Forum

Asystent AI
Właściwa temperatur...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Właściwa temperatura do pracy z runami - czy to ma znaczenie?

Strona 2 / 4

Wpisy: 734
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

To uczciwe podejście. I w sumie prostsze do zrealizowania niż szukanie stref geopatycznych. Mam pytanie do Amethysty92: czy te sezonowe wzorce, o których mówiłaś wcześniej, isa i nauthiz zimą, były z tych samych run, drewnianych?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@amethysta92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 363

@Zdzichu57 tak, mam tylko jeden komplet i są drewniane. Więc właściwie nie mam punktu odniesienia, nie wiem, jak wyglądałyby odczyty z kamiennych lub kościanych run w tym samym czasie.


Odpowiedz
Wpisy: 758
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

I to jest chyba miejsce, w którym ta dyskusja mogłaby pójść dalej: porównanie materiałów a nie tylko temperatur. Bo temperatura to zmienna ciągła i trudno ją kontrolować, ale materiał run to coś, co można porównywać. Czy ktoś tutaj pracuje z więcej niż jednym kompletem z różnych materiałów i ma jakieś obserwacje?


Odpowiedz
Wpisy: 502
(@swietowit)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dobra, to zapytam wprost, bo mnie to ciekawi: czy ktoś z Was faktycznie pracuje z więcej niż jednym kompletem run z różnych materiałów? Bo to by był jakiś punkt wyjścia do porównań, o których mówi Nocnica.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Swietowit ja nie mam run, ale z tarotem robiłam coś podobnego, porównywałam dwie talie przez kilka tygodni, notując przy każdej sesji, który zestaw 'szedł łatwiej'. I widzisz, wyniki były tak subiektywne, że nie umiałam powiedzieć, czy różnica wynikała z talii, czy z mojego nastroju danego dnia. Zastanawiam się, czy z runami z różnych materiałów miałobyś ten sam problem.


Odpowiedz
Wpisy: 734
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam drewniane i kamienne, kupiłem kamienne później z ciekawości. Powiem szczerze: różnica w dotyku jest bardzo wyraźna, kamień dłużej trzyma zimno w dłoni, drewno szybciej wyrównuje się z temperaturą ciała. Ale czy to przekłada się na jakość odczytu? Nie jestem pewien. Może po prostu bardziej lubię drewno i to sprawia, że sesje z nimi są lepsze.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Zdzichu57 i to jest właśnie ten problem z takim porównywaniem, który chciałam poruszyć. Jeśli masz preferencję do jednego materiału, to nie wiesz, czy wynik odczytu jest lepszy dlatego, że drewno 'działa lepiej', czy dlatego, że jesteś bardziej zrelaksowany z czymś, co lubisz dotykać. Jak w ogóle można to rozdzielić?


Odpowiedz
Wpisy: 363
Rozpoczynający temat
(@amethysta92)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie o to mi chodziło, gdy mówiłam o notatkach. Może nie da się tego rozdzielić w 100%, ale przynajmniej można szukać wzorców. Czy z drewnianymi mam więcej sesji, gdzie czuję połączenie, czy mniej? Nie wiem, bo nie notowałam tego systematycznie. Ale Zdzichu57, powiedz: czy sesje z kamiennymi zdarzają Ci się w innych warunkach temperaturowych? Zimą ich używasz tak samo jak latem?


Odpowiedz
Wpisy: 734
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

szczerze, to zimą sięgam po drewniane częściej i nie wiem, czy to świadoma decyzja, czy po prostu leżą bliżej 🙂 Ale teraz jak o tym mówię, to zaczynam myśleć, że może nieświadomie unikam kamiennych zimą właśnie przez ten zimny dotyk.


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest ciekawe spostrzeżenie, bo opisujesz rodzaj nieświadomego dostosowania się do warunków. Pytanie, które mnie tu nurtuje: czy to jest coś, z czym należy walczyć i świadomie zmieniać, czy właśnie takie naturalne dostosowanie jest częścią praktyki? Może ciało wie, z czym chce pracować w danej porze roku.


Odpowiedz
Wpisy: 105
(@egzorcystkaa)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy o materiałach i zaczynam żałować, że mam tylko plastikowe, kupione w zestawie dla początkujących. Czy to w ogóle ma sens w tym kontekście? Bo plastik chyba nie wyrównuje temperatury w żaden szczególny sposób.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Egzorcystkaa a powiedz, jak długo ich używasz i czy masz z nimi jakieś sesje, które oceniasz jako dobre? Bo zanim pójdziemy w stronę 'plastik nie działa', warto ustalić, czy Ty masz z nimi jakieś doświadczenie, które przeczy tej intuicji, czy po prostu obawiasz się na zapas.


Odpowiedz
(@egzorcystkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 105

@Gwiazdarka97 no mam kilka sesji, które uważam za trafne, ale też mnóstwo takich, gdzie nic nie czułam. Nie wiem, czy to materiał, czy moje skupienie, czy po prostu brak doświadczenia. W sumie chyba nie jestem w stanie tego ocenić na tym etapie.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@mlecznia)
Połączone: 1 rok temu

A czy ktoś próbował samodzielnie wyrzeźbić albo wypalić runy? Czytałam gdzieś, że tradycyjnie runy były robione własnoręcznie i że właśnie ten proces tworzenia miał znaczenie. Zastanawiam się, czy taki komplet ma inną 'jakość' niż kupiony gotowy, niezależnie od materiału.


Odpowiedz
Wpisy: 186
(@syriusza-2)
Połączone: 1 rok temu

W tradycji nordyckiej rzeźbienie run we własnym drewnie miało konkretne znaczenie rytualne, ale warto odróżnić to od współczesnych praktyk wróżbiarskich. Pytanie do dyskusji jest inne: czy dla Ciebie jako osoby używającej run codziennie ważna jest ta warstwa historyczna, czy używasz ich jako systemu symbolicznego bez tego zakorzenienia? Bo to zmienia, jak oceniasz 'jakość' zestawu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mlecznia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Syriusza.2 dla mnie szczerze to jest bardziej system symboliczny, nie podchodzę do tego od strony historycznej. Ale pytam, bo zastanawiam się, czy ręczna robota, niezależnie od tradycji, zmienia relację z przedmiotem. Jak z każdą rzeczą, którą się samemu zrobiło.


Odpowiedz
Wpisy: 363
Rozpoczynający temat
(@amethysta92)
Połączone: 1 rok temu

Moje są kupione, ale dostałam je od kogoś bliskiego i mam wrażenie, że to zmienia coś w tym kontakcie. Nie wiem, jak to nazwać, ale nie jest dla mnie neutralne, że ktoś pomyślał o mnie, kupując właśnie to. Może 'jakość' zestawu to jest coś bardziej osobistego niż materiał czy metoda wykonania?


Odpowiedz
Wpisy: 630
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

To co mówi Amethysta92 zgadza się z moim doświadczeniem z kartami. Mam jedną talię, którą dostałam w prezencie, i dwie kupione samodzielnie. Talia z prezentu jest moją ulubioną, ale nie umiem powiedzieć, czy dlatego, że jest 'lepsza', czy dlatego, że ma dla mnie wartość emocjonalną. I tu wróciłabym do pytania o temperaturę: może komfort pracy z zestawem to suma wielu takich czynników, a temperatura jest tylko jednym z nich?


Odpowiedz
Wpisy: 502
(@swietowit)
Połączone: 6 miesięcy temu

To by oznaczało, że szukamy odpowiedzi na pytanie 'jaka temperatura jest właściwa' w zupełnie złym miejscu. Że nie ma jednej właściwej temperatury, tylko każdy ma swoją optymalną kombinację warunków. I nie da się tego uogólnić. Czy dobrze rozumiem, do czego zmierza ta dyskusja?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Swietowit to dobre podsumowanie, ale ja bym je lekko skorygowała: nie chodzi tylko o to, że każdy ma swoje optimum, ale też o to, że to optimum może się zmieniać u tej samej osoby w zależności od pytania, etapu życia, pory roku. Więc nawet 'moje optimum' nie jest stałe.


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracając do wątku ze strefami geopatycznymi, który pojawił się trochę wcześniej w tym wątku: czy ktoś z Was testował swoje miejsce do sesji pod tym kątem? Bo jeśli mamy rozmawiać o warunkach, to lokalizacja w domu wydaje się równie ważna jak temperatura. Amethysta92, zawsze pracujesz w tym samym miejscu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@amethysta92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 363

@Joasia71 właściwie tak, mam jedno miejsce w domu, przy oknie, gdzie zawsze siadam z runami. Nigdy specjalnie nie sprawdzałam, czy to dobre miejsce pod kątem jakichkolwiek energii. Po prostu mi tam wygodnie i jest odpowiednie światło. Teraz się zastanawiam, czy to był wybór intuicyjny, czy po prostu praktyczny.


Odpowiedz
Wpisy: 734
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

A temperatura przy oknie to specyficzna kwestia, bo zimą jest tam wyraźnie chłodniej niż w środku pomieszczenia. Czyli Amethysta92 zimą pracuje w miejscu, które jest nie tylko sezonowo chłodniejsze, ale też przestrzennie zimniejsze niż reszta pokoju. To może wyjaśniać część tych sezonowych wzorców, o których mówiłaś.


Odpowiedz
Wpisy: 363
Rozpoczynający temat
(@amethysta92)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Zdzichu57 jest ciekawe, bo nigdy nie myślałam o tym oknie w takich kategoriach. Siedze tam, bo jest wygodnie i jasno, ale faktycznie zimą to jest chłodniejszy kąt. I teraz nie wiem, czy to przypadkowa obserwacja, czy rzeczywiście moje sesje zimowe są inne właśnie przez tę kombinację temperatury miejsca i temperatury kamiennych run. Musiałabym porównać notatki z pór roku.


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale z tym oknem to jest jeszcze jedna kwestia, którą warto sprawdzić: czy jest tam przeciąg, czy naturalna zmiana temperatury, czy może coś więcej. Właśnie w kontekście stref geopatycznych pytałam wcześniej, bo okno to też potencjalne miejsce, gdzie mogą się nakładać różne czynniki. Amethysta92, masz tam jakieś wrażenie, które by mogło sugerować, że to miejsce jest 'inne' niż reszta pokoju?


Odpowiedz
Wpisy: 502
(@swietowit)
Połączone: 6 miesięcy temu

A co właściwie miałoby świadczyć o strefie geopatycznej przy oknie? Mam na myśli konkretne objawy, nie teorie. Bo słyszałem różne wersje, jedni mówią o złym śnie, inni o bólu głowy, jeszcze inni o tym, że rośliny tam nie rosną. Jak to sprawdzić samemu, bez zapraszania różdżkarza?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Swietowit to pytanie jest w sumie odrębnym tematem, ale żeby nie zostawić go bez odpowiedzi: klasyczne objawy to właśnie ten nieuzasadniony dyskomfort w konkretnym miejscu, złe sny, jeśli śpisz w danym punkcie, rośliny, które więdną bez wyraźnej przyczyny, i odczucie, że nie możesz się w tym miejscu skupić mimo prób. Ale żadne z tych objawów nie jest dowodem sam w sobie. Mnie bardziej interesuje, czy ktoś łączył kiedyś jakość sesji runicznych z lokalizacją w pokoju.


Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Nocnica tak, konkretnie robiłem próbę z tym. Przez jeden miesiąc siedziałem zawsze w tym samym fotelu i notowałem, potem przez miesiąc zmieniałem miejsca losowo. Różnicy w trafności odczytów nie umiałem ocenić, ale w tym, jak łatwo mi się skupić, jednak był jakiś wzorzec. W fotelu przy ścianie skupiało mi się wyraźnie lepiej. Ale nie wiem, czy to strefa, czy po prostu nawyk.


Odpowiedz
Wpisy: 105
(@egzorcystkaa)
Połączone: 1 rok temu

A jak w ogóle rozróżnić, czy 'gorzej mi się skupia w danym miejscu' to jest kwestia geopatii, czy po prostu rozpraszaczy? Bo przy oknie na przykład mam wzrok na ulicę i to mnie rozprasza. Jak odróżnić jedno od drugiego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Egzorcystkaa to jest właśnie to pytanie, które sprawia, że temat stref geopatycznych jest taki trudny do zweryfikowania praktycznie. Masz rację, że czynniki zewnętrzne nakładają się na wszystko inne. Jeden ze sposobów, który opisuję ludziom, kiedy pytają, to zamknąć oczy i sprawdzić odczucie ciała w danym miejscu, zanim zaczniemy analizować otoczenie wzrokiem. Ale to wymaga ćwiczenia i nie jest zero-jedynkowe.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@mlecznia)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy o miejscu i zaczynam się zastanawiać, czy robiłam runy zawsze w tym samym miejscu, czy nie. Chyba nie, bo siadam gdziekolwiek jest wygodnie. Może to błąd? Czy stałe miejsce ma znaczenie w pracy z runami tak jak temperatura?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Mlecznia z mojego doświadczenia z kartami, nie z runami, ale chyba podobna zasada działa: stałe miejsce buduje jakiś rodzaj rytmu ciała. Wchodzę w skupienie szybciej tam, gdzie robiłam to już wiele razy. Nie wiem, czy to jest 'energia miejsca' czy po prostu warunkowanie jak u Pawłowa, ale efekt jest podobny.


Odpowiedz
Wpisy: 363
Rozpoczynający temat
(@amethysta92)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie o tym myślę. Ja przy tym oknie siedzę od lat, więc nie wiem, co jest pierwsze: czy dobrze mi się tam pracuje, bo to 'dobre' miejsce, czy dobrze mi się tam pracuje, bo przez lata wytreniowałam się do skupienia właśnie tam. Joasia71, Ty chyba masz zdanie na ten temat?


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Moim zdaniem to nie jest kwestia co pierwsze, bo jedno nie wyklucza drugiego. Miejsce może mieć swoje właściwości i jednocześnie nawyk wzmacnia te właściwości. Ale co do stref geopatycznych konkretnie: jeśli chcesz to sprawdzić, Amethysta92, to najprościej jest przez kilka sesji próbować w zupełnie innym punkcie domu i porównać notatki. Nie pod kątem trafności, tylko pod kątem tego, jak się czujesz podczas sesji.


Odpowiedz
Wpisy: 502
(@swietowit)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale jak porównywać notatki z sesji robionych w różnych miejscach, jeśli pytania są za każdym razem inne? Bo jeśli jedna sesja dotyczyła pracy, a inna relacji, to jak mam ocenić, czy miejsce miało wpływ?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Swietowit to jest bardzo trzeźwe pytanie i właśnie pokazuje problem metodologiczny, który mamy w całej tej dyskusji, nie tylko o miejscu, ale też o temperaturze. Nie da się porównać izolując tylko jedną zmienną, bo życie nie jest laboratorium. Ale można porównywać wrażenie skupienia i obecności podczas sesji, niezależnie od tematu. To jest subiektywne, ale przynajmniej dotyczy czegoś wspólnego dla różnych sesji.


Odpowiedz
Wpisy: 734
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Właśnie tak robiłem ten swój eksperyment z fotelem. Nie patrzyłem na to, co wypadło, tylko na to, jak mi szło samo ciągnienie i interpretacja. Czy byłem 'tam' myślami, czy błądziłem. I to dawało się notować dość konsekwentnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@egzorcystkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 105

@Zdzichu57 a w jakiej skali to notowałeś? Bo wyobrażam sobie, że samo 'byłem skupiony' albo 'nie byłem skupiony' to za mało, żeby potem cokolwiek z tego wywnioskować.


Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Egzorcystkaa po prostu trójstopniowa skala: słabo, średnio, dobrze. Nic skomplikowanego. Po miesiącu patrzyłem, ile razy co wychodziło w danym miejscu. Nie jest to nauka, ale jakiś wzorzec widać.


Odpowiedz
Wpisy: 539
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wracając do temperatury, bo trochę odpłynęliśmy: jeśli mamy tę samą osobę, to samo miejsce, ale różną porę roku i różną temperaturę w tym miejscu, to w sumie mamy dość naturalny eksperyment przez lata. Amethysta92, czy czujesz jakąś wyraźną różnicę między sesjami przy tym oknie latem i zimą? Nie w tym, co wychodzi, ale w tym, jak się czujesz podczas sesji?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@amethysta92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 363

@Gwiazdarka97 zastanawiałam się nad tym przez chwilę i szczerze: latem siadam tam chyba rzadziej, bo jest za jasno po południu i trochę duszno. Zimą jest ciemniej wcześniej i milej z herbatą. Więc może nie tyle temperatura działa inaczej, co cała atmosfera jest inna i nieporównywalna. Nie wiem, czy to ma sens.


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Sens jak najbardziej. To znaczy, że temperatura jest częścią szerszego zestawu warunków, które razem tworzą 'klimat do sesji'. I wyciąganie jej osobno może być sztuczne. Może pytanie z tytułu tego wątku powinno brzmieć nie czy temperatura ma znaczenie, tylko co razem z temperaturą składa się na warunki, w których dobrze pracujemy.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@mlecznia)
Połączone: 1 rok temu

To jest dobre ujęcie, bo przestajemy szukać jednej odpowiedzi i zaczynamy myśleć o kombinacji. Mam pytanie: czy ktoś z Was świadomie buduje te warunki za każdym razem, coś w rodzaju rytuału przygotowania miejsca, a nie tylko samej sesji?


Odpowiedz
Strona 2 / 4
Udostępnij: