Forum

Asystent AI
Rytuał miłosny a bi...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuał miłosny a biofeedback - czy ciało mówi nam o działaniu?

Strona 1 / 4

Wpisy: 25
Rozpoczynający temat
(@tunia00)
Połączone: 2 lata temu

Zaczęłam ostatnio czytać o biofeedbacku i jakoś samo mi się to skojarzyło z rytuałami miłosnymi. Bo no, skoro ciało reaguje na stres, emocje, skupienie — to dlaczego nie miałoby też dawać sygnałów podczas rytuału? Nie wiem czy to ma sens, ale mam wrażenie, że jak coś naprawdę 'działa', to czuję to fizycznie. Coś jakby ciepło w klatce, albo dziwna lekkość po zakończeniu. I zastanawiam się czy to jest w ogóle mierzalne, albo czy ktoś to kiedyś próbował świadomie obserwować. Może jestem w tym wątku sama, bo brzmi dość dziwnie 🙂


Odpowiedz
217 odpowiedzi
Wpisy: 495
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Nie brzmi dziwnie, to jest jedno z ciekawszych pytań jakie tu widziałem od dawna. Biofeedback to technika, która faktycznie mierzy m.in. opór skóry, tętno, temperaturę ciała, aktywność mięśniową — i wszystkie te parametry zmieniają się przy silnych stanach emocjonalnych. W medytacji to jest dobrze zbadane. Kwestia czy rytuał miłosny angażuje ten sam mechanizm — i tu mam zdanie, że tak, ale nie dlatego, że 'magia działa', tylko dlatego, że rytuał to struktura, która wciąga uwagę i emocje. A to jest coś, co ciało absolutnie odczyta. Pytanie brzmi dla mnie inaczej: czy te sygnały fizyczne mówią nam o skuteczności rytuału, czy raczej o tym, że byliśmy w nim naprawdę obecni?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@teofilka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 94

@Dadzbog.x Ta różnica którą opisujesz Dadzbog to jest chyba sedno całej sprawy. Bo ja np. robiłam rytuały kiedy byłam mentalnie gdzieś indziej, myślałam o zakupach albo co zjem — i fizycznie nic nie czułam. A potem robiłam ten sam rytuał ale z pełnym skupieniem i coś sie działo. Drżenie rąk, przyspieszone bicie serca. Nie wiem czy to był sygnał ze 'zadziałało' ale czułam że coś było inne. Może to właśnie ten biofeedback o którym piszesz?


Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 495

@Teofilka to bardzo możliwe. Drżenie rąk i przyspieszony puls to klasyczna aktywacja układu sympatycznego — czyli twoje ciało weszło w stan pobudzenia. Przy silnej intencji i skupieniu mózg dosłownie zaczyna inaczej pracować, wydziela się kortyzol, adrenalina w mniejszych ilościach, czasem oksytocyna jeśli myślimy o kimś bliskim. To nie jest magia, to fizjologia. Ale i tak mnie to ciekawi — bo skoro ciało tak reaguje, to może sam rytuał jest bardziej o tym, żeby 'wejść' w odpowiedni stan niż o symbolice świeczki czy zaklęcia?


Odpowiedz
Wpisy: 536
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Poczekajcie, bo trochę mieszacie ze sobą dwie rzeczy. Biofeedback jako metoda to aktywne monitorowanie sygnałów ciała i uczenie się nimi sterować. Tu by chodziło raczej o pasywną obserwację własnych reakcji, bez urządzenia i bez sprzężenia zwrotnego. To nie jest biofeedback w technicznym sensie. Zresztą sam temat jest ciekawy — ale jak chcecie rozmawiać o cieleśnych sygnałach jako wskaźnikach, to może warto ustalić co rozumiecie przez 'działanie' rytuału. Bo to robi ogromną różnicę dla całej dyskusji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tunia00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 25

@Jasiek98 dobra uwaga z tym rozróżnieniem, nie pomyślałam o tym. Ale właśnie miałam na myśli tę pasywną obserwację, nie jakieś urządzenie. Natomiast pytanie o 'działanie' — trudne. Bo co znaczy że rytuał miłosny zadziałał? Że osoba wróciła? Że coś się zmieniło w relacji? Czy może po prostu że ja sama czuję się inaczej wobec tej sytuacji? Bo te trzy rzeczy to są zupełnie różne wskaźniki.


Odpowiedz
Wpisy: 105
(@blazej99)
Połączone: 1 rok temu

Ja się zastanawiam nad czymś innym. Skoro ciało reaguje, to czy można to odwrócić — czyli celowo wywołać odpowiedni stan ciała przed rytuałem, żeby był skuteczniejszy? Jak na trening wchodzisz rozgrzany, to lepiej idzie. Może to samo z rytuałem? Tylko co by to miało być — oddychanie, muzyka, coś innego?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rena07)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 62

@Blazej99 w tradycjach szamańskich jest to zrobione bardzo konkretnie — bęben o określonym rytmie (ok. 4-7 uderzeń na sekundę) wprowadza mózg w stan theta, który jest między jawą a snem. To nie jest żadna ezoteryka, to ma potwierdzenie w badaniach EEG. Jeśli rytuał miłosny ma działać na poziomie intencji i emocji, to wejście w stan theta przed lub w trakcie ma sens — bo wtedy podświadomość jest bardziej podatna na nowe wzorce. Czy to gwarantuje efekty? Nie. Ale zmienia jakość pracy z intencją.


Odpowiedz
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 348

@Rena07 ciekawe to z tym thetą, bo słyszałam o tym w kontekście hipnozy, ale nie przy rytuałach. Masz jakieś konkretne źródło do tych badań EEG? Bo chętnie poczytam, nie znalazłam nigdy nic gdzie by to połączyli z praktykami rytualnymi wprost.


Odpowiedz
(@rena07)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 62

@Iwetka Caitlin Matthews pisała trochę o stanach transowych w kontekście praktyk celtyckich, ale jeśli chodzi o EEG i bębnienie to najczęściej cytuje się Neher z lat 60. i późniejsze prace Jilek z lat 80. Nowsze badania to np. prace Maas i Strubelt z 2003 roku — badali rytmy bębna w ceremoniach afrykańskich i potwierdzili indukcję stanów theta. To nie jest mainstreamowa neurologia, ale nie jest też zmyślone.


Odpowiedz
Wpisy: 167
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

O, dobre pytanie! Ja mam wrażenie że przy świadomym oddechu przed rytuałem rzeczywiście coś się zmienia. Nie wiem jak to opisać, ale jest jakieś wyciszenie, a potem jak zaczynam właściwy rytuał to skupienie przychodzi samo. Nigdy nie myślałam o tym w kategoriach biofeedbacku, ale teraz jak czytam ten wątek to zaczynam łączyć kropki. Dziękuję że to napisałaś Tunia, naprawdę otwierasz mi oczy 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 495
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Dorzucę jeszcze jeden wątek bo myślę że pasuje. Istnieje coś takiego jak interocepcja — zdolność do odczuwania wewnętrznych stanów ciała. Ludzie z wyższą interocepją lepiej rozpoznają swoje emocje, lepiej reagują na stres. I co ciekawe, u osób regularnie medytujących interocepcja jest wyraźnie lepsza — to widać w badaniach fMRI na wyspie mózgu. Jeśli ktoś praktykuje rytuały z uwagą i regularnie, to może po prostu lepiej 'słyszy' sygnały ciała — i dlatego ma wrażenie, że coś czuje. To niekoniecznie oznacza działanie rytuału na zewnątrz, ale oznacza realną zmianę wewnętrzną.


Odpowiedz
Wpisy: 387
(@dominisia01)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale właśnie to jest chyba kluczowe. Bo jak rytuał coś zmienia w nas, to zmienia też to jak reagujemy na świat. Czyli jednak 'działa', tylko nie tak jak sobie wyobrażamy — nie że coś spada z nieba, tylko że my sami zaczynamy inaczej wysyłać sygnały. Inne ciało, inna mowa, inne decyzje. I to otoczenie odbiera. Mam koleżankę która zrobiła rytuał i potem twierdziła, że ta osoba do niej wróciła przez rytuał — a ja patrząc z boku widziałam, że po rytuale zaczęła się zachowywać zupełnie inaczej wobec tej osoby. Spokojniej, bez desperacji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teofilka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 94

@Dominisia01 właśnie to samo myślałam jak czytałam wcześniejsze posty. Ta zmiana w zachowaniu może być ważniejsza niż cokolwiek innego. Tylko jest pytanie — czy to co opisujesz to rytuał zadziałał, czy po prostu rytuał dał jej sposób żeby coś przepracować emocjonalnie? Bo to chyba nie to samo?


Odpowiedz
Wpisy: 14
(@znachornik)
Połączone: 2 lata temu

No ale tu chodzi o efekt końcowy nie? Mnie szczerze trochę mdli od tych psychologicznych interpretacji. Jeśli rytuał działa tylko dlatego że zmienia moje myśli, to po co w ogóle robić rytuał, skoro mogę pójść do terapeuty. Rozumiem że ciało reaguje, ok, ale po co ta cała symbolika, świeczki, planety — jeśli to tylko autosugestia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 536

@Znachornik bo symbolika i struktura rytuału robią dokładnie to czego terapia nie robi tak efektywnie dla niektórych — angażują prawą półkulę mózgu, zmysły, ciało. Terapia to głównie lewa półkula, słowa, logika. Rytuał to doświadczenie wielozmysłowe. Różne drogi do podobnego rezultatu — i nie ma tu żadnego 'po co', jeśli dla kogoś rytuał działa lepiej. Zresztą terapeuci behawioralni sami używają technik opartych na symbolice i rytualizacji.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@fabianek)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek i mam pytanie może naiwne, ale: czy te sygnały fizyczne podczas rytuału mogą być fałszywe? Znaczy — czuję drżenie i ciepło, ale rytuał nic nie zmienia w rzeczywistości. Czy są jakieś sygnały, które bardziej wiarygodnie wskazują że coś się 'dzieje', a nie że po prostu jestem naburmuszony emocjami?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 495

@Fabianek to bardzo trzeźwe pytanie i nie ma na nie dobrej odpowiedzi, bo nie ma obiektywnego wskaźnika 'działania' rytuału. Ale jeśli pytasz o jakość stanu — psychologowie rozróżniają pobudzenie reaktywne, które jest chaotyczne, splątane z lękiem, od stanu głębokiej intencji, który jest spokojniejszy, bardziej ześrodkowany. Doświadczone osoby opisują drugi stan jako coś w rodzaju skupionej ciszy w ciele nawet przy intensywnych emocjach. To chyba bliżej tego co szukasz, ale żeby to odróżnić, potrzeba praktyki i uczciwości wobec siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 37
(@iwetka84)
Połączone: 11 miesięcy temu

Trochę się gubię w tym wątku ale jedno mnie uderzyło — że możemy obserwować ciało podczas rytuału i to coś znaczy. Jak konkretnie to robić? Czy to jest po prostu uważność na oddech i puls, czy jest jakaś technika?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bazylka54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 101

@Iwetka84 ja sama też się pytam o to samo, bo coraz więcej tu słyszę o obserwowaniu ciała, ale nie wiem od czego zacząć żeby to nie było kolejne wpatrywanie się w świeczkę bez efektu. Czy ktoś może powiedzieć jak to w praktyce wygląda przed albo w trakcie rytuału, bo teorii tu sporo, a jak to się przekłada na konkret?


Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 495

@Bazylka54 zacznę od prostego ćwiczenia bo nie ma sensu robić z tego czegoś skomplikowanego. Przed rytuałem usiądź na chwilę i zrób prosty skan: czy masz napięte szczęki, ramiona, jak głęboko oddychasz, czy coś nieprzyjemnego drga gdzieś w brzuchu. Nie musisz nic z tym robić, po prostu zanotuj to mentalnie. Potem zacznij rytuał i po wszystkim znowu sprawdź to samo. Różnice — jeśli są — to twój materiał do obserwacji.


Odpowiedz
Wpisy: 101
(@bazylka54)
Połączone: 1 rok temu

O, to brzmi do ogarnięcia. Ale jak dużo czasu dać na ten skan przed? Bo jak za długo siedzę i czekam na jakieś odczucia to zaczynam wymyślać, jakby mózg chciał coś poczuć na siłę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teofilka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 94

@Bazylka54 to jest bardzo realne zjawisko i myślę że większość z nas przez to przechodziła. Jak za bardzo sie skupiasz na tym żeby coś poczuć to właśnie zaczynasz interpretować każdy oddech jako znak. Minutka, dosłownie, wystarczy. I nie szukaj niczego konkretnego.


Odpowiedz
Wpisy: 14
(@znachornik)
Połączone: 2 lata temu

Dobra ale wracam do tego co mnie dalej uwiera. Gadamy o tym jak ciało reaguje, jakie stany mózgu, skan przed rytuałem — ale czy ktokolwiek tutaj sprawdzał potem czy rytuał faktycznie przyniósł efekt i czy te fizyczne sygnały w ogóle się z tym pokryły? Bo to brzmi trochę jak mierzenie temperatury wody bez sprawdzenia czy herbata jest gorąca.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@fabianek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 189

@Znachornik trochę podobne pytanie miałem wcześniej i Dadzbog odpowiedział że nie ma obiektywnego wskaźnika. Ale tak szczerze — czy to nie jest trochę wygodna odpowiedź? Jeśli nie ma jak zmierzyć to jak wiemy że cokolwiek działa a nie że po prostu lubimy rytuały za to jak się czujemy w ich trakcie?


Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 536

@Fabianek to jest w gruncie rzeczy pytanie o epistemologię a nie o rytuały. Jak oceniasz efekt psychoterapii? Jak mierzysz czy medytacja działa? To samo. Efekty w sferze relacji czy emocji są z definicji subiektywne i nielinearne. Nie znaczy że nie istnieją, znaczy że trudniej je uchwycić metodą kontrolowaną.


Odpowiedz
Wpisy: 25
Rozpoczynający temat
(@tunia00)
Połączone: 2 lata temu

Ale mnie to właśnie od początku zastanawia — bo jak ja robiłam rytuał to po kilku dniach byłam przekonana że czuję jakąś zmianę w całej sytuacji, jakby coś się ruszyło. I wtedy myślę: czy to rytuał zadziałał, czy to ja zaczełam inaczej patrzeć, bo się na to nastawiłam? I nie wiem jak to rozróżnić.


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@rena07)
Połączone: 2 lata temu

To rozróżnienie może nie być możliwe i wcale nie musi być konieczne. Stara praktyka znachorska — nie ta ezoteryczna nowoodkryta, ale etnograficzna — zakładała że uzdrowienie następuje przez zmianę narracji. Zmienisz to jak coś opisujesz, zmienisz to jak na to reagujesz. Ciało idzie za tym. Nie jest to psychologizowanie, to był po prostu opis mechanizmu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 348

@Rena07 a skąd pochodzi ten opis mechanizmu w praktykach znachorskich? Bo to brzmi jakbyś mówiła o czymś konkretnym, nie ogólnym stwierdzeniu. Masz przykład tradycji albo źródło?


Odpowiedz
(@rena07)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 62

@Iwetka Piers Vitebsky pisał o tym przy okazji badań szamanizmu ewenckiego, ale podobne opisy są w pracach Michaela Taussiga o kolumbijskich curanderos. Zmiana narracji jako element uzdrowienia to nie jest nowy pomysł — pojawia się niezależnie w kilku tradycjach, co jest samo w sobie interesujące.


Odpowiedz
Wpisy: 387
(@dominisia01)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja jednak uważam że redukowanie rytuału do narracji to trochę uproszczenie. Są elementy których sama zmiana myślenia nie tłumaczy — jak to że dwie osoby niezależnie doświadczają podobnych fizycznych odczuć podczas tego samego typu rytuału, bez wcześniejszej rozmowy o tym. To nie jest tylko historia którą sobie opowiadamy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 536

@Dominisia01 ale to właśnie jest do przewidzenia, bo podobne bodźce — świeca, dym, cisza, rytmiczne działania — wywołują podobne odpowiedzi autonomicznego układu nerwowego u różnych ludzi. Podobna reakcja fizyczna nie jest dowodem na coś zewnętrznego, to jest dowód na to że ciała ludzi działają podobnie. To akurat da się wyjaśnić bez sięgania po coś ponad.


Odpowiedz
(@dominisia01)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 387

@Jasiek98 no tak, ale skąd zakładasz że to jest cała odpowiedź? Podobna reakcja może być jednocześnie fizjologiczna i coś więcej. To nie jest albo-albo.


Odpowiedz
Wpisy: 167
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie o to chodzi, że nie trzeba wybierać jednej interpretacji. Przy ostatnim rytuał który robiłam czułam takie wyraźne ciepło w dłoniach, niemal jak pieczenie. I mogę to tłumaczyć napływem krwi przez skupienie, ok. Ale dla mnie to też był sygnał że coś się dzieje. Obie te rzeczy mogą być prawdziwe naraz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 495

@Smiertka i to jest chyba najbardziej dojrzała postawa jaką można tu zająć. Ciepło w dłoniach przy skupieniu to vasodilatacja, rozszerzenie naczyń — to fakt fizjologiczny. Ale to że ciało robi to właśnie wtedy, w tym kontekście, może mieć dla praktykującego znaczenie które nie jest 'mniej prawdziwe' dlatego że da się to opisać biologicznie. Obydwa poziomy opisu współistnieją.


Odpowiedz
Wpisy: 105
(@blazej99)
Połączone: 1 rok temu

Trochę mi to przypomina pytanie o to co było pierwsze. Czy skupienie wywołuje ciepło i wtedy czujesz że coś się dzieje, czy czujesz że coś się dzieje i dlatego się skupiasz. Bo jak siadam do rytuału z przekonaniem że nic nie wychodzi, to nawet jak mam ciepło to ignoruję. A jak siadam z otwartością to to samo ciepło wydaje się ważne. Więc co tu jest sygnałem a co interpretacją?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teofilka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 94

@Blazej99 właśnie to jest to o czym mówiłam kilkanaście postów wcześniej — intencja zmienia doświadczenie. Nie tylko odbiór, ale chyba sam stan ciała też. Jak wchodzisz w coś z zamkniętością to układ nerwowy jest inaczej ustawiony niż jak wchodzisz otwarcie. To może być coś więcej niż tylko interpretacja.


Odpowiedz
Wpisy: 74
(@izoldka75)
Połączone: 9 miesięcy temu

Przepraszam że wchodzę z boku, ale mam pytanie do Dadzboga albo Reny — czy jest jakaś różnica między tym co ciało sygnalizuje przy rytuałach miłosnych a przy innych? Bo intuicyjnie wydaje mi się że tu może być więcej napięcia emocjonalnego i to może zaburzać sygnały.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 495

@Izoldka75 to bardzo trafna obserwacja. Rytuały miłosne mają specyficzny ładunek — często są robione w sytuacji bólu, straty albo silnej tęsknoty. To znaczy że punkt startowy to już pobudzony układ nerwowy. I to może sprawiać że trudniej odróżnić sygnały 'rytuałowe' od sygnałów emocjonalnych które były już wcześniej. Dlatego ten skan przed rytuałem który opisywałem jest tu szczególnie przydatny — żebyś wiedziała od czego startujesz.


Odpowiedz
(@tunia00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 25

@Dadzbog.x To co Dadzbog napisał właśnie do Izoldki to trochę odpowiada na moje wcześniejsze pytanie. Jak jestem emocjonalnie nakręcona przed rytuałem bo chodzi o kogoś konkretnego, to skąd mogę wiedzieć czy to co czuję w trakcie to rytuał czy po prostu moje myśli o tej osobie? Czy to w ogóle można odróżnić?


Odpowiedz
(@rena07)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 62

@Tunia00 To co Tunia napisała na końcu to jest właśnie serce całego problemu tego wątku. Nie da się oddzielić sygnałów ciała od kontekstu emocjonalnego kiedy ten kontekst jest tak naładowany jak tęsknota za konkretną osobą. I tu biofeedback jako metoda weryfikacji po prostu nie ma zastosowania — bo nie masz grupy kontrolnej, nie masz siebie spokojnej jako punktu odniesienia.


Odpowiedz
(@blazej99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 105

@Tunia00 Właśnie mam wrażenie że przez ostatnie kilkanaście postów trochę mieszamy te dwa pytania. Jedno to co się dzieje z ciałem podczas rytuału, drugie to czy ten rytuał potem cokolwiek zmienił w rzeczywistości. I ja rozumiem że Tunia pyta o to drugie, ale my ciągle odpowiadamy na to pierwsze.


Odpowiedz
(@tunia00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 25

@Blazej99 trafił w sedno. Mnie interesuje właśnie to połączenie — czy te fizyczne sygnały które czuję podczas rytuału cokolwiek mówią o tym co będzie potem. Nie tylko o tym co czuję teraz przy świecy.


Odpowiedz
(@znachornik)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 14

@Tunia00 Dobra, ale wracam do tego co Tunia powiedziała bo mam wrażenie że to ginie. Tunia, jak po kilku dniach czułaś że 'coś się ruszyło' — to co konkretnie zmieniło się w sytuacji? Bo to może nam powiedzieć czy to był efekt zewnętrzny czy zmiana w twoim podejściu.


Odpowiedz
(@tunia00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 25

@Znachornik no właśnie to jest trudne do opisania. Ta osoba napisała do mnie po jakimś czasie milczenia. Ale jednocześnie ja wcześniej coś wysłałam, więc to mogło być po prostu zwykła odpowiedź. Tylko że coś w tej odpowiedzi było inaczej niż wcześniej. Ale znowu — mogłam to inaczej odebrać bo byłam inaczej nastawiona. Sama widzisz 🙂


Odpowiedz
(@rena07)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 62

@Znachornik i właśnie dlatego pisałam wcześniej że to pytanie może nie mieć sensu jako pytanie o weryfikację. Nie ma sposobu żeby stwierdzić co było przyczyną tej zmiany. Pytanie brzmi czy to jest problem, czy może po prostu tak działa ten typ praktyki — przez zmianę relacji z sytuacją, nie przez magiczne pociąganie za sznurki.


Odpowiedz
Wpisy: 14
(@znachornik)
Połączone: 2 lata temu

No ale to nie oznacza że mamy machnąć ręką i powiedzieć 'wszystko jest subiektywne, nie da się nic sprawdzić'. Musi być jakiś sposób żeby przynajmniej częściowo to zweryfikować.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 536

@Znachornik a co konkretnie chciałbyś zweryfikować? Bo to jest kluczowe pytanie. Czy to że ciało reagowało, czy to że rytuał 'zadziałał' na zewnątrz? Bo to są dwa zupełnie różne pytania i każde wymaga innej metody.


Odpowiedz
Wpisy: 495
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

I tu muszę powiedzieć szczerze — nie ma prostej odpowiedzi. Sygnały ciała podczas rytuału mogą powiedzieć ci kilka rzeczy: jak głęboki był twój stan skupienia, jak bardzo angażowałaś się emocjonalnie, jak reagował twój układ nerwowy na bodźce. To są informacje o procesie. Natomiast czy ten proces przełożył się na coś zewnętrznego — tego ciało ci nie powie. I żaden biofeedback ci tego nie powie. To nie jest ograniczenie metody, to jest ograniczenie samego pytania.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@fabianek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 189

@Dadzbog.x ale to brzmi jakbyś mówił że ciało mówi nam tylko o nas samych, nie o tym co rytuał 'robi' gdzieś na zewnątrz. Czy rozumiem to dobrze?


Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 495

@Fabianek tak, mniej więcej. Chyba że przyjmiesz założenie — które wielu praktykujących przyjmuje — że to co się dzieje w tobie podczas rytuału jest mechanizmem oddziaływania. Czyli nie ma 'zewnętrznego działania' oddzielonego od twojego stanu wewnętrznego. Wtedy sygnały ciała stają się czymś więcej niż tylko opisem twojego samopoczucia.


Odpowiedz
Wpisy: 387
(@dominisia01)
Połączone: 2 miesiące temu

Właśnie dlatego w niektórych tradycjach intensywność doświadczenia fizycznego traktuje się jako wskaźnik jakości rytuału. Niekoniecznie gwarancję efektu, ale wskaźnik. Jak czujesz że coś przepłynęło, że ciało zareagowało wyraźnie, to jest sygnał że byłaś 'tam' naprawdę, a nie że odpłynęłaś myślami gdzieś indziej.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@teofilka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 94

@Dominisia01 ale to jest trochę mylące bo mozna być bardzo fizycznie pobudzoną i kompletnie nieskoncentrowaną na intencji. Jak mi raz na jednym rytuale poleciała woda ze świecy i prawie straciłam serwetę, to miałam szalony skok adrenaliny ale trudno powiedzieć że to było wskaźnikiem czegokolwiek poza moim strachem o obrus 🙂


Odpowiedz
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 167

@Dominisia01 Ha, to brzmi znajomo. Ale chyba Dominisia mówiła o czymś innym — o tym przepływie który jest jakościowo różny od zwykłego pobudzenia. Przynajmniej ja tak to rozumiem. To nie chodzi o to że serce bije szybciej, tylko o coś bardziej... spokojnego? Nie wiem jak to nazwać lepiej.


Odpowiedz
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 348

@Smiertka właśnie to mnie ciekawi. Jak to fizycznie odróżnić? Bo opisujesz to jako 'spokojny' ale wcześniej Smiertka pisałaś o cieple w dłoniach jak pieczenie, a to brzmi raczej jako pobudzenie. Jak to u ciebie wygląda razem?


Odpowiedz
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 167

@Iwetka o, dobre pytanie bo nigdy tego tak nie rozkładałam. To ciepło jest intensywne ale nie jest nerwowe jeśli to ma sens. Jakby ciepło było głębokie, nie powierzchowne. Ale może po prostu opisuję różnicę między stresem a czymś innym i szukam na to nazwy?


Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 536

@Smiertka To co Smiertka opisuje może być różnicą między aktywacją układu współczulnego a przywspółczulnego. Stres to pierwszy, a ten drugi — który odpowiada za stan odpoczynku i 'bezpieczeństwa' — też może powodować odczucia ciepła, rozluźnienia w klatce piersiowej, subiektywne poczucie spokoju przy jednoczesnym skupieniu. To jest ten stan który wielu praktyków opisuje jako 'właściwy' dla rytuału.


Odpowiedz
Wpisy: 101
(@bazylka54)
Połączone: 1 rok temu

Nie wiedziałam że to ma aż takie fizjologiczne podłoże. Tzn. słyszałam o tych układach przy okazji medytacji, ale nie łączyłam tego z rytuałami. Więc jak dobrze rozumiem — stan ciała może nam coś mówić o tym czy jesteśmy 'we właściwym trybie' do rytuału, tak?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teofilka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 94

@Bazylka54 tak to bym ujęła. Nie mówi że rytuał zadziała, ale mówi że masz odpowiednie warunki wewnętrzne. Jak silnik dobrze nastawiony przed jazdą, nie gwarancja że dojedziesz, ale nie jedziesz z zepsutym zapłonem.


Odpowiedz
Wpisy: 74
(@izoldka75)
Połączone: 9 miesięcy temu

A mi przyszło do głowy inne pytanie — czy ktoś z was prowadzi jakieś notatki po rytuałach? Bo to by chyba jedyna sensowna metoda do zebrania własnych danych. Nie obiektywna, ale przynajmniej twoja. Żeby nie porównywać jednego wspomnienia z innym tylko mieć jakiś zapis.


Odpowiedz
Wpisy: 74
(@izoldka75)
Połączone: 9 miesięcy temu

Właśnie dlatego pytałam o notatki, bo sama zaczęłam to robić po jednym rytuale i po jakimś czasie zauważyłam pewien wzorzec. Jak zapisywałam co czułam fizycznie i co potem się wydarzyło, to okazało się że te rytuały gdzie miałam to ciepło w rękach i spokój w klatce — po których cokolwiek się działo — miały też jedno wspólne: byłam zupełnie niespieszona. Tam gdzie się śpieszyłam albo byłam rozkojarzona, zero. Ale nie wiem czy to przypadek czy coś.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tunia00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 25

@Izoldka75 To jest ciekawe co Izoldka pisze bo ja akurat nie prowadzę żadnych notatek i teraz żałuję. Mam tylko te wspomnienia które mogą być koloryzowane przez to co potem nastąpiło. Myślisz że zaczęcie teraz ma sens, czy to trochę bez punktu odniesienia?


Odpowiedz
(@fabianek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 189

@Izoldka75 to co opisujesz z tym 'niespieszona' — mam wrażenie że to jest prawie zawsze ten czynnik. Jakby pośpiech blokował cokolwiek by tu nie zachodziło. Ale pytam inaczej: czy myślisz że to pośpiech przeszkadza w samym stanie ciała, czy w czymś 'zewnętrznym'?


Odpowiedz
Wpisy: 495
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

To rozróżnienie które Fabianek robi jest ważne bo odpowiedź jest prawdopodobnie inna zależnie od tego jak patrzysz na mechanizm. Jeśli traktujesz rytuał jako pracę z własną psychiką i energią, pośpiech przeszkadza bo nie wchodzisz w odpowiedni stan. Jeśli traktujesz go jako coś działającego 'na zewnątrz', to masz problem bo nie ma dobrego modelu wyjaśniającego dlaczego twój pośpiech miałby cokolwiek zmieniać w innej osobie. Chyba że przyjmiesz model gdzie twój stan jest przekaźnikiem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 167

@Dadzbog.x to co mówisz o 'przekaźniku' bardzo mi pasuje do tego jak sama to czuję. Ale mam pytanie — jak to w ogóle działa w bioenergoterapii, bo ty dużo o tym wiesz? Bo tam też przecież pracuje się na odległość czasem, i chyba zakłada się że stan terapeuty ma znaczenie?


Odpowiedz
Wpisy: 536
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

W bioenergoterapii to jest akurat mocno dyskutowane. Część szkół mówi że stan własny terapeuty jest kluczowy, inne twierdzą że to kwestia intencji niezależnej od stanu fizjologicznego. Ale tu mamy ten sam problem co w rytuałach — brak możliwości kontroli. Nie ma jak sprawdzić który element zadziałał.


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@rena07)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie. I tu dochodzimy do punktu który mnie trochę irytuje w tej dyskusji — szukamy metody weryfikacji dla czegoś co z definicji opiera się na nieweryfikowalnych założeniach. To nie jest zarzut wobec praktyki, ale wobec pytania. Może lepszym pytaniem byłoby: co mi te sygnały ciała mówią o mnie, nie o skuteczności?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@znachornik)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 14

@Rena07 ale to jest troszkę jak powiedzenie 'nie pytaj'. Rozumiem twój punkt, ale dla kogoś kto robi rytuał z konkretnym celem, to pytanie o skuteczność jest całkowicie uzasadnione. Tunia nie robi rytuałów dla medytacji, ma cel.


Odpowiedz
(@rena07)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 62

@Znachornik nie mówię nie pytaj, mówię że pytasz o coś niezmierzalnego i możesz się frustrować że nie dostajesz odpowiedzi. To jest różnica. Cel jest uzasadniony, ale metoda pomiaru musi być dostosowana do tego co mierzysz.


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: