Forum

Asystent AI
Runy w języku codzi...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Runy w języku codziennym - czy można używać ich nazw w zwykłej rozmowie

Strona 2 / 4

Wpisy: 161
(@hania)
Połączone: 2 miesiące temu

Danusia, ale to jest super że tak to przemyślałaś! Ja bym w ogóle nie wiedziała jak powiedzieć to inaczej, serio. I teraz będę pamiętać że lepiej tłumaczyć obrazem niż samą nazwą, bo to naprawdę działa 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 228
(@krwawnik)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej dyskusji i zastanawia mnie jedno - mówimy o tym jak odbierają to inni, ale czy ktoś z was miał sytuację gdzie sam poczuł że użył nazwy runy za lekko? Nie chodzi o reakcję rozmówcy ale o swoje własne odczucie po tym.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 513

@Krwawnik To jest świetne pytanie i o dziwo nikt tego jeszcze nie poruszył. Ja miałam raz taką sytuację - rzuciłam Fehu w żartobliwym kontekście finansowym, i potem miałam takie dziwne poczucie że 'nie tak to miało być'. Trudno to wytłumaczyć, ale pamiętam to do dziś. Może to była tylko głowa, ale może nie.


Odpowiedz
Wpisy: 513
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wracając do pytania Krwawnika - bo to naprawdę ważne. To poczucie że 'nie tak miało być' jest dla mnie właśnie dowodem że gdzieś głęboko wiemy kiedy używamy nazwy runy na serio a kiedy ją trywializujemy. Jak cieknąca bateria - energia idzie, ale nie tam gdzie trzeba i potem zostaje taki dziwny posmak. Ktoś inny miał coś podobnego?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@bogumil74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 317

@Strzaska57 U mnie nie z runą ale z inną praktyką - podobne odczucie. Taki rodzaj dysonansu. Mówisz słowo które ma ładunek i jednocześnie wiesz że go nie szanujesz w tej chwili. Ciekawe czy to działa tylko jeśli już masz z tym słowem jakąś relacje, czy też u kogoś kto w ogóle nie zna run?


Odpowiedz
(@hydromanta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 108

@Bogumil74 No właśnie to mnie zastanawia od początku tej dyskusji. Ja nie znam run poza nazwami z internetu. Gdybym powiedział 'Fehu' w żartach, to czy w ogóle cokolwiek by się działo? Chyba nie, bo dla mnie to dosłownie przypadkowy dźwięk. Czy ktoś może tu być na tyle obiektywny żeby powiedzieć jak to działa z perspektywy osoby z zewnątrz?


Odpowiedz
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Hydromanta Myślę że tu jest pułapka w samym pytaniu. Nie ma w pełni 'zewnętrznej perspektywy' kiedy pytasz kogoś kto już pracuje z runami, bo ta osoba przez sam fakt pracy z nimi straciła możliwość obiektywnej oceny co by poczuła bez tej wiedzy. To trochę jak pytać kogoś kto umie czytać jak to jest nie umieć.


Odpowiedz
(@hydromanta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 108

@Mandragorka To brzmi logicznie, ale jednocześnie zamyka dyskusję, bo z tego wynika że nigdy nie można sprawdzić efektu 'z zewnątrz'. Nie ma żadnego sposobu?


Odpowiedz
Wpisy: 689
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Słuchajcie, wracam do Strzaski i tego Fehu w żartach. Mnie bardziej ciekawi nie sam efekt zewnętrzny, tylko to czy to poczucie dyskomfortu po takim użyciu jest sygnałem ostrzegawczym który warto uszanować, czy raczej to tylko wyrzut sumienia osoby która przyjęła pewne zasady pracy z runami. Bo to są bardzo różne rzeczy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 513

@Mistralka Och, to jest świetne rozróżnienie i szczerze - nie wiem. Sama zastanawiam się czy to była rzeczywiście reakcja czegoś 'zewnętrznego' czy po prostu mój wewnętrzny system wartości się odezwał. Może to nie ma znaczenia, bo skutek jest ten sam - uważam żeby tak nie robić - ale pytanie jest uczciwe.


Odpowiedz
Wpisy: 580
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

A ja mam inne pytanie do tej całej rozmowy. Mówimy o tym żeby nie trywializować run, ale kto właściwie ustala co jest trywializowaniem? Bo dla kogoś z zewnątrz całe wróżenie runami to może być 'trywializowanie' czegoś sakralnego. Linia jest chyba mocno subiektywna.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@turmalinka_f)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 105

@Anima No ale chyba jest jakaś różnica między wróżeniem a rzucaniem nazw w losowych sytuacjach? Przynajmniej intencja jest inna.


Odpowiedz
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 580

@Turmalinka_F Zgadzam się że intencja jest inna, ale pytanie czy intencja to jedyne kryterium. Bo Strzaska mówiła właśnie że dyskomfort poczuła mimo że intencja była żartobliwa, nie złośliwa. Więc może jest coś poza intencją?


Odpowiedz
Wpisy: 115
(@orlikowa68)
Połączone: 1 rok temu

Słucham was i mam takie skojarzenie - nie wiem czy trafne. Imiona. Mam na myśli że niektóre kultury bardzo serio traktują wymówienie czyjegoś imienia, bo imię niesie esencję osoby. Może nazwy run działają podobnie - nie chodzi o to czy chciałeś czegoś dokonać, ale o to że wprawiłeś coś w ruch samym faktem wymówienia?


Odpowiedz
Wpisy: 351
Rozpoczynający temat
(@genek74)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co Orlikowa pisze o imionach wydaje mi się ważne. Zawsze słyszałem że w magii słowa mają moc, ale nie do końca rozumiałem jak to przekłada się na takie codzienne rzeczy. Czyli jakby nie ma znaczenia w jakim kontekście powiem 'Thurisaz' - i tak coś się dzieje?


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@bogumil74)
Połączone: 1 rok temu

Nie powiedziałbym że zawsze i za każdym razem, ale to porównanie z imionami Orlikowej jest chyba najbliżej. Raczej chodzi o to że jest jakiś próg - przy pewnym stopniu zaangażowania czy relacji z systemem runicznym samo słowo może już coś nieść. Ale to nie jest tak że każdy kto przypadkiem użyje nazwy runy coś uruchamia. Przynajmniej tak to rozumiem.


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@naparstnica98)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ale zaraz zaraz. Jeśli przyjmiemy że tak to działa - że próg zależy od relacji mówiącego z runami - to wychodzi że ci którzy pracują z runami muszą być bardziej ostrożni w potocznej mowie niż ci którzy w ogóle ich nie znają. Co jest trochę paradoksalne. Im więcej wiesz, tym mniej możesz swobodnie mówić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 689

@Naparstnica98 To nie jest paradoks, to jest po prostu odpowiedzialność. Ktoś kto ma prawo jazdy i przekracza prędkość odpowiada za to inaczej niż dziecko które nie wie co to samochód. Nie chcę robić z run czegoś strasznego, ale ta zasada jest dość powszechna w praktykach.


Odpowiedz
Wpisy: 228
(@krwawnik)
Połączone: 1 rok temu

Zastanawiam się czy ktoś z was w ogóle próbował świadomie używać nazw run w potocznej rozmowie jako czegoś pozytywnego - nie żartem i nie przez pomyłkę. Mam na myśli coś w stylu celowego wprowadzania energii runicznych do codziennych sytuacji przez same słowa. Czy to ma sens jako praktyka?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gracja)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 140

@Krwawnik O, to już wcześniej trochę pytałam ale nikt nie rozwinął. Mnie to właśnie ciągnęło - że można by tak budować coś przez język. Ale Anima mi zwróciła uwagę że to dotyczy też rozmówcy który nie musi chcieć. Więc chyba można to robić tylko gdy się jest samemu albo z kimś kto to rozumie?


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@danusia01)
Połączone: 3 miesiące temu

A mnie zastanawia coś innego po tym wszystkim - czy moja koleżanka która zareagowała na 'Hagalaz' reagowała na samą nazwę, na moją energię kiedy to mówiłam, czy na coś całkowicie innego czego w ogóle nie bierzemy pod uwagę? Bo może ona po prostu nie lubi słów które brzmią obco i trochę złowrogo? I wyciągamy za duże wnioski z jednej sytuacji?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hania)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 161

@Danusia01 A wiesz co, to jest bardzo dobre pytanie! Nigdy bym tak nie pomyślała. Że może chodziło po prostu o sam brzmieniowy klimat słowa, a nie o runę jako taką. To trochę inaczej stawia tę całą rozmowę o tym co można mówić potocznie 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 513
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Danusia, to jest naprawdę uczciwa obserwacja i myślę że trochę wszystkie wnioski powinniśmy traktować z rezerwą. Jedna anegdota to za mało żeby budować teorie. Ale z drugiej strony - ta rozmowa pokazała że ludzie mają bardzo różne intuicje co do tego gdzie jest granica między 'runą jako słowem' a 'runą jako czymś więcej'. I to samo w sobie jest ciekawe, bez względu na to co wywołało reakcję koleżanki.


Odpowiedz
Wpisy: 108
(@hydromanta)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, ale wracając do tego co Strzaska napisała na końcu - że mamy różne intuicje co do granicy. To mnie zastanawia czy ta granica jest w ogóle gdzieś zapisana, czy każdy ją sobie ustala sam? Bo jeśli każdy sam, to jak można komukolwiek zarzucić że używa run 'nieprawidłowo' w codziennej mowie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 689

@Hydromanta No właśnie, to jest clou tej rozmowy. Myślę że jest pewna granica wspólnotowa - czyli to co dana tradycja uznaje za szacowne użycie - i jest granica osobista. Obie mają znaczenie, ale nie są tożsame. Czy to odpowiada na twoje pytanie, czy bardziej chodzi ci o to kto miałby egzekwować tę granicę?


Odpowiedz
(@hydromanta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 108

@Mistralka Właśnie bardziej o to drugie. Bo w praktyce nikt nie egzekwuje, prawda? Nikt nie przyjdzie i nie powie 'hej, za dużo Fehu w rozmowie o kasie'.


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@naparstnica98)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ha, to jest śmieszne ale poważne zarazem. Myślę że 'egzekwowanie' odbywa się wewnętrznie - właśnie przez ten dyskomfort który opisywała Strzaska. Tradycja nie ma policji, ale ma coś w rodzaju wewnętrznego systemu sprzężeń zwrotnych. Chyba.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bogumil74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 317

@Naparstnica98 Zgadzam sie z tym. Pracujac z runami od jakiegos czasu zauwazam ze jak cos robic niezgodnie z pewnym wewnetrznym rytmem, to po prostu nie idzie. Nie ma kary z zewnatrz, ale jest opornosc. Moze o to chodzi w tym dyskomforcie Strzaski.


Odpowiedz
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 513

@Bogumil74 'Oporność' - to jest dobre słowo. Właśnie tak bym to opisała. Nie poczułam czegoś strasznego, po prostu coś nie było na miejscu. Jakby próbowała zapiąć zamek od złej strony. Ale mam pytanie - czy ty to czujesz tylko przy runach, czy przy innych systemach też?


Odpowiedz
(@bogumil74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 317

@Strzaska57 Szczerze? Przy runach najsilniej. Przy afirmacjach czy kamieniach jest lagodniej. Nie wiem czy to dlatego ze runy sa 'mocniejsze' czy po prostu ze mam z nimi krotszą relację i jestem bardziej czujny. Dobra obserwacja z tym zamkiem.


Odpowiedz
Wpisy: 580
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy o oporności i zastanawiam się czy to nie jest po prostu efekt nastawienia. Jeśli wchodzę w system z założeniem że wymaga szacunku, to każde nieszanujące użycie będzie budzić opór - bo sama tak zdecydowałam. Nie kwestionuję waszych odczuć, ale jak odróżnić opór 'runiczny' od własnej psychologii?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Anima To jest bardzo uczciwe pytanie, ale może nie ma potrzeby odróżniania? Jeśli moja psychologia jest wystarczająco wpleciona w system żeby generować opór - to czy ten opór jest mniej 'prawdziwy'? Mam wrażenie że to rozróżnienie zakłada że psychologia i energia runicznych sił to dwie oddzielne rzeczy.


Odpowiedz
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 580

@Mandragorka Okej, to jest ciekawy punkt. Ale dla kogoś z zewnątrz - jak Hydromanta który mówił o sobie wcześniej - to rozróżnienie jest chyba bardzo ważne? Bo on nie ma tej relacji, więc skąd miałby wiedzieć czy cokolwiek czuje?


Odpowiedz
Wpisy: 351
Rozpoczynający temat
(@genek74)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja się tu trochę odnajduję jako ten 'z zewnątrz'. Szczerze mówiąc czytam ten wątek od początku i nadal nie wiem czy jak powiem 'Algiz' do kumpla żeby się z nim przywitać na wesoło, to coś zrobię czy nie. Może ktoś po prostu odpowie na to wprost?


Odpowiedz
Wpisy: 689
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Genek, rozumiem frustrację, ale myślę że brak jednoznacznej odpowiedzi to nie jest unik - ona po prostu nie istnieje. To zależy od ciebie, od twojej relacji z systemem, od kontekstu. Mogę ci za to powiedzieć co ja bym zrobiła: nie użyłabym nazwy runy jako powitania, bo dla mnie to jak używanie modlitwy jako żartu.


Odpowiedz
Wpisy: 228
(@krwawnik)
Połączone: 1 rok temu

A ja wcześniej pytałam o celowe pozytywne użycie i trochę temat uciekł. Genek właśnie daje przykład użycia żartobliwego - ale co z używaniem nazwy runy świadomie, żeby coś wnieść do rozmowy? To jednak coś innego niż żart.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gracja)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 140

@Krwawnik No właśnie, też o to pytałam wcześniej! I nadal jestem ciekawa jak to miałoby wyglądać w praktyce. Mówisz 'Algiz' żeby ochronić rozmowę? Dosłownie tak?


Odpowiedz
(@krwawnik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 228

@Gracja Niekoniecznie dosłownie. Myślałam bardziej o tym żeby świadomie wplatać nazwę z myślą o jej znaczeniu - nie jako zaklęcie, ale jako... rodzaj zakotwiczenia intencji w słowie. Ale sama nie próbowałam, stąd to pytanie.


Odpowiedz
Wpisy: 115
(@orlikowa68)
Połączone: 1 rok temu

To co Krwawnik opisuje brzmi dla mnie podobnie do tego jak ludzie używają słów-kluczy w medytacji. Nie jestem ekspertem od run, ale znam przypadki gdzie jedno słowo staje się punktem skupienia. Czy to jest podobny mechanizm?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@slawek83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 448

@Orlikowa68 W medytacji słowo-klucz działa przez skupienie uwagi, nie przez sam dźwięk. Przy runach - jeśli dobrze rozumiem tradycję - jest jednak założenie że sam dźwięk i kształt niosą coś niezależnie od medytującego. To jednak inne podejście do tego samego zjawiska.


Odpowiedz
(@turmalinka_f)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 105

@Slawek83 A można te dwa podejścia połączyć? Znaczy - używać nazwy runy jako słowa-klucza w medytacji, ale z wiedzą o jej tradycyjnym znaczeniu? Ciekawi mnie czy to wzmacnia efekt czy tylko miesza systemy.


Odpowiedz
(@slawek83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 448

@Turmalinka_F Szczerze? Nie wiem jak to działa przy runach konkretnie. Przy czakrach czy mantrach takie połączenie bywa efektywne, ale każdy system ma swoją logikę. To byłoby pytanie do kogoś kto głębiej pracuje właśnie z runami, nie z medytacją ogólnie.


Odpowiedz
Wpisy: 513
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wracając do pytania Genka - myślę że jest jakaś różnica między 'Algiz' jako żartem-pozdrowieniem a 'Algiz' wymówionym z myślą o ochronie. Pierwsze to trochę jak mówienie 'Amen' żeby zakończyć zdanie, drugie to coś więcej. Ale Genek, żeby odpowiedzieć na twoje pytanie: przy jednorazowym żartobliwym użyciu bez żadnej relacji z runami - moja intuicja mówi że raczej nic dramatycznego się nie stanie. Tylko po co to robić?


Odpowiedz
Wpisy: 351
Rozpoczynający temat
(@genek74)
Połączone: 6 miesięcy temu

Okay, Strzaska, dzięki za próbę odpowiedzi. Ale to 'od ciebie zależy' mnie trochę kręci w kółko. Znaczy - czy chodzi o to, że jeśli nie mam żadnej relacji z runami, to mogę mówić co chcę i nic się nie stanie? Bo wtedy to by znaczyło, że system działa tylko jeśli się w niego wierzy.


Odpowiedz
Wpisy: 539
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

A co by było złego w takim wniosku? Że system działa dla tych, którzy w nim pracują? To nie jest słabość tradycji - to jest jej logika. Większość systemów ezoterycznych zakłada że relacja i intencja mają znaczenie. Brak relacji = brak efektu, niekoniecznie brak ryzyka, ale inny rodzaj interakcji.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hydromanta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 108

@Mandragorka To znaczy, że jednak jest jakieś ryzyko nawet bez relacji? Bo wcześniej mówiłaś jakby brak relacji był neutralny, a teraz 'inny rodzaj interakcji' brzmi jakby jednak coś mogło się zdarzyć.


Odpowiedz
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Hydromanta Nie mówiłam że jest neutralny, mówiłam że efekt jest inny. Wejście do systemu bez wiedzy może działać jak losowe klikanie w ustawienia komputera - nic spektakularnego, ale coś przestawisz. Czy to ryzyko? Zależy jak masz ustawiony próg.


Odpowiedz
Wpisy: 513
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ten komputer to akurat dobra metafora. Chociaż mnie bardziej pasuje porównanie do języka - możesz powiedzieć słowo w obcym języku bez znajomości jego znaczenia i być może nic się nie stanie, ale możesz też nieświadomie powiedzieć coś obraźliwego w danej kulturze. Nie dlatego że słowo jest magiczne, ale dlatego że kontekst istnieje niezależnie od twojej wiedzy o nim.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gracja)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 140

@Strzaska57 To świetne porównanie! Ale jest jedna różnica - w przypadku języka masz konkretnego rozmówcę, który może być urażony. W przypadku run - kto jest tym rozmówcą? Bo jeśli nie ma 'odbiorcy', to metafora trochę się sypie, nie?


Odpowiedz
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 513

@Gracja Dobre pytanie. Myślę że 'odbiorcą' może być sam system, albo ta jego część, którą reprezentujesz w sobie kiedy z nim pracujesz. Ale nie jestem pewna. To jest akurat ta granica gdzie moje rozumienie się urywa.


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@naparstnica98)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wracam do wątku Genka bo myślę że za dużo filozofujemy, a jego pytanie było dość konkretne. Genek - jak rozumiem - chcesz wiedzieć czy możesz powiedzieć 'Algiz' do kumpla jako żart. I mam wrażenie że odpowiedź jest prosta: tak, możesz, i nic się nie stanie. Ale pytanie drugie - po co? Co ci to daje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@genek74)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 351

@Naparstnica98 No właśnie, to był żart, nie planuję tego regularnie stosować. Ale teraz po całej tej dyskusji zaczynam się zastanawiać czy w ogóle warto wchodzić w runy jeśli tyle jest tych niepisanych zasad. Jak się człowiek uczy, to ile czasu zanim będzie wiedział że robi to 'dobrze'?


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@bogumil74)
Połączone: 1 rok temu

A to juz inne pytanie niz na poczatku. Bo pytac ile czasu do 'dobrze' to troche jak pytac ile czasu do dobrego gotowania - nie ma momentu gdzie sie nagle wie. Ja pracuje pare lat i nadal mam momenty gdzie czuje ze robie cos nie do konca. Ale to chyba norma, nie przeszkoda.


Odpowiedz
Wpisy: 228
(@krwawnik)
Połączone: 1 rok temu

Zastanawiam się czy w ogóle istnieje jakaś 'granica' między używaniem nazw run w rozmowie a pracą z nimi. Pytam serio, bo może to jest całe spektrum, a nie dwa odrębne tryby.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 689

@Krwawnik Myślę że właśnie tak to działa - spektrum, nie przełącznik. I to jest może odpowiedź na pytanie Genka. Nie ma momentu kiedy 'wchodzisz' w runy i nagle wszystko jest inne. Stopniowo budujesz relację, i stopniowo twoje użycie języka, nazw, symboli nabiera innego ciężaru. Przynajmniej tak to u mnie wyglądało.


Odpowiedz
Wpisy: 580
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Ale czy to spektrum jest dla każdego takie samo? Bo słucham opisu Mistralki i brzmi to bardzo organicznie - stopniowe budowanie. A co jeśli ktoś zaczyna od głębokiego zanurzenia, intensywnego kursu albo pracy z kimś doświadczonym? Czy ta droga jest inna?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@slawek83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 448

@Anima To jest pytanie o tempo wejścia w system. Z tego co widzę przy innych praktykach - szybkie wejście często daje szybkie efekty, ale też więcej chaosu. Nie wiem czy przy runach jest inaczej. Ktoś tu pracuje z runami intensywnie od początku?


Odpowiedz
(@bogumil74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 317

@Slawek83 Ja zaczynalem dosc intensywnie bo trailem na warsztat. I rzeczywiscie byl chaos - duzo wrazliwosci na symbole, trudno bylo odroznic co jest praca a co jest codziennosc. Zajelo troche zanim te sfery sie odsepaRowaly. Nie mowię że to złe, ale wymagało uwagi.


Odpowiedz
(@turmalinka_f)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 105

@Bogumil74 Jak to wygląda to 'oddzielanie sfer' w praktyce? Masz jakiś konkretny sposób, rytuał zakończenia albo coś w tym stylu? Bo to co opisujesz brzmi jakby można było zostać trochę za bardzo w tym symbolicznym trybie myślenia.


Odpowiedz
(@bogumil74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 317

@Turmalinka_F Mam pare rzeczy - mycie rak po pracy z runami, zamkniecie pudelka ze zestawem, czasem krotka chwila ciszy. Niekoniecznie rozbudowany rytual, bardziej gesty ktore mowia mi 'koniec'. Brzmiac banalnie, ale to dziala na te 'przejscie'.


Odpowiedz
Strona 2 / 4
Udostępnij: