Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad czymś, co nie daje mi spokoju. Mam kilka zestawów run, ale jeden z nich dostałam od osoby, która - powiedzmy oględnie - nie miała dobrych intencji wobec mnie. Zestaw jest ładny, kamienne runy, ale za każdym razem gdy po nie sięgam, mam dziwne uczucie. Jakby coś nie grało. I teraz pytanie do was - czy runy mogą w jakiś sposób same się 'bronić' przed osobą, która je źle wykorzystuje albo ma złe intencje? Czy one w ogóle coś czują, mają jakąś własną energię? Bo czytałam różne rzeczy i jedni mówią że to tylko kawałki kamienia czy drewna, inni że mają ducha. Co wy na to?
Ciekawe pytanie, bo podobna dyskusja toczyła się kiedyś o kartach tarota. Według mnie przedmioty wróżbiarskie nie są obojętne energetycznie - wchłaniają intencje i energie osób, które ich używają. Ale 'bronienie się' to duże słowo. Raczej powiedziałabym, że mogą dawać znaki - nieprecyzyjne odczyty, poczucie dyskomfortu, a nawet wypadanie z rąk. Masz ten zestaw nadal? Bo szczerze, ja bym się go pozbyła.
Ale chwila, chwila - skąd to przekonanie że kamień może coś 'wchłaniać'? Nie mówię że tak nie jest, naprawdę pytam, bo to brzmi jak coś co ludzie po prostu przyjmują za pewnik. Czy jest jakiś sposób żeby to sprawdzić albo poczuć? Bo jak dla mnie to mogłoby być też kwestia naszych własnych skojarzeń z tą osobą, od której dostałaś te runy.
To co opisujesz z zimnem w dłoni to akurat znane zjawisko przy pracy z przedmiotami nasyconymi cudzą energią. Nie twierdze że to nadprzyrodzone, ale ciało reaguje na subtelne sygnały, które umysł świadomie jeszcze nie przetwarza. Pytanie jest inne - czy ta osoba, od której dostałaś te runy, w ogóle z nimi pracowała? Czy kupiła je jako prezent bez żadnego użycia?
Zatrzymajmy się na chwilę przy samym pytaniu z tytułu, bo mi chodzi po głowie coś trochę innego. Mówisz o runach w rękach 'niewłaściwej osoby' - ale kto decyduje kto jest właściwą osobą? W tradycji nordyckiej runy nie były czymś co się komukolwiek dawało tak po prostu. Były zdobywane, zasługiwano na nie. Może więc sam fakt przyjęcia ich od kogoś z niejasnymi intencjami to już problem niezależnie od tego co ta osoba z nimi robiła?
A co zrobić żeby sprawdzić czy runy są 'czyste'? Tzn. czy jest jakiś sposób na to żeby to ocenić zanim się zacznie z nimi pracować? Bo nigdy nie kupuję nowych rzeczy, zawsze staram się dostać coś z drugiej ręki i teraz się trochę boję.
Słuchajcie, odniosę się do tego co napisała Iwetka01, bo to akurat ważny wątek. W tradycji Elder Futhark runy miały własną tożsamość, każda z nich. To nie były znaki które człowiek wymyślił - według mitologii nordyckiej Odyn je odkrył, nie stworzył. Ta różnica jest kluczowa. Z tego wynika że runy mają jakiś byt niezależny od użytkownika. Czy mogą się bronić? Myślę że raczej mogą nie reagować na kogoś kto nie jest z nimi w rezonansie... ups, złe słowo. Powiedzmy: kto nie jest z nimi zgodny.
Ja mam trochę inne podejście do tego - pracuje z duchami i energią już od lat i wiem że przedmioty mogą być nośnikami energii konkretnych ludzi, nie tylko intencji. Miałam przypadek z pewnym amuletem którego właściciel nie żył i amulet był dosłownie naładowany jego sposobem bycia. Przy runach wyobrażam sobie że mogło byc podobnie jeśli tamta osoba naprawdę z nimi pracowała. Pentagrmo, opisz dokładniej tą jedną rune - bo może sama nazwa ci coś powie.
Hagalaz to nie tylko zniszczenie - to też oczyszczenie przez burzę, przejście przez trudny czas. Natomiast to że konkretnie ta runa tak na ciebie działa może być właśnie jej naturalnym sposobem sygnalizowania swojej obecności. Nie każdy dyskomfort jest zły. Pytanie brzmi - czy coś złego się działo w twoim życiu odkąd masz ten zestaw?
Wow, ten temat jest taki... głęboki. Dziękuję że go zaczęłaś Pentagramo, bo nigdy bym sama na to nie wpadła żeby tak o tym myśleć. Ja mam runy drewniane które kupiłam sama i też czasem mam wrażenie że jedna leży jakoś inaczej niż powinna, ale nie przywiązywałam do tego wagi. Teraz zaczynam się zastanawiać czy nie powinnam 🙂
Aktywowanie to temat na osobny wątek szczerze mówiąc, żebyśmy za bardzo nie odpłynęły od pytania Pentagramy. Ale krótko - chodzi o pierwsze świadome nawiązanie kontaktu, poświęcenie ich sobie, czasem przez krew albo oddech albo słowa w zależności od tradycji. Wróćmy jednak do sedna - czy runy mogą się bronić? Bo mnie interesuje czy ktoś tu miał sytuację że runy dosłownie nie chciały działać w czyichś rękach.
No właśnie o to mi chodziło w tym pytaniu. Czy ktoś miał doświadczenie że wziął runy i po prostu odczyty były kompletnie bez sensu, chaotyczne, losowe - jakby runy nie chciały współpracować? Bo to mogłoby być właśnie tą 'obroną' o której mówię.
Miałem dokładnie tak jak opisujesz Pentagramo - dostałem zestaw run od znajomego który się z nimi 'pobawił' przez chwilę i odłożył. Pierwsze trzy odczyty były kompletnie bez ładu i składu, wyciągałem runy które zupełnie sobie przeczyły. Dopiero po oczyszczeniu solą i dymieniu szałwią cokolwiek zaczęło się układać. Więc tak, myślę że to jest właśnie ta forma 'oporu'.
To co opisuje Edek86 bardzo dobrze znam z tarota - to zjawisko kiedy karty mówią ale nie do ciebie. Nazywam to sobie 'cudzą rozmową'. I wiesz co, zawsze mi to mijało dopiero gdy wymieszałam talię przez własną energię, niekoniecznie przez jakieś rytuały. Sama obecność i intencja robiły robotę. Pytanie do Pentagramy - czy próbowałaś w ogóle trzymać te runy bez żadnego zamiaru odczytu, po prostu je nosić przy sobie przez kilka dni?
To rozróżnienie które właśnie zrobiłaś - chłód versus smutek - jest według mnie kluczowe dla całej tej dyskusji. Emocje które przedmiot wywołuje mówią coś o typie energii którą niesie. Smutek po bliskiej osobie to energia żałoby, strata, ale intymna. Chłód jest bardziej... bezosobowy? Obcy? Czy ta osoba która ci je dała była ci emocjonalnie bliska?
Ale chwileczke, bo chce wrucić do pytania z tytułu, bo trochę nam to gdzieś uciekło. Czy runy mogą sie bronić - to nie jest to samo co pytanie czy niosą cudzą energię. Bronienie się to jakby... aktywne działanie, prawda? Jakby runa świadomie odrzucała człowieka. I tu mam pytanie do wszystkich - czy ktoś miał sytuację gdzie runa dosłownie wypadła z ręki, pękła, zaginęła? Bo to by mi bardziej pasowało pod 'obronę' niż chaotyczne odczyty.
Okej, ale teraz wchodzimy w interpretowanie wszystkiego post factum, nie? Mam na myśli - gdyby pękła Fehu, też byśmy znaleźli sens. Gdyby Uruz - też. Nie twierdzę że to bez znaczenia, naprawdę nie, ale jak odróżnić znaczący znak od przypadku który interpretujemy żeby pasował do sytuacji?
Przepraszam że wracam do siebie, ale po tym co napisała Sybilka chcę zapytać - a co jeśli interpretacja pomaga zrozumieć sytuację, ale przez to że w nią wierzymy robimy konkretne decyzje? Tzn. czy wróżba z run może nas prowadzić w jakimś kierunku przez samospełnienie? Nie mówię że źle, tylko że to chyba ważne żeby to wiedzieć.
Dziękuję Indaphorosie że to wróciłeś, bo rzeczywiście trochę nam uciekło. Czyli mam dwie opcje które pojawiły się w tym wątku - próbować je oswajać przez obecność i kontakt bez intencji, albo oczyścić i zacząć od zera. Ale mam jeszcze trzecie pytanie którego nikt nie podniósł - czy w ogóle powinnam je zostawić, czy może oddać? Komu? Jak?
O oddawaniu run to powiem ci z własnego doświadczenia - nie oddaje sie ich przypadkowej osobie. Jak czujesz ze dany zestaw nie jest twój, najlepiej go zwrucić ziemi dosłownie. Zakopać. Brzmi dziwnie ale to stara praktyka i mi osobiście bardzo pomagała gdy miałam przedmiot który czułam ze niesie cos ciężkiego. Pytanie tylko czy jestes gotowa je puścić, bo to też jest decyzja.
Zakopanie to rzeczywiście stara metoda i potwierdzam że występuje w różnych tradycjach, nie tylko słowiańskiej. Ale jest jeszcze opcja ognia jeśli runy są drewniane. Kamienne czy kościane - ziemia. Ważne żeby to była świadoma decyzja z intencją zakończenia, a nie wyrzucenie w kąt z poczuciem winy.
Zatrzymajmy się chwilę przy tym co Pentagrama właśnie powiedziała, bo to jest naprawdę istotna zmiana perspektywy w tej rozmowie. Zaczęłyśmy od 'czy runy mogą się bronić' czyli zakładałyśmy podmiotowość run. A teraz dochodzimy do 'runy jako lustro naszej własnej intuicji'. To dwie bardzo różne filozofie pracy z runami i obie istnieją w tradycji.
Właśnie, i to jest pytanie które zawisa nad każdą tradycją wróżbiarską - czy przedmiot ma własną siłę, czy jest tylko katalizatorem. W kontekście run jest o tyle ciekawie, że historycznie były wycinane ręcznie, każda z intencją. To nie była produkcja masowa. Więc może przy tych starych zestawach ta granica jest mniej oczywista.
Ja bym tu jeszcze dodała jedną rzecz bo nikt tego nie poruszył - czy Pentagrama wie coś o życiu tej osoby, po której dostała te runy? Bo to ma znaczenie nie tyle dla energii samych run, co dla tego z czym się zderza kiedy je trzyma. Jakiś nierozwiązany węzeł w tej historii może być ważniejszy niż sam materiał czy technika.
Nagłe odejście to ważna informacja. Nie że straszę, ale takie sytuacje bywają energetycznie trudne bo coś pozostaje niedokończone. Nie chodzi o duchy w sensie filmowym ale o... jak to nazwać... jakiś ślad zawieszenia. I to mogłoby tłumaczyć ten chłód który opisywałaś wcześniej lepiej niż samo pytanie o obronę run.
Przepraszam że się wtrącam, ale to co napisała Chiromantka92 bardzo do mnie trafia i chciałam zapytać - czy jest jakiś sposób żeby sprawdzić czy to jest właśnie to zawieszenie, czy zwykła obcość energetyczna? Bo boję się że wyobraźnia może tu płatać figle.
Karrot postawił ważne pytanie i Indaphoros odpowiedział sprytnie, ale warto to jednak rozwinąć. Bo jest różnica między 'nie czuję się gotowa na te runy' a 'te runy niosą coś z poprzedniego życia właścicielki'. Pierwsza sytuacja to kwestia pracy nad sobą. Druga to kwestia tego co zrobić z zestawem. Decyzja może być ta sama, ale powód jest inny.
