A nie myślałyście że ta 'świeżość' po pełni to może być świeżość nas samych, nie run? Że robimy przerwę, czekamy na pełnię, i przychodzimy do ciągnięcia z innym nastawieniem? Pytam bo sama nie wiem czy to runy czy my się 'ładujemy'.
Dla mnie jest istotna, bo jeśli to my się ładujemy, to metoda nie ma znaczenia - równie dobrze mogłoby to być ciąganie co tydzień w środę albo zawsze przed kawą. Ale jeśli runy mają jakąś właściwość której nie możemy zastąpić, to pytanie o rytm nabiera sensu. Czarek, jak zaczynałeś ten swój eksperyment, to miałeś jakąś hipotezę co chcesz sprawdzić?
I tu wracamy do początku wątku, bo to jest chyba clou całej dyskusji - czy rytm wpływa na odczyt przez nas czy przez same runy. I chyba po tych wszystkich postach i tak nie wiemy, bo nie możemy ich rozdzielić. Ale właśnie dlatego takie rozmowy mają sens.
Czarek, to co opisujesz - losowe obrazki bez połączenia z pytaniem - brzmi naprawdę nieprzyjemnie. Czy jak to się działo, to przerywałeś sesję w połowie, czy dociągałeś do końca mimo że czułeś tę pustkę?
Zaraz, to ciekawy pomysł z tym notatnikiem. Czarek, a po jakim czasie wracałeś do tych zapisków? Bo ja przy numerologii czasem widzę sens dopiero po kilku tygodniach, kiedy sytuacja się rozwinęła.
To z tymi sprzecznymi odczytami to jest cos ciekawego. Ja tez to miałam - runy jakby pokazywały dwie strony tej samej sprawy naraz, bo pytałam o to samo za bardzo z bliska. Jakbys zrobił zdjecie sceny z odleglosci centymetra - widzisz piksele, nie obraz.
Wracając do tego co Czarek powiedział o notatkach - czy ktoś z was prowadzi coś w rodzaju dziennika z datami i częstotliwością sesji? Bo to byłby jedyny sposób żeby w ogóle powiedzieć cokolwiek sensownego o tym czy rytm ma znaczenie. Inaczej operujemy na wrażeniach.
No ale chwila, bo Konstancja mówi o metodologii badania a myśmy zaczęli od praktycznego pytania Czarka. Czy możemy przynajmniej ustalić co by dla was znaczyło że rytm *ma* wpływ - co powinno się dziać inaczej przy rzadkim ciąganiu niż częstym?
U mnie przy tarocie to tak działa - po dluzsej przerwie pierwsze ciagniecie jest zawsze bardziej wyraziste. Ale czy to rytm czy to efekt swiezego spojrzenia, to nie wiem. Może po prostu bardziej sie skupiam bo to 'wyjatkowe'.
A mnie zastanawia coś innego - czy mówicie o częstotliwości pytań o tę samą sprawę, czy o częstotliwości w ogóle? Bo to chyba dwie różne rzeczy. Możesz ciągnąć codziennie ale pytać za każdym razem o coś innego.
No właśnie, to może to nie częstotliwość jako taka, tylko to wracanie do jednej sprawy było problemem. Jak myślisz - gdybyś ciągnął codziennie ale naprawdę o różnych rzeczach, wynik byłby taki sam?
To co Edek mówi zmienia całe pytanie. Bo może runy nie 'męczą się' od ciągania tylko od ciągłego krążenia wokół jednego niepokoju. Trochę jak gdy komuś w kółko zadajesz to samo pytanie - w końcu milknie.
No i dochodzimy do miejsca gdzie głowa mi paruje. Bo jeśli nie wiemy kiedy mamy oczekiwania, a nie wiemy kiedy ich nie mamy, to jak w ogóle oceniamy czy sesja była dobra? Na czym opieramy te 'wyraziste' odczyty o których mówi Rezedaa?
Myślę że codzienne ciąganie o tej samej sprawie prowadzi do tego stanu prawie nieuchronnie, bo każdy odczyt który dostaniesz staje się kontekstem dla następnego. Zaczynasz interpretować nową runę przez pryzmat ostatnioszej. I wtedy faktycznie budujesz narrację zamiast słuchać.
To jest dobre spostrzeżenie i chyba odpowiada na pytanie Kuby. Nie chodzi o to żeby nie widzieć poprzedniego odczytu, tylko o to że go pamiętasz cieleśnie, emocjonalnie. I to wpływa na to jak czytasz kolejny. Nie da się tego obejść notatnikiem.
Dobra, ale odchodzimy od czegoś co Czarek powiedział wcześniej i co mnie ciekawi. Mówił że miał wrażenie że odczyty sobie nawzajem przeczą. Czy to nie mogło być właśnie informacja? Że sprawa naprawdę szła w dwie strony jednocześnie?
Myślałem o tym. Ale te sprzeczności nie miały dla mnie sensu łącznie - każda runa stała jakoś oddzielnie, nie tworzyły obrazu. Bardziej jak szum niż jak dwie strony tej samej historii.
No właśnie, Czarek to opisuje dokładnie tak jak ja to czułam przy swoich zagęszczonych sesjach. Ten szum to jest inaczej jak mozaika ktora ma sens jak sie cofniesz. Szum to szum - nic z tego nie zrozumiesz bez wzgędu na odleglosc.
Właśnie to jest problem z tym całym szukaniem rytmu - zbyt dużo zmiennych zmienia się równocześnie. Sytuacja, nastrój, etap sprawy. Przy numerologii jest podobnie i dlatego ja nie mówię 'co ile dni' tylko 'co ile etapów'.
To ciekawe podejście, bo sugeruje że runy mogą sensownie odpowiadać tylko wtedy kiedy jest na co odpowiadać. Jakby potrzebowały nowego materiału żeby nie powtarzać tego samego.
Wow, to co Malgosia pisze o etapach naprawdę mi coś ustawiło w głowie, bardzo dziękuję za to ujęcie. Ale mam pytanie - a co jeśli sprawa nie ma wyraźnych zdarzeń, tylko powoli się zmienia, bez momentów przełomowych?
A ja mam pytanie do Brygidy - skąd raz w miesiącu? Nie raz w tydzień, nie raz na dwa tygodnie? Coś za tym stoi czy to twoje doswiadczenie z wlasnych sesji?
...kiedy tygodniowy daje złudzenie że coś się dzieje kiedy tak naprawdę nic się nie ruszyło. Ale to jest moje doświadczenie, nie reguła. Ktoś inny może mieć inny rytm życiowy i wtedy wszystko się przesuwa.
To co Brygida mówi o Isie jest dla mnie nowe i ciekawe. Nigdy nie myślałem o runie jako potwierdzeniu braku ruchu, zawsze szukałem w niej jakiegoś komunikatu o tym co jest. Czy inne runy mogą pełnić podobną funkcję - mówić 'poczekaj, nie pytaj jeszcze'?
Dobra, mam trochę inne pytanie bo zgubiłam wątek. Czy w takim razie częstość czytania run to kwestia tego co chcemy wiedzieć, czy tego w jakiej jesteśmy głowie żeby w ogóle dobrze czytać? Bo to są dla mnie dwie różne rzeczy.
To co Klimcia pyta jest w sumie bliżej tego co mnie nurtuje. Bo ja miałem okresy kiedy byłem spokojny i skupiony, a i tak odczyty były chaotyczne. I okresy kiedy byłem na granicy ale runa była jakby wyraźna. Więc nie jestem pewien że mój stan głowy był kluczowy.
Czarek, a te momenty kiedy runa była wyraźna mimo że byłeś 'na granicy' - jak to rozpoznałeś że jest wyraźna? Mówisz że tamte odczyty były chaotyczne jak szum, a te inne. Na czym polegała ta różnica dla ciebie?
