Siedzę ostatnio dużo z runami i coraz częściej wyciągam Hagalaz albo Nauthiz, a parę razy też Isa. Za każdym razem gdy układam te runy, czuję jakiś nieprzyjemny ciężar, coś jakby świadomość, że wszystko jest tymczasowe. Nie wiem czy to normalne, że runy tak bardzo potrafią uderzać w ten temat śmierci i skończoności. Czy ktoś z was miał podobnie? Nie mówię że się boję, ale to jest jakiś specyficzny rodzaj dyskomfortu, którego nie umiem zbyć. Do tego mój pokój ostatnio czuję jako jakiś ciężki energetycznie, jakby te odczyty zostawiały po sobie ślad w przestrzeni.
Hagalaz, Nauthiz i Isa razem to naprawdę mocne trio jeśli chodzi o temat przemiany i tego co nieuchronne. Hagalaz to chaos i zniszczenie, ale też oczyszczenie, Nauthiz to potrzeba i ograniczenie, a Isa zatrzymanie. Razem mogą pokazywać że jesteś w takim momencie życia, gdzie coś musi zakończyć się zanim zacznie się coś nowego. Śmierć w runach rzadko oznacza dosłowną śmierć, bardziej koniec pewnego etapu. Jeśli chodzi o ciężką atmosferę w pokoju, to po intensywnych sesjach runicznych naprawdę może zbierać się energia, szczególnie gdy pracujesz z runami z dużym emocjonalnym zaangażowaniem.
Wzorzec powtarzających się run to jest coś, czego naprawdę nie można ignorować, ale też nie można od razu wpadać w panikę. Mam pytanie, bo to ważne dla interpretacji - czy te runy wypadają zawsze w podobnym kontekście pytania, czy zadajesz różne pytania a i tak one wracają?
A może po prostu twoje runy się zużyły energetycznie albo coś nie tak z zestawem? Słyszałem że trzeba je czyścić, bo inaczej mogą dawać przekłamane odczyty. Może to nie jest żaden wzorzec a po prostu runy są przeciążone.
Zastanawiam się czy ktoś brał pod uwagę taki aspekt - może runy nie mówią o śmierci jako takiej, tylko o tym, że sama osoba która pyta nosi w sobie jakiś lęk przed skończonością i runy to po prostu wychwytują. Trochę jak lustro, które pokazuje to czego nie chcesz zobaczyć. Miałem kiedyś podobny okres z medytacją, gdzie ciągle wracały mi te same obrazy związane z przemijaniem i okazało się, że po prostu musiałem się z tym tematem skonfrontować, a nie uciekać.
To co Sewer76 napisał jest ciekawe, ale mam pytanie do Gizelki83 - jak ty się z tym czujesz? Mam na myśli czy te odczyty wywołują w tobie jakiś konkretny lęk, czy raczej takie filozoficzne zamyślenie? Bo to chyba zmienia sposób w jaki do tego podejść.
Ciężka atmosfera po pracy z runami to coś, co naprawdę wymaga uwagi i chciałabym się tu zatrzymać, bo widzę że to jest drugi ważny wątek tej rozmowy. Czy wasze przestrzeń do pracy jest stale ta sama, i czy robisz cokolwiek przed i po sesjach żeby zamknąć to energetycznie? Pytam, bo to jest podstawa.
To jest bardzo prawdopodobne. Praca z runami, szczególnie z tymi z kręgu transformacji i ograniczenia, otwiera pewne przestrzenie których potem nie zamykasz. Zostawiasz je otwarte w swoim pokoju i ta energia się kumuluje. To nie jest straszne, ale wymaga świadomego działania. Jakie masz w pokoju możliwości, czy możesz palić świece, kadzidło, czy jest jakiś konkretny kąt gdzie pracujesz?
Ja zawsze po każdej pracy z kartami czy innymi praktykami okadzam pokój szałwią i mówię głośno że zamykam przestrzeń, że dziękuję energiom za obecność i proszę żeby teraz odeszły. Zawsze działa, naprawdę. I sól rozsypana na parapetach też bardzo pomaga, sól absorbuje negatywną energię jak gąbka.
Wróćmy może do tematu run, bo mnie interesuje to co Celestynka powiedziała o zamykaniu przestrzeni. Czy jest jakiś konkretny sposób zamknięcia pracy z runami, może jakiś gest, słowa, cokolwiek? Bo sama też nie robiłam nic takiego po swoich sesjach i teraz się zastanawiam czy u mnie podobnie się kumuluje energia.
Zastanawia mnie jedna rzecz w całej tej rozmowie. Gizelka83 napisała że czuje ciężar i świadomość skończoności po pracy z runami, ale czy to na pewno runy są przyczyną? A może po prostu jesteś w takim życiowym momencie kiedy ten temat i tak by się pojawił, a runy tylko to potwierdzają? Bo może to nie runy tworzą ten nastrój, tylko ty wnosisz go do sesji?
Dziękuję wam wszystkim za tę rozmowę bo sama mam podobne odczucia czasem po wróżeniu, i nigdy nie wiedziałam jak to nazwać. To co opisuje Gizelka83 z tą atmosferą w pokoju brzmi dokładnie jak coś, czego sama doświadczyłam. Cieszę się że ktoś w końcu to porusza.
Narastała. Na początku nic nie czułam, po prostu losowałam i odkładałam. Gdzieś po może miesiącu, może trochę więcej, zaczęłam zauważać, że siadam do stołu i od razu coś mi ciąży. Jakby samo miejsce zaczęło coś pamiętać.
Teraz jak o tym myślę, to głównie przy stole gdzie siadam do run. Reszta pokoju jest normalniejsza. Przy oknie jest nawet w porządku.
To jest spójne z tym, co czytałem o kumulacji energii w miejscach regularnej praktyki. Mam pytanie, bo to może zmienić podejście - czy na tym stole robisz też inne rzeczy, czy to jest wyłącznie twoje miejsce do pracy z runami?
To może być istotne, bo mieszanie przestrzeni codziennych z przestrzenią praktyki potrafi tworzyć napięcie. Ale wróćmy na chwilę do run, bo trochę uciekamy od sedna. Te trzy runy, Hagalaz, i jakie jeszcze? Bo czytałam wcześniejszy wątek i chyba nie padły wszystkie nazwy.
Hagalaz, Nauthiz i Isa razem to naprawdę gęsta kombinacja, ale muszę zapytać, czy interpretujesz je każdą osobno, czy patrzysz na nie jako całość? Bo jako całość to opowieść o burzy, konieczności i zastygnięciu, co może oznaczać po prostu zatrzymanie w połowie procesu, nie koniec czegokolwiek.
Ciekawa obserwacja z tą Haegl-aett. Jak się patrzy na układy numerologiczne obok interpretacji run, to ta środkowa aett często pojawia się w momentach kiedy człowiek jest między jednym a drugim etapem życia. Nie w momencie śmierci czegoś, ale tuż przed. Czy to mogłoby pasować do twojej sytuacji życiowej?
To brzmi bardziej jak interpretacja życiowa niż cokolwiek związanego ze śmiercią dosłownie, prawda? Bo mam takie wrażenie od początku tej rozmowy, że ten temat ze śmiercią może być trochę nałożony na runy, zamiast z nich wynikać.
Obydwie macie rację po trochu i to jest właśnie ciekawe przy runach, że te same znaki mogą mieć zupełnie różne odczytanie zależnie od kontekstu i osoby która pyta. Julisia.1, czy możesz powiedzieć na jakiej podstawie stosujesz interpretację śmiertelności do tych trzech akurat? Bo znam inne systemy gdzie Hagalaz to chaos który poprzedza zmianę, a nie kres.
Przepraszam że się wtrącę, bo dopiero czytam ten wątek, ale mam pytanie do Gizelki83 - czy te runy wypadają zawsze prawą stroną, czy bywają odwrócone? Bo chyba to też zmienia interpretację?
To jest osobna filozofia i nie ma jednej odpowiedzi, ale skoro mówisz o wzorcu który się powtarza, może właśnie brak odwróceń sprawia że nie widzisz pełnego obrazu. Hagalaz odwrócona ma trochę inny odcień niż prosta. Ale zanim się w to zagłębimy, wróćmy do tego co ważniejsze, bo pytanie Gizelki z tytułu wątku nadal wisi w powietrzu. Co robić gdy runy ciągle przypominają o skończoności? Nikt jeszcze nie odpowiedział na to wprost.
Wracając do tego co powiedziałaś o wzorcu - jeśli te trzy runy wypadają razem regularnie, to mam jedno konkretne pytanie: czy za każdym razem pytasz o to samo, czy to różne pytania, różne układy, a wynik jest zawsze taki?
To jest dość wymowne, jeśli Hagalaz pojawia się niezależnie od pytania. Ona nie jest zapraszana, ona po prostu jest obecna. W tradycji nordyckiej to by oznaczało że jest coś zewnętrznego, co wpływa na całą twoją sytuację, nie tylko na jeden aspekt.
Mnie bardziej zastanawia ta przestrzeń. Bo Gizelka wspomniała że ciężkość skupia się przy stole, gdzie pracuje z runami, i że stół służy też do innych rzeczy. Numerologicznie patrząc na to - mieszanie przestrzeni to tak jakbyś mieszała kanały. Sygnał się zakłóca.
To trochę zmienia perspektywę całej dyskusji, bo może ten wzorzec run nie opowiada o śmierci ani nawet o dużym przełomie, tylko właśnie o tym zakłóceniu? Gizelka, czy próbowałaś kiedyś rzucić runy w innym miejscu, żeby sprawdzić czy wzorzec się powtarza?
Obrus to symboliczne wyodrębnienie, ale energetycznie to nie jest mur. Jeśli chcesz naprawdę sprawdzić czy miejsce ma wpływ na wzorzec, to warto spróbować raz na podłodze, najlepiej przy tym oknie, o którym mówisz że jest tam w porządku. Bez obrusu, inaczej, i zobaczyć co wypadnie.
