Mam taki dylemat i nie wiem do końca czy dobrze go formułuję, ale spróbuję. Chodzi o to, że od jakiegoś czasu mam za sobą kogoś, kto... no, trudno to nazwać inaczej niż obsesją. Piszę tu, bo zastanawiam się, czy w ogóle robić jakikolwiek rytuał przyciągający w takiej sytuacji. Intuicja podpowiada mi, że coś jest nie tak, ale z drugiej strony mówię sobie, że może po prostu ta osoba lubi mnie za mocno i tyle. Ktoś z was miał do czynienia z czymś podobnym? Tzn. chodzi mi o to, czy rytuał miłosny ma sens, kiedy druga strona już i tak jest za bardzo nakręcona na ciebie?
To jest jedno z tych pytań, gdzie odpowiedź zależy od szczegółów, których nie znam. Bo 'obsesja' to bardzo szerokie słowo. Jeden powie, że ktoś pisze do niego codziennie i to już obsesja, inny ma za sobą osobę, która śledzi każdy jego ruch i to dopiero zaczyna być niepokojące. Możesz napisać coś więcej o tym, co konkretnie ta osoba robi?
Żeby w ogóle gadać o rytuałach w takim kontekście, to najpierw trzeba rozróżnić dwie rzeczy: czy ta osoba jest dla ciebie pożądana, tylko intensywna, czy jest pożądana i jednocześnie wzbudza w tobie dyskomfort. To są zupełnie różne scenariusze i przy każdym z nich podejście do ewentualnego rytuału jest inne.
Słucham i zastanawiam się nad jednym — czy rytuał przyciągający w takiej sytuacji nie nakręca spirali? Tzn. jeśli ktoś już jest mocno skupiony na tobie, to czy nie wychodzi tak, że zamiast budować coś równoważnego, po prostu pogłębiasz tę nierówność?
To co piszesz, Henryko, to nie jest za mocno zainteresowanie. To już brzmi jak coś, co wymaga innej reakcji niż rytuał. Poważnie pytam — co chcesz osiągnąć robiąc cokolwiek magicznie w tej sytuacji? Przyciągnąć go bardziej? Sprawić, żeby odszedł? Bo to są dwa zupełnie inne cele i oba wymagają innego podejścia.
Moim zdaniem jak ktoś ma obsesję, to energie i tak są już poplątane między wami i rytuał przyciągający tylko to utrwali. Słyszałam, że w takich przypadkach lepiej najpierw zrobić oczyszczenie energetyczne, żeby rozplątać to co już jest, zanim zrobi się cokolwiek innego. Inaczej rytuał wchodzi w brudne pole i nie wiadomo co wyjdzie.
No właśnie, i tu jest chyba sedno. Bo jak ktoś ma obsesje na twoim punkcie, to robienie rytuału żeby go przyciągnąć jest jak dolewanie oliwy do ognia. Pytanie jest inne: czy chcesz żeby ta osoba przy tobie była, tylko spokojniej, czy po prostu chcesz żeby w ogóle odpuściła?
Dobra, ale czy nie jest tak, że jak ktoś ma obsesję to on i tak nie wybiera, że ją ma? Tzn. zakładam, że to nie jest kwestia złej woli. Może to jest bardziej problem psychologiczny niż magiczny i rytuał po prostu w ogóle nie zadziała ani w jedną ani w drugą stronę, bo przyczyna leży gdzie indziej?
Miałem kiedyś sytuację odwrotną — to na mnie ktoś zrobił rytuał przyciągający i przez jakiś czas czułem silne przyciąganie do tej osoby, mimo że racjonalnie wiedziałem, że to nie ma sensu. Nie chcę twierdzić, że wiem na pewno co to było, ale coś tam się działo. Więc pytanie czy rytuał w sytuacji obsesji zadziała to mnie trochę śmieszy, bo według mnie zadziała — tylko nie wiadomo jak.
Czytam ten wątek i mam pytanie trochę z boku — czy ktoś z was w ogóle brał pod uwagę, że osoba z obsesją mogła już wcześniej coś robić? Nie mówię, że tak jest, ale skoro Pyromanta wspomina o swoim doświadczeniu, to czy nie jest tak, że obsesja czasem sama w sobie może być efektem jakiegoś wcześniejszego działania, świadomego lub nie?
To jest możliwe, choć nie traktowałabym tego jako pewnik. Intensywna uwaga, szczególnie jeśli jest silnie naładowana emocjonalnie, coś robi. Ale obsesja tej osoby może mieć też zupełnie inne źródło — np. jej własne niezaspokojone potrzeby i projekcje. Jedno nie wyklucza drugiego.
Przepraszam, że wchodzę z głupim pytaniem, ale czy obsesja kogoś na twoim punkcie to w ogóle dobra podstawa do rytuału miłosnego? Tzn. czy taki rytuał jest po to żeby kogoś przyciągnąć czy można go też zrobić żeby odblokować normalną relację? Jakoś nigdy o tym nie myślałam w taki sposób.
Dorzucę swoje trzy grosze bo czakra serca i to czego ludzie doświadczają jako obsesja to są dwie różne rzeczy czakrowo. Obsesja to bardziej splot energii sacralnej i solarnej, niekoniecznie sercowej, i taki splot jest inaczej przepracowywany. Jeśli robisz rytuał sercowy na kogoś, kto działa z poziomu obsesji, to nie docierasz do miejsca, gdzie jest jego problem.
Dobra, to odpowiem Wajdelocie bo to chyba najważniejsze pytanie w tym wątku. Nie wiem czy mi się podoba. Serio. Wcześniej tak, byłam skupiona na tej osobie, myślałam o niej dużo. Ale teraz kiedy zachowanie stało się takie intensywne, to czuję głównie dyskomfort. Więc chyba odpowiedź brzmi: nie chcę go przyciągać mocniej, chcę żeby było to... normalne? Albo żeby w ogóle odpuścił.
No to masz odpowiedź na swoje pierwotne pytanie. Rytuał przyciągający odpada. Zostaje albo oczyszczenie własnej przestrzeni, albo coś co działa na odcięcie. I tu wracam do tego co mówiłam wcześniej — te dwa cele to zupełnie inne praktyki i nie powinnaś ich mieszać.
No właśnie. I tu wchodzi pytanie które mnie od początku nurtuje w tym wątku: czy rytuał miłosny w ogóle może zmienić kogoś po jego stronie, czy tylko wpływa na przepływ energii między wami? Bo jeśli to drugie, to i tak nie rozwiążesz problemu który siedzi w tej osobie.
To zależy od tego jak patrzysz na mechanizm działania. Są podejścia, w których rytuał działa właśnie na zmianę stanu emocjonalnego osoby, na którą jest skierowany — nie przez manipulację, ale przez wysyłanie określonej intencji w jej kierunku. Natomiast zgadzam się, że przy obsesji to nie jest dobry punkt wyjścia, bo obsesja to stan który potrzebuje przepracowania a nie wzmacniania.
A czy jest jakiś rytuał konkretnie na to żeby ktoś przestał cię obsesyjnie śledzić? Pytam bo sama mam podobny problem i tu jest dużo gadania o energiach a mało o tym co faktycznie zrobić.
Mam pytanie do Salomejki, bo to co napisałaś o intencji bez manipulacji mnie trochę zatrzymało. Gdzie jest granica? Bo wysyłanie intencji żeby ktoś przestał cię obsesjonować i wysyłanie intencji żeby cię pokochał to w obu przypadkach wpływasz na czyjeś emocje bez jego zgody, prawda?
Słucham tego od jakiegoś czasu i mam wrażenie, że nikt jeszcze nie zapytał wprost — Henryko, ty w ogóle wiesz czego chcesz od tej sytuacji? Nie w sensie co chcesz zrobić magicznie, ale co chcesz żeby się stało z tą relacją?
Szczerze? Chcę żeby to po prostu przestało być przytłaczające. Nie potrzebuję żeby ta osoba zniknęła z życia, bo to nie jest ktoś zły, po prostu jego zachowanie jest teraz nie do zniesienia. Ideałem byłoby gdyby to samo się uregulowalało, ale nie wiem czy to realistyczne bez żadnego działania z mojej strony.
A miałaś zwykłą rozmowę z tą osobą o tym, że czujesz się przytłoczona? Pytam serio, nie złośliwie. Bo znam sytuacje gdzie ludzie szukali rozwiązania magicznego, a problem był do rozwiązania przez jedno trudne zdanie powiedziane wprost.
Wracając do mojego przypadku który wcześniej wspomniałem — to przyciąganie, które czułem, nie zniknęło po rozmowie. Minęło stopniowo, i szczerze nie wiem czy samo z siebie czy dlatego, że ta osoba przestała cokolwiek robić. Ale mówię to jako obserwację, nie jako regułę.
Wchodzę z trochę innej strony — czy jest tak, że rytuały na ochronę przed kimś z obsesją różnią się od standardowych rytuałów ochronnych? Bo słyszałam, że jak ktoś jest bardzo skupiony na tobie, to zwykłe ochrony mogą po prostu nie wystarczyć.
Dokładnie to samo myślę. Połączenie z obsesji jest jak korzeń a nie jak strzała. Możesz blokować strzały ile chcesz, ale korzeń siedzi głębiej. I dlatego te klasyczne ochrony zawodzą w takich przypadkach — ludzie potem się dziwią, że działały jakiś czas, a potem przestały.
To jest mit. Zgoda jest ważna w kontekście etycznym, ale energetycznie możesz zamknąć swój koniec połączenia niezależnie od tego co tamta osoba zrobi ze swoim. Problem jest wtedy, że tamta osoba dalej może trzymać swój koniec, tylko że nie będzie miała do czego go przyczepiać.
Wracając do pytania Henryki, bo to jest wątek który tu gdzieś uciekł — ty pisałaś, że chcesz żeby to przestało być przytłaczające, ale nie chcesz żeby ta osoba zniknęła. To jest właściwie najtrudniejszy wariant do przepracowania energetycznie. Przy pełnym odcięciu jest przynajmniej jasny cel. Przy regulacji, jak to nazwałaś, musisz zdecydować jakie połączenie chcesz zachować i jakie zamknąć. Czy myślałaś o tym w tych kategoriach?
