To jest właśnie ta różnica o której mówiła Gebda. Już nie czytasz, tylko potwierdzasz. I to nie jest problem z runą, to problem z tym że odczyt przestał być pytaniem.
Luiza, a powiedz mi, czy jak pytasz o coś ważnego, naprawdę ważnego dla siebie, to też masz to poczucie że z góry wiesz co wyjdzie? Czy tylko przy codziennych odczytach?
To ciekawe rozróżnienie. Niepokój przed odczytem to może być akurat dobry znak, bo znaczy że naprawdę nie wiesz co wyjdzie. Tam gdzie nie ma niepokoju, tam może być ten schemat o którym mówiłyśmy.
Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam pytanie do Zorki albo Gebdy. Czy jest jakaś praktyczna granica między zdrową rutyną a tym martwym schematem? Bo z zewnątrz to brzmi podobnie.
To by znaczyło że zaskoczenie jest takim wskaźnikiem zdrowia praktyki? Nie wiem czy w tarocie można by powiedzieć coś podobnego, ale z kart to mi trochę odpowiada.
Wracając do Luizy, bo mam wrażenie że wątek o tym co dalej jest wciąż otwarty. Luiza, co teraz po tej rozmowie myślisz o tym zestawie? Nadal czujesz że to zdrada, czy coś się zmieniło?
To jest chyba najuczciwsza odpowiedź jaką można było dać. I myślę że jak ktoś potrafi to tak sformułować, to już jest jakiś krok do przodu. Nie każdy dochodzi do tego w trakcie jednej rozmowy.
Dokładnie to miałam na myśli kiedy mówiłam o tym marginesie wcześniej. Luiza, to co teraz mówisz to jest inne niż na początku wątku. Na początku pytałaś czy zestaw stracił moc. Teraz mówisz że ty gdzieś utknęłaś. To jest inna diagnoza i z nią można pracować.
