Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad czymś, co może wydawać się proste, ale przy bliższym spojrzeniu wcale takie nie jest. Mierzyłam ostatnio wahadłem poziom Bovisa wody z kranu u siebie w domu i wyszło mi coś w okolicach 6500-7000 jednostek. Potem pojechałam do znajomych, którzy mają studnię kopana na wsi, i pomiar nad tą samą próbką dał mi wyraźnie wyższy wynik, coś koło 9000-9500. Różnica była na tyle wyrazista, że wahadło w ogóle inaczej się zachowywało — szersze łuki, wyraźniejszy ruch. Ciekawi mnie, czy ktoś z was robił podobne porównania? I czy woda z naturalnych źródeł zawsze wypada lepiej, czy to zależy też od lokalizacji samej studni i tego, co jest pod ziemią w danym miejscu?
Robiłem takie porównania kilka razy i nie jest tak, że studnia zawsze bije kran. Wszystko zależy od tego, gdzie ta studnia stoi. Znam przypadek studni wykopana w miejscu przecięcia dwóch żył geopatycznych — woda z niej miała Bovisa niżej niż miejska woda chlorowana. Właściciel był przekonany, że skoro to naturalne źródło, to musi być czyste energetycznie. A tu niespodzianka. Lokalizacja studni względem siatki Hartmanna i Curry'ego ma kolosalne znaczenie. Pytanie do ciebie, Hortensja — sprawdzałaś, czy ta studnia znajomych stoi na korzystnym obszarze, czy tylko mierzyłaś samą wodę?
Wtrącę się, bo akurat prowadzę od kilku miesięcy notatki z pomiarów różnych wód. Mam w tabelce: woda z kranu miejskiego, woda filtrowana przez filtr z węglem aktywnym, woda ze źródełka w górach i woda ze studzienki artezyjskiej od sąsiada. Wyniki są zaskakujące — filtrowana woda z kranu wypadła u mnie lepiej niż woda ze źródełka, ale to źródełko jest przy ruchliwej drodze, więc pewnie nie ma się co dziwić. Najwyżej zawsze wychodziła woda artezjańska, powyżej 10 000 Bovisa regularnie. Ale mam pytanie techniczne — jak wy kalibrujecie wahadło przed takim pomiarem? Bo mam wrażenie, że moje wyniki różnią się w zależności od pory dnia i nie wiem, czy to kwestia mojego stanu, czy samego wahadła.
Kalibracja to jest właśnie ta rzecz, o której mało kto mówi wprost, a robi ogromną różnicę. Mnie uczono, że przed każdą sesją pomiarową wahadło trzeba nie tyle naładować, co zsynchronizować z własnym polem energetycznym. Są różne sposoby — trzymanie wahadła przez kilka minut w złożonych dłoniach, oddychanie świadome, ale też mentalne ustawienie intencji, że mierzysz konkretną rzecz. Bez tego wahadło może łapać szumy z twojego własnego stanu emocjonalnego zamiast odpowiedzi na pytanie. Sylweria62, czy różnice w wynikach o których piszesz zdarzają ci się szczególnie rano albo wieczorem? Bo to może mówić coś ciekawego o rytmie twojej własnej wrażliwości.
Ta kwestia porannych problemów z wahadłem to coś, co znam bardzo dobrze i nie jest to kwestia tylko techniki. Rano nasze ciało energetyczne jest w innym stanie — przez sen przechodzi własne oczyszczanie i reorganizację, i zanim się wszystko ustabilizuje, mija trochę czasu. Dlatego wielu doświadczonych radiestezystów nie pracuje w pierwszych godzinach po przebudzeniu. Wracając jednak do tematu wody — Hortensja, czy mierzyłaś próbki wód w tym samym miejscu i czasie, jedną po drugiej? Bo jeśli między pomiarami były jakieś przerwy, przemieszczenia, to wyniki mogą być nieporównywalne.
Dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Z moich obserwacji wynika, że woda zachowuje swój energetyczny charakter przez jakiś czas, ale jest wrażliwa na otoczenie. Trzymana w domu z geopatią będzie z czasem zmieniać swoje wartości. Trzymana w energetycznie czystym miejscu — stabilizuje się lub nawet nieznacznie rośnie. Kluczowe jest też naczynie — szkło zachowuje energię wody lepiej niż plastik, który ma tendencję do zaniżania pomiarów. Ale to wszystko wymaga testów w konkretnych warunkach. Sam pamiętam, że przywiozłem kiedyś wodę ze źródła w Beskidach i po kilku dniach w bloku wynik był wyraźnie niższy. Różnica może być znaczna.
Czytam ten wątek z dużym zainteresowaniem, bo właśnie niedawno dostałem pierwsze wahadło od mamy i próbuję się uczyć. Nie rozumiem jednej rzeczy — skąd właściwie wiadomo, która wartość Bovisa to dobra woda, a która zła? Jest jakaś przyjęta granica? I to pytanie o naładowanie wahadła mnie też nurtuje, bo mama mówiła żebym je naładował w słońcu, ale nie wiem na jak długo i czy to wystarczy.
A jak sie czyści wahadło przed ładownaiem? Pytam bo mam kryształową kulkę na łańcuszku i nie wiem czy ją wolno kłaść na sól, czy to jej nie zepsuje. Słyszałam że sól niszczy niektóre kryształy. I w ogóle to macie jakiś pomysł jak sprawdzic czy wahadło jest naładowane i gotowe do pracy, bo ja nie czuję żadnej różnicy.
No dobra ale ile tego czasu potrzeba żeby zacząć normalnie mierzyć? Bo czytam że trzeba czyścić, ładować, kalibrować, synchronizować, a ja chciałbym po prostu wziąć wahadło i sprawdzić Bovisa wody u siebie w domu. Czy naprawdę bez tego wszystkiego nic się nie da?
Wracając do meritum, bo wątek trochę poszedł w kierunku nauki od podstaw, a było tu kilka naprawdę ciekawych obserwacji o samej wodzie. Hortensja poruszyła coś ważnego, bo kwestia zmiany poziomu Bovisa wody w czasie to nie jest drobiazg. Woda jest niezwykłym medium — łatwo przyjmuje energię otoczenia, ale też ją oddaje. Jeśli ktoś robi poważniejsze badania porównawcze, warto zapisywać nie tylko wynik, ale też naczynie, odległość od źródła, czas od pobrania i warunki przechowywania. Bez tych danych ciężko powiedzieć, co tak naprawdę się mierzy. Czy ktoś z was prowadzi takie bardziej metodyczne notatki niż tylko jednorazowe pomiary?
Ja właśnie staram się to robić systematycznie. Mam zeszyt, gdzie zapisuję datę, godzinę, typ wahadła, swój stan ogólny (skala 1-5), naczynie próbki i wynik. Ale nie zapisywałam odległości od źródła ani czasu od pobrania, to jest dobra uwaga. Oleandra, masz rację że bez tych parametrów trudno cokolwiek porównywać. Natomiast zauważyłam jedną regularność — wyniki są u mnie bardziej spójne gdy mierzę tę samą wodę kilka razy z rzędu niż gdy przeskakuję między różnymi próbkami. Jakby wahadło potrzebowało chwili żeby się dostroić do danej energii. Czy ktoś jeszcze to obserwował?
Bardzo dziękuję za ten wątek, naprawdę dużo się tutaj uczę. Mam takie pytanie może trochę z boku — czy jest jakaś różnica między pomiarem wody ze studni głębinowej a ze studni kopanej, czyli płytszej? Intuicja mi mówi, że głębiej może być czyściej energetycznie, ale zupełnie nie wiem czy to ma sens.
Słucham tego i mam jedno pytanie, bo sama nie zajmuję się radiestezją, ale to mnie ciekawi. Jak rozróżniacie to, co mierzycie, od własnych oczekiwań? Tzn. jeśli ktoś idzie do studni z nastawieniem, że naturalna woda jest lepsza, to czy wahadło nie odpowiada po prostu zgodnie z tym przekonaniem? Pytam serio, nie złośliwie, bo mechanizm jest interesujący.
Wracam do Hortensji i jej pytania o zmianę energii wody w czasie, bo mi to nie daje spokoju. Mierzyłam kiedyś tę samą wodę ze źródła po godzinie, po dobie i po tygodniu przechowywania w szkle. Wyniki naprawdę się różniły i nie był to przypadek — były ułożone w wyraźny trend. Ale co ciekawe, woda zaczęła rosnąć po kilku dniach, nie opadać. Jakby potrzebowała czasu na ustabilizowanie się poza źródłem.
To co pisze Cykoria o wzroście po kilku dniach jest naprawdę interesujące, bo to przeczy intuicji — myślałam, że woda oddana od źródła traci energię, a nie ją zyskuje. Zastanawiam się, czy to nie jest efekt naczynia, które trzymałaś. Jeśli szklanka sama miała jakąś energię, mogła powoli oddawać ją wodzie.
Jest jeszcze jedna możliwość, o której Hortensja i Cykoria nie wspomniały — woda pobrana ze źródła mogła być przez chwilę energetycznie zestresowana samym transportem i przeniesieniem do innego środowiska. Coś jak aklimatyzacja. Masaru Emoto opisywał coś podobnego, choć oczywiście jego metody to osobna dyskusja. Pytanie do Cykorii — czy w trakcie przechowywania trzymałaś tę wodę na świetle czy w ciemności?
Dobra, ja chcę trochę wrócić do podstaw, bo mam wahadło, mam wodę ze studni od znajomego i wodę z kranu. Zmierzyłem obie bez całej tej kalibracji, bo chciałem po prostu zobaczyć czy coś poczuję. I faktycznie wahadło kręciło się inaczej nad każdą z próbek. Nie wiem jeszcze jak przeliczać to na Bovisa, ale różnica była wyraźna. Czy to oznacza że jednak da się coś wyczuć bez całego przygotowania?
Chcę się odnieść do tej dyskusji o zmianie energii wody w czasie, bo to naprawdę otwiera mi głowę. Czy ktoś próbował mierzyć wodę po modlitwie albo po skupionej intencji? Słyszałem, że świadoma praca z wodą może zmieniać jej poziom Bovisa w górę. Czy to w ogóle mieści się w radiestezji, czy już wychodzi poza zakres?
Wracając do pytania Jasnowidza o modlitwę i intencję — to jest właśnie ta przestrzeń, gdzie radiestezja spotyka się z innymi praktykami. Z mojego doświadczenia woda, nad którą ktoś się skupiał przez dłuższy czas, daje inne odczyty niż taka sama woda z tego samego źródła, ale pozostawiona bez uwagi. Czy to woda zmienia się od intencji, czy mierzymy coś innego — tego nie umiem rozstrzygnąć. Ale wyniki są powtarzalne.
A czy mozna naladowac wahadlo przez trzymanie go nad taką naładowaną wodą? Bo jak rozumiem, woda przejmuje energię, to może wahadlo tez by coś przejęło? Albo to bez sensu bo wahadlo nie jest organiczne?
Dobra, zrobiłem ten test ze przestawieniem próbek. Wyszło mi, że wyniki zostały spójne — wahadło nadal reagowało inaczej na wodę ze studni niż na kranową, niezależnie od tego, w której szklance co było. Czyli chyba jednak coś czułem, a nie tylko zgadywałem pozycję naczynia?
Przepraszam, że wtrącę się z pytaniem, ale to o zmęczeniu mnie bardzo zainteresowało. Czy wahadło może dawać odczyty zupełnie odwrócone, kiedy operator jest wyczerpany? Bo jak tak, to trochę to zmienia obraz kilku moich wcześniejszych wyników...
To ciekawe rozróżnienie Martynki, bo sama zauważyłam coś podobnego. Ale chcę wrócić do wątku, który zaczął Ferdek — bo on pytał o różnicę między studnią a kranem, a my teraz gadamy głównie o stanie operatora. Ferdek, powiedz mi — jak dużą różnicę czułeś w ruchu wahadła między tymi dwiema wodami? Szybkość, kierunek, cokolwiek?
Nad studnią kręciło się szybciej i w większym okręgu. Nad kranową ruch był jakby bardziej niezdecydowany, mniejszy. Nie wiem jak to opisać inaczej. Nie mierzyłem na Bovisa, bo jeszcze nie wiem jak to się robi dokładnie.
A wracając do pytnia o naładowanie wahadła — Jacek ostatnio mówił że trzymanie nad naładowaną wodą to nie jest głupi pomysł. Ale jak długo tak trzymać? I jak potem wiedzieć że się naładowało? Czy wahadło samo jakoś sygnalizuje?
Przy okazji tego ładowania wahadła — warto wiedzieć, że nie każda woda o wysokim Bovisa będzie równie dobrym nośnikiem dla każdego rodzaju wahadła. Woda ze źródła ma żywą, płynną energię, a kryształ lubi raczej stabilne, uziemione pola. Dlatego część praktyków woli ładować kamienne i kryształowe wahadła bezpośrednio przez kontakt z ziemią lub słońcem, a nie przez wodę. Wodę zostawiają do ładowania wahadeł metalowych albo szklanych, które lepiej tę energię absorbują. Ktoś próbował porównywać te metody na sobie?
To co mówi Oleandra o energii żywej i stabilnej to mi otwiera zupełnie inne myślenie o tym, czym tak naprawdę różni się woda ze studni od wody z kranu. Woda ze studni przeszła przez ziemię, jest uziemiona. Woda z kranu jest chlorowana, przepompowywana, przepływa przez rury pod ciśnieniem. Może ta różnica w Bovisa to po prostu różnica w tym, ile ta woda zachowała z kontaktu z naturalnym środowiskiem?
