Przepraszam że wchodzę z innej strony, ale chciałem zapytać Malachitki — wspominałaś wcześniej o metodzie zawężania przedziałów. Czy to działa tak samo przy głębokości żyły jak przy innych pytaniach liczbowych, czy jest jakaś różnica?
Ja przy okazji mam pytanie do Wajdeloty albo Petronelki — czy przy metodzie krokowej trzeba stać dokładnie nad żyłą, żeby mierzyć głębokość, czy można to robić z boku? Zawsze robiłam stojąc nad miejscem reakcji, ale nie wiem czy to konieczne.
Oś żyły to znaczy jej środek? Bo jak ją znalazłem, to zaznaczyłem dwa miejsca gdzie wahadło reagowało po obu stronach — czy to są krawędzie, a środek jest między nimi?
Tak to rozumiem. Masz szerokość żyły zaznaczoną dwoma punktami reakcji, a jej oś to mniej więcej środek między nimi. Szerokie żyły dają wyraźniejszy obszar reakcji, wąskie czasem sprawiają że oba punkty niemal się pokrywają.
A jak ta szerokość żyły ma się do głębokości? Słyszałem kiedyś że szersza żyła jest głębiej, ale nie wiem skąd to i czy to prawda.
Mnie to uczy ostrożnosci z internetowymi regułami. Tyle razy coś przeczytałem i wzięłem za pewnik a potem okazywało sie że nikt nie wie skąd to pochodzi. Pereplut masz szczęście że trafiłeś tu zanim zacząłeś mierzyć.
To co Grymuar napisał na końcu — że dobrze że pytam przed mierzeniem — trochę mnie rozśmieszyło, bo właściwie już mierzyłem, po prostu nie wiedziałem co robię. Teraz wychodzi że muszę to zrobić od nowa porządnie. Ale dobra, przynajmniej mam zaznaczone te dwa punkty reakcji po bokach żyły. Rozumiem że środek między nimi to oś i tam mam stanąć?
Tak, staniesz na osi i stamtąd mierzysz głębokość. Zanim zaczniesz od nowa — masz te punkty zaznaczone czymś trwałym na gruncie? Paliki, kamienie, cokolwiek? Bo jak zaczniesz chodzić z powrotem, łatwo delikatnie przesunąć odczyt.
Metr to dość dużo, ale nie niemożliwe. Zależy też od tego jak definiujesz reakcję — czy wahadło zaczyna reagować na skraju strefy wpływu żyły, czy dokładnie nad krawędzią koryta. Różne techniki dają różne wyniki szerokości.
To brzmi jak prawidłowa reakcja. Zmiana z wahnięcia na obrót jest właśnie tym czego szukasz. Tylko dopytam — kręciło się w obie strony tak samo, czy w jednym miejscu w lewo, w drugim w prawo?
Według niektórych metod — tak. Twierdzą że wejście i wyjście żyły dają rotację w przeciwnych kierunkach, co pomaga ustalić rzeczywiste krawędzie przepływu. Ale nie wszyscy się z tym zgadzają i nie wiem czy to dobrze udokumentowane. Wajdelota, słyszałeś o tej technice?
A skąd w ogóle wiadomo że te dwa miejsca to ta sama żyła a nie dwie osobne? Jak może być jedna żyła szeroka na metr, to może to są po prostu dwie wąskie blisko siebie?
To teraz mam pytanie które mnie nurtuje od jakiegoś czasu w tym wątku — jak odróżnić żyłę wodną od innego źródła reakcji wahadła? Bo czytałem że sieci Hartmanna też dają reakcję i że strefy geopatyczne też. Jak Pereplut wie że to akurat woda?
To fundamentalne pytanie i dobrze że padło. Przy wodzie reakcja jest zwykle dynamiczna, jakby płynąca — wahadło obraca się rytmicznie i równomiernie. Przy sieciach Hartmanna i Curry'ego masz punktowe przecięcia, nie ciągły pas reakcji który można śledzić przez kilkanaście metrów. Pereplut, czy sprawdziłeś jak daleko ta reakcja ciągnie się w jednym kierunku?
Przepraszam że wchodzę z pytaniem, ale to co Malachitka opisała — ta rytmiczna, równomierna rotacja przy wodzie — to da się wyczuć gołą ręką trzymającą wahadło, czy trzeba się całkowicie wyciszyć i skupić? Pytam bo moje wahadło raz robi tak raz tak i nie wiem czy to żyła czy coś innego.
Mnie to wszystko zaczyna sie komplikowac. Chcę sie nauczyć szukać wody ale już widze że to nie jest kwestia kilku prób. Mam pytanie do Perepluta — ile razy do tej pory wyszedłeś w teren z wahadłem w ogóle zanim znalazłeś tę żyłę?
To co, mam jutro wyjść i przejść wzdłuż osi żyły? Znaczy mniej więcej wiem gdzie ona biegnie, bo te dwa punkty wyznaczają jej krawędzie. Idę środkiem między nimi i sprawdzam czy reakcja się ciągnie?
Tak, dokładnie. Ale zanim pójdziesz, zastanów się nad jedną rzeczą — czy wiesz w którą stronę żyła płynie? To ważne przy późniejszym mierzeniu głębokości, bo niektóre metody wymagają żebyś stał twarzą do kierunku przepływu. Masz jakiś pomysł jak to sprawdzić?
Przepraszam że pytam może naiwnie, ale skąd wiadomo że wahadło reaguje na kierunek przepływu a nie na to jak akurat stoimy albo gdzie jest słońce? Pytam serio, bo chcę zrozumieć logikę tego.
To ile w ogóle trwa zanim sie zacznie czuć takie subtelnosci? Bo jak słucham tej rozmowy to mam wrażenie że żeby dojść do mierzenia głębokosci to trzeba najpierw wiele miesięcy ćwiczyć samo rozpoznawanie.
Tak, to jest jeden z najprostszych sposobów żeby samemu sprawdzić czy odczyty są rzeczywiście stabilne. Wejdź od drugiego końca działki, bez patykowych markerów w zasięgu wzroku jeśli to możliwe, i zaznacz gdzie wahadło reaguje. Potem porównaj z poprzednimi punktami.
Czytam ten wątek od początku i właśnie dotarłem tu gdzie rozmawiacie o głębokości — i widzę że właściwie jeszcze do niej nie doszliście 🙂 Jak już Pereplut potwierdzi że żyła jest, to jak właściwie się mierzy głębokość? Bo to był chyba oryginalny temat.
Racja, wróćmy do tego. Jest kilka metod. Najprostsza to metoda kąta — stoisz nad żyłą, wahadło zaczyna reagować, i pytasz: 'czy żyła jest głębiej niż 5 metrów?' Jeśli tak, pytasz 'czy głębiej niż 10?' i tak dalej co 5 metrów aż wahadło zmieni odpowiedź. To żmudne ale działa jako punkt wyjścia.
To się wydaje strasznie skomplikowane. Nie ma jakiegoś szybszego sposobu żeby zmierzyć głębokość? Pytam bo mam podobny problem co Pereplut, też znalazłem coś na działce i też nie wiem co z tym dalej.
Jest jeszcze metoda Bishop'a, którą chyba łatwiej ogarnąć na początku. Odchodzisz od linii żyły prostopadle i notanujesz w którym miejscu wahadło przestaje reagować. Odległość od osi żyły do momentu zaniku reakcji ma odpowiadać głębokości. Czyli jeśli reakcja zanika trzy metry od środka żyły, żyła jest na około trzech metrach głębokości.
Pereplut, to dobre pytanie i właściwie doszliśmy do sedna. Jeśli dwie metody dają różne wyniki, to nie znaczy, że jedna jest zła — może po prostu mierzysz coś innego. Metoda Bishopa mierzy zasięg energetyczny żyły, czyli pewien halo wokół niej, a metoda z pytaniami daje bezpośrednią głębokość rdzenia. To dwie różne wielkości. Które są prawidłowe? Zazwyczaj biorę średnią albo pytam wprost: 'czy głębokość rdzenia wynosi około X metrów?' i weryfikuję każdą z liczb.
Czyli rozumiem, że te dwa wyniki mogą się po prostu uzupełniać, nie wykluczać? To trochę zmienia sprawę. Bo myślałem, że mam błąd w pomiarze, a może po prostu mierzyłem dwie różne rzeczy bez świadomości, że to dwie różne rzeczy.
