Mam jeszcze pytanie — czy ktoś z Was kiedykolwiek dostał od AI odpowiedź, która go NAPRAWDĘ zaskoczyła? Nie w sensie „o, trafne", tylko w sensie „skąd to wie?!"
Dodam coś, co mnie niepokoi na metapoziomie. Im więcej ludzi „wróży" przez AI, tym bardziej normalizuje się przekonanie, że wróżenie to generowanie tekstu. Że tarot to zestaw znaczeń do złożenia w opowieść. Że wystarczy znać symbole i umieć mówić — i jesteś wróżką. A to degraduje całe rzemiosło. Ludzie, którzy latami budowali swój warsztat, intuicję, relację z kartami — nagle są porównywani z chatbotem. I przegrywają, bo chatbot jest szybszy, tańszy i zawsze dostępny.
Chcę wrócić do aspektu edukacyjnego, bo mi się wydaje, że to jest jedyne pole, na którym wszyscy się tu zgadzają. AI jako wsparcie do nauki znaczeń kart, tworzenia rozkładów, eksplorowania symboliki — tak. AI jako wyrocznia — nie. Ale granica między „uczę się" a „wróżę" jest cienka i ludzie ją przekraczają nieświadomie.
Jeszcze jedna rzecz, którą chcę powiedzieć. Testowałam ChatGPT z tym samym zestawem kart, który wcześniej interpretowałam sama. Dałam mu trzy karty i kontekst pytania. Interpretacja AI była... poprawna. Technicznie bezbłędna. Ale płaska. Jak opis z podręcznika. Moja interpretacja miała w sobie coś, czego AI nie dało — mojego prywatne skojarzenie z obrazem na karcie, wspomnienie, emocję. To są rzeczy, których nie da się skodyfikować ani strenować. I to jest dokładnie to, co czyni ludzkie czytanie ludzkim.
