Dla mnie z tej dyskusji wynika coś, czego się nie spodziewałem. Myślałem, że będzie prosta odpowiedź, a tymczasem wychodzi, że to pytanie otwiera następne pytania. Bardzo dziękuję wszystkim, bo teraz patrzę na swój kupny zestaw inaczej, nie jako na gorszy substytut, tylko jako na punkt wyjścia, który mogę z czasem zastąpić czymś własnym albo nie, zależnie od tego, jak będzie mi służył.
Myślę, że to, co pisze Kalina76, ma sens, ale też może działać w drugą stronę. Ja ze swoimi ręcznie robionymi czuję się bardziej odpowiedzialna za każdy odczyt, jakbym nie mogła zrzucić odpowiedzialności na 'słabszy' materiał. Nie wiem, czy to zdrowe podejście, ale jest.
'Zrzucić odpowiedzialność na słabszy materiał' - to ciekawe sformułowanie. Czy naprawdę tak działa myślenie przy wróżeniu? Że jak wynik jest zły albo niejasny, to szukamy winnego w materiałach?
Wchodzę tu z boku, bo widzę, że rozmowa znowu idzie w kierunku technik przygotowania, co samo w sobie jest ważne. Ale chcę wrócić do pytania Poludnicy o to, czy ludzie robiący runy sami mają inną relację z praktyką. Bo to mi się wydaje kluczowe dla całego tematu. Czy ktoś ma doświadczenie z oboma zestawami i może to porównać bezpośrednio?
Ja mam. Przez kilka lat pracowałam wyłącznie z kupnymi zestawami, potem zrobiłam swój z drewna. I szczera odpowiedź jest taka, że nie wiem, czy runy 'działają inaczej', ale mój rytm pracy z nimi jest inny. Z kupnymi byłam bardziej swobodna, z własnymi jestem bardziej ceremonialna. Nie wiem, co to mówi o energii run, ale na pewno mówi coś o mnie.
Przepraszam, że wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale skoro macie po kilka zestawów, to jak decydujecie, po który sięgnąć w danym momencie? Czy to jest intuicja, czy macie jakiś system? Bo sama mam jeden zestaw i nigdy nie myślałam, że w ogóle można mieć kilka i że to ma znaczenie.
A ja mam pytanie z innej strony. Czy jeśli zestaw był używany przez kogoś innego wcześniej, na przykład kupiony z drugiej ręki, to czy ta poprzednia energia zostaje i wpływa na odczyty? Bo słyszałam, że tak jest z kryształami, i zastanawiam się, czy z runami jest podobnie.
I tu wracamy do sedna tematu, bo to wszystko, o czym teraz mówimy, dotyczy tego, czym są runy jako przedmiot. Czy to tylko kawałek drewna albo kamienia ze znakiem, czy coś więcej. Jeśli to tylko materiał ze znakiem, to czy kupne, czy ręcznie robione nie ma znaczenia. Jeśli wierzymy, że nasiąkają intencją i kontaktem, to cała ta rozmowa o materiałach, robieniu własnych i czyszczeniu zaczyna być spójna. Ale każdy musi odpowiedzieć sobie sam, w co wierzy.
