Czytam ostatnio wątki o spętaniach miłosnych, czarnym weselu, sztywnych zachowaniach po rytuałach i naszło mnie takie pytanie. Ja nigdy żadnego rytuału nie zlecałam, żaden mężczyzna z mojej historii też (tak myślę). Ale jak człowiek czyta te opisy – obsesyjne myślenie o jednej osobie, niemożność wyrzucenia jej z głowy, sny, ciągnięcie do niej mimo tego że logicznie wie że ta relacja nie ma sensu – to zaczyna się zastanawiać. Bo to brzmi jak opis każdego silnego zakochania. Jak rozpoznać u siebie czy to jest normalna miłość czy działanie cudzej pracy?
To bardzo dobre pytanie, bo różnica jest, ale subtelna. Krótka odpowiedź: normalna miłość ma rytm, spętanie ma stałe natężenie. Normalna miłość pulsuje – są dni gdy intensywnie tęsknisz, są dni gdy w ogóle o nim nie myślisz, są chwile gdy go nawet nie lubisz. Spętanie to ciągłe ssanie w klatce piersiowej, niezależne od kontekstu, niezależne od jego zachowania, niezależne od Twojego nastroju. To nie zmienia się czy on dobrze czy źle Cię traktuje. To po prostu jest. To pierwsza różnica do obserwacji.
dużo mówi się o tym że czarne wesele czy spętanie miłosne lub rytuał krwi zmuszą drugą osobę i to co darzy do nas jest sztuczne, że takie związki nie są w stanie przetrwać próby czasu, ale co w sytuacji jeżeli miedzy tymi osobami była wieź ale relacja rozpadła się z jakiś powodów? Dodatkowo zastanawiam się czy są tutaj osoby które wykonały jeden z tych rytuałów i przyniósł on efekty i jak ta relacja z biegiem czasu wygląda? Czy rzeczywiście odczuwacie sztuczne zachowania tej osoby?
A jakie jeszcze są typowe różnice?
A jak to jest z bliskimi takiej osoby? Czy oni widzą że coś jest nie tak?
A jak rozróżnić to od głębokiej miłości u której ktoś po prostu nie chce odejść mimo trudności?
