Wracając do tego co Pelagiusza mówiła o Ehwaz jako runie towarzyszenia, bo mi to siedzi w głowie od kilku postów. Ehwaz to jest też runa zaufania, prawda? W sensie, koń i jeździec muszą sobie ufać, bo inaczej koń nie idzie tam gdzie chce jeździec. Czy w kontekście taty który jest 'gdzieś dalej', Ehwaz mogłaby mówić o zaufaniu że on wróci, albo że kontakt nie jest zerwany, tylko... inny?
Zapisuję sobie te trzy runy które padły dla tej sytuacji: Ansuz, Ehwaz, Dagaz. I teraz zastanawiam się, bo to jest moje myślenie metodologiczne, czy Henryka ciągnęłaby te trzy naraz jako układ, czy kolejno z osobnymi pytaniami? Bo mi się wydaje, że trzy runy naraz przy tak skomplikowanej sytuacji mogą dać nieczytelny obraz.
A czy w ogóle da się ciągnąć runę w takiej sytuacji kiedy emocje są tak wysokie? Pytam serio, bo chyba w tarocie mówi się że jak bardzo chcesz konkretnej odpowiedzi, to karty ci ją dają niezależnie od tego co wyciągniesz. Czy z runami jest podobnie?
Henryka, mam do ciebie jedno pytanie i możesz nie odpowiadać jeśli nie chcesz. Czy ciągnęłaś już jakąś runę od czasu kiedy tata trafił do szpitala? Cokolwiek, nie musi być z konkretnym pytaniem. Ciekawi mnie czy już coś wyciągnęłaś i co z tym zrobiłaś.
Ciągnęłam raz, na początku, zanim wiedziałam jak zadawać pytania. Wyciągnęłam Hagalaz i bardzo się przestraszyłam, bo przeczytałam że to 'chaos i zniszczenie'. Potem ktoś mi powiedział żeby nie czytać tak dosłownie, ale zostało mi to w głowie. Teraz trochę boję się ciągnąć, bo co jak znowu coś takiego.
To jest ważne. Hagalaz to nie jest karta śmierci z tarota, nie jest przepowiednią. To jest runa transformacji przez rozpad, tak jak grad niszczy uprawy ale woda zostaje i zasila ziemię. Ale rozumiem że jak czytasz pierwsze definicje w internecie, to się nie tego dowiadujesz. I rozumiem że teraz masz lęk przed ciągnięciem. To jest ważniejsza informacja niż sama runa.
Henryka, to że boisz się ciągnąć, to jest naprawdę istotne. Nie dlatego że coś złego się stanie, ale dlatego że odczyt z pozycji lęku działa inaczej niż odczyt z pozycji pytania. Może zanim cokolwiek wyciągniesz, warto by było żebyś zrobiła to kiedy czujesz że pytasz, a nie kiedy czujesz że się boisz odpowiedzi. Czy rozróżniasz w sobie te dwa stany teraz?
Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam taką myśl, pewnie naiwną, ale powiem. Czy nie jest tak, że sama ta rozmowa jest już jakimś rodzajem odczytu? Znaczy, Henryka opisuje co czuje, my razem szukamy słów, ona sama mówi 'to chyba jest moje prawdziwe pytanie'. To też jest wgląd, tylko bez fizycznych run.
Czytam to co Nekromanta napisał i chyba mam wrażenie że mam już jakieś pytanie. Może nie jedno, ale jedno pierwsze. Chciałabym zapytać runę o to, czy jest coś co mogę zrobić inaczej jako córka, nie jako opiekunka medyczna, ale właśnie jako córka. Czy to jest w ogóle dobre pytanie do runy?
To jest bardzo dobre pytanie. Konkretne, twoje, bez oczekiwania że runa odpowie za lekarza. Właśnie tego szukałam przez ostatnie kilkanaście postów słuchając tej rozmowy. Teraz drugie pytanie: kiedy chcesz to zrobić? Bo moment ma znaczenie.
Zgadzam się z Helenką. I dodam tylko jedno: zanim wyciągniesz, napisz to pytanie. Dosłownie, ołówkiem na kartce. Nie dlatego że to rytuał, ale dlatego że kiedy je zapiszesz, zobaczysz czy naprawdę o to pytasz. Czasem zdanie na papierze wygląda zupełnie inaczej niż w głowie.
Ten wątek z zapisywaniem pytania to znam z praktyki z czakrami i medytacją, nie tylko runami. Jak siadasz z czymś konkretnym a nie z ogólnym niepokojem, to inaczej słuchasz tego co przychodzi. Henryka, czy to pytanie które sformułowałaś, 'co mogę zrobić inaczej jako córka', jest pytaniem na które możesz przyjąć różne odpowiedzi? Nawet taką że nic nie musisz robić inaczej?
To jest trudne pytanie. Chyba tak, ale nie jestem pewna. Mam wrażenie że gdzieś w środku zakładam że odpowiedź będzie 'czegoś nie robisz dobrze'. I teraz widzę że to jest mój lęk, nie pytanie.
To co właśnie powiedziałaś jest ważniejsze niż jakakolwiek runa. Naprawdę. Rozpoznałaś skąd przychodzi lęk zanim cokolwiek wyciągnęłaś. Czy nie jest tak, że ten moment jest już jakimś rodzajem odpowiedzi?
Zapisuję sobie to co Felicjan napisał o zwierciadle, bo mi to pasuje do kilku innych rzeczy które próbuję zebrać. Ale mam pytanie do Helenki: mówiłaś wcześniej że moment ma znaczenie. Co masz na myśli? Moment dnia, moment emocjonalny, coś innego?
Dokladnie to samo mowila mi kiedys moja mistrzyni bioenergii, ze jak wychodzisz od chorego czlowieka to najpierw musisz zamknac te przestrzen w sobie. Inaczej wchodzisz w pytanie z cudzymi energiami a nie swoimi. Nie wiem czy to samo dziala przy runach ale wyobrazam sobie ze tak.
Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam takie głupie pytanie może, ale czy do takiej sytuacji jak Henryki nie powinno się raczej ciągnąć z prośbą niż z pytaniem? Znaczy, nie 'powiedz mi co mam robić' ale 'pomóż mi to zobaczyć'. Czy to jest jakaś różnica dla runy?
Coś mi się tu otworzyło kiedy Zenith napisała 'gotowa na to czego nie wiesz'. Bo ja chyba nie jestem gotowa na wszystkie odpowiedzi. I to jest może uczciwe przyznanie. Czy można ciągnąć runę z takim zastrzeżeniem, jakby powiedzieć 'pokaż mi tyle ile mogę teraz unieść'?
Tak można. I powiem więcej: to jest jedna z dojrzalszych intencji jakie można wnieść do odczytu. To nie jest słabość, to jest świadomość siebie. Runa nie zasypuje cię tym czego nie chcesz widzieć, jeśli naprawdę stoisz z pytaniem a nie z próbą wymuszenia odpowiedzi.
To co Pelagiusza napisała o dojrzałości intencji trochę mnie zaskoczyło. Zawsze myślałam że do runicy trzeba wchodzić z jasnym pytaniem i gotowością na odpowiedź, cokolwiek to znaczy. A tu wychodzi że można powiedzieć 'pokaż mi tyle ile mogę' i to jest okay? Nie brzmi to trochę jak... ograniczanie?
Właśnie tego się bałam, że to co powiedziałam będzie odebrane jak wymówka żeby nie słuchać. Ale nie o to mi chodziło. Chciałam być uczciwa a nie budować sobie wyjście ewakuacyjne z odczytu.
Henryka, myślę że warto rozróżnić dwie rzeczy. Jedno to intencja przed ciągnięciem, drugie to co z runą zrobisz po. Możesz ciągnąć z zastrzeżeniem i potem siedzieć z tym co wyszło przez kilka dni. Nie musisz od razu wiedzieć co to znaczy. Masz jakiś czas czy poczucie że musisz działać od razu?
Wracam do Henryki bo trochę ta rozmowa poszła w filozofię a ona wciąż nie ciągnęła nic nowego po tej Hagalaz. Henryka, powiedziałaś że czujesz presję wewnętrzną. Jak długo trwa ten kryzys zdrowotny w rodzinie? Pytam bo to ma znaczenie dla tego jak czytać układ.
A można zapytać co konkretnie znaczy trzy runy w takiej sytuacji? Czy to jak karty tarota, że każda pozycja ma inne znaczenie, czy raczej czyta się to razem jako całość?
