Rura metalowa to klasyczny problem przy pomiarach. Pręty reagują na nią inaczej niż na żyłę wodną — mocniej, bardziej gwałtownie, ale bez tej charakterystycznej 'szerokości' odczytu, którą daje ciek. Dlatego dobrze jest zaznaczać na mapce znane instalacje i potem porównywać reakcje. Czy ta rura przebiega akurat pod sypialnią czy z boku?
Cztery metry to dużo i mało jednocześnie — żyła wodna potrafi mieć szerokość od pół metra do kilku metrów, więc jeśli jest tam ciek, może sięgać pod sypialnię nawet jeśli rura jest od wschodu. Wiesz w ogóle czy działka jest na terenie podmokłym? Bo to by dużo mówiło o tym czego można się spodziewać pod nią.
Ja dodałabym że przy rurze metalowej często jest dodatkowe zaburzenie od samego pola elektrycznego jeśli w pobliżu jest jakaś instalacja. Nie wiem jak Lubon ma poprowadzone kable na posesji, ale to też trzeba brać pod uwagę przy mapowaniu.
No właśnie, mam oświetlenie ogrodowe i kilka gniazd na zewnątrz. Czy to znaczy że mapowanie w nocy kiedy te rzeczy są wyłączone dałoby czystszy wynik?
To zależy od tego co chcesz mierzyć. Energia teluryczna działa niezależnie od pory dnia, więc w tym sensie pora nie ma znaczenia. Ale prąd w kablach może rzeczywiście zakłócać odczyt jeśli jesteś blisko i masz włączone instalacje. Wyłącz co możesz na czas pomiaru, przynajmniej oświetlenie ogrodowe.
Właściwie to ciekawe pytanie — czy jest jakaś pora dnia kiedy mapowanie daje lepsze wyniki? Słyszałam coś o tym że rano jest inaczej niż wieczorem, ale nie wiem skąd to pochodzi.
Ja zawsze notuję przy okazji jakie mam warunki w momencie pomiaru — czy jest wiatr, czy przeszła burza niedawno, jaka pora. To nie dlatego że to zmienia energię, ale przy porównywaniu wyników w czasie łatwiej wychwycić czy zmiany są realne czy wynikają z innych czynników.
Mogę zapytać — mówicie o pomiarach jak o czymś dość precyzyjnym, a jednocześnie tyle rzeczy może wpływać na wynik. Skąd wiadomo że mapa którą narysuje Lubon po wszystkim odpowiada temu co faktycznie jest pod ziemią, a nie temu co tego dnia akurat odczytał?
To ważna uwaga. Czy to znaczy że powinienem całą działkę przejść dwa razy w różnych dniach zanim narysuje cokolwiek ostatecznego?
Ja bym powiedziała że przynajmniej dla stref które chcesz oznaczyć jako problematyczne — tak, koniecznie. Dla ogólnego zarysowania siatki Hartmanna jeden raz wystarczy na początek, ale miejsca gdzie masz konkretne plany, czyli sypialnia i ta altana, warto potwierdzić drugim przejściem.
Dołączam bo mam podobny problem z działką i czytam ten wątek od jakiegoś czasu. Mam pytanie — czy przy mapowaniu całej posesji trzeba chodzić równoległymi pasami jak przy koszeniu trawy, czy jest jakaś lepsza metoda?
I warto zaczynać zawsze od tego samego punktu odniesienia — najlepiej narożnika działki. Zaznaczasz go na papierze, idziesz w jednym kierunku, potem równolegle. Bez systematyki mapa nie ma sensu bo nie wiesz gdzie dokładnie coś było.
Dobra, zaczynam rozumieć że to jest poważniejsze przedsięwzięcie niż myślałem. Myślałem że wyjdę z prętami na godzinę i będę miał odpowiedź, a wychodzi że to kilka sesji, notatki, powtórzenia. Ale skoro chcę to zrobić rzetelnie, to chyba nie ma innej drogi.
No i właśnie doszedłeś do sedna, Lubon. Radiestezja działki to nie jest spacer z prętami — to projekt. Ale dobrze zaplanowany daje mapę, z którą możesz pracować latami, porównywać zmiany, weryfikować po remontach czy dosadzeniu drzew. Jednorazowe wyjście z prętami na godzinę da ci mglisty obraz, nic więcej.
Mam pytanie do tego co napisał Bard85 o zaczynaniu od narożnika — czy ważne jest który narożnik? Czyli czy zaczynam od północno-wschodniego, południowego, dowolnego? Bo wyobrażam sobie że przy siatce Hartmanna to może mieć znaczenie, bo linie biegną w konkretnych kierunkach.
Ja bym uzupełniła że zanim w ogóle zaczniesz chodzić pasami, warto zrobić jedno przejście po obwodzie działki. Okrążenie całej posesji z prętami daje ogólne wyczucie tego czy jest tam coś wyraźnego — żyła, coś mocniejszego. To zajmuje może kwadrans a może uchronić przed tym że przez pół godziny chodzisz pasami w złym miejscu.
To ma sens. Okrążenie jako wstępny skan, potem pasy. A jak pręty reagują podczas okrążenia — reaguję na to samo co podczas pasów, czyli krzyżowanie się wskazuje na coś pod spodem?
Lubon, wracając do twojego pytania o prętach podczas okrążenia — tak, zasada ta sama. Pręty L krzyżują się gdy wchodzisz w energię, rozchodzą gdy wychodzisz. Tylko że przy okrążeniu chodzi głównie o to żeby wychwycić miejsca wejścia i wyjścia, a nie jeszcze całą geometrię. Geometrię robisz potem pasami.
A czy jest tak że można zrobić mapę samym wahadłem nad planem działki, zamiast chodzić? Bo rozumiem że to ta teleradiestezja o której wspominała Habbia wcześniej. Pytam bo mam małą działkę i teren jest trudny do chodzenia — dużo krzaków i tak dalej.
Rozumiem że chodzenie po działce daje pewność że fizycznie byłeś w miejscu — ale skoro wcześniej mówiliście że na wynik wpływa wiatr, pora dnia, prąd w kablach i nastrój radiestetów... to co właściwie ta 'pewność' daje? Że pręty zareagowały, ale nie wiesz jeszcze na co reagowały?
Ciekawe że Jasnowidz96 to podnosi, bo mnie też to trochę zastanawiało. Ale z drugiej strony — przy wielu metodach badania rzeczywistości też trzeba powtarzać pomiary i szukać zbieżności. Nie tylko w radiestezji.
Dobra, to rozumiem że plan minimum to: okrążenie, potem pasy co metr w obu osiach, zanotować wszystkie reakcje z pozycją na mapie, powtórzyć całość w innym dniu albo przynajmniej inne warunki. I dopiero na tej podstawie rysować cokolwiek ostatecznego. Mam to dobrze?
W zasadzie tak. Dodałabym jeszcze jedno — po naniesieniu punktów na mapę, zanim nazwiesz cokolwiek 'linią Hartmanna' albo 'żyłą', połącz punky i sprawdź czy tworzą sensowny geometryczny wzór. Linie Hartmanna są prostoliniowe i równoległe. Żyła może mieć delikatny łuk. Jeśli masz chaotyczne punkty bez wzoru — albo coś zakłócało pomiar, albo po prostu trzeba powtórzyć.
A co jeśli punkty tworzą wzór, ale nie prostoliniowy? Pytam bo słyszałam coś o sieci Curry'ego, która jest pod kątem 45 stopni do Hartmanna. Czy przy mapowaniu trzeba szukać obu jednocześnie czy osobno?
Lubon, a masz już jakieś podejrzenia co do tego gdzie mogą być strefy problematyczne? Mam na myśli coś praktycznego — miejsca gdzie trawnik słabo rośnie, gdzie zwierzęta unikają, albo gdzie ty sam masz nieokreślone złe samopoczucie? Bo często to jest punkt startowy zanim w ogóle weźmiemy pręty.
Ten kąt gdzie pies nie chodzi i trawa nie rośnie to brzmi jak klasyczna wskazówka. Zwierzęta mają świetną orientację w takich strefach — koty z kolei często wybierają miejsca obciążone, psy ich unikają. Czy to tylko ten jeden kąt, czy pies w ogóle nie wchodzi pod altanę?
Lubon, a czy pies unika tylko tego kąta przy altanie, czy jest jakiś większy obszar który omija? Bo to robi różnicę — jeśli chodzi o konkretny punkt, to może być węzeł. Jeśli o pas, to raczej linia.
