@Melania70 nie przekreśla, ale zmienia pytanie. Jeżeli rytuał działa na ciebie - uspokaja cię, stabilizuje relację, zmienia sposób w jaki traktujesz zwierzę na co dzień - to działa, tyle że przez ciebie, nie bezpośrednio na nią. Zwierzęta reagują na stan właściciela bardziej niż na cokolwiek innego. Może dlatego twoja kotka siedzi spokojnie - bo ty jesteś spokojna.
Dopiero przeczytałam i utkwiło mi to, że ostatnie takie zaćmienie nad naszą częścią Europy było w 1999. Pamięta ktoś tamto? Mam mgliste wspomnienie okopconego szkiełka nad świeczką, ale byłam wtedy dzieckiem. Zastanawiam się, czy u nas w ogóle jest sens kombinować z obserwacją, skoro to ma być nisko o zachodzie — czy raczej to temat pod wyjazd. I czy częściowe ma w sobie to samo, co całkowite.
Mnie rozkłada nie samo zaćmienie, tylko te kilka dni przed. Robię się rozdrażniona, sen siada, stare sprawy wracają do głowy. Zrzucałam to na zmęczenie, aż połapałam, że to akurat te daty. Macie tak samo, czy u mnie to autosugestia, bo z góry wiem, że coś idzie?
