To jest istotna informacja. Kilka wieczorów z rzędu z tą samą runą - to już nie jest refleksja, to jest intensywna praca z jedną energią. Thurisaz to runa przełomu i konfliktu, niekoniecznie przyjemna w dłuższym kontakcie. Czy ból pojawił się właśnie w tamtym okresie?
A mozna zapytac - jak w ogole wiadomo, ze 'intesywna praca' z jedną runą to za duzo? Czy jest jakas granica, czy po prostu sie czuje ze dosyc? Bo nigdy nie slyszalam ze mozna sie 'przepracowac' z runa.
I to jest miejsce, gdzie temat geopatii się splata z tym, co piszą Froen i Mystica - jeśli miejsce pracy jest i tak obciążające, to runa, która sama w sobie wymaga dużo energii, może po prostu szybciej pokazać przeciążenie. Nie znaczy, że geopatia to jedyna przyczyna, ale może wzmacniać efekt.
To co napisała Lucyda na końcu poprzedniej strony trochę mi rozjaśniło - że geopatia i intensywna praca z runą mogą się na siebie nakładać i wtedy efekt jest silniejszy. Ale mam pytanie do Mystica i Froen - czy wy w ogóle sprawdzacie miejsce pracy przed sesją, czy to dla was nie jest zmienna, o której myślicie?
Sprawdzam, ale nie wahadłem ani żadnym sprzętem - bardziej intuicyjnie. Wiem, że dla sceptyka to nic nie znaczy, ale po kilku latach pracy zaczęłam po prostu czuć, kiedy miejsce jest 'cięższe'. Pytanie jest takie: czy Andromedka, zanim zaczęłaś te sesje z Thurisaz, w ogóle siedziałaś w tym samym miejscu co zwykle?
To jest ciekawe. Stałe miejsce pracy przez długi czas może kumulować - niezależnie od tego, czy mówimy o energii w sensie ezoterycznym, czy po prostu o warunkach fizycznych jak napięcie mięśni, pozycja, wentylacja. Andromedka, czy przy tym biurku robisz też inne rzeczy, poza sesjami z runami? Czy to jest miejsce zarezerwowane tylko do tej praktyki?
I to może być jedna z odpowiedzi - jeśli to samo miejsce służy do pracy zawodowej, codziennych spraw i do sesji z runami, to nie ma tam wyraźnej granicy energetycznej. Wchodzisz w kontakt z runą w miejscu, które jest nasycone zupełnie innymi napięciami. Czy próbowałaś kiedykolwiek pracować gdzie indziej, choćby raz?
A to naprawdę ma znaczenie gdzie sie siedzi? Bo ja wrozbie z kart robie przy kuchennym stole i nigdy nie myslalam ze to moze cos zepsuc.
Właśnie - i tu mam pytanie, które kręci mi się w głowie od jakiegoś czasu. Czy ktoś w tej dyskusji jest w stanie oddzielić te dwa wątki? Bo mam wrażenie, że geopatia i praca z runami są tu traktowane jako jedno, a to są dwie różne hipotezy wyjaśniające ten sam ból.
Moim zdaniem da się to sprawdzić prosto - wystarczy przez dwa tygodnie robić sesje w innym miejscu i zobaczyć, czy ból ustępuje. Jeśli tak, mamy odpowiedź na kwestię miejsca. Jeśli nie, szukamy dalej.
Właściwie - mogę spróbować. Mam taki kąt w sypialni, gdzie stoi fotel, tam rzadko pracuję. Myślicie, że wystarczyłoby kilka sesji w nowym miejscu, żeby w ogóle zorientować się, czy coś się zmienia?
Kilka to za mało, żeby cokolwiek stwierdzić. Powiedziałbym minimum trzy tygodnie, i w miarę regularnie. I nie wracaj w tym czasie do biurka na sesje - inaczej cały test traci sens. Ale zanim to zrobisz, chciałem zapytać o jedno: czy ból pojawia się w trakcie sesji, zaraz po, czy dopiero po kilku godzinach?
Ten szczegół z opóźnieniem jest dla mnie interesujący. Nie znam się na runach tak jak wy, ale czy to nie jest tak, że jeśli ból pojawia się z opóźnieniem, to może nie chodzi tylko o sam kontakt z runą, tylko o jakiś proces, który się zaczyna i trwa? Nie wiem, jak to nazwać w kontekście ezoterycznym, ale fizycznie - napięcie mięśni też nie pojawia się natychmiast.
Opóźnienie może sugerować, że ciało reaguje na coś, co zaczęło się podczas sesji, ale potrzebuje czasu, żeby to przetworzyć - albo fizycznie, albo energetycznie. Z mojego doświadczenia: Thurisaz działa długo po kontakcie, ta runa ma tendencję do 'ciągnięcia' tematu. Jeśli sesja nie była zamknięta świadomie, to może trwać aktywność, której nie widać, dopóki nie poczujesz jej w ciele.
I właśnie dlatego pytanie o to, jak zamykasz sesję, jest kluczowe dla całego tematu wątku. Geopatia to osobny wątek, który może wchodzić w grę - ale najpierw sprawdziłabym, czy sama praktyka jest domknięta. Andromedka, jak wygląda u ciebie to zakończenie? Czy jest jakiś stały element, który robisz na koniec?
Andromedka, to co opisujesz z tym odkładaniem run i zostawaniem przy laptopie - to brzmi jak brak wyraźnego momentu wyjścia z sesji. Nie chodzi tu o rytuał dla rytuału, ale o to, że jeśli ciało i umysł nie dostają sygnału 'koniec', to napięcie może dosłownie nie wiedzieć, kiedy przestać. Mam pytanie konkretne: czy w tym zeszycie, który zamykasz, zapisujesz coś na zakończenie, jakieś podsumowanie, czy to jest zapis w trakcie?
To jest bardzo ważna obserwacja. Notatka 'co zostało otwarte' bez notatki 'co zamykam' to jak zostawienie okna. Andromedka, czy te pytania, które zapisujesz jako otwarte - wracasz do nich później tego samego wieczoru? Bo jeśli tak, to praktycznie sesja nigdy się u ciebie nie kończy.
Nie powiedziałbym 'problem', ale to tłumaczy opóźniony ból. Jeśli głowa nie zamknęła sesji, to ciało też nie. Thurisaz szczególnie - ta runa nie lubi zostawać w zawieszeniu. Mam pytanie do Mystici: czy znasz przypadki, gdzie samo wprowadzenie zamknięcia sesji zatrzymało objawy fizyczne, czy to bardziej teoria?
Właśnie o to mi chodziło wcześniej. To nie musi być jeden konkretny powód - może być kilka nakładających się. Brak zamknięcia sesji, miejsce pracy bez granicy, może geopatia jako tło. Andromedka, jak długo te bóle w sumie trwają? Czy pojawiły się razem z runami, czy wcześniej miałaś już neuralgię?
Ale właśnie - 'głębiej w runy' to co konkretnie znaczy? Dłuższe sesje, częstsze, inne runy, inne pytania? Bo to może mieć znaczenie dla rozróżnienia, czy chodzi o samą intensywność praktyki, czy o coś innego.
No to masz odpowiedź - za dużo za szybko. Taki schemat zawsze daje reperkusje, nieważne czy mówisz o runach, kartach czy numerologii. Ciało po prostu nie nadąża za tempem, w jakim otwierasz kolejne kanały.
Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i chcę zapytać - czy te wszystkie zmiany naraz nie zamieszają za bardzo? Znaczy, jeśli Andromedka zmieni miejsce, zacznie zamykać sesje i ograniczy częstotliwość jednocześnie, to skąd będzie wiedzieć, co pomogło?
Ja bym zaczęła od zamknięcia sesji, bo to nic nie kosztuje i można sprawdzić szybko. Zmiana miejsca to już większe przestawienie. A ograniczenie częstotliwości - to rozumiem, że trudne, jeśli ktoś wszedł głębiej w praktykę i to już jest część dnia.
A co to właściwie znaczy 'zamknac sesje' w sensie praktycznym? Czy to jakis konkretny rytuał trzeba zrobic czy wystarczy powiedziec glosno ze koniec? Pytam bo nie rozumiem jak to działa z runami, znam to tylko z kart.
Nie brzmi absurdalnie - brzmi jak dobry początek. Ale wracając do geopatii, bo to był oryginalny wątek tego tematu: czy ktoś tu w ogóle robił badanie swojego miejsca pod tym kątem? Nie pytam, czy to działa, tylko czy ktoś przez to przechodził i co z tego wyciągnął.
Robiłam kiedyś badanie różdżką z kimś, kto się tym zajmuje. Pokazał mi miejsca w mieszkaniu, gdzie podobno były linie Hartmanna, w tym przy moim łóżku. Nie wiem, czy to coś zmieniło, bo wtedy nie łączyłam tego z żadną praktyką ezoteryczną, ale po przestawieniu mebli faktycznie spałam lepiej. Czy to był efekt geopatii czy po prostu lepsza wentylacja - nie mam pojęcia.
Buławka, to ciekawe - przestawiłaś łóżko i co, sen się zmienił? Pytam, bo ja akurat sypiam w miejscu, gdzie przy ścianie czuję coś w rodzaju napięcia, ale nigdy nie sprawdzałam tego pod kątem geopatii. I nie wiem, czy to nie jest po prostu moje wyobrażenie, bo zaczynam szukać przyczyn wszędzie.
