś z lękiem który jest mocno fizyczny, ta różnica może być bardzo konkretna.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: