Dziewczyny i chłopaki, mam pytanie, bo trochę się w tym pogubiłam. Babcia zawsze wkładała mi pod poduszkę woreczek z bylicą i lawendą, mówiła że "na spokojne sny". I rzeczywiście jako dziecko nie miałam koszmarów, ale nie wiem czy to przez te zioła czy dlatego, że babcia była w pokoju obok. Teraz próbuję sama i czasem sny robią się dziwnie żywe, a czasem nic. Da się to jakoś rozsądnie ogarnąć, czy każdy reaguje inaczej?
Bylica nie jest przypadkowym zielem w takich workach. W tradycji słowiańskiej była uznawana za "matkę ziół", święta przy Kupale, wiązano z niej wianki i pasy. Łacińskie Artemisia vulgaris bierze swoje miano od Artemidy, bogini księżyca i łowów, więc kierunek jest jasny. W zielarstwie zachodnim klasyfikuje się ją jako oneirogen, czyli zioło indukujące lub wzmacniające stany pograniczne snu. Nie jest to mistyka, tylko termin używany w pracach o farmakologii snu.
