Pracuję z runami już od kilku lat i ostatnio zaczęłam się zastanawiać, czy temperatura w pomieszczeniu ma jakiekolwiek znaczenie dla jakości odczytu. Zimą mój gabinet bywa naprawdę chłodny i odnoszę wrażenie, że sesje wychodzą inaczej niż latem. Może to tylko kwestia mojego skupienia, może coś więcej. Czy ktoś w ogóle zwracał na to uwagę?
Ciekawe pytanie, bo ja akurat pracuję głównie w piwnicy i tam temperatura jest wyrównana przez cały rok, może 17-18 stopni. Szczerze mówiąc, nigdy nie porównywałem wyników z porami roku. Ale zastanawiam się teraz, co konkretnie masz na myśli mówiąc, że sesje wychodzą inaczej? Chodzi o Twoje odczucia podczas rzutu, czy o same runy, które wypadają?
Słyszałam kiedyś od osoby, która pracuje z runami zawodowo, że Nordowie wierzyli, iż magia najlepiej działa w warunkach zbliżonych do naturalnych. Czyli nie za ciepło, nie za zimno, bo ekstremalny zimno albo upał rozpraszają umysł. Ale to była jej prywatna teoria, nie jakieś starożytne źródło. Sama zauważasz, że coś się zmienia między sezonami, czy to bardziej domysł?
Poczekajcie, strefy geopatyczne to trochę inny temat, nie? Bo jeśli dobrze rozumiem, to chodzi o promieniowanie z ziemi, hartmanna, curry i te rzeczy. Ale jak to miałoby wpływać na runy? Serio pytam, nie złośliwie.
A jak w ogóle sprawdzić, czy ma się taką strefę geopatyczną w domu? Bo nigdy tego nie robiłam i nie wiem, od czego zacząć. Wahadełko? Różdżka? Jest jakaś metoda, która faktycznie działa?
Miesiąc to naprawdę krótko, żeby oceniać spójność odczytów. Ale pytanie o miejsce jest słuszne, bo ja sama zanim zaczęłam ustawiać swoje miejsca pracy, miałam podobne odczucia. Wracając do temperatury: czy ktoś z Was wie, czy są jakieś konkretne wskazania w tradycji nordyckiej dotyczące warunków wróżbiarskich? Bo ja trafiałam tylko na ogólniki.
Tradycja nordycka nie pozostawiła nam precyzyjnych instrukcji dotyczących warunków fizycznych. To, co znamy ze źródeł, to głównie opisy sejdu i galdr, a tam warunki atmosferyczne były powiązane z rytualnym kontekstem, nie z temperaturą samą w sobie. Wróżbiarka siadała na podwyższeniu, często na zewnątrz, więc zimno i wiatr były czymś normalnym. To raczej skupienie i stan umysłu liczyły się bardziej. Ale rozumiem, skąd to pytanie, bo komfort fizyczny wpływa na koncentrację.
Prowadzę notatki z moich sesji tarota i run od dłuższego czasu i faktycznie zapisuję też temperaturę, porę dnia, fazę księżyca. Po kilkunastu miesiącach obserwacji nie widzę wyraźnej korelacji między temperaturą a jakością odczytu, ale widzę wyraźną korelację z porą dnia i z tym, czy byłam wypoczęta. Może zamiast szukać idealnej temperatury warto sprawdzić, kiedy w ciągu dnia jesteście najbardziej skupione?
mam chyba z osiemdziesiąt wpisów dla run i dwa razy tyle dla tarota. Jakość odczytu oceniam po tym, czy po kilku dniach lub tygodniach interpretacja okazała się trafna, oraz czy podczas samej sesji miałam poczucie spójności, że runy opowiadają jakąś logiczną historię. Subiektywne, tak, ale przynajmniej porównywalne w czasie.
To bardzo metodyczne, szczerze. Ja prowadzę notatki, ale nie aż tak skrupulatnie. Wracając do stref geopatycznych, bo Egzorcystkaa o to pytała: objawy to nie tylko koty. Podobno ludzie śpiący w strefach geopatycznych często mają problemy ze snem, chroniczne zmęczenie, bóle głowy bez wyraźnej przyczyny. Czy coś takiego u siebie zauważasz?
Najprostszym domowym testem jest próba z wahadełkiem, ale jak mówiłam, to wymaga wprawy. Inny sposób to obserwacja zwierząt, jeśli masz psa lub kota, ich miejsca odpoczynku mogą dużo powiedzieć. Psy unikają stref geopatycznych, koty je lubią, to stara obserwacja. Ale wróćmy na chwilę do tematu, bo mnie ciekawi co innego: czy temperatura ma wpływać na runy jako przedmioty, czy na osobę je rzucającą? Bo to dwie różne kwestie.
Hmm, właściwie jest jedno miejsce przy kaloryferze w sypialni, gdzie siedzi bardzo często. Ale kaloryfer daje ciepło, więc to nie może być miarodajne chyba?
Właściwie cały ten wątek ze strefami geopatycznymi robi się coraz bardziej skomplikowany. Ale wracając do temperatury jako takiej, bo od tego chyba wyszłyśmy: czy ktoś z Was naprawdę ma wrażenie, że zimą odczyty run są obiektywnie inne? Nie gorsze z powodu nastroju, ale inne pod względem tego, co runy pokazują?
Właśnie o to mi chodziło od początku i cieszę się, że to wróciło. Nie twierdzę, że zimą runy kłamią, ale mam wrażenie, że jesienią i zimą wypadają mi częściej runy związane z ograniczeniem, czekaniem, procesami wewnętrznymi. Isa, Nauthiz, Hagalaz. A latem więcej dynamicznych. Ale nie wiem, ile z tego to rzeczywiście sezon, ile moje własne stany w tych porach roku.
to jest bardzo ciekawe i właściwie sprawdzalne. Czy masz notatki z konkretnych sesji z różnych pór roku? Bo jak porównam swoje dane dla tarota, to rzeczywiście widzę pewne wzorce sezonowe, ale nie wiem, czy to kwestia energii, czy po prostu moje pytania i nastrój zmieniają się z porą roku.
Ten sezonowy wzorzec, który opisujesz, ma zresztą pewne oparcie w symbolice nordyckiej. Rok był postrzegany jako cykl z wyraźnym podziałem na czas aktywności i czas wycofania. Nie bez powodu część run jest tradycyjnie wiązana z zimą i ciemnością, a inne z letnim rozkwitem. Pytanie, czy to znaczy, że runy 'zachowują się inaczej', czy raczej że my inaczej pytamy.
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam takie pytanie z boku: czy wy w ogóle robicie jakieś przygotowania przed sesją z runami? Medytacja, oddech, cokolwiek? Bo zastanawiam się, czy to nie jest ważniejsze niż temperatura czy strefy geopatyczne.
a czy robisz to samo przygotowanie latem i zimą? Bo mi na przykład znacznie trudniej się wyciszyć zimą, kiedy jest zimno i ciemno wcześnie. Może właśnie to jest ten brakujący element, nie temperatura jako taka, ale trudność w dojściu do odpowiedniego stanu skupienia.
No ale tu wracamy do punktu wyjścia. Jeśli temperatura utrudnia skupienie, to temperatura wpływa na odczyt. Czyli odpowiedź na pytanie z tytułu brzmi: tak, ale pośrednio. Czy to nie jest po prostu taka zamknięta pętla?
Ja dalej nie wiem, co zrobić z tymi moimi sprzecznymi odczytami. Powiedzmy, że to nie temperatura, nie strefa geopatyczna. To co? Brak praktyki, zły stan skupienia, coś jeszcze innego? Bo miesiąc rzucam i naprawdę mam wrażenie, że te runy mówią co innego za każdym razem.
Ale to jest chyba błędne koło, które sami sobie tworzymy. Jeśli każdą trudność w odczycie tłumaczymy warunkami zewnętrznymi, temperaturą, skupieniem, strefami geopatycznymi, to gdzie w ogóle jest miejsce na to, że czasem po prostu runa wypadła i tyle? Bez głębszego znaczenia?
myślę, że tak, puste rzuty są możliwe. Ale też: brak połączenia z runą może być informacją samą w sobie. Że pytanie jest przedwczesne, że nie masz jeszcze dostępu do tej odpowiedzi, że pytasz o coś, na co wpływ masz tylko Ty, nie żadna zewnętrzna siła.
Słuchajcie, wróćmy na chwilę do tego skupienia przed sesją, bo Egzorcystkaa nie odpowiedziała mi na pytanie: czy próbowałaś innego przygotowania? Bo jeśli zawsze robisz tak samo, a efekty są niespójne, to może zmiana rytuału wejścia coś da.
Dobra, ale wróćmy do temperatury, bo od tego był ten wątek. Jeśli mam zrozumieć, co tu padło przez ostatnich kilkadziesiąt postów: temperatura wpływa na skupienie, skupienie wpływa na odczyt, więc temperatura wpływa na odczyt pośrednio. Czy ktoś twierdzi, że jest jakiś wpływ bezpośredni, energetyczny, poza tym łańcuchem?
Moje są drewniane i faktycznie zimą czuję je inaczej. Są zimniejsze na początku, zanim je ogrzeję w dłoniach. Zawsze trochę trzymam je przed rzutem, żeby się wyrównały z temperaturą ciała. Nie wiem, czy to ma znaczenie, ale robię to odruchowo.
Ten wątek z materiałem jest ciekawszy, niż się wydaje na pierwszy rzut oka. W wielu tradycjach dotyk i ciepło ciała były traktowane jako sposób nawiązania relacji z przedmiotem wróżbiarskim, coś w rodzaju przebudzenia go do sesji. Nie chodzi o temperaturę otoczenia, ale o tę chwilę, kiedy obiekt staje się przedłużeniem Ciebie. Jeśli drewno jest zimne i twarde, może faktycznie ta chwila trwa dłużej. Pytanie, czy to problem, czy może właśnie wtedy jesteś bardziej uważna, bo czujesz wyraźniej?
Zastanawiam się, czy nie zaczynamy tu tworzyć bardzo rozbudowanej teorii dla czegoś, co można sprawdzić praktycznie. Amethysta92, wspomniałaś o notatkach, chociaż niesystematycznych. Czy jest w nich coś o materiale run? Bo to by mogło powiedzieć coś konkretnego.
