Dobrze, ale jak ja mam to sprawdzić bez wahadła? Czy jest jakiś szybszy sposób na wstępne rozpoznanie, zanim zainwestuję w wahadło i naukę? Bo mam podobne objawy jak Goryczka i chciałabym wiedzieć, czy to w ogóle może być strefa.
To z kotami to ciekawe, bo moja kotka zawsze śpi na łóżku, w tym samym miejscu przy moich nogach. Nigdy nie pomyślałam, że to może coś znaczyć. Mam rozumieć, że to jest sygnał ostrzegawczy? Dziękuję za tę informację, bo naprawdę otworzyło mi to oczy.
Mój kot zawsze kładzie się przy ścianie salonu, właśnie tam gdzie ten router. Teraz nie wiem, czy mam się śmiać, czy martwić. Ale serio — to naprawdę może potwierdzać, że tam jest jakiś węzeł albo żyła?
Nie przesądzałbym na podstawie jednej obserwacji z kotem, ale jeśli zbiegają się różne wskazówki — kot przy tej ścianie, router, twoje złe samopoczucie rano, bliskość łóżka — to razem tworzy pewien obraz, który uzasadnia dokładniejsze sprawdzenie. Każdy z tych elementów osobno to jeszcze nic. Razem to już powód, żeby wziąć wahadło i zmierzyć.
To z tymi kotami mnie rozbroiło, serio. Ale właśnie — jeśli siatka Hartmanna jest wszędzie i krzyżuje się co dwa metry, to w praktyce każde łóżko stoi na jakimś skrzyżowaniu albo w jego pobliżu. Jak to w ogóle interpretować? Czy każde takie miejsce jest złe?
Czytam to wszystko i zaczynam się zastanawiać, czy w ogóle jest w moim mieszkaniu bezpieczne miejsce do spania. To trochę przytłaczające. Czy da się w zwykłym bloku znaleźć punkt bez żadnych nakładających się linii?
Raczej chodzi o znalezienie miejsca między liniami, nie o ucieczkę od nich. Między węzłami siatki są strefy, które są energetycznie spokojniejsze. I w tym sensie tak — da się to zorganizować. Tylko wymaga to zmierzenia, gdzie te linie faktycznie przebiegają, bo na oko tego nie wiesz.
No to ile czasu zajmuje takie pełne pomiarowanie mieszkania? Pytam serio, bo mam małe M3 i zastanawiam się, czy to jest kwestia godziny, czy kilku dni. Jak to wygląda u kogoś kto to robił?
Mam pytanie do Dadzboga albo Jarzyny — czy to znaczy, że strefa geopatyczna może być w domu tylko przez część roku albo tylko w określonych warunkach? Czy raczej jest stała, a zmienia się jej moc?
To by tłumaczyło, dlaczego niektórzy mówią że spali w miejscu świetnie przez lata, a potem nagle pojawiają się problemy. Myślałam zawsze, że to kwestia wieku albo stresu. A tu może chodzić o zmiany w tej intensywności, o których piszesz?
Właśnie. I dlatego nie warto od razu przekreślać miejsca, które wcześniej służyło dobrze. Warto je sprawdzić ponownie, bo warunki mogły się zmienić. Czasem wystarczy przesuniecie o metr, czasem neutralizacja — ale żeby wiedzieć co robić, trzeba najpierw zmierzyć i zobaczyć co tam jest.
A jak się mierzy tę intensywność, o której mówicie? Czy wahadło daje jakąś wartość liczbową, czy to bardziej wyczucie? Bo słyszałam o skali Bovisa, ale nie wiem, czy to jest do tego.
Dziękuję za to wyjaśnienie ze skalą Bovisa, bo też miałam to samo pytanie w głowie i bałam się zapytać. Ale teraz mam inne — czy da się mierzyć energię strefy geopatycznej Bovisem mimo wszystko? Tzn. czy można porównać dwa miejsca w mieszkaniu i powiedzieć że jedno ma 3000 a drugie 8000 i z tego wyciągnąć wniosek gdzie lepiej spać?
Zastanawiam się, czy w starszym budownictwie — takim z lat 60-70 — strefy mogą być bardziej intensywne. Czytałem, że w tamtych czasach nie dbano o odwodnienie gruntu, fundamenty często są wilgotne i wody gruntowe bliżej. Czy to ma związek z tym, o czym tu mówicie?
No to teraz mam pytanie do wszystkich praktykujących tu — od czego zaczęliście naukę pracy z wahadłem do stref? Kupiliście wahadło i samodzielnie próbowaliście, byliście na kursie, czy ktoś was uczył? Bo ja kompletnie nie wiem jak wejść w ten temat praktycznie.
Ja jeszcze nic nie zaczęłam, dopiero rozmowa tutaj mnie do tego skłoniła. Ale właśnie — czy jest sens zaczynać od samodzielnych prób, czy od razu lepiej poszukać kogoś doświadczonego? Obawiam się trochę, że sama nabiorę błędnych nawyków i potem nie będę wiedziała, czy to co czuję, to naprawdę coś, czy to ja sama sobie sugeruję.
Wracając do pytania Goryczki o naukę — ja też jestem na tym etapie, że nic jeszcze nie próbowałem, ale bardzo chcę. Zastanawiam się, czy jest jakiś sens kupować od razu droższe wahadło, czy zacząć od czegoś prostego i zobaczyć jak mi idzie?
Zenek63, a od czego zależy to, że chcesz zacząć od wahadła, a nie od prętów L? Bo do mapowania stref pręty L są zdecydowanie łatwiejsze na początku. Wahadło przy pracy z liniami wymaga więcej praktyki, żeby w ogóle wychwycić to przejście przez strefę.
To brzmi jak plan, który mogłabym spróbować powtórzyć. Feliks62, a jak oznakowałeś te miejsca na podłodze? Taśma malarska albo coś podobnego? I jak długo zostawiałeś te oznaczenia?
Zwykła taśma malarska, niebieska, i zostawiłem przez tydzień. Robiłem pomiary w kilku różnych momentach żeby porównać. Potem to wszystko przeniosłem na papier milimetrowy — narysowałem plan mieszkania i naniosłem linie. Nie jest to nic skomplikowanego, ale pomaga zobaczyć całość.
Goryczka, to jest dobra metoda właśnie dlatego, że widzisz gdzie linie się przecinają. Samo wyczucie punktowe nic ci nie da — musisz mieć obraz całego przebiegu przez pomieszczenie, żeby ocenić, czy twoje miejsce do spania jest między liniami, czy akurat na węźle.
Ale ile czasu trzeba ćwiczyć z prętami, zanim można sobie zaufać? Bo czytam i mam wrażenie, że to kwestia miesięcy albo lat, a ja chciałabym sprawdzić swój pokój teraz, nie za rok.
Mam pytanie do Jarzyny — czy to znaczy, że pierwsze wyniki z prętami mogą być trafne, ale możesz ich nie umieć odczytać? Tzn. że same wskazania są realne, tylko interpretacja bywa błędna?
To ciekawe co Jarzyna mówi o weryfikacji. Zastanawiam się, czy w starszych budynkach istnieją jakieś ślady w samej architekturze, które pośrednio potwierdzają przebieg stref. Mam na myśli takie rzeczy jak pęknięcia w ścianach biegnące zawsze w tym samym kierunku, plamy wilgoci, które wracają mimo remontów. Czy radiesteci biorą to pod uwagę przy interpretacji?
O, tego naprawdę nie wiedziałam, że takie fizyczne ślady w budynku mogą mieć związek ze strefami. To bardzo praktyczna wskazówka, bo mogę teraz pomyśleć, czy u mnie takie miejsca nie ma. Dadzbog.x, a co ze starymi plamami na suficie — czy to też może być wskazówka, czy to już za duże uproszczenie?
U mnie jest jedno takie miejsce w sypialni — narożnik przy oknie, gdzie co roku robi się ciemna plama mimo że sufit nad tym mieszkaniem to już strop pod dachem i podobno nie ma przecieku. Właściciel twierdzi że to kondensacja, ale jakoś to zawsze jest dokładnie ten sam narożnik. Teraz zaczynam się zastanawiać czy to nie jest właśnie taki ślad.
Goryczka, a czy śpisz gdzieś w pobliżu tego narożnika? Bo jeśli masz tam łóżko i do tego budzisz się zmęczona albo masz jakieś inne objawy, o których mówiłaś na początku wątku — to by wszystko dość wyraźnie wskazywało na to, że to miejsce wymaga sprawdzenia.
