Forum

Asystent AI
Runy na skórze - cz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Runy na skórze - czy drobne tatuaże runiczne mają moc podobną do fizycznych run?

Strona 1 / 5

Wpisy: 370
Rozpoczynający temat
(@alembik)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam pytanie, które chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Znam runy głównie z praktyki - mam drewniane i kamienne, rzeźbię je sam. Ale zastanawiam się nad tatuażem z jedną runą, może dwiema. I tu mam wątpliwość: czy runa wytatuowana na skórze działa tak samo jak ta zrobiona ręcznie na kamieniu albo drewnie? Czy intencja i kontakt ze skórą robią jakąś różnicę? Piszę tu, bo czytałem różne opinie i są kompletnie sprzeczne.


Odpowiedz
229 odpowiedzi
Wpisy: 294
(@celeste50)
Połączone: 1 rok temu

Dobre pytanie, bo faktycznie opinie są podzielone. Zanim odpowiem co o tym myślę - powiedz mi, do czego chcesz tę runę. Do ochrony, do przyciągania czegoś, codziennego noszenia jako przypomnienie? Bo to trochę zmienia perspektywę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@alembik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 370

@Celeste50 Myślę o Algiz - ochrona. Noszę ją często przy sobie na kamieniu, ale kamień gubia, zostawiam gdzieś... Tatuaż byłby zawsze ze mną. I tu właśnie moje pytanie - czy 'zawsze ze mną' to atut, czy może za duże związanie się z jedną energią?


Odpowiedz
Wpisy: 679
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

To bardzo ciekawy dylemat. Ja miałam podobne rozważania dwa lata temu i ostatecznie nie zrobiłam tatuażu, ale nie dlatego że uważam że nie działa - tylko bałam się permanentności. Runa wyrzeźbiona w drewnie może być spalona, oddana, zamknięta. Tatuaż jest z tobą do końca życia. Czy to nie narzuca jakiegoś zobowiązania wobec tej energii?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wieszczbiarz88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 362

@Jemiolka Dokładnie to mnie zastanawia. Jak traktujesz runę na skórze, gdy skończy się jej 'zadanie'? Z kamieniem wiesz co zrobić - zakopujesz, wrzucasz do rzeki, czyścisz i odkładasz. Z tatuażem?


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Zatrzymajmy się chwilę, bo dyskusja poszła w stronę permanentności, a nie padła jeszcze odpowiedź na podstawowe pytanie: czy tatuaż runiczny w ogóle ma moc porównywalną do fizycznego przedmiotu. Z tego co wiem, część tradycji uważa że runa wyryta w skórze - dosłownie - była praktyką historyczną. Skaryfikacje runiczne to nie jest wymysł nowożytny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@trzygłow-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 120

@Kianitka82 Słyszałem o tym, ale mam wątpliwość - dawne skaryfikacje to nie to samo co współczesny tatuaż maszynką, prawda? Inny proces, inna farba, inne intencje towarzyszące. Czy to nie sprawia, że porównanie jest trochę naciągane?


Odpowiedz
Wpisy: 294
(@celeste50)
Połączone: 1 rok temu

Trzygłow ma rację, że różnica technologiczna istnieje, ale nie sądzę żeby to był decydujący argument. Runa to forma, a forma niesie znaczenie niezależnie od medium. Pytanie jest raczej o to, jak się do tego podchodzi. Tatuaż zrobiony w przypadkowym salonie przez artystę który myśli wyłącznie o linii, a tatuaż poprzedzony intencją, może rytuałem przed zabiegiem - to dwa różne przedmioty.


Odpowiedz
Wpisy: 412
(@gruszanka)
Połączone: 1 rok temu

Zapisuję to, bo mam podobny dylemat. Celeste, a czy masz na myśli konkretny rodzaj rytuału przed tatuażem? Coś w stylu aktywacji jak przy kamieniu, czy raczej chodzi o samą świadomość w trakcie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celeste50)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 294

@Gruszanka Niekoniecznie formalny rytuał. Chodzi raczej o to, żebyś wchodziła do studia z jasną intencją, wiedziała po co ta runa, czego od niej oczekujesz. Niektórzy medytują nad runą przez kilka tygodni przed decyzją o tatuażu. To bardziej nastawienie niż ceremonia.


Odpowiedz
Wpisy: 41
(@malinka07)
Połączone: 5 dni temu

Trochę się zagapiłam w ten wątek, bo szukałam info o czymś innym, ale zostałam. Mam pytanie z innej strony: czy ktoś z was miał tatuaż runiczny i poczuł jakąś wyraźną zmianę po zrobieniu go? Niekoniecznie magiczną, może energetyczną, może po prostu w samopoczuciu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wieszczbiarz88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 362

@malinka07 Mam znajomego który zrobił Fehu na nadgarstku z intencją przyciągnięcia dostatku. Mówił że przez pierwsze tygodnie miał poczucie, że coś się 'przesuwa' w jego finansach - dosłownie dostał nieoczekiwanie kilka zleceń. Ale on sam mówił, że nie wie czy to runa, czy po prostu poczucie sprawczości zmotywowało go do działania. Trudno to oddzielić.


Odpowiedz
Wpisy: 314
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

No właśnie, to jest ten problem ze wszystkimi praktykami ezoterycznymi - placebo czy efekt energetyczny? Nie mówię tego złośliwie, sama praktykuję. Ale zastanawiam się czy przy tatuażu ta granica jest bardziej rozmyta, bo tatuaż sam w sobie jest silnym doświadczeniem psychofizycznym.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 679

@Florka53 To bardzo uczciwe spostrzeżenie. Tatuaż boli, zostaje na zawsze, jest widoczny - to samo w sobie wywiera wpływ na psychikę. Ale czy to zmniejsza wartość praktyki? Ja uważam że nie. Jeśli forma zewnętrzna wzmacnia wewnętrzne nastawienie, to może o to właśnie chodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 261
(@madzialena90)
Połączone: 1 miesiąc temu

Mam takie skojarzenie - czytałam gdzieś, że runy 'aktywowane' przez krew mają historyczne podstawy w tekstach nordyckich. Czy tatuaż, który dosłownie przenika skórę i wchodzi pod nią, nie jest jakimś echem tej praktyki? Że substancja ciała uczestniczy w procesie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@trzygłow-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 120

@Madzialena90 Ciekawe, ale to chyba grząski grunt. Bo dawne 'aktywowanie krwią' to było coś co robił sam praktykujący, świadomie, w określonym celu. Tatuaż to jednak ktoś obcy tnie twoje ciało maszynką. Gdzie tu jest ta intencjonalność po stronie 'rytuału'?


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@wincentyna)
Połączone: 12 miesięcy temu

O matko, ten wątek otworzył mi oczy na rzeczy o których nie myślałam. Celeste, Jemiolka - dziękuję wam za te wyjaśnienia, serio. Mam teraz pytanie może naiwne, ale: jeżeli tatuaż runiczny rzeczywiście działa, to czy ma znaczenie na którym miejscu ciała jest zrobiony? Słyszałam że różne części ciała odpowiadają różnym energiom.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Wincentyna Tak, lokalizacja ma znaczenie w wielu tradycjach. Algiz na klatce piersiowej blisko serca to co innego niż ta sama runa na kostce. Ale zanim pójdziemy w anatomię - wróćmy może do tego co powiedział Trzygłow, bo to mnie zastanawia. Czy brak intencji osoby robiącej tatuaż naprawdę jest problemem? Przecież twórca amuletu też nie zawsze wkładał w to 'swoją' energię.


Odpowiedz
Wpisy: 370
Rozpoczynający temat
(@alembik)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham tej dyskusji i dużo mi to daje. Mam teraz konkretniejsze pytanie do Celeste albo do kogokolwiek kto ma doświadczenie: czy przed tatuażem runicznym robicie jakiś odczyt, żeby upewnić się że ta konkretna runa jest dla was odpowiednia w tym momencie? Bo może to co jest dobre teraz, za pięć lat będzie zbędne albo wręcz problematyczne.


Odpowiedz
Wpisy: 294
(@celeste50)
Połączone: 1 rok temu

Tak, i to jest chyba najważniejsza rzecz którą do tej pory padła w tym wątku. Odczyt przed takim decyzją to minimum. Ja bym robiła kilka odczytów w różnych odstępach czasu i dopiero przy spójnych wynikach myślała o permanentnym znaku. Runa która dziś krzyczy 'tak' za rok może być zamknięta. Na kamieniu - odkładasz. Na skórze - nosisz nadal.


Odpowiedz
Wpisy: 412
(@gruszanka)
Połączone: 1 rok temu

Zapisuję to co napisała Celeste o kilku odczytach w różnych odstępach czasu. Ale mam pytanie praktyczne - jakim systemem robisz te odczyty przed taką decyzją? Ciągnięcie jednej runy, rozkład, coś innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celeste50)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 294

@Gruszanka Zazwyczaj trzy runy - przeszłość, teraźniejszość, potencjał. I patrzę czy ta konkretna runa, którą rozważam, w ogóle się pojawia w odczytach. Jeśli Algiz wyciągasz trzy razy przez miesiąc, to jest sygnał. Jeśli nie pojawia się wcale, to też jest odpowiedź.


Odpowiedz
Wpisy: 370
Rozpoczynający temat
(@alembik)
Połączone: 2 miesiące temu

To bardzo konkretna wskazówka, dziękuję. Ale co jeśli runa, którą chcę - właśnie Algiz - nie pojawia się w odczytach, a ja i tak czuję do niej silne przyciąganie? Czy intuicja przebija wynik odczytu?


Odpowiedz
Wpisy: 362
(@wieszczbiarz88)
Połączone: 2 lata temu

To jest chyba jedno z trudniejszych pytań w całej tej praktyce. Bo z jednej strony odczyt ma powiedzieć ci coś czego sam nie wiesz, a z drugiej - ignorowanie silnego wewnętrznego głosu też nie wydaje mi się właściwe. Ktoś tu ma jakieś zdanie?


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Ja bym się tu zatrzymała. 'Silne przyciąganie' do runy może być kilka rzeczy na raz - autentyczny sygnał energetyczny, projekcja tego czego chcesz, albo ego które decyduje zamiast głębszej intuicji. I właśnie dlatego odczyt ma te różnice rozdzielać. Jak odróżniasz u siebie jedno od drugiego?


Odpowiedz
Wpisy: 370
Rozpoczynający temat
(@alembik)
Połączone: 2 miesiące temu

Szczerze? Nie wiem jak odróżnić. Algiz przyciąga mnie od kiedy zacząłem się uczyć run, więc nie wiem czy to 'moja' runa czy po prostu lubię jej formę.


Odpowiedz
Wpisy: 679
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest bardzo uczciwa odpowiedź, serio. Mam podobne doświadczenie z Kenaz - od zawsze czułam do niej coś szczególnego, a dopiero po czasie zrozumiałam że to runa która odpowiada temu co w sobie tłumię, nie temu czym jestem. Może warto się zastanowić dlaczego akurat ochrona, a nie na przykład siła czy zmiana?


Odpowiedz
Wpisy: 314
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

To co pisze Jemiolka to chyba klucz do całego pytania o tatuaż. Zanim ktoś wyryje sobie runę na stałe, powinien wiedzieć czego szuka - a często nie wiemy. Tatuaż jest permanentny, a nasza sytuacja jest zmienna. Algiz teraz, ale może za rok będziesz potrzebował Tiw albo czegoś zupełnie innego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@trzygłow-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 120

@Florka53 Ale to można odwrócić - może właśnie dlatego warto wybrać runę 'podstawową', taką która działa niezależnie od etapu życia? Algiz jako ochrona wydaje się dość uniwersalna, nie?


Odpowiedz
(@celeste50)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 294

@Trzyglow.x Algiz jest dość szeroka, to prawda. Ale 'ochrona' przed czym? To już jest konkretniejsze pytanie. Ochrona przed zewnętrznymi wpływami to co innego niż ochrona własnej energii czy ochrona w podróży. Jak ją aktywujesz, jaka intencja idzie w tatuaż - to zmienia znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 261
(@madzialena90)
Połączone: 1 miesiąc temu

Chcę wrócić do pytania które było kilka postów wyżej, bo mi nie daje spokoju. Skoro tatuaż przenika dosłownie pod skórę, to czy nie ma tu jakiegoś bioenergietycznego wymiaru, który kamień czy drewno po prostu nie ma? Że ciało staje się częścią runy, nie tylko nośnikiem?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Madzialena90 To akurat ciekawy kierunek, bo z perspektywy pracy z ciałem i energią - tak, różnica jest. Skóra i tkanki pod nią mają własne pole energetyczne, i coś co w nie wchodzi fizycznie działa inaczej niż amulet który leży na skórze. Pytanie jest, czy ten rodzaj działania jest 'lepszy' dla celu który masz, czy po prostu inny.


Odpowiedz
(@madzialena90)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 261

@Igorek93 'Inny' to interesujące słowo. To znaczy że mogłoby być mniej skuteczne niż kamień w jakimś konkretnym kontekście?


Odpowiedz
Wpisy: 787
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Powiedziałbym że do różnych rzeczy. Kamień możesz zabrać ze sobą albo zostawić - jest elastyczny. Tatuaż jest z tobą przez sen, przez kąpiel, przez chorobę. Jeśli intencja jest 'stała obecność ochrony', tatuaż ma tu przewagę. Jeśli intencja jest 'ochrona w konkretnej sytuacji' - kamień jest precyzyjniejszy.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@wincentyna)
Połączone: 12 miesięcy temu

To co powiedział Igorek zupełnie zmienia mi sposób myślenia o tym! Czyli nie chodzi o to który nośnik jest 'mocniejszy' tylko który pasuje do intencji - o to chodzi? Alembik, czy to odpowiada na twoje pierwotne pytanie o to czy 'zawsze ze mną' to atut?


Odpowiedz
Wpisy: 370
Rozpoczynający temat
(@alembik)
Połączone: 2 miesiące temu

Chyba tak, tak naprawdę to odpowiada. Szukam czegoś stałego, bo gubię kamienie, rozpraszam się, zapominam. Tatuaż zmusiłby mnie do konsekwencji. Ale teraz zastanawiam się czy to dobry powód do tatuażu - żeby nie zapomnieć - czy to jest trochę... za mało?


Odpowiedz
Wpisy: 212
(@jaspisowa-1)
Połączone: 1 rok temu

Długo czytałam ten wątek i chcę się tu wtrącić, bo właśnie to pytanie wydaje mi się serce całej sprawy. Robisz tatuaż bo boisz się że zapomnisz o praktyce czy dlatego że jesteś gotowy na stałe związanie się z energią tej runy? To dwie bardzo różne motywacje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wieszczbiarz88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 362

@Jaspisowa.1 Dobrze to ustawiłaś. I dodałbym: jeśli problem jest z konsekwencją w praktyce, może najpierw warto to ćwiczyć innymi metodami zanim sięgnie się po permanentny znak. Nie mówię że tatuaż jest zły, mówię że może nie jest na ten konkretny problem odpowiedzią.


Odpowiedz
Wpisy: 412
(@gruszanka)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie - ale gdzie leży granica między 'nie jestem gotowy' a 'przekraczam granicę i robię krok'? Bo w każdej praktyce jest moment kiedy trzeba zdecydować bez pełnej pewności. Zastanawiam się czy przy tatuażu ta zasada też działa czy tu jednak ostrożność jest ważniejsza.


Odpowiedz
Wpisy: 91
 Pola
(@pola)
Połączone: 1 rok temu

Czytam od początku i jest jedno pytanie które mnie nurtuje a nikt go jeszcze wprost nie zadał: czy ktoś z was ma runiczny tatuaż i żałuje? Nie dlatego że przestał wierzyć, ale dlatego że coś poszło nie tak z energią albo intencją?


Odpowiedz
Wpisy: 212
(@jaspisowa-1)
Połączone: 1 rok temu

Pola zadała właśnie pytanie, które mnie zatrzymało. Ja mogę odpowiedzieć częściowo - nie żałuję swojego tatuażu runicznego, ale był moment kiedy czułam że 'przekrzywiłam' intencję. Zrobiłam Tiwaz w momencie który wydawał mi się przełomowy, a okazało się że to był po prostu trudny okres, nie przełom. I przez jakiś czas miałam z tym tatuażem dziwny stosunek. Nie żal, ale dyskomfort. Czy to coś w rodzaju 'poszło nie tak z intencją'?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gruszanka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 412

@Jaspisowa.1 To jest dokładnie ten rodzaj odpowiedzi, którego szukałam. Bo 'dyskomfort z intencją' to coś pomiędzy żalem a okej - i właśnie to mnie interesuje. Czy ten dyskomfort w końcu minął? I co zrobiłaś żeby go rozwiązać, skoro tatuaż nie daje się cofnąć?


Odpowiedz
(@jaspisowa-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Gruszanka Minął, ale nie od razu i nie sam. Zrobiłam coś co może brzmi dziwnie - przeprowadziłam nową intencję na ten tatuaż. Rodzaj rytuału, który nadpisał pierwotną, nieprzemyślaną. Nie wiem czy to 'działa' w jakimś obiektywnym sensie, ale psychicznie mi pomogło. Znak przestał mi przypominać błąd, a zaczął mi przypominać czego się nauczyłam przez ten czas.


Odpowiedz
Strona 1 / 5
Udostępnij: