Czyli rozumiem że dla mnie, który właśnie zaczynam i ma problem z kręgosłupem, stanie to raczej nie jest pierwszy krok. Dobrze rozumiem?
Ferdek, dobrze rozumiesz. Stanie wymaga dość dużo koncentracji samej w sobie żeby utrzymać ciało bez napięcia. Przy bólu kręgosłupa i przy starcie to by był zły pomysł. Leżenie z podporą pod kolanami to na razie najrozsądniejszy kierunek dla ciebie.
To mam inne pytanie, trochę do wszystkich. Czy pozycja w ogóle zmienia to co się dzieje w głowie podczas medytacji? Tzn. czy w leżeniu myśli inaczej chodzą niż w siedzeniu, czy to czysto kwestia komfortu ciała?
Czyli wracamy do tego problemu z zasypianiem, który Ferdek miał na początku. Domicela, to rozumiem że w leżeniu to ryzyko jest zawsze większe, tak? Nie da się tego całkiem wyeliminować?
No właśnie, bo to jest mój główny problem. Kładę się, jest mi wygodnie i po pięciu minutach nie wiem czy medytuję czy śpię. A przy wstawaniu to zawsze okazuje się że spałem. Czy to jest w ogóle do naprawienia bez zmiany pozycji na siedzącą?
Ferdek, to da się poprawić bez rezygnowania z leżenia, ale wymaga pewnej pracy. Kilka rzeczy które możesz spróbować: po pierwsze, nie kładź się całkowicie płasko - lekko uniesiona głowa i podparcie pod kolanami to nie to samo co spanie. Po drugie, pora dnia ma ogromne znaczenie. Kiedy ty to robisz?
Zazwyczaj wieczorem przed snem, bo wtedy mam spokój. Ale chyba teraz rozumiem dlaczego to nie działa.
No właśnie, wieczór przed snem to najgorsza możliwa pora jeśli masz problem z zasypianiem w leżeniu. Ciało już jest nastrojone na sen, więc każdy sygnał 'połóż się i odpoczywaj' jest traktowany jako zielone światło. Próbowałeś kiedyś o innej porze?
A to ciekawe, bo ja zawsze myślałam że wieczór to idealny moment na medytację, właśnie dlatego że jest spokojnie. Domicela, to kiedy według ciebie najlepiej zaczynać jeśli się jest na początku?
Ferdek, czy próbowałeś kiedyś medytacji rano? Chociażby raz dla porównania? Bo to by dało ci konkretną odpowiedź czy problem leży w porze czy w pozycji.
Nie próbowałem rano, szczerze to rano ledwo wstaję i raczej nie wyobrażam sobie siedzenia i skupiania się. Ale może to jest właśnie mój błąd że szukam idealnych warunków zamiast po prostu spróbować.
A powiedz mi, bo ciekawa jestem - ten kręgosłup ci przeszkadza tylko w siedzeniu czy w leżeniu też coś czujesz? Bo sama mam trochę podobnie i zastanawiam się czy leżenie to w ogóle dobra opcja jak kręgosłup daje znać o sobie.
Mam pytanie do Domiceli albo Irenki - czy jest coś pomiędzy? Tzn. jakaś pozycja która nie jest ani pełnym leżeniem ani siedzeniem? Myślę o czymś w stylu półsiedzenia, oparta o ścianę albo zagłówek. Czy to w ogóle jest praktykowane?
Ja przez jakiś czas medytowałam oparta o wezgłowie łóżka, nogi wyprostowane, i to był dobry kompromis. Niby leżę, ale nie do końca. Koncentracja była lepsza niż w pełnym leżeniu, a kręgosłup miał oparcie. Ferdek, może coś takiego by u ciebie zadziałało?
Słuchajcie, a czy oparcie o ścianę nie zmienia jakoś tej medytacji? Mam na myśli czy ciało jest wtedy aktywne czy pasywne, bo z tego co rozumiem to ma znaczenie dla tego co się dzieje w głowie.
To wychodzi na to że cała ta dyskusja o pozycji to tak naprawdę dyskusja o tym jak nie zasnąć? Tzn. każda pozycja jest dobra o ile nie prowadzi do snu?
Dokładnie, bo ja np. w leżeniu mam zupełnie inne doświadczenia niż w siedzeniu i to nie chodzi tylko o sen. Trudniej mi utrzymać skupienie na jednej rzeczy, myśli bardziej się rozłażą. Może to kwestia mojego przypadku, ale nie mam wrażenia żeby to była tylko kwestia zasypiania.
Mam w notatniku zapisane kilka takich porównań z różnych sesji i faktycznie to nie jest to samo. W siedzeniu więcej mi umykało na poziomie ciała, za to głowa była spokojniejsza. W leżeniu odwrotnie - ciało jakby bardziej istniało, ale myśli robiły co chciały. Nie wiem czy to ma sens jako opis.
Gienia, to co piszesz to całkiem spójne z tym co słyszałam na jednym warsztacie - że leżenie aktywuje bardziej czucie somatyczne, a siedzenie sprzyja obserwacji myśli. Ale Domicela, czy to jest jakoś ugruntowane w konkretnych tradycjach czy raczej ogólna obserwacja praktyków?
Irenka, to co mówisz o tradycjach - jest kilka różnych źródeł. W vipassanie nacisk kładzie się na siedzenie właśnie dlatego że aktywuje pewną czujność, ale body scan z tradycji mindfulness MBSR robi się w leżeniu i tam celowo chodzi o to żeby wejść głębiej w czucie ciała. Więc obie obserwacje mają swoje uzasadnienie, tylko wywodzą się z różnych celów. Pytanie jest takie co kto chce osiągnąć.
No właśnie, bo ja słucham tego i z jednej strony rozumiem że to ma sens, ale z drugiej strony - skąd mam wiedzieć jaki mam cel jak jeszcze nie wiem co ta medytacja w ogóle mi daje? Trochę jak z zamówieniem dania w restauracji zanim zobaczysz menu.
Ferdek, dokładnie to samo myślę. Ja jak zaczynałam to w ogóle nie wiedziałam po co to robię, po prostu gdzieś przeczytałam że pomaga na stres i tyle. Cel to chyba coś co się odkrywa po drodze, nie?
To porównanie z menu jest całkiem trafne. Na początku cel nie musi być precyzyjny - wystarczy najszerszy: chcę się uspokoić, chcę lepiej spać, chcę mniej myśleć. To już wystarczy żeby wybrać kierunek. I tak jak mówisz, cel się zmienia w trakcie. Ale pytanie o pozycję pozostaje - co u ciebie z tym oparciem o ścianę? Próbowałeś?
Właśnie chciałam zapytać bo trochę zgubiłam wątek - Ferdek, zdecydowałeś się na coś konkretnego po tej całej dyskusji czy nadal szukasz? Bo mam wrażenie że minęło sporo postów i wciąż nie wiadomo co u ciebie zadziałało.
A wracając do tego co Gienia pisała o notatkach - to znaczy że różnice w doświadczeniu między pozycjami są na tyle wyraźne że daje się je opisać słowami? Bo jakoś wyobrażałam sobie że to jest zbyt subiektywne żeby porównywać.
Gienia, a jak długo prowadziłaś te notatki zanim zobaczyłaś te wzorce? Bo zastanawiam się czy to jest kwestia tygodni czy raczej miesięcy.
To ciekawe że mówisz o danych, bo sama trochę tak podchodzę do swojej praktyki. Ale mam pytanie do Domiceli - czy takie analityczne podejście do medytacji nie jest trochę sprzeczne z samą ideą bycia tu i teraz? Tzn. czy zbytnie obserwowanie i notowanie nie zabija spontaniczności?
