Forum

Asystent AI
Gdy osoba docelowa ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Gdy osoba docelowa jest zagubiona emocjonalnie - czy rytuał jej pomoże czy pogorszył sytuację?

Strona 1 / 3

Wpisy: 20
Rozpoczynający temat
(@kaplanka62)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie, które mnie od jakiegoś czasu nurtuje i nie wiem, czy dobrze to rozumiem. Chodzi o sytuację, gdy ktoś, na kogo chcemy zrobić rytuał, sam jest w bardzo złym miejscu emocjonalnie. Mówię o takim prawdziwym kryzysie — depresja, rozpad, coś poważnego. Czy rytuał miłosny w ogóle ma sens w takiej sytuacji? Bo z jednej strony myślę sobie, że może by mu pomógł, a z drugiej mam takie dziwne przeczucie, że to może nie być dobry moment. Nie wiem, czy to tylko moje obawy, czy jest w tym jakaś głębsza logika. Znacie takie przypadki?


Odpowiedz
169 odpowiedzi
Wpisy: 154
(@tunia)
Połączone: 11 miesięcy temu

To jest właśnie jedno z tych pytań, które nie mają prostej odpowiedzi, bo zależy od bardzo wielu rzeczy naraz. Ja bym najpierw zapytała, co rozumiesz przez 'zrobić rytuał' w tym kontekście — czy mówisz o rytuałach przyciągania, o połączeniu energetycznym, o czymś jeszcze innym? Bo to naprawdę zmienia całą perspektywę.


Odpowiedz
Wpisy: 35
(@sigilia_d)
Połączone: 2 lata temu

Szczerze? Moim zdaniem rytuał zrobiony na osobę w kryzysie psychicznym to proszenie się o kłopoty. Nie dlatego, że jest to niemożliwe energetycznie, ale dlatego, że pole energetyczne takiej osoby jest totalnie niestabilne. To trochę jakbyś próbowała coś zasadzić w rozjeżdżonej, rozmokłej ziemi. Technicznie możesz wrzucić ziarno, ale nie masz pojęcia, co z tego wyrośnie.


Odpowiedz
Wpisy: 621
(@zbych62)
Połączone: 5 dni temu

No nie całkiem tak bym to ujął. Ja miałem case, gdzie ktoś bliski był w bardzo ciężkim stanie po rozstaniu, i rytuał oczyszczający — nie stricte miłosny, ale energetyczny — zrobił swoje. Znaczy, nie twierdzę, że to zmieniło wszystko, ale po kilku tygodniach ta osoba jakby zaczęła wychodzić z tego dołka. Oczywiście nie wiem, czy to zasługa rytuału czy po prostu czasu, ale jakoś to poskutkowało.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 112

@Zbych62 Ale to, co opisujesz, to jest coś innego niż rytuał miłosny skierowany NA kogoś w celu przyciągnięcia go do siebie. Rytuał oczyszczający dla osoby, która jest w kryzysie — to można rozważać, bo nie ingerujesz w jej wolę, tylko próbujesz usunąć to, co ją blokuje. Natomiast rytuał 'żeby mnie pokochał/a' wykonany na kogoś, kto ledwo funkcjonuje emocjonalnie, to zupełnie inna historia.


Odpowiedz
(@halina)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 15

@Sabineczka Właśnie tego nie rozumiałam do tej pory, że to takie różne kategorie. Myślałam, że rytuał to rytuał. A to, co mówi Sabineczka, brzmi dla mnie logicznie — że intencja i kierunek robią różnicę. Ale mam pytanie do całej dyskusji: skąd właściwie mamy wiedzieć, że ktoś jest 'wystarczająco' zagubiony, żeby rytuał był nieetyczny? Gdzie jest ta granica?


Odpowiedz
(@runomiraa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 219

@Halina To jest według mnie pytanie, na które nie da się odpowiedzieć z zewnątrz. Ty wiesz o tej osobie tyle, ile Ci powie albo tyle, ile widzisz. Ale co się dzieje w środku, w jej polu energetycznym, w jej emocjach — tego nie wiesz. I właśnie dlatego działanie rytuałem na kogoś, kto jest w poważnym kryzysie, wydaje mi się bardzo ryzykowne. Nie dlatego, że to 'źle', ale dlatego, że nie masz kontroli nad tym, jak ta energia zostanie przyjęta.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@ewelinka71)
Połączone: 1 rok temu

Ja mam z tym osobiste doświadczenie, tyle że po drugiej stronie. Na mnie ktoś kiedyś zrobił rytuał — przynajmniej tak mi powiedziano znacznie później. Byłam wtedy w naprawdę złym miejscu, po stracie kogoś bliskiego, rozsypana całkowicie. I pamiętam, że przez kilka tygodni miałam absolutny chaos w głowie, który trudno mi opisać. Obsesyjne myśli, które nie były moje. Nie mogę udowodnić związku, ale gdy dowiedziałam się o rytuałe, powiązałam to w czasie.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@dorotka-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 19

@Ewelinka71 Zaraz, zaraz — mówisz, że miałaś myśli, które 'nie były twoje'? Co to znaczy w praktyce? Jak to odróżniasz od własnych myśli?


Odpowiedz
(@ewelinka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 144

@Dorotka.x Wiem, że to brzmi abstrakcyjnie. Ale były to myśli o konkretnej osobie, które przychodziły nagle, bez żadnego kontekstu, w środku robienia zupełnie innych rzeczy. I miały taki... zewnętrzny charakter. Jakby coś wsadzonego, nie wyrastającego z moich własnych wspomnień. Ciężko to tłumaczyć komuś, kto tego nie czuł. Może to tylko moje przeżywanie, ale pytasz, jak to rozróżniałam — właśnie tak, przez tę obcość.


Odpowiedz
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 252

@Ewelinka71 To, co mówi Ewelinka, dość mocno zgadza się z tym, co czytałem o efekcie ingerencji energetycznej w pole emocjonalne osoby w kryzysie. Kiedy ktoś jest psychicznie rozbity, jego bariery energetyczne są osłabione — to nie jest żadna nowość w bioenergetyce. Ingerencja z zewnątrz może wtedy wejść głębiej, niż byśmy chcieli. I to nie zawsze jest dobry efekt, nawet jeśli intencja była pozytywna.


Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 322

@Tytus00 Ale czy to nie jest trochę spekulacja? Mam na myśli, że 'osłabione bariery energetyczne' to pojęcie, które różne osoby definiują różnie. Pytam, bo zastanawiam się, czy mamy jakieś bardziej konkretne przesłanki, że tak to właśnie działa, czy to bardziej intuicja i osobiste doświadczenia?


Odpowiedz
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 252

@Wozka90 Uczciwe pytanie. Konkretnych badań naukowych nie ma, oczywiście. Ale w tradycjach szamańskich i w reiki jest bardzo stara zasada, że praca energetyczna z osobą w głębokiej żałobie lub kryzysie wymaga dodatkowych zabezpieczeń właśnie dlatego, że pole jest 'otwarte'. To nie jest mój wymysł, to pojawia się w wielu tradycjach niezależnie od siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 35
(@sigilia_d)
Połączone: 2 lata temu

I tu wchodzi kwestia etyki, bo przy rytuałach miłosnych bez zgody osoby docelowej w ogóle wchodzimy w bardzo szarą strefę. Gdy ta osoba jest jeszcze w kryzysie, ta szara strefa robi się ciemniejsza. Bo pytanie nie jest tylko 'czy to zadziała', ale też 'czy mam prawo'. Ja wiem, że nie wszyscy się z tym zgadzają na tym forum, ale tak to widzę.


Odpowiedz
Wpisy: 621
(@zbych62)
Połączone: 5 dni temu

No dobra, ale to jest filozofia, nie praktyka. Każdy rytuał przyciągania robi się bez zgody drugiej osoby, bo gdyby ta osoba się zgodziła, to po co rytuał. To argument, który idzie w kółko.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 112

@Zbych62 Nie do końca. Istnieje różnica między rytuałem otwierającym drogę, a rytuałem wymuszającym konkretne działanie. Pierwsza kategoria to coś w stylu 'niech ta relacja się rozwinie, jeśli jest dla nas dobra' — tam nie narzucasz nic. Druga to 'sprawiam, żeby ta osoba czuła do mnie miłość' — tam działasz na jej emocje bez jej wiedzy. Przy kimś w kryzysie ta druga wersja może dosłownie zdestabilizować kogoś, kto i tak ledwo stoi.


Odpowiedz
(@kaplanka62)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 20

@Sabineczka To co Sabineczka mówi — że jest różnica między otwarciem drogi a wymuszaniem — to mi daje do myślenia. Bo ja nie chcę tej osobie zaszkodzić, naprawdę nie. Chcę żebyśmy znowu byli blisko, ale chyba nie chcę żeby to się stało jego kosztem. Tylko nie wiem, jak to rozróżnić w praktyce, zanim zacznę cokolwiek robić.


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@tunia)
Połączone: 11 miesięcy temu

To jest chyba najważniejsze pytanie w tym wątku — jak to rozróżnić zanim. Mam wrażenie, że wiele osób robi rytuały nie zastanawiając się nad tym rozróżnieniem, bo po prostu chce efektu. A tu wychodzi, że intencja i forma naprawdę mają znaczenie, szczególnie gdy po drugiej stronie jest ktoś wrażliwy psychicznie.


Odpowiedz
Wpisy: 22
(@poladnica)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek i zastanawiam się, czy ktoś miał takie doświadczenie, że zrobił rytuał na osobę w kryzysie i ta osoba potem faktycznie jej stan się pogorszył? Pytam, bo chcę wiedzieć, czy to są tylko teorie, czy ktoś rzeczywiście to obserwował.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@runomiraa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 219

@Poladnica Trudne pytanie, bo nigdy nie masz pewności co do związku przyczynowo-skutkowego. Ale znam jedną historię z opowiadania — nie moja, koleżanki. Zrobiła rytuał przyciągania na mężczyznę, który jak się potem okazało, był w środku ciężkiej depresji, tylko ukrywał to przed wszystkimi. Po rytuałe zaczął się do niej odzywać intensywnie, ale ta intensywność była nienormalna — obsesyjna wręcz. Jak gdyby coś puściło w złym kierunku. Skończyło się tym, że musiała prosić o pomoc kogoś innego, żeby to odwrócić.


Odpowiedz
(@dorotka-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 19

@Runomiraa Ale chwila, bo to co opisujesz z tą koleżanką — że mężczyzna potem wpadł w jeszcze głębszą depresję — to jak to wyglądało? On wiedział o rytualne? Ona mu mówiła? Bo zastanawiam się, czy to mogło być po prostu zbieżność w czasie, czy naprawdę coś się zmieniło po tym rytualne.


Odpowiedz
(@runomiraa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 219

@Dorotka.x Nie wiedział, ona mu nie mówiła. I właśnie dlatego to jest takie trudne do oceny — bo nigdy nie wiesz, czy to rytuał coś przyspieszył, czy to był naturalny przebieg jego stanu. Ale ona sama miała poczucie, że coś poszło nie tak. Mówiła, że po rytualne zrobiło jej się bardzo ciężko fizycznie, przez kilka dni była wyczerpana. I nie wiem, czy to znaczy cokolwiek, ale mnie to zostało.


Odpowiedz
Wpisy: 252
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

To wyczerpanie po rytualne na osobę w kryzysie — to jest coś, o czym mało się mówi. W pracy z czakrami jest taka zasada, że jeśli pracujesz energetycznie z kimś bardzo chorym albo w głębokiej depresji, możesz nieświadomie przejąć część tego, co ta osoba 'wypuszcza'. Nie wiem, czy to tłumaczy co opisuje koleżanka Runomiraa, ale coś tu gra.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 322

@Tytus00 To przejmowanie energii — masz na myśli coś w stylu empatycznego odzwierciedlenia, czy raczej coś bardziej dosłownego? Bo to dwie różne rzeczy i nie chcę mieszać.


Odpowiedz
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 252

@Wozka90 Bardziej to drugie. W bioenergetyce mówi się o nieintencjonalnym transferze — że kiedy otwierasz kanał do kogoś, to idzie w obie strony, szczególnie jeśli nie masz postawionego żadnego zabezpieczenia przed rytuałem. Empatyczne odzwierciedlenie to raczej psychologia, tu chodzi o coś innego.


Odpowiedz
Wpisy: 35
(@sigilia_d)
Połączone: 2 lata temu

No dobra, ale wróćmy na chwilę do Kaplanki, bo ona napisała coś ważnego — że chce żeby to się stało, ale nie jego kosztem. I to jest chyba clue całej sprawy. Bo pytanie brzmi: czy w ogóle da się zrobić rytuał przyciągający na osobę zagubioną emocjonalnie tak, żeby to nie było jego kosztem? Mam poważne wątpliwości.


Odpowiedz
Wpisy: 20
Rozpoczynający temat
(@kaplanka62)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie to mnie gryzie najbardziej. Bo jak czytam wszystko, co tu piszecie, to zaczynam myśleć, że może to nie jest dobry moment. Ale jednocześnie nie wiem, czy dobry moment w ogóle nadejdzie, bo on wydaje się być w tym stanie od bardzo długiego czasu.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@halina)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 15

@Kaplanka62 to co napisałaś — że dobry moment może nie nadejść — to chyba jest osobne pytanie. Bo ile się czeka? I czy czekając, nie tracisz czegoś ważnego?


Odpowiedz
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 112

@Halina To pytanie ma w sobie założenie, że rytuał jest jedyną opcją działania. A nie jest. Jeśli ta osoba jest emocjonalnie zagubiona przez długi czas, to znaczy, że coś w jej życiu wymaga uwagi, której rytuał nie zastąpi. Rytuał może otworzyć drogę, ale nie uleczy tego, co leży u podstaw.


Odpowiedz
(@zbych62)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 621

@Sabineczka ale to też zakłada, że wiemy co leży u podstaw. A my nie wiemy. Może on jest zagubiony właśnie dlatego, że ta relacja się posypała i gdyby znowu poczuł połączenie, to by mu pomogło? To nie jest takie jednoznaczne jak to przedstawiasz.


Odpowiedz
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 112

@Zbych62 Może, ale to jest spekulacja oparta na życzeniu, nie na wiedzy o tej osobie. I to jest właśnie problem z rytuałami kierowanymi na kogoś w kryzysie — działasz na podstawie własnej interpretacji czyjegoś stanu, nie na podstawie tego, czego ta osoba faktycznie potrzebuje.


Odpowiedz
(@ewelinka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 144

@Zbych62 Przeczytałam co napisał Zbych i rozumiem ten tok myślenia, sama przez chwilę tak myślałam, zanim weszłam w tę ciemniejszą część swojej historii. Ale z perspektywy czasu — gdyby ktoś zapytał mnie wtedy, czego potrzebuję, to bym powiedziała zupełnie co innego niż to, czego faktycznie potrzebowałam. Człowiek w kryzysie często sam siebie nie rozumie.


Odpowiedz
(@poladnica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 22

@Ewelinka71 A czy ty byś chciała, żeby ktoś wtedy zrobił cokolwiek energetycznie bez twojej wiedzy? Nawet z dobrą intencją?


Odpowiedz
(@ewelinka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 144

@Poladnica Szczerze? Nie. Nawet jeśli intencja była dobra, poczucie, że ktoś miał wpływ na moje myśli w tamtym czasie, jest do dziś nieprzyjemne. Coś mi zostało odebrane, chociaż może ta osoba tego nie chciała.


Odpowiedz
(@tunia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 154

@Ewelinka71 To co Ewelinka mówi o poczuciu odebrana czegoś — to jest chyba najpoważniejszy argument w tej dyskusji. I wcale nie muszę wierzyć w energię ani rytuały, żeby to rozumieć. To jest po prostu kwestia tego, że ktoś działał na Ciebie bez pytania i zostawił ślad.


Odpowiedz
Wpisy: 197
(@grimoire_06)
Połączone: 2 lata temu

Weszłam tu właściwie przez przypadek, ale zostałam. Mam pytanie do Ewelinka — czy te myśli, które opisywałaś wcześniej jako obce, miały jakiś konkretny charakter? Znaczy, były sentymentalne, natrętne, cokolwiek? Pytam, bo z perspektywy astrologii bardzo ciekawe jest, kiedy to się zaczęło względem jej tranzytu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ewelinka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 144

@Grimoire_06 Były natrętne. Przychodziły w najmniej oczekiwanych momentach i miały taki charakter tęsknoty, ale takiej... sztucznej? Trudno to opisać. Co do tranzytu — nie pamiętam dokładnie okresu, mogłabym spróbować sprawdzić, ale to było kilka lat temu.


Odpowiedz
Wpisy: 41
(@eufemka)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że wchodzę, ale czytam i mam pytanie. Skąd wiadomo, że te myśli były od rytuału, a nie po prostu od tęsknoty? Mam na myśli, że po stracie kogoś bliskiego myśli o konkretnych osobach to chyba norma?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runomiraa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 219

@Eufemka To jest naprawdę uczciwe pytanie i myślę, że Ewelinka sama to zaznaczała — że nie ma stuprocentowej pewności. Ale chyba ważniejsze jest to, że ona sama tak to odczuła. Nawet jeśli to była zbieżność, to zostało w niej poczucie naruszenia. I to samo w sobie jest ważne, niezależnie od tego, czy rytuał zadziałał czy nie.


Odpowiedz
Wpisy: 20
Rozpoczynający temat
(@kaplanka62)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tego wszystkiego i zaczynam rozumieć, że to pytanie, które zadałam na początku — czy rytuał pomoże czy pogorszy — to nie jest pytanie tylko o efekt. To jest pytanie o to, czy mam w ogóle prawo cokolwiek robić. I to mnie zatrzymuje.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@grimoire_06)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 197

@Kaplanka62 To co napisała Kaplanka na końcu — że zaczyna pytać siebie czy ma prawo — jest chyba ważniejsze niż cały wcześniejszy wątek o technikach. Bo to nie jest już pytanie o rytuał. To jest pytanie o granicę. I to mnie zatrzymuje bardziej niż cokolwiek innego w tej rozmowie.


Odpowiedz
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 252

@Grimoire_06 Właśnie. I nie wiem czy ktokolwiek może na to odpowiedzieć za Kaplankę. To jest coś, co się albo czuje albo nie. Żaden rytuał nie rozwiąże dylematu etycznego, który ona sama w sobie nosi.


Odpowiedz
Wpisy: 15
(@halina)
Połączone: 2 lata temu

Ale czy to znaczy, że jeśli masz wątpliwości, to automatycznie nie powinnnaś działać? Bo wątpliwości mogą być też z lęku, nie tylko z sumienia. Skąd wiadomo, co czym jest?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 112

@Halina To jest naprawdę dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Ale powiem tak — lęk zazwyczaj pyta 'a co jeśli mi się nie uda', a sumienie pyta 'a co jeśli to zaszkodzi jemu'. Jeśli Kaplanka pyta to drugie, to chyba już wie.


Odpowiedz
Wpisy: 621
(@zbych62)
Połączone: 5 dni temu

A może ona pyta obydwa na raz i dlatego jest w tym miejscu? Bo wcale nie wydaje mi się żeby te dwa pytania się wykluczały. Można się bać i jednocześnie mieć skrupuły.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runomiraa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 219

@Zbych62 Zgadzam się, to nie są przeciwieństwa. Tylko że kiedy oba pytania krzyczą jednocześnie, to ciężko w ogóle cokolwiek zrozumieć. Może właśnie dlatego ta rozmowa tu zmierza — żeby jakoś to porozdzielać?


Odpowiedz
Wpisy: 20
Rozpoczynający temat
(@kaplanka62)
Połączone: 2 lata temu

Chyba tak. Siedzę i czytam i widzę, że właściwie sformułowałam to pytanie źle od początku. Pytałam o rytuał, a tak naprawdę pytam o niego. O to, czy on w ogóle jest teraz w miejscu, gdzie cokolwiek nowego może do niego dotrzeć.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@ewelinka71)
Połączone: 1 rok temu

To jest bardzo ważne rozróżnienie. Bo rytuał to jedno, ale gotowość osoby po drugiej stronie to zupełnie coś innego. I z mojego własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że kiedy byłam w takim miejscu jak on — żadna energia z zewnątrz nie trafiała tam gdzie powinna. Szła gdzieś obok.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@poladnica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 22

@Ewelinka71 A czy to znaczy, że rytuał po prostu nie działa na kogoś w kryzysie? Czy raczej działa, ale inaczej niż chcemy?


Odpowiedz
(@ewelinka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 144

@Poladnica Nie wiem czy 'nie działa' to właściwe słowo. Raczej — trafia w złe miejsce. Osoba w kryzysie jest jak dom z pozabijanymi oknami. Coś może wejść przez jakąś szparę, ale niekoniecznie tam, gdzie chciałaś.


Odpowiedz
Wpisy: 35
(@sigilia_d)
Połączone: 2 lata temu

Ta metafora z oknami jest dobra, ale chcę dopytać — bo w numerologii jest coś takiego jak rok osobisty i pewne cykle, które pokazują kiedy ktoś jest otwarty na wpływ zewnętrzny, a kiedy zamknięty. Kaplanka, wiesz może kiedy on się urodził? Data urodzenia wystarczy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tunia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 154

@Sigilia_D Hej, nie wiem czy to dobry moment na wchodzenie w jego numerologię bez jego zgody, skoro właśnie rozmawiamy o granicach. To trochę ironiczne, nie?


Odpowiedz
(@sigilia_d)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 35

@Tunia To tylko analiza, nie ingerencja energetyczna. Nikt nie musi niczego robić z tą informacją.


Odpowiedz
(@tunia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 154

@Sigilia_D Rozumiem, ale Kaplanka sama powiedziała że zaczyna pytać siebie czy ma prawo cokolwiek robić. Może najpierw niech ona odpowie na swoje pytanie, zanim wchodzimy w jego dane.


Odpowiedz
Wpisy: 322
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie do Ewelinka — ta metafora z oknami i szparami. Mówiłaś, że coś mogło wejść przez szparę. Czy to znaczy, że czułaś jakiś wpływ z zewnątrz który cię destabilizował, czy raczej że byłaś podatna na wszystko i nie umiałaś odróżnić co skąd pochodzi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ewelinka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 144

@Wozka90 Bardziej to drugie. W kryzysie granica między 'moim' a 'nie moim' jest rozmyta. Więc nawet jeśli ktoś wysyła coś z dobrą intencją, ty nie masz zasobów żeby to przetworzyć właściwie. Wchodzi i miesza się z tym co już jest w środku. I nie zawsze wychodzi z tego coś dobrego.


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@celestyna03)
Połączone: 5 miesięcy temu

Przepraszam że wchodzę w to, ale właśnie to zdanie o zasobach — to chyba klucz? Bo jeśli ktoś jest w kryzysie, to ma mało zasobów dla siebie. A rytuał wymaga od niego żeby te zasoby jakoś zagospodarował, nawet jeśli nie wie że coś się dzieje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 252

@Celestyna03 W bioenergetyce powiedziałoby się, że układ energetyczny osoby w kryzysie jest w trybie przetrwania. To znaczy, że każdy dodatkowy impuls z zewnątrz jest albo blokowany albo przetwarzany jako zagrożenie, nie jako pomoc. To nie jest metafora, to jest dość dosłowny opis tego jak reaguje pole.


Odpowiedz
Wpisy: 19
(@dorotka-x)
Połączone: 2 lata temu

No ale przecież są rytuały ochronne, oczyszczające — czy nie można zrobić najpierw czegoś takiego dla niego, żeby go ustabilizować, a dopiero potem czegoś przyciągającego? Czy to się w ogóle robi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 112

@Dorotka.x Teoretycznie tak, ale problem jest ten sam — to nadal jest działanie na kogoś bez jego wiedzy. Rytuał ochronny dla kogoś w kryzysie bez jego zgody to nadal ingerencja. Intencja jest lepsza, ale mechanizm taki sam.


Odpowiedz
Wpisy: 19
(@dorotka-x)
Połączone: 2 lata temu

No dobra, ale to trochę bez sensu — czyli nie możemy zrobić nic? Ani rytuału przyciągającego, ani ochronnego, ani oczyszczającego? Bo wychodzi na to, że jak ktoś jest w kryzysie, to wszystko jest zakazane i siedzimy z rękami złożonymi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tunia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 154

@Dorotka.x Nikt nie mówi że zakazane. Mówi się że skomplikowane. To duża różnica. Można zrobić coś dla siebie — pracować nad swoją energią, nad swoim polem, nie jego. To nie jest 'nic'.


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Właściwie to jest bardzo konkretna ścieżka. Zamiast kierować cokolwiek w jego stronę, możesz pracować nad tym co ty wysyłasz — nie jako rytuał na niego, ale jako praca z własnym polem przyciągania. Czy to jest rytuał miłosny? Formalnie tak. Czy ingeruje w niego? Nie.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 252

@Sabineczka To co Sabineczka opisuje jest w pewnym sensie spójne z tym co w pracy z czakrą serca — zamknięta czakra serca nie wysyła impulsów na zewnątrz, ona przyciąga przez rezonans własnych stanów. Jeśli stan jest czysty i spójny, to ten wpływ idzie inaczej niż gdyby ktoś aktywnie coś projektował. To nie jest tylko metafora — to jest inny tryb działania.


Odpowiedz
(@celestyna03)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 302

@Tytus00 Czyli to nie ma znaczenia że chcemy żeby to był on konkretnie? Bo jak pracujemy na sobie, to przyciągamy kogoś w danym stanie, ale niekoniecznie jego?


Odpowiedz
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 252

@Celestyna03 Dobrze pytasz. I to jest właśnie ten problem z rytuałami 'na kogoś konkretnego' — zawężają pole. Kiedy pracujesz na sobie, pole jest otwarte. Kiedy piszesz imię i przyklejasz zdjęcie, zawężasz. I tu wchodzi pytanie Kaplanki z początku — czy ten zawężony cel jest teraz w stanie w ogóle odpowiedzieć.


Odpowiedz
(@kaplanka62)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 20

@Tytus00 Siedzę i czytam to co Tytus napisał i coś mi się w środku przewróciło. Bo właśnie tak zrobiłam — napisałam imię, miałam zdjęcie. I teraz myślę, że może właśnie dlatego go obserwuję uważniej niż normalnie i szukam sygnałów których może nie ma.


Odpowiedz
(@sigilia_d)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 35

@Kaplanka62 Wracając do tego co Kaplanka powiedziała o imięniu i zdjęciu — w numerologii imię ma konkretną wibrację i kiedy je aktywujesz w rytuale, to pracujesz z tą wibracją, nie z samą osobą. Więc pytanie jest takie — czy ta wibracja imienia może wpłynąć na osobę w kryzysie inaczej niż na kogoś stabilnego? Bo jeśli tak, to mamy problem niezależnie od intencji.


Odpowiedz
(@tunia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 154

@Sigilia_D To jest ciekawe ale czy masz na to coś więcej? Bo brzmi jak hipoteza, a nie jak coś sprawdzonego. Pytam serio, nie złośliwie.


Odpowiedz
(@sigilia_d)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 35

@Tunia Nie mam źródła na papierze. To jest moje rozumienie numerologii imienia, które zestawiam z tym co tu mówimy. Jeśli ktoś ma inaczej, to chętnie posłucham.


Odpowiedz
Wpisy: 621
(@zbych62)
Połączone: 5 dni temu

No ale jak pracujesz nad swoim polem przyciągania, to i tak chcesz żeby on do ciebie przyszedł, więc intencja jest ta sama. Nie wiem czy ta granica jest taka ostra jak ją tu malujecie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 322

@Zbych62 Ale intencja to nie to samo co mechanizm działania. Jak siedzisz i wyglądasz zdrowo, to nie wysyłasz mikrobów choroby żeby przyciągnąć lekarza. Po prostu jesteś w lepszym stanie. Z energią podobnie chyba?


Odpowiedz
(@zbych62)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 621

@Wozka90 No może, ale nie wiem czy ta analogia trzyma. Energia nie jest jednostronna jak zarazki.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@ewelinka71)
Połączone: 1 rok temu

To co teraz napisałaś jest ważniejsze niż cała reszta tej rozmowy. Kiedy byłam po tej stronie — jako cel, nie jako ta co wysyła — to czułam coś co opisałabym jako rodzaj niepokoju bez źródła. Nie wiedziałam skąd, po prostu byłam bardziej spięta. I dopiero dużo później dowiedziałam się, że ktoś na mnie 'pracował'. Nie mówię że to był związek przyczynowy. Ale zbieżność była.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@halina)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 15

@Ewelinka71 Poczekaj, bo to jest dla mnie zupełnie nowe — czyli Ty to poczułaś fizycznie? Nie wiedziałaś skąd, ale coś było? Jak to wyglądało, bo nigdy nikt mi tego tak nie opisał.


Odpowiedz
(@ewelinka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 144

@Halina Nie wiem czy 'fizycznie' to właściwe słowo. Raczej taki stan podwyższonej czujności bez powodu. Jakby coś tłukło się po obwodzie. Ale powtarzam — nie wiem czy to był ten rytuał. Mogłam po prostu być w złym miejscu psychicznie i szukać wyjaśnień.


Odpowiedz
(@runomiraa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 219

@Ewelinka71 Ale to co Ewelinka opisuje to ciekawy trop, bo w pracy z czakrami taki stan — pobudzenie bez konkretnego bodźca — często wskazuje na przeciążenie czakry splotu słonecznego. I to jest właśnie miejsce gdzie 'wchodzą' cudze energie jeśli ktoś nie ma granicy. Nie twierdzę że tak było, tylko że to ciałowo ma jakiś odpowiednik.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: