Nie brzmi dziwnie, to chyba nawet sensowniejsze podejście niż szukanie gotowej odpowiedzi. Ale czy runy faktycznie w tym pomagają? Tzn. czy to nie jest tak, że interpretujesz je w tę stronę, w którą i tak już chcesz iść?
To jest pytanie które bym też zadała. Bo przy tarocie podobno jest tak, że zawsze widzisz to co chcesz zobaczyć, jeśli pytasz o coś emocjonalnie.
Z runami jest dokładnie tak samo. Dlatego w dawniejszych tradycjach wróżono zazwyczaj dla innych, rzadziej dla siebie. To nie znaczy, że nie można czytać dla siebie, ale wymaga naprawdę sporej samodyscypliny i gotowości na to, żeby nie lubić wyniku. Moonchild88, czy miałaś kiedyś taką sytuację, że wyszła ci runa i pomyślałaś 'nie, to nie pasuje, wyciągnę jeszcze raz'?
Uhh. Tak. Parę razy. Mówiłam sobie że to przez złe skupienie albo że nie sformułowałam pytania dobrze.
No właśnie. I to jest ten moment, w którym wróżba przestaje być wróżbą a staje się rozmową samej ze sobą. Co niekoniecznie jest złe, ale trzeba być z siebie szczerą w tym co się robi.
Dobra, ale wracając do podstaw, bo trochę się zgubiłem. Moonchild88 pyta o bliźniaczą duszę, a przez ostatnie posty gadamy o tym czy w ogóle wróżyć dla siebie. Czy jest jakaś runa, która wprost wskazuje na połączenie dusz, czy to bardziej interpretacja z kontekstu?
A czy ta różnica w podejściu, tzn. New Age kontra starsza tradycja, mocno wpływa na to co wychodzi z czytania? Bo to by tłumaczyło dlaczego niektórzy dostają spójne wyniki a inni za każdym razem coś innego.
Właśnie to mnie teraz uderzyło. Może cały problem z moimi ciągłymi różnymi wynikami jest w tym, że pytam o coś czego runy po prostu nie potrafią potwierdzić w takiej formie, w jakiej ja zadaję pytanie.
Okej, to chyba muszę przyznać sama przed sobą, że za każdym razem kiedy siadałam do tych run, miałam już odpowiedź w głowie i czekałam żeby ją dostać. Filomena, powiedz mi, czy w takim stanie w ogóle można sensownie ciągnąć runy?
Ja tu się wtrącę bo słyszałam coś podobnego od osoby, która zajmuje się run od bardzo dawna. Mówiła, że takie silne emocjonalne zaangażowanie nie wyklucza czytania, ale wymaga dodatkowego kroku, czegoś w rodzaju wyciszenia przed sesją. Ciekawe czy Filomena ma podobne zdanie.
Ja myśle że jak ktoś jest mocno zaangażowany emocjonalnie to runy i tak wyjdą tak jak chcesz, bo mózg dobierze interpretację. I to nie jest złośliwość, to po prostu jak działa ludzki mózg. Niema na to rady chyba.
Ale żeby się nauczyć tego 'wyciszenia', to ile to w ogóle trwa? Bo jak ktoś dopiero zaczyna z runami i ma konkretne pytanie teraz, to co ma zrobić, odczekać rok zanim zapyta?
Przy tarocie mówi się dokładnie to samo i rozumiem że to nie zniechęca, ale chyba Albitka pyta o coś innego, o to kiedy wyniki można traktować jako wiarygodne, a kiedy to tylko echo własnych myśli. To jest pytanie na które chyba nie ma prostej odpowiedzi.
Ale czy jest jakiś sposób żeby sprawdzić wiarygodność własnego odczytu? Np. zapytać kogoś innego żeby zinterpretował te same runy bez wiedzy co wyszło tobie?
Hej, ja właściwie mam konkretny układ który ciągnęłam kilka tygodni temu i nigdy nikomu nie pokazałam. Wyszły mi Gebo, Kenaz i Nauthiz. Czy mogłabym tu opisać co mi wyszło i co myślałam, że to znaczy, i zobaczyć co powiecie?
Chętnie posłucham bo sam jestem ciekaw jak ta interpretacja wygląda w praktyce. Tzn. zawsze czytam o runach teoretycznie ale nigdy nie widziałem jak to wygląda przy konkretnym pytaniu o relację.
To był rozrzut trzy runy, przeszłość, teraźniejszość, możliwość. W przeszłości Gebo, w teraźniejszości Kenaz, a w możliwości Nauthiz. Interpretowałam to tak, że kiedyś było prawdziwe połączenie, teraz jest jakieś wewnętrzne światło albo wiedza, i że ta Nauthiz to przeszkoda. Ale Nauthiz mnie przeraziła.
a dlaczego akurat Nauthiz cię przestraszyła? Pytam szczerze bo nie znam się na runach, ale z numerologii wiem że często to czego się boimy w wyniku jest właśnie tym co najbardziej potrzebujemy zobaczyć.
No więc ta Nauthiz przestraszyła mnie chyba dlatego, że jak szukałam znaczeń w internecie, to wszędzie pisało o bólu, braku, przymusie. I od razu pomyślałam, że to odpowiedź 'nie, tej relacji nie będzie'. Filomena, ale jak mówisz 'jeszcze nie' albo 'będzie wymagało pracy', to czy to znaczy że ta osoba w ogóle jest gdzieś w tej odpowiedzi, czy runa mówi raczej o mnie samej?
To bardzo ważne pytanie i właśnie tutaj leży sedno interpretacji run przy pytaniach o relacje. Nauthiz na pozycji możliwości nie mówi 'ta osoba jest' ani 'tej osoby nie ma'. Mówi coś o warunkach w których ta możliwość mogłaby się urzeczywistnić. Ale zanim powiem więcej, chciałabym wiedzieć jedną rzecz: jak formułowałaś pytanie kiedy ciągnęłaś te runy?
Ja się tu wcisnę z boku, bo czytam ten wątek i mam pytanie do ogółu. Czy to normalne, że ta sama runa może raz mówić o osobie, a raz o sytuacji, i skąd wiedzieć który wariant pasuje? Bo przy kamieniach na przykład każdy kamień ma jedno przypisane znaczenie i nie ma tej dwuznaczności.
Pytałam mniej więcej tak: 'co dotyczy tej relacji i czy jest szansa na połączenie'. Teraz jak to piszę, to widzę że to były właściwie dwa pytania naraz. Czy to psuje odczyt?
O, właśnie to mnie zawsze zastanawia w wróżbiarstwie w ogóle. Jak zadajesz dwa pytania, to dostałaś odpowiedź na które? Czy runy sobie 'wybierają' to pierwsze, drugie, czy próbują odpowiedzieć na oba? Bo to brzmi jak coś co można interpretować zupełnie dowolnie potem.
No właśnie Ruta ma racje. Jak pytanie jest dwojakie to interpretacja będzie zawsze pasowała bo możesz przypisać do jednego lub drugiego pytania. Widziałem to nie raz i to jest problem z całą wróżbiarką w ogóle a nie tylko runami.
Dla mnie to było jedno pytanie właściwie. Tzn. ta osoba i ta relacja to w mojej głowie była jedna sprawa. Ale teraz widzę że może runy mogły odpowiedzieć na każdą połowę osobno i dlatego ten wynik mnie tak zmylił. Filomena, czy przy trojaczku każda runa może odnosić się do innego aspektu pytania?
Może, ale to zależy od tego jak zdefiniowałaś pozycje przed ciągnięciem. Ty mówiłaś: przeszłość, teraźniejszość, możliwość. To jest konkretna struktura i ona nadaje ramę. Gebo w przeszłości przy pytaniu o relację to coś wyraźnego, to temat wymiany, daru, połączenia które już było. Kenaz teraz to może być wgląd, wiedza o tej relacji którą właśnie zyskujesz. Nauthiz jako możliwość to warunek, coś czego potrzeba żeby ta możliwość zaistniała. Ale Moonchild, powiedz mi, co dla ciebie oznaczało słowo 'możliwość' kiedy rysowałaś tę pozycję?
Przepraszam że wchodzę, ale to jest niesamowite jak Filomena to rozkłada na czynniki. Ja w ogóle nie wiedziałam, że przy runach tak ważne jest jak się samemu zdefiniuje pozycje zanim się zacznie. To trochę jak z horoskopami gdzie zanim zaczniesz czytać, musisz wiedzieć co chcesz zobaczyć w tym układzie planet. Moonchild, masz cierpliwość do tych pytań, ja bym już dawno chciała po prostu usłyszeć 'tak' albo 'nie'.
