Łóżko stoi metr, może półtora od tej ściany. I tak, budzę się często zmęczona, choć chodzę spać normalnie. Ale myślałam, że to kwestia pracy albo stresu. Może warto rzeczywiście zacząć od zmierzenia właśnie tego miejsca jako pierwszego.
Metr, półtora od ściany z nawracającą plamą to niewiele. Jeśli łóżko stoi dokładnie wzdłuż tej ściany, głowa może być bliżej niż się wydaje. To naprawdę jest pierwsze miejsce, które bym sprawdził. Ale zanim weźmiesz pręty - masz jakieś inne objawy poza zmęczeniem? Chodzi mi o to, czy w tym miejscu jest jeszcze coś charakterystycznego.
Dadzbog.x, jak się zastanowię, to tak. Budzę się czasem z bólem głowy, którego nie mam jak idę spać. I przez ostatnie miesiące mam dziwne napięcie w karku, które zaczyna się głównie rano. Myślałam, że poduszka, ale zmieniłam na ortopedyczną i nie pomogło. Nie łączyłam tego ze strefami, ale teraz jak to piszę...
Ból głowy po przebudzeniu i napięcie karku rano to klasyczne sygnały, które wiele osób przypisuje obciążeniu miejsca snu. To nie znaczy, że od razu wiadomo, co konkretnie tam jest - żyła, linia sieci czy nakładka - ale kierunek jest jasny. Goryczka, czy to napięcie przechodzi w ciągu dnia, jak jesteś dłużej poza sypialnią?
To co opisujesz - że objawy ustępują po odejściu z miejsca - to jeden z ważniejszych sygnałów do zanotowania. Przy ocenie strefy geopatycznej ważne jest właśnie to, czy dolegliwość jest związana z konkretnym miejscem, nie z ogólnym stanem zdrowia. Goryczka, a czy ktoś jeszcze śpi lub spędza dużo czasu w tej sypialni? Albo czy miałaś kiedyś zwierzę, które unikało tego miejsca?
Czytam to i zastanawiam się - to z tymi kotami to jest podobno prawda, że one unikają stref geopatycznych? Bo słyszałem coś odwrotnego, że koty akurat się do nich lgną. Trochę jestem zdezorientowany, bo różne rzeczy się czyta.
Słyszałem o tym rozróżnieniu psów i kotów. W starszych opracowaniach radiestezyjnych jest to opisywane dość szczegółowo - że zwierzęta hodowlane i ptaki też inaczej reagują na różne typy stref. Ciekawi mnie, czy ktoś z was miał przypadek, gdzie zwierzę jednoznacznie wskazało miejsce, które potem potwierdziły pręty.
Okej, ale co jeśli nie da się przesunąć mebli? U mnie sypialnia jest mała i łóżko stoi jak stoi, bo inaczej po prostu nie wejdę do szafy. Mam sprawdzić gdzie jest strefa i wtedy siedzieć z założonymi rękami?
A te odpromienniki to naprawdę działają? Bo widziałam różne rzeczy w sklepach ezoterycznych i część wygląda jakby była zrobiona na odczepnego. Jak poznać, że coś konkretnego rzeczywiście coś robi?
Ojej, to znaczy że zanim w ogóle pomyślę o kupowaniu czegoś do neutralizacji, to najpierw powinnam nauczyć się mierzyć wahadłem żeby móc to sprawdzić? Bo ja myślałam, że można to zrobić inaczej - np. obserwując samopoczucie przed i po. Dadzbog.x, czy to byłoby wystarczające?
Wracając do mojej sypialni - rozumiem, że powinnam zacząć od mapowania, czyli przejść pokój z prętami i zaznaczyć gdzie reagują, tak jak Feliks62 opisywał. Ale czy jest jakiś moment doby, który jest lepszy do takiego pierwszego pomiaru? Rano, wieczorem? Pytam, bo czytałam gdzieś, że linie mogą się przesuwać.
To ważne pytanie. Sieć Hartmanna jest opisywana jako dość stabilna, ale już żyły wodne reagują na ciśnienie wody, które zmienia się zależnie od pory roku i opadów. Pomiary warto robić kilka razy i o różnych porach, żeby wyłapać czy coś się przesuwa. Przy pierwszym podejściu może to być jednak zbyt skomplikowane - lepiej zacząć od jednorazowego mapowania i zobaczyć, co wychodzi.
To bardzo pomaga, dziękuję Radomir. Czyli rozumiem, że pierwsze mapowanie robię rano, ale nie traktuję tego jako wynik ostateczny - tylko jako punkt wyjścia. A jak to wygląda technicznie? Chodzi mi o to, czy idę wzdłuż ściany, czy przez środek pokoju, czy mam jakiś konkretny schemat przejścia?
Ja to robiłem w siatce - szłem równoległymi pasami mniej więcej co 50 centymetrów, zaczynając od jednej ściany. Pręty reagują w miejscu przejścia przez linię, więc chodzi o to, żeby nie ominąć żadnego fragmentu podłogi. Inaczej możesz przejść między dwiema liniami i nic nie wyłapać.
Goryczka, kiedy będziesz to robić - zaznaczaj od razu na karce lub na szkicu pokoju, gdzie pręty zareagowały. Bez notatek po dwóch minutach zapomnisz, gdzie był który punkt. Ja przy pierwszym mapowaniu robiłam kółka długopisem na kartce z metrami i potem łączyłam je w linie. Prymitywne, ale działało.
Głowa to priorytet, ale nogi też nie są obojętne - to się często pomija. Długotrwałe obciążenie stref nóg i dolnej części pleców też daje objawy, tyle że inne niż przy głowie. Goryczka, zaznacz na planie cały obrys łóżka, nie tylko gdzie śpisz głową.
A te linie w ogóle są nieruchome czy mogą się przesuwać? Bo jeśli zrobię mapowanie raz i przesunę łóżko w bezpieczne miejsce, to mam spokój na zawsze, czy trzeba to co jakiś czas sprawdzać od nowa?
Czyli praktycznie - jeśli ktoś przestawił łóżko i poczuł się lepiej, a po roku znowu ma problemy ze snem, to pierwsza hipoteza powinna być taka, że coś się przesunęło? Nie od razu szukać innych przyczyn?
Wracam do tych odpromienników, bo Jarzyna mówiła że można zmierzyć wahadłem przed i po. Ale żeby to miało sens, to chyba muszę zmierzyć w tym samym miejscu, o tej samej porze i przy tej samej postawie? Bo inaczej jak porównać? Czy jest jakiś standard takiego pomiaru kontrolnego?
O, Cyrkonia, ja też mam to samo pytanie! Kiedy czytałam o skali Bovisa to od razu pomyślałam, że to skomplikowane, bo skąd wahadło ma wiedzieć co to jest 6500, a co 8000. Dadzbog.x, czy mógłbyś to trochę rozjaśnić? Bo chętnie bym się nauczyła mierzyć, ale nie wiem od czego zacząć.
Dzidka85, Cyrkonia - zanim przejdziemy do skali Bovisa, to jest spora wiedza sama w sobie i może warto wrzucić to do osobnego wątku, żeby nie zgubić wątku Goryczki. Tutaj jest pytanie o strefy geopatyczne i ich rozpoznanie - może skupmy się na tym, a skala Bovisa to już sposób do kolejnego kroku.
Jarzyna ma rację, choć rozumiem skąd te pytania - ja sama za chwilę będę pytać o to samo. Ale najpierw chcę wiedzieć jedno: załóżmy, że zrobię to mapowanie prętami i znajdę punkty reakcji. Jak odróżnić, czy to jest linia sieci Hartmanna, linia Curry, czy może żyła wodna? Czy to w ogóle da się rozróżnić samymi prętami?
Jest kilka podejść, ale żadne nie jest w stu procentach pewne bez dodatkowego potwierdzenia wahadłem. Jedno z opisywanych w literaturze to kwestia kierunkowości - linie Hartmanna biegną mniej więcej wzdłuż osi N-S i E-W, Curry ukośnie, żyły wodne mogą biec w dowolnym kierunku. Więc jeśli pręty reagują na linię wyraźnie biegnącą ukośnie przez pokój, to Curry jest prawdopodobniejsze. Ale to tylko wskazówka, nie dowód.
To znaczy że bez kompasu w ogóle nie da się sensownie zinterpretować wyników? Bo ja bym wziął pręty, przeszedł po pokoju i nie miałbym pojęcia w którym kierunku patrzeć. Trzeba mieć kompas przy mapowaniu?
Kompas przydaje się, ale nie jest absolutnie konieczny - możesz go zastąpić zwykłą orientacją względem okna albo drzwi, jeśli wiesz mniej więcej gdzie jest północ. Chodzi o to, żeby na szkicu pokoju zaznaczyć kierunki świata, choćby z grubsza. Bez tego mapowanie to zbiór losowych punktów bez kontekstu.
Okej, rozumiem. A aplikacja z kompasem w telefonie wystarczy? Bo nie mam żadnego prawdziwego kompasu i jakoś nie wyobrażam sobie kupowania go specjalnie do tego.
To dobra wskazówka, bo ja bym pewnie trzymała telefon i pręty jednocześnie. Wracam do swojego pytania sprzed chwili - rozumiem już mniej więcej jak odróżnić kierunek biegu linii. Ale co z głębokością? Radomir pisał wcześniej, że żyły wodne bywają głęboko. Czy głębokość żyły w jakikolwiek sposób wpływa na to jak mocno pręty reagują? Czy płytsza żyła daje silniejszą reakcję?
