Zastanawiam się ostatnio nad czymś, co chyba nie jest często poruszane. Czy częstotliwość, z jaką ciągniemy runy, ma wpływ na to, jak trafne są odczyty? Bo słyszałem różne opinie - jedni mówią, że codzienne ciągnienie to dobra praktyka, inni że trzeba dać sobie przerwy między sesjami. Sam przez jakiś czas ciągnąłem po jednej runie dziennie i miałem wrażenie, że po pierwszym tygodniu odczyty zaczęły być jakieś mniej wyraźne, trudniej mi było cokolwiek z nich wyciągnąć. Nie wiem, czy to kwestia skupienia, czy może czegoś innego.
O, to ciekawe pytanie bo sama się nad tym zastanawiałm. Moim zdaniem jak czarujesz za często to energje się mieszają i nie wiadomo o co chodzi. Ja kiedyś robiłam odczyty codzienienie przez miesiąc i na początku było super, ale potem zaczęłam dostawać sprzeczne komunikaty. Jeden dzień Fehu, drugi Isa, trzeci znowu Fehu - i co z tym zrobić? Myślę że runy potrzebują czasu żeby ich przesłanie 'dojrzało', jeśli rozumiesz o co mi chodzi.
Ale Czarek, jak to wyglądało konkretnie - po tygodniu codzinennych ciągnięć zaczęły być mniej wyraźne, to znaczy że runy się powtarzały, czy że interpretacje były trudniejsze do uchwycenia? Bo to może być dość inna sprawa w zależności od odpowiedzi.
To co opisujesz to może być po prostu zmęczenie koncentracji, nie żaden mistyczny powód. Jak codziennie robisz to samo ćwiczenie, po jakimś czasie mózg przestaje reagować tak samo. Nie mówię że runy nie działają, ale zanim przypiszemy to energiom, warto sprawdzić czy po prostu nie jesteś znudzony schematem. Pytanie do Czarka: czy zmieniałeś w tym czasie porę dnia kiedy ciągałeś, albo miejsce? Czy zawsze to samo?
Właśnie to mnie zawsze zastanawia przy takich dyskusjach. Skąd wiadomo, że odczyt był 'trafny'? Mam na myśli - jak to mierzycie? Sami oceniacie po czasie czy jest jakiś inny sposób?
A mogę zapytać jak długo w ogóle pracujesz z runami? Bo zastanawiam się czy to nie jest też kwestia etapu - może na początku wszystko jest żywsze bo to nowe, a potem się oswajamy i trzeba inaczej podejść do sesji?
Ja dopiero zaczynam z runami i strasznie się cieszę że ten temat się pojawił, bo właśnie nie wiedziałam jak często mogę ciągać! Ale chciałam się zapytać - jeśli ciągniemy za często i 'energie się mieszają' jak pisała Perydotka, to czy jest jakiś sposób żeby to 'zresetować'? Czy runy same się oczyszczają po przerwie?
No właśnie, Brygida trafia w sedno. Czytam ten wątek i zastanawiam się - czy ktokolwiek z was próbował naprawdę systematycznie porównywać odczyty z różnych częstotliwości? Codziennie vs raz w tygodniu, i sprawdzić po trzech miesiącach co się bardziej 'sprawdziło'? Bo intuicja to jedno, ale jakieś dane to drugie.
Mam wrażenie, że ten wątek schodzi na temat czy runy w ogóle działają, a nie o czym mia być - czyli o rytmie ciągnienia. Może warto wrócić do pytania Czarka? Bo praktycznie: co ile czasu wy ciągacie i czy widzicie różnicę między gęstymi a rzadszymi sesjami? To chyba bardziej użyteczne niż debata o mierzeniu trafności.
Wracam do wątku bo trochę mi umknął - pracuję z runami może półtora roku, może trochę mniej. I właśnie zastanawiam się czy to co opisywałem to może być ten etap o którym pisał Dreamweaver. Że na początku wszystko jest intensywniejsze.
Właśnie o to mi chodziło! Czy miałeś może jakiś moment kiedy wrócił ci ten 'świeższy' odczyt po przerwie? Bo mnie zastanawia czy to jest jednorazowe czy można to jakoś powtórzyć.
Półtora roku to wcale nie jest mało, ale tez nie dużo jak na runy. Mnie się wydaje że to jest ten moment kiedy trzeba zmienić podejście do sesji - może poszerzyć układ, ciągnąć więcej run naraz zamiast jednej, albo pracować z konretnym pytaniem a nie ogólnie. Monotonia rytmu to jedno, ale monotonia samego układu to drugie.
To ciekawe że mówimy o liczbie run jako zmiennej, a nie tylko o częstotliwości. Czarek, czy ty zmieniałeś liczbę run podczas tego tygodnia intensywnego ciągania? Czy zawsze była jedna i ta sama sesja?
A to nie jest trochę tak jak z snem - jedna runa to jak jeden obraz ze snu, a pięć to cała historia? Bo wydaje mi się że z samej jednej runy trudno wyciągnąć konkretną wskazówkę, za dużo zależy od interpretacji.
Ojej, wcale o tym nie myślałam! Zawsze ciągnęłam jedną i starałam się na niej skupić jak najdłużej, bo gdzieś czytałam że lepiej mniej a dokładniej. Ale teraz po tym co Perydotka napisała to chyba spróbuję z trzema. Dziękuję za ten wątek w ogóle, tyle się uczę!
No i tu jest właśnie mój problem z całą tą dyskusją. Mówicie o 'wiedzeniu co runa chce powiedzieć' - ale skąd to wiecie? Serio pytam, nie ironicznie. Czy to jest przeczucie, skojarzenie, coś wyuczonego? Bo wydaje mi się że to może bardzo wpływać na odpowiedź czy rytm ma znaczenie.
Ale właśnie o to chodzi - 'efekty potwierdzają' to zdanie które nic nie znaczy bez jakiegoś kryterium. Leszczynka, w tym co wcześniej pisałaś o konkretnych przewidywaniach - jak często ci się sprawdzało przy rzadszym ciąganiu a jak przy częstym? Mniej więcej?
Czytam ten wątek od początku i mam wrażenie że wszyscy mieszają dwa różne pytania. Pierwsze: jak często ciągać żeby odczyty były 'trafne'. Drugie: co wpływa na jakość skupienia podczas sesji. To są powiązane sprawy, ale nie tożsame. Bo może się okazać że można ciągać codziennie i mieć dobre wyniki, jeśli rozwiąże się problem skupienia - albo odwrotnie, rzadko i słabo bo brakuje praktyki.
Ja właśnie tak robię. Trzymam runy w dłoniach przez chwilę przed ciągnięciem i jak nie czuje nic, to odkładam. Nie co do częstotliwosci ale co do gotowości - myślę że to ważniejsze niż pilnowanie ile dni minęło od ostatniej sesji. Choć jedno drugiemu nie przeszkadza.
Tego nie robiłem podczas tego tygodnia - po prostu ciągnąłem codziennie o tej samej porze jak zadanie do odhaczenia. Może właśnie to był problem, nie sama częstotliwość.
To co Czarek teraz napisał wydaje mi się kluczowe dla całego wątku. Rytm może i ma znaczenie, ale może ważniejsze jest czy podchodzimy do sesji z intencją czy mechanicznie. Zastanawiam się czy ktoś próbował ciągać codziennie, ale za każdym razem z konkretnym, nowym pytaniem - czy to zmienia jakość odczytu?
Ale właśnie - ciąganie z konkretnym pytaniem to jedno, ale czy samo pytanie wpływa na to jak często powinniśmy ciągać? Bo jakby każdego dnia miałam inne konkretne pytanie, to czy to nadal byłoby 'zbyt często'?
'Kontekst energetyczny' - co to dokładnie znaczy w praktyce? Serio pytam bo to pojęcie się tu przewija i każdy używa go trochę inaczej.
Właśnie. Nie wiem czy to kwestia częstotliwości czy podejścia, ale efekt był taki że po tygodniu czułem że runy nic mi nie mówią. Zupełna pustka przy każdym ciągnięciu.
Czarek, to musiało być frustrujące! Ja bym po trzech takich dniach odpuściła chyba. Ale skoro to robiłeś przez cały tydzień, to coś cię motywowało? Chciałeś po prostu sprawdzić czy codzienny kontakt cos zmieni?
A nie jest tak że ta 'pustka' którą Czarek opisuje to jest już jakiś sygnał? Może runy w ten sposób mówiły żeby przestać ciągać tak często? Trochę jak sen który się nie śni - też jest informacją.
Przy taroocie mam dokladnie to samo wrazenie gdy forsuje sesje. Karty sie 'meczą' - wiem ze to brzmi dziwnie ale nie ma innego słowa. Czy przy runach jest podobnie mówacie? Bo w tarocie po takim przepracowaniu robie przerwę i owijam karty w czarny jedwab. Macie jakis odpowiednik dla run?
