Pytanie do tych co praktykują - skrypting. Coraz więcej o tym wszędzie ale ja dalej nie czuję czy to coś więcej niż afirmacje pisane. Chciałbym wiedzieć jakie macie podejście, czy wam to działa, jakie są pułapki. Sam próbowałem trzy tygodnie, zero efektów, ale podejrzewam że robiłem coś nie tak.
@Lubon afirmacja to zdanie deklaratywne, skrypting to opowieść. Mózg te dwie rzeczy przetwarza inaczej. Afirmacja idzie do warstwy świadomej, narracja schodzi do podświadomości bo nie spotyka oporu. Trzy tygodnie to mało, szczególnie jeśli pisałeś z głowy a nie z ciała.
Sama prowadzę dziennik intencji od pięciu lat. Z tego co widzę - skrypting to nie jedna technika tylko cała rodzina podejść. Niektórzy piszą scenariusze, niektórzy listy, niektórzy strumień świadomości. Każdemu inne pasuje. Ja piszę krótkie sceny, jakby fragmenty filmu z mojego idealnego dnia. To u mnie działa najlepiej.
Powiem szczerze - po latach prób różnych technik widzę że skrypting w wersji popularnej to placebo. Jak działa? Bo skupiasz uwagę na celu i zaczynasz dostrzegać szanse, plus motywacja rośnie. Magia w tym? Żadnej. To ta sama mechanika co u coachów. Nie potępiam, ale nazywanie tego magią to nadużycie.
Mam swoją własną metodę. Pisze trzy razy w tygodniu, zawsze ręcznie, niebieskim długopisem (kolor wody, emocji, uczuć), i zawsze w czasie przeszłym dokonanym. "Spotkałem osobę, która zaproponowała mi współpracę." Nigdy "spotkam". Mózg traktuje to jako wspomnienie, nie jako życzenie.
