Wróciłam wczoraj z pchlego targu w Bydgoszczy z fajną starą broszką - srebrna, z granatami, koniec XIX wieku według sprzedającego. Pasuje do mojej praktyki, ale jak ją wzięłam do ręki, poczułam coś dziwnego. Nie potrafię tego nazwać - nie zła energia, nie ciężka, ale jakby... obecność. Czyjaś. Jakbym dotykała czegoś, co miało już swoje życie i nie do końca chce być moja. Jak wy sprawdzacie przedmioty z drugiej ręki przed włączeniem ich do praktyki? Bo zaczynam się zastanawiać czy to mi się będzie nadawać do pracy, czy raczej oddać dalej i nie kombinować.
Najprostsza metoda - trzymasz przedmiot w dominującej dłoni przy zamkniętych oczach, oddychasz spokojnie przez minutę, dwie. Obserwujesz reakcję ciała - mrowienie, chłód, ciepło, ucisk, zmianę rytmu serca, nagłą myśl, obraz pod powiekami. To są subtelne sygnały, których trzeba się nauczyć słuchać, ale działa to zaskakująco dobrze. Drugi krok - kładziesz przedmiot przy łóżku na noc i obserwujesz sny. Stara biżuteria z trudną historią często daje pierwszej nocy bardzo wyraźne sny, czasem cudze - sceny których nie znasz, twarze których nigdy nie widziałaś.
@Gituska Granaty są specyficzne - to kamień, który mocno trzyma energię uczuć, zwłaszcza miłości i namiętności, ale też zazdrości. Biżuteria z granatami była często prezentem od mężczyzny dla kobiety, więc często niesie historię związku. To, co czujesz jako "obecność", może być po prostu zatrzymaną energią ich relacji. Niekoniecznie zła, ale silnie spersonalizowana. Trzeba decydować - czyścić do zera czy zostawić jako artefakt z historią.
@Gituska Mam parę takich przedmiotów po dziadkach i mówię ci - reakcja jak twoja to normalka przy autentycznych starych rzeczach. Wszystko, co ma za sobą sto lat życia, jest "zaludnione". To nie jest powód do paniki, to powód do uważności. Daj jej tydzień - zostaw w cichym kącie, oglądaj, dotykaj, nie noś. Po tygodniu albo zacznie ci się "układać", albo zauważysz że ci ciąży i wtedy wiesz że trzeba wyciąć energię.
Z mojej praktyki - antyki to kategoria, która wymaga oddzielnego podejścia od nowych przedmiotów. Nowy kamień ma "fabryczną" obojętność, antyk ma życiorys. I to nie jest minus, to atut, pod warunkiem że wiesz jak z tym pracować. Słynne talizmany historyczne to zazwyczaj antyki, które przez pokolenia zbierały moc. Jeśli twoja broszka jest "tylko" obecna, to jest dobre - znaczy nie jest pęknięta od traumy, po prostu pamięta.
@Gituska Praktyczny test, którego używam - kładziesz przedmiot na kawałku białego płótna na ołtarzu albo czystym blacie, obok stawiasz świeczkę białą, zapalasz. Obserwujesz płomień przez kilkanaście minut. Jeżeli płomień jest spokojny, równomierny - przedmiot jest spokojny. Jeżeli pełga, przechyla się, dymi, kopci - przedmiot ma na sobie energię, która interferuje z ogniem. Stara wiedźma na tym testowała przedmioty od ludzi przynoszących do oczyszczenia.
Mam pytanie pokrewne - co z monetami z metalowych poszukiwań? Sam mam wykrywacz metalu i znajduję czasem stare grosze, guziki, niekiedy biżuterię. Czy to wymaga oczyszczania jak antyki ze sklepu, czy jest inaczej bo to "ziemia oddała"?
Słuchajcie a co z książkami antykwarycznymi? Bo to inny rodzaj przedmiotu - tkanina, papier, atrament, ale niesione. Sam kupiłem niedawno stary modlitewnik z lat 30. i mam wrażenie, że niesie coś bardzo konkretnego.
Mam taki problem - dostałam w spadku po babci szufladę pełną rzeczy. Biżuteria, dewocjonalia, kilka monet, listy, jej różaniec. Część tego jest piękna, ale nie wiem co z tym zrobić. Sortować? Niczego nie używać? Czy babcina szuflada powinna wracać do mnie częściami w określonym porządku?
