Zauważyłem ostatnio coś, co zaczyna mnie zastanawiać i postanowiłem zapytać, czy ktoś ma podobne doświadczenia. Chodzi o senność po pracy z runami. Nie mówię o zwykłym zmęczeniu pod koniec dnia, ale o specyficznym ciężkości głowy i oczu, która pojawia się niemal od razu po skończeniu czytania. Czasem siedzę z kamieniami dosłownie dwadzieścia minut i potem ledwo trzymam oczy otwarte przez kolejną godzinę. Czy to jest coś, co wynika z samego skupienia i koncentracji, czy może jest tu jakiś inny mechanizm, który powinienem rozumieć lepiej zanim pójdę dalej? Ciekawi mnie czy inni to znają.
Znam to bardzo dobrze i zawsze traktowałam to jako sygnał, że ciało i umysł przetworzyły coś, co wymaga chwili przerwy. To nie jest przypadkowe. Przy runach jest coś specyficznego, czego nie czuję przy kartach w takim samym stopniu. Ale chciałam dopytać, bo to ważne dla odpowiedzi: czy ta senność jest spokojną, miękką, czy raczej nagłą i jakby tępą? Dla mnie te dwa rodzaje to dwa różne stany i reagowałam na nie inaczej.
Ja bym nie spieszył się z jedną interpretacją. Ta nagła senność po czytaniu może mieć kilka źródeł naraz i wydzielanie ich jest trudne. Mnie interesuje jedno: ile czasu zazwyczaj minęło od początku do końca sesji? Dwadzieścia minut to krótko, ale jeśli przez te dwadzieścia minut byłeś bardzo mocno skupiony i mentalnie zaangażowany, to efekt może być nieproporcjonalnie duży.
Przy mocnych rytuałach mam dokładnie ten sam efekt co Lurisk opisuje, więc nie zdziwiłbym się gdyby mechanizm był podobny. Kiedy wchodzisz w głębszy stan skupienia i angażujesz uwagę w sposób, który nie jest normalnym czytaniem czy oglądaniem, ciało wysyła sygnał do wyciszenia. Tylko pytanie co jest przyczyną, a co skutkiem. Czy jesteś senny bo coś się przetworzyło, czy może wchodzisz w stan, który sam z siebie prowadzi do takiego efektu fizycznego?
Wracając do tego co pytałeś wcześniej: jeśli senność jest nagła i tępa, to u mnie to był znak że coś poszło nie tak z uziemieniem przed sesją. To znaczy wchodziłam w czytanie bez żadnego przygotowania i potem jakby ciągło mnie w dół. Kiedy zaczęłam robić choćby krótkie uziemienie przed, ten efekt prawie zniknął. Nie twierdzę że to jedyne wyjaśnienie, ale dla mnie to zmieniło dużo.
Przepraszam, może to głupie pytanie, ale co to znaczy uziemienie? Słyszałam ten termin kilka razy, ale nikt mi nigdy nie wytłumaczył konkretnie co się robi. Czy to jest jakiś rytuał, czy po prostu mentalne nastawienie?
Ja też mam tę senność po runach i szczerze myślałem że po prostu siedzę za długo albo że jest za ciepło w pokoju. Ale ostatnio trafiłem na coś ciekawego: podobno przy runach jest więcej zaangażowania intuicyjnego niż przy kartach, bo brak obrazków zmusza do głębszej interpretacji i przez to umysł bardziej się męczy. Ma to sens dla kogoś kto ma doświadczenie z obydwoma?
Słucham tej rozmowy i chciałem coś dodać od strony rytualnej. W wielu tradycjach praca z systemami wróżebnymi, nie tylko runami, jest traktowana jako otwieranie pewnego kanału uwagi. Kiedy zamykasz to, co otworzyłeś bez świadomości, zostawiasz pół ciała w tamtym stanie. Senność może być po prostu objawem tego, że ciało i umysł nie zostały formalnie zwolnione z zadania. Pytanie do tych, którzy mają ten problem: jak kończycie sesję? Po prostu odkładacie kamienie i tyle?
to nie jest błąd w sensie moralnym ani że coś złego się stanie, ale jest to niedopowiedzenie rytualne. Możesz spróbować coś prostego: kiedy skończysz sesję, połóż dłonie płasko na stole albo podłodze przez chwilę i świadomie powiedz sobie, że to jest koniec. To brzmi banalnie, ale funkcja zamknięcia jest naprawdę ważna przy każdej pracy tego typu.
Czytam tę rozmowę z dużym zainteresowaniem, bo mam podobny problem. Tylko u mnie senność nie przychodzi od razu, ale jakieś pół godziny po zakończeniu i jest połączona z rozkojarzeniem. Czy to ta sama sprawa co u Luriska, czy może coś innego?
Do Nikity i Luriska: mnie zastanawia jedna rzecz. Czy ta senność pojawia się tylko przy czytaniach dla siebie, czy też kiedy czytacie dla kogoś innego albo pytacie o coś zewnętrznego? U mnie przy rytuałach jest wyraźna różnica w fizycznym efekcie zależnie od tego, czy pracuję na własnym materiale czy cudzym. Nie wiem jak to się przekłada na runy, ale mogłoby być warto sprawdzić.
Ta rozmowa bardzo mnie wciąga, bo mam własne obserwacje na ten temat z kilku lat pracy z runami. Senność u mnie pojawia się głównie wtedy, gdy czytanie dotknęło czegoś, co jest emocjonalnie nierozwiązane. Jakby psychika dostawała sygnał do przetwarzania w trybie śnienia, a nie na jawie. Nie wiem czy to brzmi za miękko dla kogoś, kto szuka twardszego wyjaśnienia, ale moje doświadczenie jest właśnie takie.
Mam pytanie, może trochę z boku, ale: czy ktoś próbował po tej senności po prostu się zdrzemnąć i zobaczyć czy ma jakieś sny związane z czytaniem? Bo jeśli Fraida ma rację, że to sygnał do przetwarzania, to może warto to wykorzystać zamiast z tym walczyć?
Sura, próbowałem raz właśnie to zrobić. Dałem się ponieść tej senności i przysypiałem przez jakieś dwadzieścia minut. I rzeczywiście miałem sen, który wyraźnie nawiązywał do tematu czytania. Ale nie wiem jak to interpretować, bo nie wiem czy to było 'przetwarzanie' czy po prostu mózg kontynuował to co robił przed snem. Czy ktoś ma jakieś przemyślenia na ten temat?
Zanim pójdziemy dalej tym tropem: czy możemy się upewnić, że mówimy o podobnych warunkach? Mam na myśli długość sesji, porę dnia, czy czytaliście na głos czy w ciszy. Bo jeśli porównujemy senność po tarota i runach bez kontrolowania tych zmiennych, to możemy szukać czegoś czego nie ma.
Wracając do pytania Sury, bo Lurisk potwierdził że miał sen po tej senności. Ja próbowałam coś podobnego i też miałam wrażenie, że sen był połączony z tematem czytania. Ale zastanawia mnie jedno: czy to znaczy że senność po runach jest czymś pożytecznym, a nie problemem do naprawienia?
Słucham tego wątku i mam proste pytanie, może oczywiste, ale chcę się upewnić. To zamknięcie o którym mówi Hellan, czy chodzi o coś konkretnego co się mówi, czy robi, czy raczej o wewnętrzne nastawienie? Bo wcześniej Hellan opisał kładzenie rąk na stole i intencję, ale czy to cokolwiek konkretnego?
Ja mam związane z tym pytanie. Czy ta senność może też zależeć od tego na czym fizycznie siedzisz albo leżysz podczas czytania? Ja zazwyczaj czytam w łóżku bo tam jest wygodnie i mam swoje runy na poduszce. Ale może to już z góry ustawia ciało na sen?
Ja z zupełnie innej strony: czy ktoś z was miał kiedyś sytuację odwrotną, że po runach był bardziej pobudzony zamiast senny? Zastanawiam się czy to może zależeć od konkretnych run albo od tego co wyszło w czytaniu.
To zależy od obydwu rzeczy naraz, myślę. Przy Hagalaz i Nauthiz mam wyraźne spowolnienie, jakby ciało chciało się zatrzymać. Przy Tiwaz albo Sowilo jest odwrotnie, jakiś rodzaj pobudzenia. Ale to nie jest tak że znak sam w sobie to robi mechanicznie. Treść czytania i to co on otwiera ma swoją wagę. Jeśli Tiwaz pojawia się w kontekście pytania o stratę, ta energia jest zupełnie inna niż gdy stoi przy początku i ruchu.
Właśnie o to chodziło mi w tym pytaniu do Gebdy. Czy to jest właściwość znaku, czy właściwość sytuacji. Bo to są dwie bardzo różne rzeczy, jeśli chodzi o to jak rozumieć mechanizm senności. Jeśli to zależy od znaku, to możemy mówić o czymś stałym. Jeśli od sytuacji, to każde czytanie jest nowym równaniem i nie ma reguły której można się trzymać.
Ja przez jakiś czas prowadziłem coś w rodzaju notatek i rzeczywiście były pewne powtórzenia. Ale mój zapis był za mało szczegółowy żeby stwierdzić coś pewnego. Pisałem że byłem senny albo nie, ale nie opisywałem ani konkretnych run ani warunków. Teraz żałuję że nie byłem bardziej systematyczny.
Lurisk, a co konkretnie zapisywałeś? Bo może jest jakaś metoda żeby to uzupełnić albo zacząć od nowa z lepszym schematem. Pytam bo sama chciałabym zacząć taki dziennik i nie wiem od czego zacząć, tzn. co jest naprawdę ważne do zapisywania a co to nadmiar.
Wracając do wątku z Gebdą i Fraidą: czy ktoś rozważał że ta różnica między runami pobudzającymi a usypiającymi może mieć prostsze wyjaśnienie? Tzn. że to nie charakter runy ani energetyka sesji, tylko po prostu to o czym myślisz podczas czytania wywołuje reakcję emocjonalną, a emocja robi resztę. Pytanie o stratę sprawia że ciało się cofa. Pytanie o działanie sprawia że się mobilizuje. Runy są pretekstem.
To co Krysztal pyta jest ważne, ale myślę że odchodzimy od czegoś co warto mieć z tyłu głowy: niezależnie od przyczyny, ta senność ma konsekwencje praktyczne. I chyba bardziej przydatne niż rozstrzyganie co ją wywołuje jest pytanie jak sobie z nią radzić kiedy pojawia się nie w porę.
Ja mam głupie pytanie może, ale skoro tyle mówicie o zamknięciu, to co zrobić jeśli zasnę podczas sesji zanim zdążę je zrobić? Bo mi się to zdarzyło chyba dwa razy. Budzę się i nie wiem właściwie co zrobić, czy zacząć od nowa czy zrobić zamknięcie z opóźnieniem czy olać temat.
A czy to nie jest trochę tak jak ze snem w trakcie medytacji? Bo słyszałam że jak zasypiasz podczas medytacji to znaczy że ciało bardzo potrzebowało snu i to jest po prostu naturalne. Może z runami jest podobnie i nie trzeba tego tak bardzo kontrolować?
