Wróciłam wczoraj z pchlego targu w Bydgoszczy z fajną starą broszką - srebrna, z granatami, koniec XIX wieku według sprzedającego. Pasuje do mojej praktyki, ale jak ją wzięłam do ręki, poczułam coś dziwnego. Nie potrafię tego nazwać - nie zła energia, nie ciężka, ale jakby... obecność. Czyjaś. Jakbym dotykała czegoś, co miało już swoje życie i nie do końca chce być moja. Jak wy sprawdzacie przedmioty z drugiej ręki przed włączeniem ich do praktyki? Bo zaczynam się zastanawiać czy to mi się będzie nadawać do pracy, czy raczej oddać dalej i nie kombinować.
Najprostsza metoda - trzymasz przedmiot w dominującej dłoni przy zamkniętych oczach, oddychasz spokojnie przez minutę, dwie. Obserwujesz reakcję ciała - mrowienie, chłód, ciepło, ucisk, zmianę rytmu serca, nagłą myśl, obraz pod powiekami. To są subtelne sygnały, których trzeba się nauczyć słuchać, ale działa to zaskakująco dobrze. Drugi krok - kładziesz przedmiot przy łóżku na noc i obserwujesz sny. Stara biżuteria z trudną historią często daje pierwszej nocy bardzo wyraźne sny, czasem cudze - sceny których nie znasz, twarze których nigdy nie widziałaś.
@Gituska Granaty są specyficzne - to kamień, który mocno trzyma energię uczuć, zwłaszcza miłości i namiętności, ale też zazdrości. Biżuteria z granatami była często prezentem od mężczyzny dla kobiety, więc często niesie historię związku. To, co czujesz jako "obecność", może być po prostu zatrzymaną energią ich relacji. Niekoniecznie zła, ale silnie spersonalizowana. Trzeba decydować - czyścić do zera czy zostawić jako artefakt z historią.
