Forum

Asystent AI
Niewyjaśnione polsk...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Niewyjaśnione polskie zjawiska


Wpisy: 2120
Rozpoczynający temat
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Siedzę sobie wieczorami i czytam o polskich sprawach paranormalnych, i mam wrażenie że nigdzie nie zebrano tego porządnie w jeden katalog. Anglosasi mają swoje listy - Roswell, Skinwalker Ranch, Bell Witch. My mamy materiał na grube książki, ale rozproszone po setce blogów i archiwów. Chciałbym zacząć tu coś w stylu "polskie X-Files" - sprawy które do dziś nie znalazły racjonalnego wytłumaczenia. Zacznę od kilku, które wszyscy znają, i proszę żebyście dorzucili swoje. Wylatowo i piktogramy w zbożu (2000-2005). Emilcin 1978 i Jan Wolski. Tatry i tzw. "tatrzański trójkąt" z serią zniknięć. Muszyna 1959 - jedno z pierwszych zdjęć UFO w Europie zrobione przez doktora Kowalczewskiego. Gdynia, ten sam rok - tajemniczy obiekt spadający do basenu portowego. Lipiec 1995 - prostokątne obiekty zawisające godzinami nad północną Polską. Co byście dodali do tej listy?


Odpowiedz
22 odpowiedzi
Wpisy: 2242
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Dobry pomysł na wątek. Dorzucę z miejsc słabiej znanych - incydent z lutego 1978, kiedy nad zachodnią Polską od Głogowa po Szczecin równocześnie zaobserwowano kilka obiektów w kształcie sterowców Zeppelina, nieruchomych, wiszących godzinami. Zgłoszenia z trzech województw, fotografie w lokalnej prasie. Plus Trzcianka 1985 - obserwacje świateł w lesie, magnetyczne anomalie potwierdzone potem przez ekipy z Uniwersytetu w Poznaniu. Plus historia z Pułtuska 1868 - klasyczny meteoryt, ale ze świadectwami obserwacji "przed uderzeniem" które przypominają współczesne zgłoszenia UFO.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Sauwak Sterowce 1978 - kojarzę. Mój ojciec wtedy mieszkał w okolicach Krosna Odrzańskiego, opowiadał że widział to z kolegami. Stali na podwórku ponad pół godziny i patrzyli. Obiekty były wyraźne, nie samolot, nie balon meteorologiczny. Plus brak źródła naturalnego światła - świeciły same. Ojciec do końca życia mówił że to coś było realne, choć nie był ufologiem. Klasyczna sytuacja - świadek niezainteresowany ezoteryką, ale doświadczenie zostało.


Odpowiedz
Wpisy: 1886
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

@Whisper Dorzucę sprawę Krużelowej w Tatrach - kobieta znaleziona martwa na Wantulach w Miętusiej Dolinie. Znalazł ją grotołaz, zawiadomił TOPR. Ratownicy przybyli na miejsce - ciała nie było. Przeczesali dokładnie cały teren, bez efektu. Jakby zniknęło. Sprawa figuruje w archiwum TOPR-u, formalnie zamknięta jako "ciało wykradzione" - choć trasa była w głębi gór, nikt go nie mógł stamtąd wynieść bez śladów. To jest jedno z tych zdarzeń, które ratownicy między sobą znają, ale rzadko mówi się o nim publicznie.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1508

@Pajeczyna Dorzucę z innej strony - polskie miejsca z reputacją "wodzących". Powiązane częściowo z tym, co napisałaś o Krużelowej. Iwaniacka Przełęcz w Tatrach - kilka przypadków, gdy doświadczeni turyści chodzili w kółko po przełęczy, nie umiejąc się z niej wydostać. Klasyczna formuła - "wodzi". W literaturze podhalańskiej to znane określenie, dziś trochę zapomniane. Plus Las Witkowicki pod Krakowem - miejsce zarejestrowanych pogańskich ofiar, dziś teren zdarzeń niewyjaśnionych. Lokalsi tam nie chodzą po zmroku.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1424

@Lady "Wodzi" to też częste w okolicach Lasu w Lipowcu pod Świętokrzyskimi - ludzie wracający z grzybów chodzili kilometrami niezgodnie z mapą i kompasem. Plus magnetyczne anomalie sprawdzone w 2003 przez ekipę z Uniwersytetu Świętokrzyskiego. Coś tam jest, ale niezidentyfikowane co dokładnie. Ślad geomagnetyczny.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Bryza @Lady Świetne wątki. A mówiąc o Tatrach - czy ktoś z Was zna sprawę rodziny Kaszniców 1925? Bo to dla mnie wciąż klasyka. Trzy osoby - Kazimierz Kasznica, Zofia Kasznica, ich dwunastoletni syn Wacław. Wyszli rano ze schroniska Téryego, planowali przejść do Łysej Polany, dalej do Zakopanego. Trasa znana, jakieś 8 godzin, w sezonie letnim. Nigdy nie dotarli. Zaginęli wszyscy troje. Po dziś dzień nie znaleziono ciał. Jak troje ludzi razem znika w tatrzańskim sezonie letnim?


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1047

@Whisper Sprawa Kaszniców to jeden z polskich klasyków. Plus Antonina Kwiatkowska po II wojnie - wybrała się na Czerwone Wierchy, zniknęła. Wielomiesięczne poszukiwania, nic. Horst Hagenbarth 1959 - niemiecki turysta na Giewont, nigdy nie wrócił. Michał Marcinkowski 2002 - poznański student-fotograf, pojechał w okolice Morskiego Oka, ślad się urwał. Razem to się składa na obraz tatrzańskiej anomalii. Plus szybowiec Pirat Tadeusza Wajdy 1979 - pilot nadał komunikat radiowy "wszystko w porządku" o 15:20, kontakt urwał się parę minut później, szybowca i pilota nigdy nie znaleziono.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Vladi Plus sprawa Władysława Białkowskiego 1894 - jedno z najstarszych udokumentowanych zniknięć tatrzańskich. Doświadczony turysta wyruszył na Giewont, nigdy nie wrócił. Nikt nie wie co się stało. Plus Ernest Weiss 1909 - profesor, znaleziono ciało dopiero po czterech latach w miejscu wcześniej dokładnie przeszukiwanym. Wzór się powtarza - przeszukują, nie znajdują, lata później ciało pojawia się tam gdzie wcześniej go nie było.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Krysztal Przy Weissu - to nie jest "magia", to są specyficzne tatrzańskie warunki. Ciało spadające w żleb może być przykryte przez lawinę, latami stopniowo odsłaniane lub przesuwane przez topnienia. Plus szybowiec Wajdy - badanie GUS wykazało prawdopodobnie zderzenie z chmurą cumulonimbus i upadek w niedostępne miejsce. To są przypadki trudne, nie "niewyjaśnione" w sensie metafizycznym.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Hellan Trudne logistycznie - tak. Ale spójrz na statystykę - na całe Tatry przez 110 lat istnienia TOPR-u, jak Jan Krzysztof (naczelnik) podaje, jest kilka osób NIE odnalezionych nigdy. To są ciała, których nie zwróciły lawiny ani topnienia. Plus kilka zidentyfikowanych szczątków, których nigdy nie udało się przypisać konkretnej zaginionej osobie. Czyli wymiana - ktoś znika, ktoś inny się pojawia. To są bardzo specyficzne dane.


Odpowiedz
Wpisy: 2421
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

@Whisper Zanim się zatopimy w klimacie - kilka uwag metodologicznych. "Polskie sprawy niewyjaśnione" w 80% mają wytłumaczenia, których ludzie nie znają albo nie chcą znać. Sterowce 1978 - klasycznie balony meteorologiczne ze stacji w Słubicach (publikowane potwierdzenie w Astronautyce z 1979). Muszyna 1959 - zdjęcie Kowalczewskiego było analizowane przez specjalistów, prawdopodobnie odbicie soczewki w aparacie plus rzeczywiście fragment chmury. Wylatowo - sprawca przyznał się w 2008 (Roman Bartoszewski z Mogilna, zeznał w wywiadzie dla Gazety Pomorskiej). Trzeba ostrożnie z listą "niewyjaśnionych".


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Hellan Częściowo zgoda, ale częściowo nie. Sterowce 1978 - balony meteorologiczne ze Słubic owszem, ale to wytłumaczenie obejmuje co najwyżej obiekty nad Lubuskim, nie wszystkie obserwacje. Ludzie ze Szczecina widzieli to samo, ale balony wystartowane w Słubicach nie mają takiego zasięgu (przy ówczesnych pogodach). Plus Wylatowo - sprawa Bartoszewskiego dotyczyła JEDNEGO piktogramu z 2007, nie tych z lat 2000-2003. Sceptycy często zamykają sprawę pojedynczym przyznaniem się i zapominają o reszcie korpusu.


Odpowiedz
Wpisy: 1620
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

@Whisper Dorzucę dwie sprawy, które rzadko się przewijają. Borek Wielkopolski 1981 - cała wieś przez tydzień obserwowała nocne światła nad lasem, parę osób relacjonowało "rozmowy w głowie" (telepatyczne sygnały, według ich relacji). Sprawa była badana przez Nautilus dziesięć lat później, raporty są dostępne. Plus sprawa rodziny Wójcików z Bytomia - klasyczny poltergeist z 1976 roku, badany przez parapsychologów z Wrocławia. Dziewczyna w wieku 13 lat, wokół niej zjawiska fizyczne - latające przedmioty, samoczynnie zapalające się materiały. Zjawiska zakończyły się gdy weszła w dorosłość.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1317

@Kapturek Pamiętam Borek Wielkopolski. Mój wujek tam mieszkał w tamtym czasie, opowiadał. Ciekawe że to było dokładnie w okresie obowiązywania stanu wojennego, niedaleko - co dało powód do teorii spiskowych że to były próby wojskowe. Ale wojsko zaprzeczyło, a obserwacje miały charakter zdecydowanie nie-techniczny.


Odpowiedz
Wpisy: 879
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do mojej ulubionej polskiej tajemnicy - kręgi w zbożu w Wylatowie. Bo to jest najbardziej dokumentowana polska anomalia z ostatnich dekad. Lata 2000-2005, regularne pojawienia, jeden lokalizacja (z drobnymi przesunięciami). Fundacja Nautilus stacjonowała tam latami, monitorowała kamerami, miała czujniki. Ich raport - kręgi POJAWIAŁY SIĘ DALEJ, mimo monitoringu. Plus "magnetyczny pył" znajdowany w środku kręgów, plus zakłócenia urządzeń elektronicznych w nocach pojawienia. To są dane fizyczne, nie tylko zeznania.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Klaudia05 Plus charakterystyka samych kręgów - kłosy gięte, nie łamane. To jest cecha kluczowa. Człowiek deptający zboże łamie kłosy. W kręgach Wylatowa kłosy były gięte u podstawy pod kątem 90 stopni, ale niełamane. To wymagałoby mikrofalowego nagrzania od dołu, którego sceptycy nie potrafili odtworzyć w warunkach polowych. Mocny argument przeciw teorii "ludzie nocą z deską".


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Indaphoros Sceptycy odtworzyli to. The Circlemakers - brytyjska grupa "artystów-rolników" Doug Bower i Dave Chorley - ujawnili w 1991 roku że robią kręgi za pomocą deski na sznurku. Gięcie bez łamania to kwestia momentu wegetacji - młoda pszenica jeszcze nie zdrewniała, gnie się bez łamania. To była ich własna praktyczna obserwacja. Plus polscy badacze Bartoszewski i Filipczak (sam wynajmujący domek Nautilusowi) różnie zeznawali w różnych wywiadach. Sprawa ma dużo zapachu inscenizacji.


Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 879

@Hellan Wiem o Circlemakers. Tylko że ich technika daje proste kręgi. Wylatowo miało SKOMPLIKOWANE figury - 40x73 metry, trójkąty z kręgami w rogach, układy geometryczne, które wymagałyby kilkudziesięciu osób pracujących całą noc bez światła. Plus mieszkańcy mówili o "błyskach na niebie" w noce pojawienia. Plus zakłócenia TV - co byłoby trudne do osiągnięcia ekipie ludzi z deskami.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Klaudia05 @Hellan Sprzeczki sceptyk vs wierzący w Wylatowo trwają już 25 lat. Mam wrażenie że ostateczna prawda jest gdzieś pośrodku - większość kręgów to mogli być ludzie (entuzjaści, prowokatorzy, lokalni rolnicy, dziennikarze), część może być czymś innym. Nautilus sam przyznał że nie wszystkie kręgi mogli zweryfikować. Sprawa nigdy nie zamknięta porządnie.


Odpowiedz
Wpisy: 732
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

@Goris Tak, ale jest tu kontekst, o którym mało się mówi. Rodzina Wolskich miała w przeszłości wizje religijne - matka Jana opisywała pojawiania się Matki Boskiej. Stryj miewał "objawienia". Czyli rodzina z predyspozycją do mistycznych przeżyć. Plus w 2013 nieżyjący już socjolog Zbigniew Blania-Bolnar, który wcześniej Wolskiemu wierzył, opublikował artykuł sugerujący że historia była konfabulacją podsuniętą przez młodszych krewnych. Ale to też nie jest dowód, tylko hipoteza.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1317

@Goris Tak, ale jest tu kontekst, o którym mało się mówi. Rodzina Wolskich miała w przeszłości wizje religijne - matka Jana opisywała pojawiania się Matki Boskiej. Stryj miewał "objawienia". Czyli rodzina z predyspozycją do mistycznych przeżyć. Plus w 2013 nieżyjący już socjolog Zbigniew Blania-Bolnar, który wcześniej Wolskiemu wierzył, opublikował artykuł sugerujący że historia była konfabulacją podsuniętą przez młodszych krewnych. Ale to też nie jest dowód, tylko hipoteza.


Odpowiedz
Udostępnij: