To brzmi jak coś ważniejszego niż sam temat rytuałów. Ewelina, czy ty czujesz że gdyby on teraz napisał do ciebie długą wiadomość z konkretną propozycją spotkania, to byś wiedziała co odpowiedzieć? Pytam serio, bo nie wiem czy problem jest w rytuale czy w tym że nie wiesz co chcesz od niego.
Nie wiem. I to chyba jest odpowiedź sama w sobie.
Ta odpowiedź to jest dobry punkt startowy do nowej intencji, jeśli Ewelina zdecyduje się cokolwiek robić. Nie 'chcę żeby wrócił', nie 'chcę żeby był ze mną naprawdę', ale najpierw 'chcę wiedzieć czego chcę'. Brzmi banalnie, ale to jest często ten krok który się pomija.
Czytam ten wątek od początku i ciągle wraca mi do głowy jedno. Kunia pisała że efektem rytuału na klarowność jest to że zaczynasz widzieć coś wyraźniej, a nie że coś się dzieje na zewnątrz. Ale jak to odróżnić od zwykłego przemyślenia które by i tak nastąpiło? Serio pytam, bo nie rozumiem skąd wiadomo że to efekt rytuału a nie po prostu że człowiek w końcu usiadł i pomyślał.
To co napisałaś Ewelina brzmi dla mnie jak coś co wymaga nie tyle kolejnego rytuału, co po prostu czasu i oddechu. Ale skoro jesteśmy przy temacie wątku - jeśli rytuał zadziałał zbyt szybko i przyniosł coś czego się nie oczekiwało, to czy sam ten fakt nie jest sygnałem żeby się zatrzymać? Niekoniecznie zamykać, ale właśnie nie dokładać nic nowego?
A mnie ciekawi czy w sytuacji Eweliny te wiadomości bez treści ciągle przychodzą, czy się to już uspokoiło? Zgubiłam trochę wątek przez dużo postów. Pytam bo to by zmieniało to jak myślę o całej sytuacji.
To brzmi jakby on sam nie wiedział dlaczego pisze. Jakby coś go pchało do kontaktu ale nie ma co powiedzieć. To jest trochę niekomfortowe do czytania, serio.
Ale czy nie ma tu ryzyka że zaczynamy tłumaczyć wszystko energią i to staje się takie... wygodne? Czyli cokolwiek się dzieje, zawsze jest wytłumaczenie w stylu 'energia to wyczuła'. Nie krytykuję, ale mam wrażenie że to czasem zamienia się w kółko które nie ma końca.
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i pierwszy raz piszę. Mam wrażenie że Ewelina dostała w tej rozmowie więcej niż odpowiedź na pierwotne pytanie. I to mnie trochę zastanawia, bo samo forum też w jakiś sposób zadziałało jak coś porządkującego. Nie wiem czy to dobra obserwacja ale tak to odczułam.
To co napisałaś na końcu mnie zatrzymało. Że forum zadziałało jak coś porządkującego. Mam podobne wrażenie czytając ten wątek od początku. Ewelina przyszła z pytaniem technicznym - czy można spowolnić rytuał - a wyszło coś zupełnie innego. Zastanawiam się czy tak jest zawsze, że prawdziwe pytanie wychodzi dopiero w trakcie, czy to jest specyficzne dla tej sytuacji.
Ale czy jeśli już wiesz że to kwestia twojej decyzji, to nadal czujesz że rytuał był potrzebny? Albo inaczej - czy zrobiłabyś go wiedząc to co wiesz teraz?
