Tak, tata jest pod opieką lekarską, to nie jest kwestia czy iść do doktora czy nie. Idzie o to, że ja sama nie wiem jak się w tym odnaleźć, jak wspierać rodziców, jak siebie samą nie rozsypać. I dlatego sięgnęłam po runy, nie żeby zastępowały medycynę.
Okej, to rozumiem. To brzmi bardziej jak szukanie jakiegoś oparcia niż wróżenie. Ale właśnie stąd moje pytanie, może głupie: czy to ma znaczenie po co sięgasz po runy? Czy intencja zmienia to co wychodzi?
A czy ktoś ma przykład jak brzmiałoby dobre pytanie do run w sytuacji takiej jak Henryki? Bo rozumiem teorię o precyzji, ale nie wyobrażam sobie jak to konkretnie sformułować, kiedy się jest w środku czegoś takiego.
To jest bardzo pomocne, Dianka. Serio. Bo moje pytanie brzmiało mniej więcej 'co będzie z tatą' i teraz widzę, że to jest pytanie, na które żadna runa mi nie odpowie tak naprawdę.
I to jest bardzo dojrzałe spostrzeżenie. Pytanie 'co będzie z kimś innym' jest trochę jak pytanie o coś, co jest poza zasięgiem twojego działania. A runy, z mojego doświadczenia, dużo lepiej odpowiadają na pytania o to, co możesz zrobić, poczuć albo zrozumieć.
W tarota jest taka sama zasada, więc pewnie to nie przypadek. Karty albo runy jako zwierciadło tego, co jest w tobie, działają. Jako telepatyczne połączenie z losem innej osoby? Znacznie słabiej, i to żeby powiedzieć ostrożnie.
I wracamy do sedna, bo Henryka może wziąć z tej dyskusji konkretne rzeczy. Masz teraz inne pytanie, wiesz jak usiąść do czytania spokojniej, wiesz że warto pytać o siebie a nie o tatę. Jak będziesz gotowa, spróbuj i wrzuć co wyszło. Nie musisz czekać aż wszystko się ułoży.
To co napisał Bard85 trochę mnie zmobilizowało. Usiadłam wieczorem, wzięłam runy i zadałam sobie pytanie mniej więcej tak: 'czego teraz potrzebuję żeby przez to przejść'. Wyciągnęłam Isa. I szczerze, nie wiem co z tym zrobić. Bo Isa to zatrzymanie, lód, stagnacja. I nie wiem czy to znaczy żebym się zatrzymała, czy że jestem zamrożona ze strachu, czy że sytuacja stoi w miejscu.
Isa przy takim pytaniu to bardzo specyficzne czytanie. Zanim zacznę cokolwiek mówić, muszę zapytać: jak ciągnęłaś tę runę? Siedziałaś spokojnie, byłaś skupiona, czy to było raczej nerwowe szukanie odpowiedzi?
Szczerze? Trochę nerwowo. Ręce mi drżały. Próbowałam się uspokoić, ale nie jestem pewna czy mi wyszło.
Henryka, napisałaś że ręce ci drżały. Jak teraz, z pewnym odstępem, patrzysz na tę Isa, to które z tych znaczeń czujesz że pasuje? Nie co 'powinno' pasować, ale co czujesz?
Chyba ten paraliż. Bo właśnie tak się czuję. Jakbym nie wiedziała co robić, jak reagować, jak rozmawiać z tatą i mamą. Stoję w miejscu i się boję ruszyć.
I może właśnie to jest informacja, której szukałaś. Nie prognoza o tacie, tylko jasne potwierdzenie tego, co już czułaś, ale może nie umiałaś tego do końca nazwać. Czasem runy nie mówią nic nowego, tylko wyraźniej pokazują to, co w nas siedzi.
Dobrze, ale to mnie prowadzi do pytania które pewnie będzie nie na miejscu. Jeśli runy potwierdzają to co już wiemy, to czemu nie iść po prostu do psychologa zamiast ciągnąć runę? Serio nie złośliwie, po prostu próbuję zrozumieć gdzie tu jest granica.
Wracając do tej Isa, bo mnie to ciekawi. Czy ta runa ma jakieś wskazanie co zrobić? Znaczy, jak ją dostaniesz, to co to mówi o działaniu? Bo 'jesteś zamrożona' to diagnoza, a nie odpowiedź co z tym zrobić.
Trochę tak. Bo ja rzeczywiście szukam czegoś do zrobienia, jakiegoś działania, żeby nie siedzieć bezczynnie. I może właśnie to jest problem. Że chcę coś zrobić, a na razie nie ma nic do zrobienia.
To jest bardzo ważna obserwacja i myślę, że Isa trafiła idealnie. Nie dlatego że 'przepowiada', ale dlatego że wybrałaś akurat tę runę w akurat takim momencie. Teraz mam do ciebie pytanie, bo to ważne dla całego czytania: czy przy tatusiu jest coś co faktycznie możesz zrobić, co jest odkładane bo nie wiesz jak zacząć?
Chyba... chyba mam problem z rozmową z nim wprost. Nie wiem jak zacząć, nie wiem co powiedzieć. I odkładam to.
Może warto by dociągnąć drugą runę? Takie czytanie jeden-dwa, gdzie Isa to diagnoza, a druga runa pokazuje co zrobić dalej. Znam taki układ i naprawdę działa przy takich sytuacjach.
Dobra, więc zostajemy przy tej jednej Isa? Bo z jednej strony rozumiem co mówi Pelagiusza, że może rozmyć, ale z drugiej strony czuję że mam jakieś... niedokończone pytanie. Chociaż może to właśnie ten niepokój o którym mówicie, że chcę działać na siłę.
To jest właśnie moment, w którym warto się zatrzymać i zapytać: co konkretnie jest tym 'niedokończonym pytaniem'? Bo jeśli to jest inne pytanie niż to, z którym siadałaś do run, to może zasługuje na osobne czytanie, osobną chwilę. A jeśli to jest to samo pytanie, tylko nie spodobała ci się odpowiedź, to to jest zupełnie inna sytuacja.
Chyba o to co będzie. Bo Isa mówi 'stój', ale ja chcę wiedzieć jak to się skończy. I rozumiem że to może być ta zła motywacja, o której piszecie.
To jest bardzo uczciwa odpowiedź. I rozumiem ten impuls, naprawdę. Ale 'jak to się skończy' to jest pytanie, na które runy nie dają prostej odpowiedzi, przynajmniej nie w sensie prognozy medycznej. Mogą powiedzieć coś o energiach, o kierunku, ale nie o konkretnym wyniku. Czy ty to rozumiesz i czy to wystarczy?
Właśnie to mnie zawsze zastanawia w runach. Jeśli nie dają prognozy, to czego właściwie szukamy pytając o sytuację zdrowotną kogoś bliskiego? Bo słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam wrażenie, że każda runa może pasować do każdej sytuacji, jeśli odpowiednio ją obrócisz.
To jest pytanie na które nie ma jednej odpowiedzi, ale ja sobie z tym radzę tak: zapisuję interpretacje zanim zacznę analizować. Najpierw co wyszło, potem intuicja, potem analiza. I jak wracam po kilku tygodniach, często widzę gdzie naciągałam. Ale Alinka, wróćmy do Henryki, bo ona ma teraz konkretną sytuację, a my odpływamy.
Właściwie chciałem zapytać o coś innego. Henryka, czy twoi rodzice wiedzą że się tym zajmujesz? I czy tata wie że ciągnęłaś runy w jego sprawie? Bo zastanawiam się jak to wpływa na tę rozmowę bezpośrednią z nim, o której wcześniej mówiłaś że się boisz.
Nie wiedzą. Mama chyba domyśla się że interesuję się takimi rzeczami, ale nigdy nie rozmawiałyśmy wprost. Tata na pewno by tego nie rozumiał. I tak, to trochę dziwne, że szukam tu odpowiedzi o kimś, z kim nie mogę porozmawiać szczerze.
