A ja właśnie ostatnio siadas do odczytu niemal od razu jak mam chwilę, bo cały czas gonię z obowiązkami. Może to jest część problemu, że w ogóle nie daję sobie czasu na przejście.
To brzmi znajomo. Ja z kartami miałam podobny schemat, że chwytałam talię przy okazji, pomiędzy innymi rzeczami, i potem byłam zdziwiona że odczyty są płytkie. Jak zaczęłam traktować to jako oddzielny czas, taki wyraźnie oddzielony od reszty dnia, to zmieniło się dość szybko. Nie wiem czy z runami jest tak samo, ale logika podobna.
Wracając do tego o czym Gebda mówiła wcześniej. To że Luiza opisuje brak 'kliknięcia' przez kilka miesięcy w połączeniu z przeprowadzką i chronicznym stresem, to dla mnie nie brzmi jak problem zestawu. To brzmi jak ktoś kto działa na rezerwie i nie ma już czego wkładać w odczyt. Runy nie stają się głuche. Ty możesz stać się przez chwilę głucha dla siebie. Pytanie do ciebie, Luiza, kiedy ostatnio robiłaś cokolwiek bez żadnego celu, tak po prostu?
Luiza, to co teraz napisałaś jest ważniejsze niż cały ten wątek o runach. Że nie pamiętasz kiedy ostatnio nie miałaś na czegoś planu. To nie jest pytanie o zestaw, to jest pytanie o ciebie. Bo skąd runy mają czerpać jeśli ty sama jesteś na zero?
Dokładnie to samo przyszło mi do głowy. Luiza, czy masz w ogóle przestrzeń w ciągu dnia która jest tylko twoja, bez obowiązków, bez planowania, bez niczego? Nie mówię o medytacji ani niczym specjalnym, dosłownie o czasie kiedy nie musisz nic.
I to właśnie jest odpowiedź na pytanie z tytułu wątku. Runy nie przestały działać. Ty nie masz skąd brać kontaktu, bo cały czas oddajesz energię w inne strony i nie masz chwili żeby się zebrać. Zestaw jest gotowy, ale nie ma do kogo mówić.
Mam pytanie do Luizy, bo mi się nasuwa. Czy ty w ogóle chcesz teraz siadać do run, czy siadasz bo czujesz że powinnaś? Bo to chyba inna rzecz.
To jest bardzo uczciwa odpowiedź. I moim zdaniem ważna. Bo jeśli siadasz żeby sprawdzić czy działa, to to jest inne nastawienie niż pytanie z potrzeby. Odczyty diagnostyczne rzadko wychodzą dobrze, bo skupiasz się na połączeniu a nie na pytaniu.
A co jeśli ktoś jest na etapie gdzie nie wie co chce zapytać bo ma tyle zamieszania w głowie że nie potrafi sformułować pytania? Czy wtedy w ogóle ma sens siadanie do odczytu?
Wracając do Luizy, bo mi się wydaje że trochę odpłynęliśmy. Luiza, czy ty miałaś kiedyś przerwę od run? Nie tygodniową ale prawdziwą, dłuższą, gdzie po prostu ich nie dotykałaś?
I tu jest właśnie wątek który mnie od początku tego tematu zastanawia. Czy brak świadomej przerwy to jest po prostu preferencja czy jest w tym jakaś obawa? Luiza, czy masz poczucie że jak odłożysz runy na dłużej, coś stracisz?
To nie brzmi głupio, ja miałam dokładnie tak samo z kartami. Taki lęk że jak przestanę to coś przepadnie. Ale potem jak zrobiłam dłuższą przerwę przez sytuację życiową, to po powrocie było inaczej, nie gorzej. Jakby spokojniej.
Luiza, na podstawie tego co opisujesz przez cały ten wątek, mam jedną konkretną propozycję. Odłóż runy. Nie na zawsze, nie z powodu że coś jest nie tak z zestawem. Po prostu daj sobie czas bez nich, świadomie, powiedzmy miesiąc. I obserwuj czy tęsknisz, kiedy i jak. To może powiedzieć więcej o tym połączeniu niż kolejne odczyty które nie wychodzą.
Miesiąc to dużo. Serio, nie wiem czy dałabym radę. Ale rozumiem co mówisz, Gebda. Tyle że jak mam obserwować czy tęsknię, skoro nie wiem nawet czy to co czuję teraz to tęsknota za runami czy po prostu ogólne poczucie że coś mi nie gra?
A to jest właśnie pytanie, które warto sobie postawić dopiero po jakimś czasie bez nich, nie przed. Przed przerwą nie wiesz. Dowiadujesz się w trakcie. Tęsknota za konkretem, za tym że chciałabyś usiąść i zapytać o coś konkretnego, to jeden sygnał. A tęsknota z nawyku, że coś brakuje ale nie wiadomo co, to drugi. Różnią się, ale żeby to poczuć, musisz mieć ten czas bez.
Ale tu mam wątpliwość. Jeśli ktoś jest w środku stresu i przeprowadzki i pracy, to ta tęsknota może po prostu nie dotrzeć, bo jest za dużo hałasu dookoła. Nie znaczy że nie ma, tylko że nie słychać.
Ja się zgadzam z Kobaltem, ale mam pytanie do Luizy. Czy ty w ogóle masz teraz jakieś miejsce, dosłownie fizyczne, gdzie możesz usiąść sama na chwilę? Bo jak nie ma przestrzeni, to przerwa albo jej brak na jedno wychodzi.
Szczerze? Niezbyt. Mieszkanie wciąż trochę w pudłach, siostra przychodzi co kilka dni. Ale to brzmi jak wymówka.
To nie jest wymówka, to kontekst. I to ważny. Luiza, czy ty w ogóle miałaś od siebie spokój od kiedy zaczęło się to zamieszanie z przeprowadzką?
I teraz mi się układa w całość to co pisałaś wcześniej, że runy dają odpowiedzi ale jakby nie twoje. Jeśli nigdy nie jesteś sama z sobą, to skąd ma wyjść coś głębszego? Zestaw możesz mieć najlepszy na świecie, ale odczyt idzie przez ciebie.
Ale zaraz, bo to upraszcza. Czy nikt tutaj nie miał sytuacji gdzie zestaw naprawdę przestał się czuć dobrze, nie dlatego że osoba była rozkojarzona, ale że po prostu ten konkretny zestaw był nie ten? Ja miałam takie przeczucie z kartami i zamieniłam i faktycznie poszło lepiej.
A skąd w ogóle wiadomo że to opór zestawu a nie opór własny? Mogę zapytać głupio, ale serio nie rozumiem jak to się odróżnia?
Ja nie mam innego zestawu. Mam tylko ten jeden odkąd zaczęłam. Może to też jest część problemu, że nie mam żadnego punktu odniesienia?
Niekoniecznie. Mieć jeden zestaw i dobrze go znać to też jest podejście. Ale powiedz mi, kiedy ostatnio miałaś poczucie że odczyt naprawdę coś do ciebie powiedział? Nie że wyszły odpowiednie runy, ale że coś cię tknęło w środku?
Ostatnio kiedy coś mnie tknęło? Chyba jeszcze przed przeprowadzką. Pamiętam że wyciągnęłam Hagalaz i zamiast się przestraszyć jak zwykle, po prostu... wiedziałam. Że to o tamtej sytuacji z pracą. I było to moje, nie wyczytane. Teraz tak nie ma.
I właśnie to jest ważne. Pamiętasz ten moment, potrafisz go opisać. To nie zniknęło, to gdzieś jest. Pytanie czy to przeprowadzka, czy stres, czy coś jeszcze innego weszło między ciebie i ten kontakt.
Luiza, a czy od tamtego momentu z Hagalaz coś konkretnego się zmieniło w tym jak podchodzisz do ciągania run? Bo zastanawiam się czy może zaczęłaś bardziej szukać potwierdzenia niż pytać.
