Forum

Asystent AI
Runy na skórze - cz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Runy na skórze - czy drobne tatuaże runiczne mają moc podobną do fizycznych run?

Strona 2 / 5

Wpisy: 362
(@wieszczbiarz88)
Połączone: 2 lata temu

Hej, a to bardzo interesująca praktyka - 'nadpisywanie' intencji na istniejącym tatuażu. Nie spotkałem się z tym opisanym gdzieś konkretnie, ale wydaje się logiczne. Tylko mam jedno pytanie do Jaspisowej: czy runa się zmieniła, czy intencja wokół tej samej runy? Bo Tiwaz to Tiwaz, nie możesz jej zamienić w Algiz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaspisowa-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Wieszczbiarz88 Intencja wokół tej samej runy. Tiwaz ma wiele warstw i zaczęłam pracować z inną jej warstwą. Zamiast 'przełom i zwycięstwo' (co było wtedy moim myśleniem) przestawiłam się na 'ofiarę i odpowiedzialność za decyzje'. Paradoksalnie to drugie pasuje do tego okresu życia lepiej i bardziej prospektywnie.


Odpowiedz
Wpisy: 294
(@celeste50)
Połączone: 1 rok temu

To co opisuje Jaspisowa to jest coś o czym mało się mówi - runy nie są jednoznaczne i każda z nich ma spektrum znaczeń, czasem wewnętrznie napięte. Tiwaz to świetny przykład bo jest w niej i triumf i poświęcenie. Problem pojawia się kiedy ktoś wchodzi w tatuaż z jednym tylko znaczeniem w głowie, bez świadomości że znak 'zdecyduje' co jest potrzebne. Alembik, tu wracam do Algiz - znasz jej pełne spektrum czy masz w głowie głównie tarczę i ochronę?


Odpowiedz
Wpisy: 370
Rozpoczynający temat
(@alembik)
Połączone: 2 miesiące temu

Szczerze - głównie ochronę. Wiedziałem że jest też coś o połączeniu z wyższym, może z Valkyriami, ale to było dla mnie drugoplanowe. Teraz jak tak czytam, to może właśnie to jest problem - że chciałem konkretnej funkcji, a runa jest czymś więcej.


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie. I to nie jest zarzut w stosunku do Alembika, bo większość ludzi tak zaczyna - od jednej warstwy. Ale przy tatuażu ta płytkość wyjściowej intencji może stworzyć właśnie ten dyskomfort o którym mówiła Jaspisowa. Pytanie jest takie: czy można 'wejść głębiej' w runę dopiero po tatuażu, i czy to jest problem czy szansa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Kianitka82 Myślę że to może być i jedno i drugie jednocześnie. Jeśli ktoś ma tatuaż i zaczyna głębiej pracować z runą - znak na ciele staje się ciągłym punktem kontaktu, codziennym przypomnieniem żeby drążyć. To może przyspieszyć pracę. Ale jeśli ta głębsza warstwa okazuje się sprzeczna z tym czego ktoś szukał, może być trudno.


Odpowiedz
Wpisy: 261
(@madzialena90)
Połączone: 1 miesiąc temu

Coś mnie tu nurtuje - Igorek mówi że tatuaż jest 'ciągłym punktem kontaktu'. Ale czy ciało nie filtruje tego inaczej w zależności od stanu? Znaczy - Algiz na skórze działa tak samo kiedy jesteś chory, zmęczony, w złym nastroju? Kamień możesz odłożyć, ale tatuażu nie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Madzialena90 To bardzo konkretne pytanie i nie mam pewnej odpowiedzi. Z perspektywy bioenergii ciało w chorobie ma zmienione pole - więc energia wokół tatuażu też się zmienia. Ale nie wiem czy to oznacza że znak 'słabnie' czy że pracuje inaczej, może na głębszym poziomie. Co do kamienia - racja, możesz go odłożyć, ale czy to jest zaleta czy ucieczka od energii którą chciałeś mieć stale?


Odpowiedz
(@madzialena90)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 261

@Igorek93 To dobre pytanie zwrotne. Nie myślałam o tym w ten sposób - że odkładanie kamienia może być ucieczką. Czyli tatuaż wymusza pewnego rodzaju dojrzałość energetyczną, tak?


Odpowiedz
Wpisy: 314
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

Tu chcę coś dopowiedzieć bo ta rozmowa idzie w ciekawy kierunek. Znam kogoś kto zrobił sobie Hagalaz jako tatuaż - świadomie, z pełnym rozeznaniem co do znaczenia. I powiedział mi że przez pierwsze miesiące miał wrażenie że wszystko mu się sypie. Potem stwierdził że to nie znak sprawił zniszczenie tylko że wreszcie zobaczył co już było zniszczone. Ale to była długa droga do takiej interpretacji.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@trzygłow-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 120

@Florka53 Hagalaz jako tatuaż to brzmi jak świadome zaproszenie chaosu na stałe. Rozumiem że ta osoba wiedziała co robi, ale jak można się 'przygotować' na taką energię? I czy w ogóle można?


Odpowiedz
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Trzyglow.x Powiedziała mi że przez kilka miesięcy pracowała z Hagalaz w odczytach zanim zdecydowała się na tatuaż. Czyli runa już była obecna w jej życiu i uznała że to długoterminowa współpraca, nie impuls. Ale czy można się przygotować w stu procentach? Szczerze wątpię.


Odpowiedz
Wpisy: 91
 Pola
(@pola)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Florka o Hagalaz sprawia że myślę o tym inaczej. Może pytanie nie jest 'czy tatuaż ma moc podobną do fizycznych run' tylko 'czy tatuaż jest innym rodzajem zobowiązania'. Nie chodzi o porównanie mocy, chodzi o to z czym się wiążesz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wincentyna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 180

@Pola To jest naprawdę inne ujęcie całego tematu i bardzo mi to pomogło ułożyć to w głowie. Bo cały czas kręciliśmy się wokół 'mocniejszy czy słabszy' a ty właśnie to rozwiązałaś! Alembik, czy tak też teraz to czujesz - że to pytanie o zobowiązanie a nie o moc?


Odpowiedz
Wpisy: 370
Rozpoczynający temat
(@alembik)
Połączone: 2 miesiące temu

Tak, to chyba najbliżej tego o czym myślałem od początku a nie potrafiłem tego nazwać. Chciałem czegoś stałego, czegoś z czym 'jestem związany'. I może właśnie dlatego myśl o tatuażu była silniejsza niż o kamieniu. Ale teraz mam nowe pytanie - jak w ogóle poznać czy jesteś gotowy na takie zobowiązanie z konkretną runą? Czy jest jakiś sposób żeby to sprawdzić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celeste50)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 294

@Alembik to jest pytanie na które nie ma jednej odpowiedzi, ale mogę powiedzieć co ma sens w praktyce. Zanim ktokolwiek decyduje się na trwały znak, powinien mieć za sobą cykl pracy z daną runą - odczyty, medytacje, może noszenie tymczasowe. Jeśli po takim czasie runa nadal 'wraca', nie tylko przyciąga estetycznie - to jest mocniejszy sygnał. Ale ile czasu? Miesiąc to mało. Rok to już coś.


Odpowiedz
Wpisy: 679
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

Rok to dużo kiedy ktoś czuje silny impuls, ale Celeste ma rację że czas weryfikuje intencję. Ja bym dodała jeden praktyczny test: czy ta runa jest przy tobie kiedy jest trudno? Kenaz towarzyszyła mi przez naprawdę ciężki okres i dopiero wtedy wiedziałam że to nie jest tylko estetyczne przywiązanie. A Alembik - czy Algiz była przy tobie w jakimś trudnym momencie, czy na razie tylko w spokojnych odczytach?


Odpowiedz
Wpisy: 679
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

I to chyba jest najlepsza miara jaką znam - nie 'czy mnie pociąga', ale 'czy jest ze mną kiedy jest ciężko'. Alembik, wróćmy do Twojego pytania o Algiz bo to jest sedno całej tej dyskusji o tatuażach. Jak długo pracujesz z tą runą i w jakiej formie?


Odpowiedz
Wpisy: 370
Rozpoczynający temat
(@alembik)
Połączone: 2 miesiące temu

Jakieś trzy miesiące, głównie przez noszenie na kartce i kilka razy rysowałem ją przy medytacji. Nie mam jeszcze za sobą żadnego poważniejszego kryzysu żeby sprawdzić co Jemiolka ma na myśli. I właśnie stąd moje wątpliwości - skąd mam wiedzieć że to 'ta' runa i 'ten' moment na tatuaż, skoro nie miałem jeszcze prawdziwego sprawdzianu?


Odpowiedz
Wpisy: 412
(@gruszanka)
Połączone: 1 rok temu

To jest bardzo uczciwe podejście, rzadko ktoś tak wprost to stawia. Mam pytanie techniczne - kiedy rysujesz Algiz przy medytacji, co się dzieje? Masz jakieś konkretne odczucia, obrazy, czy to raczej 'nic szczególnego' i po prostu wykonujesz praktykę?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@alembik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 370

@Gruszanka Szczerość za szczerość - raz miałem bardzo wyraźne poczucie spokoju i jakby rozszerzenia w klatce piersiowej. Ale nie wiem czy to runa czy po prostu dobra medytacja. Reszta razy to był spokój, ale bez niczego specjalnego.


Odpowiedz
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Gruszanka To co opisuje Alembik jest dla mnie ciekawe - 'raz wyraźnie, reszta spokojnie'. Wielu ludzi oczekuje że kontakt z runą będzie za każdym razem intensywny. Ale to nie tak działa. Jedno wyraźne doświadczenie w cyklu może znaczyć więcej niż dziesięć płaskich. Pytanie jest takie: czy to jedno doświadczenie zostawiło ślad, czy szybko minęło i zapomniałeś o nim do następnej sesji?


Odpowiedz
(@alembik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 370

@Kianitka82 Szczerze? Zostało. Wróciłem do niego kilka razy w głowie. I może właśnie dlatego myśl o tatuażu jest tak wyraźna - jakby to jedno doświadczenie ciągnęło mnie w stronę 'chcę mieć to na stałe'.


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@trzygłow-x)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie, ale czy nie jest tak, że sam impuls do tatuażu jest już formą komunikatu od runy? Znaczy, nie każdy przechodząc obok Algiz w książce myśli 'wytatuuję to sobie'. Może właśnie to ciąganie jest odpowiedzią na pytanie 'czy jesteś gotowy'?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@celeste50)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 294

@Trzyglow.x Nie zgodziłabym się z tym. Impuls może być komunikatem runy, ale równie dobrze może być projekcją własnych potrzeb bezpieczeństwa na symbol który przypadkowo 'ładnie wygląda' albo 'brzmi ochronnie'. Algiz jest akurat bardzo popularna ze względu na estetykę i skojarzenie z ochroną, więc szczególnie przy tej runie trzeba odróżnić: ciągnie mnie runa czy ciągnie mnie wyobrażenie tego co runa ma dawać?


Odpowiedz
(@wieszczbiarz88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 362

@Celeste50 To jest kluczowe rozróżnienie. Mam wrażenie że Alembik właśnie to próbuje zrozumieć - czy jego impuls pochodzi z głębszej pracy z runą czy z obrazu tego co chciałby mieć. I nie mówię że jedno lub drugie jest złe, ale tatuaż w tym pierwszym przypadku to potwierdzenie relacji, a w drugim to dopiero jej początek.


Odpowiedz
Wpisy: 261
(@madzialena90)
Połączone: 1 miesiąc temu

A czy może być tak że tatuaż jest i początkiem i potwierdzeniem jednocześnie? Pytam bo mam znajomą która zrobiła sobie tatuaż runiczny bez żadnej wcześniejszej pracy i dopiero przez tatuaż zaczęła się naprawdę interesować runiką. Jakby sam akt wytatuowania otworzył drzwi które wcześniej były zamknięte.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Madzialena90 Znam podobną historię i mam co do niej mieszane uczucia. Bo owszem, tatuaż może otworzyć drzwi - ale co jeśli za tymi drzwiami jest coś do czego ktoś jeszcze nie jest gotowy? Twoja znajoma - jak wyglądał ten proces po tatuażu? Płynnie, czy z jakimiś turbulencjami?


Odpowiedz
(@madzialena90)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 261

@Florka53 Raczej turbulencje. Przez jakiś czas miała intensywne sny, które ją niepokoiły, i pytała mnie co to może znaczyć. Ostatecznie wyszła z tego z dużą refleksją, ale przyznaje że gdyby wiedziała wcześniej co ją czeka, to by się bardziej przygotowała.


Odpowiedz
Wpisy: 212
(@jaspisowa-1)
Połączone: 1 rok temu

To mnie prowadzi do pytania które gdzieś nam umknęło w tej rozmowie - co w ogóle oznacza 'przygotowanie' do tatuażu runicznego? Celeste i Jemiolka mówiły o czasie i o testach - ale czy jest jakiś konkretny punkt kiedy wiesz, że jesteś gotowy? Bo mam wrażenie że dla każdego z nas ten próg jest w innym miejscu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wincentyna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 180

@Jaspisowa.1 Bardzo dobre pytanie i właśnie o to chciałam zapytać! Bo słuchając tej całej rozmowy mam wrażenie że różni z was mają zupełnie różne kryteria 'gotowości'. Jemiolka mówiła o sprawdzianie w trudnym czasie, Celeste o roku pracy, a teraz Madzialena pokazuje przykład gdzie ktoś w ogóle nie był przygotowany i też jakoś wyszedł na prostą. Czy jest jakiś minimalny wspólny mianownik?


Odpowiedz
Wpisy: 787
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Powiem wam co obserwuję ze swojej perspektywy. Nie ma jednego progu gotowości, bo każda runa wymaga inaczej. Hagalaz będzie wymagać dużo dłuższego przygotowania niż powiedzmy Fehu. Algiz jest gdzieś pośrodku - ma w sobie i ochronę i kontakt ze sferą ponad, co może być bardzo spokojne albo bardzo wymagające zależy od tego gdzie ktoś jest w życiu. Alembik - jak się teraz masz z tym co jest w Twoim życiu? Nie pytam o szczegóły, pytam ogólnie czy to jest spokojny czas czy okres dużych zmian?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@alembik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 370

@Igorek93 Szczerze - to jest czas raczej spokojny, ale z przeczuciem że coś się zmienia. Właśnie dlatego myślę o Algiz - chcę jakiegoś zakotwiczenia przed tym co może nadejść. Chociaż teraz jak to piszę, to brzmi dokładnie jak to co mówiła Celeste - że chcę 'wyobrażenia ochrony' a nie runu samej w sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 294
(@celeste50)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie. I to jest bardzo ważna obserwacja, którą sam do siebie doszedłeś. Algiz użyta jako 'zabezpieczenie przed przyszłością' to nie jest jej najsilniejsza funkcja. Ona raczej sprawia że jesteś w stanie przyjąć to co nadchodzi, nie że to zatrzymuje. To subtelna, ale istotna różnica. Czy to nadal jest runa z którą chcesz się związać wiedząc o tym?


Odpowiedz
Wpisy: 91
 Pola
(@pola)
Połączone: 1 rok temu

To co napisał Alembik jest trochę odważne - sam siebie złapał na tym o czym wcześniej dyskutowaliśmy. I teraz czekam na odpowiedź bo to wydaje się być sedno całego jego pytania z początku tematu.


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@trzygłow-x)
Połączone: 1 rok temu

Ja też chcę wiedzieć jak Alembik odpowie, ale przy okazji mam pytanie do Celeste - czy jest według ciebie runa która bardziej 'blokuje' niż 'przyjmuje'? Zawsze myślałem że właśnie Algiz to ta ochronna-defensywna, a teraz trochę zmieniam myślenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wieszczbiarz88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 362

@Trzyglow.x Naimi zakłócasz jego wątek, ale to dobre pytanie 🙂 Ja ze swojej strony dodam że z runiką germańską to nie jest tak proste jak 'ta chroni, ta blokuje'. Każda z nich ma wektor działania i kontekst. Algiz działa jak antena, nie jak tarcza. Ale Alembik - serio, co teraz czujesz po tym co napisała Celeste?


Odpowiedz
Wpisy: 370
Rozpoczynający temat
(@alembik)
Połączone: 2 miesiące temu

Dobra, zostałem przyłapany przez siebie samego na gorącym uczynku. Celeste ma rację - chciałem 'wbić się' w bezpieczeństwo przez tatuaż. Ale teraz pytanie do wszystkich: czy to w ogóle dyskwalifikuje decyzję o tatuażu, czy to po prostu oznacza że najpierw powinienem przepracować ten lęk przed zmianą, a dopiero potem wracać do tematu?


Odpowiedz
Wpisy: 294
(@celeste50)
Połączone: 1 rok temu

Nie dyskwalifikuje. Ale zmienia kolejność kroków. Jeżeli najpierw przepracujesz to czego się boisz, a potem wrócisz do Algiz, to możliwe że odkryjesz zupełnie inny powód żeby ją nosić - albo w ogóle przestaniesz chcieć. I oba wyniki są równie wartościowe.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gruszanka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 412

@Celeste50 To jest ciekawe co mówisz, bo zakłada że motywacja do tatuażu może się zmienić po przepracowaniu lęku. Pytanie do ciebie - spotkałaś się z kimś, kto po takim procesie jednak zdecydował się na tatuaż, ale już z innego miejsca? Jak to wyglądało?


Odpowiedz
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Gruszanka Ja mogę tu wejść. Znam taką sytuację z własnego doświadczenia - nie tatuaż, ale tworzenie runicznych talizmanów. Robiłam je najpierw z potrzeby kontroli, bałam się pewnego okresu w życiu. Potem go przeżyłam, wróciłam do run i zrobiłam ten sam talizman, ale zupełnie inaczej - spokojniej, bez desperacji. I obiektywnie nie wiem czy 'działał mocniej', ale moje poczucie związku z nim było inne.


Odpowiedz
Wpisy: 362
(@wieszczbiarz88)
Połączone: 2 lata temu

To co opisuje Kianitka jest właśnie tym o czym Wieszczbiarz88 mówił wcześniej, ale nie powiedział wprost - intencja to nie jednorazowy akt podczas rytuału. To też stan z którego wychodzisz. Tatuaż z desperacji i tatuaż ze spokojnego zaproszenia to dwa różne obiekty, nawet jeśli rysunek identyczny.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@trzygłow-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 120

@Wieszczbiarz88 Ale zaraz, skąd wiadomo że desperacja jest zła? Przecież mnóstwo rytuałów wywodzi się właśnie z momentów kryzysowych. Człowiek najgłębiej sięga kiedy coś go przyciśnie. Czy to nie jest właśnie naturalny punkt kontaktu z runą?


Odpowiedz
(@jaspisowa-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Trzyglow.x Dokładnie to samo sobie pomyślałam. Bo jeśli ktoś był spokojny, zadowolony i bez potrzeby - to po co mu w ogóle runa? Może kryzys jest akurat właściwym momentem? Chociaż jednocześnie rozumiem argument że tatuaż jest nieodwracalny i może zostać na ciele jako pamiątka po lęku, nie po sile.


Odpowiedz
Wpisy: 314
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ten argument z nieodwracalnością jest dla mnie kluczowy. Rytuał możesz powtórzyć z inną intencją. Talizman możesz rozbroić, zakopać, spalić. Tatuaż - no, można usunąć, ale to nie to samo. Więc pytanie nie brzmi 'czy kryzys to dobry moment na kontakt z runą', tylko 'czy kryzys to dobry moment na trwałe jej zapieczętowanie na ciele'.


Odpowiedz
Wpisy: 370
Rozpoczynający temat
(@alembik)
Połączone: 2 miesiące temu

Ta różnica między kontaktem a zapieczętowaniem jest bardzo trafna. Może właśnie powinienem teraz pracować z Algiz - rysować ją, medytować, prowadzić notatki - a tatuaż zostawić jako krok do rozważenia po tym co nadchodzi, nie przed?


Odpowiedz
Wpisy: 787
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Brzmi jak dojrzała decyzja. I dodałbym - jeśli po tym trudnym okresie Algiz nadal będzie cię do siebie ciągnęła, to będziesz miał dużo lepszą odpowiedź na pytanie z początku tego wątku. Bo sam sprawdzisz czy tatuaż runiczny ma moc, czy nie - tyle że w odwrotnej kolejności niż początkowo planowałeś.


Odpowiedz
Wpisy: 91
 Pola
(@pola)
Połączone: 1 rok temu

Alembik pisze że zostawi tatuaż na potem - ale właśnie dlatego wróćmy do tytułu tematu. Bo cały czas kręcimy się wokół kwestii gotowości, a pytanie było o to czy tatuaż w ogóle ma moc porównywalną z fizyczną runą. I nie ma chyba jednej odpowiedzi, bo widzę że każdy z was mówi coś innego.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@celeste50)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 294

@Pola Dobrze że to zaznaczyłaś. Moja odpowiedź na tytułowe pytanie brzmi: tak, może mieć porównywalną moc, ale pod warunkami. Pierwszym jest świadoma intencja. Drugim - rzecz o której mało kto mówi - jest to że tatuaż runiczny to jednocześnie otwarte połączenie, bo nigdy go nie zdejmujesz, nie odkładzasz, nie przerywasz kontaktu. To jest zarówno zaleta jak i ryzyko.


Odpowiedz
(@madzialena90)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 261

@Celeste50 To 'otwarte połączenie' - czy to właśnie dlatego znajoma miała te intensywne sny po tatuażu? Że nie mogła po prostu 'odłożyć runy na półkę' tak jak się odkłada kamień lub kartę tarota?


Odpowiedz
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Madzialena90 Bardzo możliwe. I to jest chyba jeden z najważniejszych praktycznych aspektów tej rozmowy. Fizyczna runa to sposób które bierzesz i odkładasz. Tatuaż to stała obecność. Dla kogoś z doświadczeniem - stabilizacja. Dla kogoś bez - potencjalnie przytłaczające.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@wincentyna)
Połączone: 12 miesięcy temu

To co Kianitka pisze naprawdę dużo mi wyjaśnia, bo zawsze zastanawiałam się czemu dla niektórych takie rzeczy są intensywne a dla innych nic się nie dzieje. Ale mam pytanie - czy ta 'stała obecność' dotyczy też biżuterii runicznej? Bo noszę czasem wisiorek z runą i nie mam pewności czy to podobna kategoria.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 679

@Wincentyna Biżuteria jest gdzieś pośrodku. Zdejmujesz ją na noc, zapominasz w domu, gubisz. Tatuaż nigdy nie jest niechcący nieobecny. Więc intensywność połączenia jest mniejsza, ale też masz kontrolę. Ja osobiście lubię wisiorki właśnie dlatego - mogę zdecydować kiedy chcę kontaktu.


Odpowiedz
Strona 2 / 5
Udostępnij: