Zaczęłam się ostatnio zastanawiać nad czymś, co mi nie daje spokoju. Uczę się run od jakiegoś czasu i trafiłam na temat tzw. run polskich, słowiańskich czy w ogóle środkowoeuropejskich. I teraz pytanie do Was - czy jeśli ktoś pracuje z runami na gruncie polskim, słowiańskim, to czy te runy 'mówią' inaczej niż klasyczne skandynawskie? Czy to w ogóle ten sam język energetyczny, czy coś zupełnie innego? Bo widziałam różne zestawy i one wyglądają zupełnie inaczej.
To bardzo dobre pytanie, ale żeby na nie odpowiedzieć uczciwie, trzeba najpierw rozróżnić dwie rzeczy. Runy germańskie, czyli Elder Futhark i jego odmiany, mają konkretne źródła historyczne, znaleziska, inskrypcje. Natomiast to, co dziś jest sprzedawane jako 'runy słowiańskie', to w przeważającej większości rekonstrukcje, a często po prostu wymysły nowożytne. To nie znaczy, że nie działają - ale to jest zupełnie inna rozmowa niż ta o historycznym alfabecie run germańskich.
Miałem dokładnie ten sam dylemat. Mam oba zestawy i przez jakiś czas pracowałem naprzemiennie. Z mojego doświadczenia - to jest jak dwa różne języki. Możesz znać oba, ale jeśli zaczniesz je mieszać w jednym rzucie, to odczyt staje się niespójny, ciężko utrzymać jednolite pole interpretacyjne. Przynajmniej tak to u mnie wyglądało.
A właśnie - słyszałam coś o tym, że krzyżowanie systemów run może być niebezpieczne. Że jak mieszasz germańskie ze słowiańskimi to tworzysz jakieś skrzyżowanie energii, które potrafi się wymknąć spod kontroli. Czy to prawda? Bo to brzmi poważnie i trochę mnie niepokoi.
Muszę się tu wtrącić, bo słyszałem podobne opinie w kilku miejscach i nie wiem, co o tym myśleć. Rozumiem argument Celeste50 o spójności interpretacji, ale czy nie jest tak, że niektórzy praktycy celowo łączą systemy i tworzą własne eklektyczne podejście? I że to wcale nie jest zła praktyka, tylko inna szkoła myślenia?
Eklektyzm to jedno, a mieszanie run to drugie i naprawdę bym tu uważała. Nie dlatego, że coś 'wyskoczy', ale dlatego, że runy to system z wewnętrzną logiką. Każdy znak jest osadzony w kontekście pozostałych. Jak bierzesz część z jednego systemu, część z drugiego, to ta logika się sypie. I wtedy odczyty są po prostu nierzetelne, nie magicznie groźne, ale praktycznie bezużyteczne.
Przepraszam, że się wtrącę, bo jestem tu zupełnie z innej strony. Nie wróżę z run, ale interesuję się snami i czasem śnię o symbolach, które wyglądają jak runy. Czy to w ogóle ma znaczenie, z jakiego systemu dany symbol pochodzi, jeśli pojawia się w snach? Albo czy sny w ogóle reagują na te systemy inaczej?
To ciekawe co piszesz Czeslawa, ale wróćmy do tego co mnie nurtuje - bo Blanka_D powiedziała coś ważnego. Jeśli symbole słowiańskie to często wymysły nowożytne, to dlaczego w ogóle działają na tych, którzy z nimi pracują? I czy nie jest tak, że działają właśnie dlatego, że praktykujący wkłada w nie intencję i znaczenie, a nie dlatego, że mają jakiś historyczny fundament?
To bardzo dobre pytanie. Sam się nad tym zastanawiałem. Pracowałem kiedyś z zestawem, który kupił mi znajomy, bez żadnego opisu - kompletnie nie wiedziałem, z jakiego systemu pochodzi. I jakoś odczyty mi wychodziły. Może to mówi coś o tym, skąd pochodzi 'działanie' w ogóle?
Wchodzę w ten wątek, bo to jest naprawdę istotne z perspektywy wierzeniowej. Runy germańskie były częścią konkretnego kosmologicznego systemu, Asów, Yggdrasilu, całej mitologii nordyckiej. Słowianie mieli swoje symbole, ale nie ma dowodów na to, że używali ich w sposób analogiczny do run. Więc gdy ktoś tworzy 'runy słowiańskie', to tak naprawdę buduje coś nowego, nawet jeśli czerpie z ludowych wzorów. I to samo w sobie nie jest złe, ale warto wiedzieć, co się ma w rękach.
Słucham tej rozmowy i mam analogię z tarota. Mamy klasyczny Rider-Waite, mamy dziesiątki talii inspirowanych, słowiańskich, feministycznych, autorskich. I też się toczą dyskusje, czy one 'działają tak samo'. Z mojego doświadczenia - to zależy od tego, czy system jest wewnętrznie spójny i czy masz z nim kontakt. Ale nie porównuję jeden do jeden, bo runy to coś innego strukturalnie.
Przepraszam jeśi coś pomieszam ale czytam ten watek i mam pytanie - czy jak sie ucy run to powinno zacznać od Elder Futhark zawsze, czy mozna zacznąć od czegoś prostszego? I czy te 'polskie' runy są prostsze dla Polaków właśnie dlatego że jesteśmy stąd?
Zanim zaczniemy polecać komukolwiek zestawy słowiańskie jako 'prostsze', chciałabym wrócić do tego, o czym pisała Apolonka. Bo zostało to bez odpowiedzi. Pytała, dlaczego te nowożytne zestawy działają, skoro nie mają historycznego gruntu. I moim zdaniem to jest sedno całej dyskusji o polskich runach kontra skandynawskich. Czy odpowiadamy na to pytanie, czy pomijamy?
No właśnie, bo mi trochę uciekło to pytanie w tłumie. Rafalek pisał, że miał odczyty z zestawu, który nawet nie wiedział skąd pochodzi. Celeste mówiła, czy pracujemy z systemem czy z intuicją. Ale nikt nie odpowiedział wprost - jeśli ktoś wyraźnie czuje, że 'polskie' runy mu odpowiadają bardziej, to co to znaczy? Że jest wyczulony na tę energię, czy że to właśnie ta intuicja przebrana za symbol?
Mogę odpowiedzieć, ale zanim to zrobię - jak rozumiesz słowo 'odpowiadają'? Że odczyty są trafniejsze, że symbole wyglądają znajomiej, że coś czujesz trzymając je w ręce? Bo to są zupełnie różne rzeczy i każda z nich prowadzi do innej odpowiedzi.
A to ciekawe co mówi Apolonka, bo to by sugerowało, że nie chodzi o sam system, tylko o to, czy symbol 'trafia' do intuicji. Tylko wtedy wraca pytanie Rafalka - czy to mówi coś o systemie, czy o nas samych? Bo jak pracujesz z czymś bez opisu i wychodzi ci dobrze, to może jesteś po prostu dobra w odczytywaniu własnych stanów wewnętrznych przez dowolny symbol.
Ale wracając do tego, co pytałam wcześniej o niebezpieczeństwo krzyżowania - rozumiem, że Celeste50 mówiła, że to nie jest groźne w sensie magicznym. Ale Blanka_D mówiła o wewnętrznej logice systemu. Czy to znaczy, że jak mieszasz systemy, to odczyt po prostu przestaje być wiarygodny, a nie że dzieje się coś złego?
No właśnie o to pytałem wcześniej i nadal nie mam dobrej odpowiedzi. Celeste mówiła o spójności, Blanka o logice systemu - ale co jeśli ktoś buduje własną spójność? Czy da się to zrobić z runami, czy jest jakaś granica?
Słucham tej dyskusji i mam wrażenie, że trochę kręcimy się w kółko wokół pytania, które Apolonka zadała na początku. Bo pytanie brzmiało, czy runy polskie to inny język niż skandynawskie. I chyba odpowiedź jest: tak, jeśli traktujemy runy jak język. Ale jak traktujemy je jak karty do intuicji, to pytanie traci sens. Może po prostu zależy, co chcemy z nimi robić?
To ciekawe, bo ja miałem odwrotnie - jak zobaczyłem Elder Futhark po raz pierwszy, to część znaków od razu mi coś mówiła, inne były kompletnie obce. Myślę, że to naprawdę indywidualna sprawa i nie ma sensu zaczynać od czegoś, na co się nie można patrzeć. Ale Syriusza.2 ma rację - jeśli chcesz to pogłębiać, prędzej czy później Elder Futhark i tak będzie punktem odniesienia.
Dobra, ale wracając do tego co mówiła Apolonka - że symbole słowiańskie po prostu do niej 'mówią' bez opisu. Ja miałem podobnie z kilkoma runami z Elder Futhark. Ciekawi mnie, czy to jest kwestia wyglądu znaku, czy może jakiegoś skojarzenia kulturowego, którego nawet nie jesteśmy świadomi? Bo może mamy w głowie jakiś zasób symboli, który jest bliżej jednego zestawu niż drugiego.
To ciekawe pytanie Heksanki, bo ja też się zastanawiałam, czy to nie jest trochę mit, że coś 'naszego' działa lepiej. Z kartami tarot mamy przecież talie z zupełnie obcych kultur - egipskie, celtyckie - i jakoś nikt nie mówi, że Polacy powinni używać tylko 'polskich' kart. Dlaczego z runami miałoby być inaczej?
Czyli co, te słowiańskie runy to trochę jak... wymyślony język, który ktoś zbudował i nazwał starym? Trochę mi to zmienia perspektywę, bo myślałam że to jest jakaś tradycja przekazywana od wieków. Ale z drugiej strony - jak Syriusza mówi, że to nie znaczy, że są bezużyteczne, to jak to rozumieć? Co sprawia, że coś wymyślonego w XX wieku może działać tak samo jak coś starożytnego?
To pytanie dotyczy chyba nie tylko run, ale całej ezoteryki. Czy starszeństwo systemu decyduje o jego skuteczności? Tarot w obecnej formie ma może 200-300 lat, a kabała w popularnej wersji zachodniej - niewiele więcej. I jednak ludzie z tym pracują. Pytanie, które mnie bardziej interesuje, to czy twórca zestawu miał spójną wizję i czy budował ją na jakimś fundamencie, czy po prostu zebrał ładne symbole.
No właśnie, skąd mam wiedzieć jako osoba która dopiero zaczyna? Nie znam się na historii Słowian ani Germanów. Czy jest jakiś konkretny zestaw słowiański, o którym można powiedzieć, że ma jakikolwiek grunt? Albo przynajmniej że ktoś go przemyślał?
Ja patrząc na to z innej strony - nawet jeśli zestaw słowiański jest współczesną rekonstrukcją, to jeśli ktoś go stworzył z głową i jest wewnętrznie spójny, to pracując z nim przez dłuższy czas budujesz własną relację ze znaczeniami. I to jest chyba ważniejsze niż metryczka historyczna. Tylko zgadzam się z tym co mówiła Syriusza wcześniej - żeby modyfikować albo mieszać, trzeba najpierw ten jeden system naprawdę poznać.
Ale właśnie chciałam zapytać o to mieszanie, bo temat trochę znowu odpłynął. Blanka mówiła wcześniej, że krzyżowanie systemów to błąd interpretacyjny, a nie zagrożenie. Ale czy nie może być żadnych innych konsekwencji? Słyszałam od kogoś, że mieszanie run z różnych tradycji może powodować chaos energetyczny. Czy to jest realne ostrzeżenie czy trochę straszenie?
