Przepraszam że wtrącę, ale to co piszecie o zmianie wartości w czasie to dla mnie naprawdę odkrycie. Przez chwilę myślałem, że Bovis to stała cecha danej wody, tak jak skład chemiczny. A tu okazuje się, że to żywy odczyt? Dziękuję, bo to zmienia mi całe podejście do tematu.
Wracając do sedna pytania, które zadałam na początku — czy ktoś robił pomiary naprawdę systematycznie, czyli ta sama studnia, ten sam kran, te same warunki, kilka razy? Bo mam wrażenie, że większość z nas robi jeden pomiar i wyciąga wnioski, a to za mało żeby mówić o różnicy między studnią a kranem jako zasadzie.
Właśnie nad tym pracuję od kilku tygodni. Mam dostęp do studni kopanej u znajomych za miastem i mierzę tę wodę co kilka dni, zawsze o podobnej porze, wahadłem tego samego rodzaju. Studnia konsekwentnie wychodzi mi w okolicach 7000-8000 Bovisa, kran w moim mieszkaniu rzadko przekracza 3500. Ale co ciekawe, butelkowana źródlana woda z konkretnej marki bywa wyżej niż kran, ale niżej niż ta studnia.
Biometry są różne i to jest trochę temat sam w sobie. Część praktyków używa skali do 10000, część do 18000, bo niektóre miejsca mocy czy woda żywa może przekraczać typowe zakresy. Zanim wybierzesz skalę, zastanów się co chcesz mierzyć — do wody pitnej zazwyczaj wystarcza 10000 z punktem neutralnym gdzieś około 6500.
Dodam tylko, że sama liczba bez kontekstu nie mówi wszystkiego. Miałam raz wodę, która na biometrze wychodziła mi wysoko, ale wahadło na pytanie 'czy ta woda jest dla mnie korzystna' dawało odpowiedź odmienną od tego, czego bym oczekiwała. To mnie nauczyło, żeby nie ufać ślepo jednej metodzie.
Ja też się spotkałam z tą interpretacją — obrót w prawo to energia rozwijająca, w lewo to energia kurczące się lub obciążona. Ale muszę powiedzieć szczerze, że różne źródła podają to różnie i nie zawsze się zgadzają. U jednych autorów jest odwrotnie. Więc jak Oleandra to rozumie, to naprawdę jestem ciekawa, bo może to zależy od kalibracji osobistej operatora?
Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i trochę się pogubiłam. Żeby dobrze zmierzyć wodę na Bovisa, potrzebuję więc: biometr, skalibrowane wahadło, ustalone znaczenie kierunków obrotu i jeszcze sprawdzić swój własny stan przed pomiarem? To brzmi jak dużo warunków naraz dla kogoś, kto zaczyna.
Skoro Agaa32 i Ferdek86 pytają od czego zacząć, to powiem jak to widzę — najpierw wahadło i ustalenie odpowiedzi tak/nie, bo bez tego wszystko inne nie ma sensu. Biometr przychodzi dopiero po tym, gdy już wiesz jak twoje wahadło reaguje w ogóle. Wrzucanie biometru na start to jak nauka pisania przed alfabetem.
Wracam do kwestii ładowania wahadła, bo widzę, że nikt tego nie rozwinął, a to było w tytule wątku. Czy ktoś ładuje wahadło przed pomiarem wody konkretnie, nie ogólnie? Bo mam wrażenie, że ładowanie przed pomiarem energetycznym, powiedzmy deski, to jednak co innego niż przed pomiarem czegoś tak zmiennego jak woda.
Ładuję wahadło zawsze przed każdą poważniejszą sesją, niezależnie od obiektu. Trzymam je przez chwilę w dłoniach, skupiam się, oddycham. Ale masz rację, że woda jako obiekt jest wyjątkowa, bo ten stan energetyczny się zmienia. Zastanawia mnie czy ładowanie wahadła 'pod wodę' miałoby w ogóle sens — co to by miało znaczyć praktycznie?
Zgadzam się z Piolunką co do roli operatora, ale dodałabym jedną rzecz. Wahadło, zwłaszcza używane długo, przejmuje też pewne 'nawyki' energetyczne osoby. Niektórzy praktycy regularnie oczyszczają wahadło właśnie dlatego — solą, kadzidłem, promieniowaniem słonecznym. I to jest osobna kwestia niż ładowanie. Czy ktoś tu rozróżnia te dwie czynności?
Przepraszam że się wtrącę, ale z tego co rozumiem całą tę dyskusję, to przy pomiarze wody ze studni versus kran trzeba by tak naprawdę zrobić całą procedurę z oczyszczaniem wahadła między próbkami, żeby wyniki były w ogóle porównywalne? Wcześniej myślałem, że po prostu trzymam wahadło nad szklanką i gotowe. Dziękuję, bo znowu dużo się tu uczę.
Mam pytanie do wszystkich — czy wyniki Bovisa dla wody zmieniają się w zależności od naczynia? Znaczy czy woda w szklanej szklance daje inny wynik niż ta sama woda w plastikowej butelce? Pytam bo pamiętam coś o pamięci wody i nie wiem czy to ma tu znaczenie.
Sprawdzałam i mam wrażenie, że tak — ta sama woda ze studni w szkle kryształowym wychodziła mi wyżej niż w plastiku. Różnica wynosiła kilkaset jednostek, ale zaznaczę, że nie robiłam tego wystarczająco wiele razy żeby twierdzić cokolwiek pewnie. Może Sylweria62 z jej systematycznymi notatkami mogłaby to włączyć do swojego protokołu?
Słuchajcie, ta rozmowa jest naprawdę gęsta informacyjnie i bardzo mi pomogła. Ale mam jedno pytanie na koniec tej części, bo chcę żeby mi to zostało w głowie — jak rozumiecie to 'ładowanie' wahadła przed pomiarem wody, to ładujecie intencją pomiaru, czy jakąś energią zewnętrzną jak słońce? Bo to chyba nie to samo.
Dobra, żeby nie odchodzić za daleko od meritum — czy ktoś w ogóle zmierzył konkretnie wodę ze studni i z kranu w tych samych warunkach? Bo ta rozmowa kręci się trochę wokół metodologii, a ja bym chciał zobaczyć choć jeden przykład z liczbami. Hortensja_D zapytała o to na początku, więc może ktoś ma dane?
Ta kwestia z rurami jest ważna i niedoceniana. Mieszkałem kiedyś w starym budownictwie ze stalowymi rurami i wahadło wyraźnie wskazywało coś innego niż u znajomego w nowym domu z rurami miedzianymi — ta sama dzielnica, ta sama sieć wodociągowa. Więc jeśli ktoś chce porównywać wodę z kranu ze studnią, to powinien przynajmniej odnotować jaki jest budynek i jaka instalacja, bo inaczej porównujemy jabłka z gruszkami.
Jacek poruszył coś, o czym w ogóle nie myślałam. To znaczy, że wynik dla wody z kranu jest de facto wynikiem złożonym — woda plus rury plus może jeszcze coś z samego budynku? Czy wahadło jest w stanie 'odfiltrować' samą wodę od reszty, czy to zawsze pomiar całości?
To jest właśnie kluczowe pytanie do intencji pomiarowej. Jeśli postawisz wahadłu pytanie 'jaki jest poziom energetyczny wody w tej szklance', to mierzysz to co jest w szklance — a tam jest już woda z całą historią drogi, którą przeszła. Jeśli chcesz mierzyć samą naturę wody, to pytanie musi być inaczej sformułowane. Wielu praktyków tego nie rozróżnia i potem wyniki są nieporównywalne.
Przepraszam że pytam może głupio, ale skoro intencja jest tak ważna to czy wahadło może w ogóle rozróżnić te rzeczy jeśli my sami nie wiemy jak je oddzielić myślowo? Mam na myśli — żeby postawić precyzyjne pytanie, to chyba sama muszę wiedzieć co jest 'rurą' a co 'wodą' w tym co trzymam w szklance, i to wydaje mi sie niemożlive bez analizy chemicznej albo czegoś.
Dziękuję za to wyjaśnienie, to naprawdę dużo wyjaśnia. Mam jeszcze jedno pytanie bo siedzę tu i czytam od dłuższego czasu — czy przy takim pomiarze ze świadkiem wynik może być inny niż przy pomiarze bezpośrednim tej samej wody? I jeśli tak, to który jest 'prawdziwy'?
To mi trochę wywróciło myślenie o tej całej metodologii. Przez całą dyskusję myślałam, że porównanie woda ze studni versus woda z kranu to proste zestawienie, a tu okazuje się, że samo pytanie które zadajemy wahadłu decyduje co właściwie porównujemy. Hortensja_D — czy to jest odpowiedź na Twój pierwotny pomysł z tytułu wątku, czy czujesz że jest jeszcze jakiś kawałek którego brakuje?
Czuję, że dostałam więcej niż pytałam i jednocześnie brakuje mi jeszcze jednego — praktycznego przykładu krok po kroku. Wiemy już co mierzyć, jak formułować intencję, jak oczyszczać wahadło między próbkami. Ale czy ktoś mógłby opisać jak wygląda jedna konkretna sesja porównawcza od początku do końca? Sylweria62 ma niedługo dostęp do studni, może kiedy wróci z wynikami, opisze też sam przebieg sesji, a nie tylko liczby?
Dobry pomysł i chętnie to zrobię. Żeby to miało sens, muszę się do tego porządnie przygotować. Zapisuję sobie na kartce: najpierw kalibracja wahadła i ustalenie intencji, potem pomiar wody z kranu w szkle, oczyszczenie wahadła, potem ta sama woda w plastiku, oczyszczenie, potem woda ze studni w szkle, oczyszczenie, potem woda ze studni przez świadek z intencją na źródło. Czy coś pomijam? Jacek albo Oleandra, sprawdzicie czy ta kolejność ma sens?
Dobra, ale wracając do sedna — skoro mamy już plan Sylwerii, to kiedy właściwie można się spodziewać wyników? Bo ta dyskusja toczy się od dawna i ciągle jesteśmy w fazie przygotowań.
Mam jeszcze jedno pytanie, które mi siedzi w głowie od kilku postów. Jacek mówił o punkcie zerowym jako miejscu odniesienia — ale czy punkt zerowy w skali Bovisa to nie jest coś z góry zdefiniowanego? Około 6500 jednostek jako poziom neutralny dla człowieka? Czy wahadło powinno dać dokładnie tyle dla wody destylowanej, czy coś innego?
To ważne rozróżnienie, bo skala Bovisa nie działa tak, że zero na skali równa się brak energii. Poziom neutralny dla człowieka to okolice 6500, ale czysta woda destylowana może dać inny wynik — różne źródła podają od 5000 do 7000 w zależności od metody przygotowania i naczynia. Jacek użył słowa 'punkt zerowy' w sensie punktu referencyjnego dla konkretnej serii pomiarów, nie jako wartości absolutnej. Przynajmniej tak to rozumiem — Jacek, popraw mnie jeśli się mylę.
