A ja zupełnie z innej beczki: te wszystkie wasze zestawy, własnoręczne, z Etsy, kamienne, gliniane, ile ich macie? Bo mam wrażenie, że każda tu ma kilka zestawów i zastanawiam się, czy to nie jest trochę zbieranie dla zbierania.
Ja mam dwa zestawy i powiem tak: ten kupiony jest dla mnie roboczym, codziennym, sięgam po niego bez ceremonii. Ten własnoręczny wyciągam rzadko, bo traktuję go poważniej. I chyba przez to, kiedy go używam, jestem bardziej skupiona. Może to właśnie jest ta 'różnica energetyczna', o której mówi połowa tego wątku.
I właśnie o to chodzi, nie? Że to nie jest kwestia magii runy samej w sobie, tylko tego, jak ty do niej podchodzisz. Mój roboczy zestaw ma tę samą jakość energetyczną co odświętny, różnica jest we mnie.
Właśnie to mnie zastanawia w tej rozmowie. Dużo mówimy o tym, co czujemy przy runach własnoręcznych kontra kupionych, ale prawie nikt nie powiedział, jak długo pracuje z danym zestawem. Bo to jest chyba kluczowa zmienna.
Szczerze? Nie wiem, czy da się to czysto oddzielić. Ale można próbować. Ktoś, kto ma dwa zestawy przez równy czas, i regularnie z obu korzystał, miałby ciekawsze obserwacje.
Ja mam mniej więcej tyle samo czasu z każdym z trzech zestawów. Kupiłam je w podobnym okresie, może z różnicą kilku tygodni. I dalej twierdzę, że każdy 'zachowuje się' inaczej. Ale nie potrafię ci powiedzieć, czy to materiał, twórca, czy coś, czego w ogóle nie potrafię nazwać.
Wracając jeszcze do materiałów, bo zostałam z tym pytaniem bez odpowiedzi, a to mnie naprawdę ciekawi. Syriusza mówiła o glinianych, większość tu o drewnianych i kamiennych. Ale co z kościanymi? Słyszałam, że to najstarszy materiał historycznie i że energia jest zupełnie inna. Ktoś ma doświadczenie?
Zatrzymajmy się chwilę, bo mam wrażenie, że co kilkanaście postów wchodzimy w ten sam pat: obserwacja własna kontra weryfikowalna wiedza. I za każdym razem kończy się tak samo. Może zamiast tego wróćmy do pytania Balbinki, bo kościane runy to akurat temat, który mnie też ciekawi praktycznie.
Ja chciałam zapytać o coś innego, trochę z boku. Widzę tu tyle mówienia o 'przygotowaniu' zestawu, oczyszczaniu, intencji przy robieniu. Ale co jeśli ktoś po prostu kupił runy, nie zrobił żadnego rytuału i one działają? Czy to obala teorię o energii twórcy?
A ja mam bardzo konkretne pytanie i trochę się boję zapytać, bo pewnie wyjdę na laika, ale i tak zapytam: skąd w ogóle wiadomo, że odczyt 'zadziałał'? Tzn. jak weryfikujesz, że runa wskazała właściwie? Bo to mi umyka w całej tej dyskusji.
Dobra, to ja zapytam dalej, bo Kalina napisała że zapisuje i weryfikuje po czasie. Ale jak długo czekasz? Tygodnie, miesiące? Bo mi się wydaje, że jeśli czekam za długo, to zaczynam dopasowywać odczyt do wydarzeń, zamiast odwrotnie. Nie?
Wracając do kwestii materiału, bo Balbinka pytała o kościane, a to trochę zginęło. Ja nigdy nie miałam kościanego zestawu, ale widziałam raz u kogoś runy zrobione z poroża. I ta osoba twierdziła, że są 'twardsze' w przekazie. Nie wiem, co przez to rozumiała, ale brzmiało to jakby chodziło o dosłowność, podobnie jak Syriusza mówiła o swoich glinianych.
Właśnie, dziękuję że to wróciło! Chciałam zapytać, czy ktoś faktycznie pracował z kościanymi długoterminowo, a nie tylko raz miał kontakt. Bo jedno to zobaczyć, drugie to mieć je jako swój zestaw.
To co Dewanna napisała to trochę zmienia perspektywę całej tej dyskusji. Bo jeśli większość odczuć, które przypisujemy zestawowi, to tak naprawdę odczucia o nas samych w danym momencie, to pytanie z tytułu wątku wygląda inaczej. Nie 'czy energia zestawu się różni', ale 'czy różne zestawy wydobywają z nas różne stany'.
Ja rozumiem to podejście, ale chcę dodać jedną rzecz, nie po to, żeby przekonać. Kiedy robiłam swój pierwszy zestaw, sam proces był czymś. Nie mówię, że zestaw wyszedł lepszy. Mówię, że mnie zmienił podejście do odczytu. Nie wiem, czy to miałoby sens przy zakupionym.
Okej, ale to trochę tak jakby powiedzieć, że własnoręcznie zrobiony kubek lepiej smakuje herbata. Może tak, ale to chyba efekt psychologiczny, nie kubka.
Ale właśnie tu jest ciekawy węzeł. Bo jeśli mówimy, że efekt psychologiczny wystarczy, to czy w ogóle potrzebujemy mówić o energii zestawu? Możemy powiedzieć po prostu, że własnoręcznie zrobione runy działają na nas inaczej, bo jesteśmy do nich bardziej przywiązani. I na tym koniec. Bez energii, bez wibracji.
Słucham tej wymiany i mam jedno pytanie do Czarodzieja. Jeśli twoje wyjaśnienie jest kompletne, to dlaczego różne osoby mają różne doświadczenia z tym samym zestawem? Placebo działa jednostkowo. Ale tu mówimy o wzorcach, które powtarzają się u różnych użytkowników niezależnie.
Przepraszam, że wejdę z boku, ale to mnie zastanawia. Czy ktoś tu miał doświadczenie, gdzie zestaw kupiony od kogoś znajomego zachowywał się inaczej niż kupiony w sklepie? Pytam, bo zastanawiam się, czy 'historia' zestawu ma znaczenie.
To ciekawe, bo z jednej strony mówimy, że własnoręczne mają 'naszą energię', a z drugiej, że kupione od znajomej mają 'wyrobiony tor'. Czyli wychodziłoby, że historia zestawu jest ważna niezależnie od tego, skąd pochodzi. I wtedy pytanie z tytułu wątku staje się bardziej złożone.
Właśnie, Kalina to dobrze uchwyciła. Może podział nie powinien być 'własnoręczne vs kupione', tylko 'z historią vs bez historii'. Nowy zestaw ze sklepu i nowy własnoręczny są w podobnym punkcie startowym. Zestaw od kogoś używanego to osobna kategoria.
Dobra, ale czy to nie jest trochę przekombinowane? Przecież większość ludzi po prostu kupuje zestaw i zaczyna. Nikt nie wie, kto przed nimi dotykał tych run w fabryce.
No właśnie, i tu jest problem z całą tą dyskusją. Mieszamy tradycję historyczną z praktyką współczesną i traktujemy jedno jak drugie. Historycznie runy były wyrzynane, nie kupowane. Wszystko inne to już reinterpretacja.
Mam pytanie, które może być głupie, ale. Czy ktoś kiedyś porównał odczyty z własnoręcznych i kupionych dla tej samej sytuacji? Tzn. zadał to samo pytanie dwóm różnym zestawom i porównał wynik? Ciekawi mnie, czy byłoby różnica.
Robiłam coś takiego raz, nie systematycznie, ale raz. Wyciągnęłam tę samą runę z obu zestawów przy tym samym pytaniu. Ale nie wiem, czy to nie był przypadek, nie robiłam tego dość razy, żeby wyciągać wnioski. Ktoś inny próbował?
Skoro Wozka wyciągnęła tę samą runę z obu zestawów, to mnie zastanawia jedno: czy to nie jest argument za tym, że zestaw w ogóle nie ma znaczenia? Tzn. że pytający jest ważniejszy niż medium?
No właśnie, nikt tego nie testuje, bo wynik i tak każdy zinterpretuje po swojemu. Jak wyjdzie ta sama runa, to 'pytający tworzy odczyt'. Jak różne, to 'zestaw ma własną energię'. Każdy wynik pasuje do każdej teorii.
