Mam w domu trochę chaos - dzieci, telewizor, pies który szczeka, żona gotuje. Ogólnie rzadko jest cisza. Pytam, bo zacząłem pracować z runami i zawsze mam z tyłu głowy, że może środowisko mi to psuje. Czy runy w ogóle mogą normalnie pracować kiedy wokół taki harmider? Czytałem że trzeba skupienia, ale co to w praktyce znaczy - czy naprawdę muszę czekać na środek nocy żeby rzut miał sens?
To zależy co rozumiesz przez 'pracować'. Jeśli chodzi ci o wróżenie, to skupienie jest po twojej stronie, nie po stronie run. Runy same w sobie nie mają wymagań co do ciszy - pytanie brzmi, czy TY jesteś w stanie się wyciszyć przy tym hałasie i zadać pytanie z prawdziwą intencją. Bo jeśli rzucasz runy a w głowie masz 'tylko żeby dzieci nie weszły', to odczyt będzie po prostu płytki.
Nie, idealny moment to pułapka. Ale można wygospodarować chociażby 10 minut. Ja jak mieszkałam z rodziną to wychodziłam do ogrodu albo siadałam w samochodzie przed domem. Brzmi absurdalnie ale działało. Chodzi o fizyczne odcięcie się, choćby na chwilę.
Moim zdaniem to kwestia wibracji miejsca. Dom pełen chaosu emocjonalnego i hałasu ma po prostu niższą wibrację i to może wpływać na odczyt. Przy runach szczególnie - to stare symbole, one potrzebują odpowiedniego kanału energetycznego żeby przekaz był czysty. Dlatego wiele tradycji zaleca oczyszczenie przestrzeni przed pracą.
Tu mam pytanie do obu stron tej dyskusji - czy ktoś z was faktycznie testował rzuty w różnych warunkach i porównywał? Bo to by była jakaś konkretna podstawa do rozmowy. Ja robiłam rzuty w pociągu, w kawiarni, w domu w spokoju - i szczerość zmuszała mnie do przyznania, że w spokojnym miejscu po prostu dłużej siedzę z runą i więcej z tego wyciągam.
A ja mam pytanie może trochę z boku tego wątku - bo w opisie tematu jest coś o wahadle i ładowaniu. Czy to jest połączone z runami? Znaczy - czy wahadło używane przy runach trzeba inaczej przygotować niż normalnie? Dopiero zaczynam i trochę mi się to miesza.
Szczerze? Zawsze byłam sceptyczna wobec tego 'ładowania'. Ale ostatnio trafiłam na wahadło które należało wcześniej do kogoś innego i faktycznie - przez jakiś czas dawało odpowiedzi które w ogóle nie pasowały do moich pytań. Dopiero po czasie jakby się ustabilizowało. Więc może coś w tym jest, chociaż nie wiem jak to wytłumaczyć.
Ale zaraz - to wahadło działa przez mięśnie? To znaczy że ja sama podświadomie poruszam ręką? I to ma cokolwiek wspólnego z wróżbą? Przepraszam jeśli to głupie pytanie, ale naprawdę nie rozumiałam że tak to działa.
Wracając do mojego pytania - jeśli dobrze rozumiem, to i przy runach i przy wahadle chodzi głównie o mój stan, nie o zewnętrzne warunki jako takie? To trochę zmienia perspektywę. Myślałem że hałas dosłownie 'zakłóca' coś w runach, a tu wychodzi że zakłóca mnie.
Dokładnie tak bym to ujęła. Choć dodam że to nie znaczy iż warunki są bez znaczenia - środowisko wpływa na ciebie, a ty wpływasz na odczyt. Więc pośrednio środowisko ma znaczenie. To nie jest 'wszystko jedno gdzie siedzisz', tylko 'punktem wyjścia jest twój stan'. Różnica jest dość istotna praktycznie.
A jak w ogóle sprawdzić czy jesteśmy w dobrym stanie do rzutu? Czy jest jakiś sygnał, coś co możemy poczuć? Pytam bo sama często siadam do kart albo robiłam jeden rzut runami i potem zastanawiałam się czy to miało sens, czy byłam za bardzo rozkojarzoa.
To co mówisz o formułowaniu pytania ma sens, ale co jeśli pytanie jest konkretne, a i tak czuję że gdzieś w środku mam chaos? Bo u mnie bywa tak że wiem o co pytam, ale emocje mi huczą i nie wiem czy to nie zaburza całego odczytu.
A macie jakiś sposób na notowanie tego? Bo zaczałem prowadzić coś w rodzaju dziennika rzutów ale nie wiedziałem co tam właściwie opisywać poza samymi runami. Warunki zewnętrzne? Nastrój? Co jeszcze?
Opisujesz więcej niż myślisz że warto. Miejsce, pora dnia, co cię poprzednio zajmowało, czy jesteś wypoczęty, czy coś się tego dnia wydarzyło. I dokładne brzmienie pytania - nie skrót, tylko dokładnie to co miałeś w głowie. Po kilku tygodniach robi się z tego coś użytecznego.
Przepraszam że znowu się wtrącam, ale ja w ogóle nie rozumiałam że przy runach cokolwiek się notuje. Myślałam że się rzuca, patrzy na runy, szuka znaczenia w książce i tyle. To jest chyba bardzo uproszczone podejście, tak?
Czyli ten dziennik to ważna rzecz. A wracając do mojego pytania o wahadło - czy do wahadła też powinno się prowadzić taki dziennik? Czy tam to ma mniejszy sens bo odpowiedzi są tylko tak/nie?
Mam wrażenie że ten wątek bardzo dobrze skręcił. Bo pierwotne pytanie było o hałas i środowisko, a teraz widzimy że to nie jest problem 'jak wyciszyć dom', tylko 'jak wyciszyć siebie'. I to jest według mnie sedno - niezależnie czy runy, wahadło, karty.
Ja bym jeszcze dorzuciła że jeśli chodzi o hałaśliwe środowisko, to jest technika zamykania się w rytuale wejścia. Znaczy - zanim sięgniesz po runy robisz coś co sygnalizuje ciału i umysłowi że teraz zaczyna się inny tryb. Może to być gest, oddech, zapalenie świeczki. To pomaga nawet jeśli dookoła chaos.
To co opisujesz to klasyczne warunkowanie behawioralne, dokładnie. Nie ma tu żadnej magii ale efekt jest realny. I co ciekawe - może to być argument za tym że hałas jest problemem tylko dopóki nie masz takiej kotwicy. Jak kotwicę zbudujesz, środowisko traci część swojego wpływu.
Mam mieszane uczucia do sprowadzania tego do warunkowania. Nie dlatego że mam coś do psychologii, ale dlatego że to tłumaczenie działa równie dobrze do wszystkiego i trochę za dobrze. Można tak wyjaśnić każde zjawisko i wtedy żadne pytanie nie jest już otwarte. Nie wiem, jakoś mnie to uwiera.
Ciekawa uwaga. Bo ja jestem gościem który ledwo zaczął z runami i ta dyskusja mi bardzo pomogła, ale właśnie ta część z warunkowaniem i ideomotoryką trochę mi mieszała w głowie. Tzn. nie wiem czy mam to traktować jako 'to wszystko to tylko psychika' albo 'psychika to też coś' - rozumiecie co mam na myśli?
Rozumiem doskonale i myślę że nie musisz tego rozstrzygać żeby praktykować. Ja latami nie wiedziałam co myśleć na ten temat i runy mi nie przestały dawać sensownych odczytów. Może to jest pytanie filozoficzne a nie praktyczne.
To co Wozka90 mówi o rozstrzyganiu wydaje mi się kluczowe, ale chciałabym doprecyzować - bo jest różnica między 'nie musisz tego rozstrzygać' a 'to pytanie jest bez sensu'. Mam wrażenie że w ezoterycznych dyskusjach zbyt łatwo wpadamy w to drugie, bo jest wygodne. Albinek73, jak dla mnie: możesz praktykować bez odpowiedzi na to pytanie, ale nie rezygnuj z samego pytania.
Dobra, rozumiem. I chyba to właśnie mnie trochę frustrowało - że jak tylko zadaję to pytanie, to dostaję odpowiedź 'nie ważne jak to działa, ważne że działa'. A mnie właśnie ciekawi jak. Ale ok, na razie odkładam to na bok i wracam do praktyki. Mam jeszcze jedno konkretne pytanie - wracając do tematu wątku: czy jest jakaś pora dnia kiedy hałas w domu jest realnie mniejszy i czy wy celowo pod to podbijacie czas rzutów?
U mnie tak, wcześnie rano zanim reszta wstanie. Nie dlatego że myślę że hałas 'zakłóca runy' - ale po prostu mam wtedy głowę czystą. Testuję od miesięcy i naprawdę widzę różnicę w jakości odczytów, przynajmniej z mojej strony. Ale to bardzo indywidualne, znam osoby które działają lepiej wieczorem po całym dniu.
Dokładnie to miałam na myśli wcześniej kiedy mówiłam że tłumaczenie przez psychologię 'działa za dobrze'. Teraz to samo pojawia się przy ocenie jakości. Każde sposób oceny które stosujemy do runach można zakwestionować w ten sposób. To nie jest argument za tym żeby nie praktykować, ale za tym żeby być z siebie szczerym.
Przepraszam że wchodzę z innym pytaniem, ale ono jest trochę związane z tym co mówicie. Wcześniej spytałam o wahadło i czy trzeba je 'naładować' - i Stefcia_Z odpowiedziała że prowadzi dziennik. Ale nikt nie odpowiedział na samo pytanie o ładowanie. Czy ktoś może mi powiedzieć jak to w ogóle wygląda?
