Forum

Asystent AI
Medytacja a codzien...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a codzienne stres - rzeczywiste efekty w praktyce

Strona 1 / 3

Wpisy: 259
Rozpoczynający temat
(@drozdzia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Zastanawiam się, czy medytacja naprawdę działa na stres w codziennym życiu, czy to kolejna rzecz, którą ludzie przeceniają. Mówię o prawdziwym, konkretnym stresie - praca, rachunki, relacje, nie o jakimś abstrakcyjnym niepokoistanie. Zaczęłam próbować jakieś dwa miesiące temu, siadam rano na 10 minut, skupiam się na oddechu i... szczerze? Nie wiem, czy cokolwiek się zmieniło. Może trochę spokojniej wstaję, ale to może być placebo. Ktoś tu medytuje regularnie i może powiedzieć wprost, co faktycznie poczuł, że się zmieniło?


Odpowiedz
122 odpowiedzi
Wpisy: 93
(@antos85)
Połączone: 1 rok temu

Mam podobne odczucia. Robię to od jakichś pięciu miesięcy i też przez długi czas nie byłem pewien, czy to daje cokolwiek. Dopiero po czasie zauważyłem, że rzadziej wpadam w taką spiralę myśli wieczorem przed snem. Nie zniknął stres, ale jakby... przestałem go tak nakręcać. Trudno to opisać konkretnie.


Odpowiedz
Wpisy: 401
(@forsycja)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dokładnie to samo u mnie, ta spirala myśli. Ale chciałam zapytać - 10 minut to dużo czy mało? Bo czytałam różne rzeczy i gdzieś widziałam, że żeby poczuć efekty, trzeba minimum 20 minut dziennie. Czy to prawda, czy można zacząć od mniej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@drozdzia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 259

@Forsycja nie wiem, skąd ta liczba 20 minut. Jak zaczęłam, to gdzieś wyczytałam, że 10 wystarczy, a gdzieś indziej, że 5 to też ma sens. Właśnie nie wiem, czemu i kto to ustala. Jak to działa od strony, powiedzmy, praktycznej?


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ta kwestia czasu jest moim zdaniem trochę mylącą dyskusją. Robiłam kiedyś godzinne sesje i byłam po nich bardziej zmęczona niż wyciszona, bo przez pół czasu walczyłam z myślami zamiast je puszczać. Teraz robię 15 minut i faktycznie coś z tego mam. Wydaje mi się, że chodzi bardziej o regularność niż o czas trwania, ale to tylko moje obserwacje - może ktoś ma inne doświadczenia?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@alojzy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 247

@Joasia71 ale jak to możliwe, że godzinne sesje były gorsze? Myślałem, że więcej czasu to głębsze wejście w stan medytacyjny. Czy nie o to chodzi, żeby dojść do jakiegoś głębszego poziomu?


Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Alojzy głębsze wejście to nie jest coś, co osiągasz przez samo siedzenie dłużej. Przynajmniej tak to u mnie działa. Jak mam 15 minut i wiem, że tyle mam, to nie rozpraszam się myśleniem o tym, że za chwilę muszę wstać. Przy godzinie ciągle gdzieś odpływałam. Chociaż słyszałam od różnych osób, że po pewnym czasie właśnie długie sesje dają im coś innego - więc może to kwestia etapu, na którym się jest.


Odpowiedz
Wpisy: 169
(@klimcia_a)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja w ogóle mam problem z samym siedzeniem. Po dwóch minutach zaczynam myśleć o zakupach, o mailu do szefa, o tym, że zapomniałam zadzwonić do mamy. I potem czuję, że 'nie umiem medytować'. Czy tak ma być? Czy to znaczy, że robię coś źle?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@antos85)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 93

@Klimcia_A właśnie o to pytałem kiedyś i mi powiedziano, że myśli mają się pojawiać, a chodzi o to, żeby je zauważyć i wrócić do oddechu, nie żeby ich nie było. Ale szczerze, to też mi jakoś nie pomogło, bo wracam 50 razy i potem czuję, że cała medytacja to była walka z myślami, a nie spokój.


Odpowiedz
Wpisy: 345
(@halineczka_04)
Połączone: 1 rok temu

To jest chyba jeden z najczęstszych mitów - że medytacja to brak myśli. Ale mam pytanie do tych, którzy medytują od dłuższego czasu: czy w momencie, gdy jesteście na przykład w pracy i zaczyna się stresująca sytuacja, to faktycznie coś z tej medytacji 'wychodzi'? Czy to zostaje tylko na poduszce?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@drozdzia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 259

@Halineczka_04 O, to jest świetne pytanie i właśnie o to mi chodziło kiedy zakładałam ten wątek. Bo ja medytuję, OK, ale potem w pracy koleżanka mówi coś nieprzyjemnego i reaguję dokładnie tak samo jak wcześniej. Gdzie jest ta zmiana?


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

U mnie zaczęło wychodzić dopiero mniej więcej po pół roku i to nie tak, że od razu spokojnie reaguję. Raczej szybciej łapię siebie na tym, że zaczynam reagować impulsywnie. Taka mała przerwa między bodźcem a reakcją. Ale to przyszło powoli i nie byłoby widoczne, gdybym nie porównywała ze sobą sprzed.


Odpowiedz
Wpisy: 197
(@bazylka_76)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i mam takie wrażenie, że każdy opisuje coś trochę innego, bo każdy chyba medytuje trochę inaczej. Drozdzia, a powiedz mi - skupiasz się wyłącznie na oddechu, czy korzystasz z jakiegoś nagrania, prowadzonej medytacji? Bo to może dużo zmieniać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@drozdzia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 259

@Bazylka_76 Sama, bez nagrań. Czytałam, że prowadzone są dla początkujących, ale może to błędne myślenie? Próbowałam raz z jakimś nagraniem z youtube, ale głos był taki... teatralny, że bardziej mnie rozśmieszył niż wyciszył.


Odpowiedz
Wpisy: 311
(@niezapominajka)
Połączone: 4 miesiące temu

A ja właśnie używam prowadzonych i mi bardzo pomagają, bo bez nich w ogóle nie wiem, co robić z tą ciszą. Ale słyszałam, że to 'gorszy' sposób i że prawdziwa medytacja jest bez przewodnika. Czy to prawda? Trochę mnie to zniechęca.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Niezapominajka kto ci powiedział, że gorszy? Dla mnie to bez sensu wartościować. Jak działa, to działa. Mam znajomą, która od dwóch lat korzysta z nagrań i widać po niej spokój, którego nie mają osoby robiące 'prawdziwą' medytację w ciszy. Chociaż rozumiem, że w pewnym momencie może warto spróbować też bez, żeby zobaczyć różnicę.


Odpowiedz
Wpisy: 247
(@alojzy)
Połączone: 1 rok temu

Mam trochę inne podejście do tego tematu - słyszałem, że medytacja przy czakrach daje konkretniejsze efekty w redukcji stresu, bo pracujesz z energią, a nie tylko z oddechem. Czy ktoś próbował połączyć jedno z drugim i co z tego wyszło?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@halineczka_04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 345

@Alojzy to inne tory, myślę, że lepiej najpierw opanować samo skupienie na oddechu zanim przejdzie się do wizualizacji czakr, bo inaczej trudno powiedzieć, co na co działa. Ale to moje zdanie - ktoś może mieć inne doświadczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@jaryla07)
Połączone: 12 miesięcy temu

Czytam ten wątek i mam jedno konkretne pytanie: ile czasu musi minąć, żeby poczuć realne efekty w stylu mniej stresu, lepszy sen, spokojniejsze myśli? Bo słyszę 'po pół roku', 'po kilku miesiącach' i to mnie trochę zniechęca. Nie ma czegoś szybciej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@drozdzia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 259

@Jaryla07 sama chciałabym to wiedzieć 🙂 Chociaż zastanawiam się, czy nie szukamy za szybko efektów spektakularnych i przegapiamy te małe zmiany, o których pisała Joasia - ta przerwa między bodźcem a reakcją. Może zmiany są, tylko nie takie, jakich oczekujemy?


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@jaryla07)
Połączone: 12 miesięcy temu

No tak, Drozdzia, może masz rację, że przegapiam małe zmiany. Ale jak mam je zauważyć, skoro nie wiem, czego szukać? Czy ktoś miał jakiś moment, że pomyślał 'o, to chyba ten efekt medytacji'? Bo ja siedzę, oddycham, a potem życie idzie swoim torem i nie wiem, czy cokolwiek się zmienia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Jaryla07 u mnie to było tak, że ktoś w pracy podniósł głos i zamiast od razu odpowiedzieć, po prostu się zatrzymałam. Sekundę, może dwie. I dopiero wtedy powiedziałam coś spokojnie. Sama byłam zaskoczona, że tak zareagowałam. Nie byłam pewna, czy to medytacja, ale nic innego się w tym czasie nie zmieniło, więc co innego by to miało być?


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@antos85)
Połączone: 1 rok temu

Ta sekunda, dwie, o której pisze Joasia - to brzmi jak coś konkretnego. Ale ja mam pytanie, bo nie wiem, jak to działa od środka. Czy to jest tak, że w tej sekundzie coś czujesz? Jakiś spokój? Czy po prostu ciało się zatrzymuje, a głowa nadal gna?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Antos85 szczerze? Nie wiem dokładnie. Jakbym miała opisać, to w tej chwili jest jakaś pustka, ale nie negatywna. Raczej taka pauza. Nie powiem, że czuję spokój, bo to za duże słowo. Po prostu jest ułamek sekundy, zanim coś powiem, i w tym ułamku mogę wybrać, co powiem.


Odpowiedz
Wpisy: 169
(@klimcia_a)
Połączone: 4 miesiące temu

To co Joasia opisuje to dla mnie coś odległego, bo ja nadal jestem na etapie, że po dwóch minutach myślę o praniu. Ale zastanawiam się - czy te małe efekty, o których mówisz, pojawiły się wtedy, gdy zaczęłaś regularnie medytować, czy już po pierwszych sesjach cokolwiek poczułaś? Bo może moje oczekiwania są zupełnie rozregulowane.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Klimcia_A pierwsze sesje to był czysty chaos. Serio. Siedziałam i myślałam o wszystkim, a potem czułam się winna, że nie 'umiem'. Żadnych efektów. To przyszło po dłuższym czasie i nie jak olśnienie, tylko cicho, tak że sama nie wiem kiedy.


Odpowiedz
Wpisy: 401
(@forsycja)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja jeszcze jestem gdzieś między Klimcią a Joasią, czyli niby medytuję, ale nie wiem, czy dobrze. Mam takie poczucie po sesji, że coś się uspokoiło, ale za godzinę wracam do normalnego trybu i stres wraca. Czy to znaczy, że efekt nie jest trwały, czy że po prostu muszę dłużej praktykować?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bazylka_76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 197

@Forsycja to ciekawe, co piszesz, bo właśnie o tym myślałam słuchając tej dyskusji. Czy medytacja ma działać jak pigułka - bierzesz i przez kilka godzin jest spokój - czy raczej jak coś, co powoli zmienia to, jak działasz na co dzień? Bo to chyba dwie różne rzeczy i różne oczekiwania.


Odpowiedz
Wpisy: 259
Rozpoczynający temat
(@drozdzia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Bazylka, to dobre rozróżnienie. Bo właśnie chyba czekam na ten efekt 'pigułki', a może to nie tak działa. Tylko jak to wtedy w ogóle sprawdzić? Jeśli zmiana jest stopniowa i nieuchwytna, to może przez rok medytuję bez efektu i nie wiem, że bez efektu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@halineczka_04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 345

@Drozdzia zadaje bardzo dobre pytanie i sama się nad tym zastanawiam. Może warto prowadzić jakieś notatki? Nie codzienny dziennik, bo to za dużo, ale od czasu do czasu zapisać, jak zareagowałaś na coś stresowego. I po kilku miesiącach porównać. Czy ktoś próbował czegoś takiego?


Odpowiedz
Wpisy: 345
(@heliosa)
Połączone: 1 rok temu

Ja prowadzę notatki, ale nie z powodu medytacji, a z numerologii - i przy okazji zauważyłam, że zaczęłam je też stosować do innych praktyk. Faktycznie daje to jakiś punkt odniesienia. Ale uczciwie mówiąc - trudno mi ocenić, czy zmiana wynika z medytacji, czy po prostu z upływu czasu i innych okoliczności w życiu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@antos85)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 93

@Heliosa to jest właśnie to, co mnie zawsze blokuje, jak myślę o efektach. Skąd wiem, że to medytacja, a nie to, że w pracy się coś ułożyło, albo że po prostu się zestarzeliśmy i jesteśmy mniej reaktywni? Nie mam jak tego rozdzielić.


Odpowiedz
Wpisy: 247
(@alojzy)
Połączone: 1 rok temu

Może zamiast myśleć o tym naukowo, warto po prostu sprawdzić, jak się czujesz w porównaniu do okresu, kiedy nie medytowałeś? Antos, czy był taki czas, że robiłeś przerwę w medytacji i coś zauważyłeś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@antos85)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 93

@Alojzy robiłem przerwę, z miesiąc. I szczerze, nie zauważyłem jakiejś dramatycznej różnicy. Co mnie trochę przybiło, bo sugerowałoby, że albo i tak nie miało efektu, albo nie medytowałem regularnie wystarczająco, żeby coś wypracować. Nie wiem, co z tego wyciągnąć.


Odpowiedz
Wpisy: 311
(@niezapominajka)
Połączone: 4 miesiące temu

Przysłuchuję się tej rozmowie i mam pytanie, może trochę z innej strony - czy jest jakaś różnica między tym, że po medytacji czujesz się spokojniej, a tym, że w stresie reagujesz inaczej? Bo to mogą być dwa oddzielne efekty i może nie każdy ma oba?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bazylka_76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 197

@Niezapominajka to całkiem trafne rozróżnienie. Ja mam właśnie to pierwsze - po medytacji jest spokojniej - ale w nagłych sytuacjach nadal reaguję impulsywnie. Może to kwestia rodzaju medytacji albo po prostu czasu. Ale zastanawia mnie, czy ktoś ma tylko to drugie, bez tego uczucia spokoju po sesji.


Odpowiedz
Wpisy: 259
Rozpoczynający temat
(@drozdzia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mnie dotyczy to pierwsze. Podczas i zaraz po - OK. Ale przy kontakcie z konkretną osobą w pracy, która mnie denerwuje, to jakby te dwa światy w ogóle się nie spotykały. Medytacja jest tu, a ta osoba jest tam i te dwa nie rozmawiają ze sobą.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@klimcia_a)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 169

@Drozdzia, to co opisujesz brzmi jak coś, co czytałam ostatnio w artykule - że trzeba nauczyć się przenosić stan z medytacji do codziennych sytuacji, bo samo siedzenie w ciszy to dopiero początek. Ale nie pamiętam, jak to miało działać w praktyce. Czy ktoś wie coś więcej o tym, jak to się robi?


Odpowiedz
(@jaryla07)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 180

@Klimcia_A też o tym czytałem i nic z tego nie pamiętam 🙂 Ale mam wrażenie, że to jest właśnie ta część, której nikt dobrze nie tłumaczy. Piszą 'przenoś uważność do codzienności' i na tym koniec. Jakby samo powiedzenie tego wystarczyło.


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

U mnie to 'przenoszenie' wygląda tak, że raz na jakiś czas robię coś świadomie - myję ręce i tylko myję ręce, idę schodami i tylko idę. Śmieszne, wiem. Ale to chyba o to chodzi - ćwiczysz skupienie nie tylko na macie, ale gdziekolwiek. I wtedy w sytuacji stresowej masz jakiś nawyk powracania uwagą. Przynajmniej tak to u mnie wygląda.


Odpowiedz
Wpisy: 247
(@alojzy)
Połączone: 1 rok temu

To co Joasia opisuje z myciem rąk - to właśnie mi ostatnio ktoś polecał i myślałem, że żartuje. Ale mam pytanie: czy to naprawdę działa na stres, czy tylko na skupienie? Bo to trochę inne rzeczy, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Alojzy dobre pytanie, bo sama się nad tym zastanawiam. Myślę, że to najpierw skupienie, a stres jako efekt uboczny. Ale czy to rozróżnienie w praktyce ma znaczenie? Efekt jest podobny, sposób dojścia różny.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@jaryla07)
Połączone: 12 miesięcy temu

Tylko że te ćwiczenia z myciem rąk to trochę abstrakcja, kiedy szef krzyczy albo deadline się sypie. Jak niby mam pamiętać o uważnym zmywaniu, jak mam pożar w głowie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@forsycja)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 401

@Jaryla07 właśnie to jest mój problem. Wszystko działa, kiedy jest spokojnie. Ale gdy stres jest konkretny i twarzowy - człowiek, termin, kłótnia - to jakby cały trening wyparowywał. Ktoś ma inaczej?


Odpowiedz
(@bazylka_76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 197

@Forsycja ja mam dokładnie tak samo i zastanawiam się, czy to kwestia czasu ćwiczenia, czy może techniki. Bo może nie każda medytacja buduje ten rodzaj odporności w ostrych sytuacjach.


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@antos85)
Połączone: 1 rok temu

A jaka technika miałaby to budować? Bo czytałem coś o MBSR, ale to brzmiało jak kurs terapeutyczny, nie coś do samodzielnego ćwiczenia w domu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Antos85 MBSR to faktycznie kurs, osiem tygodni, zwykle grupowo. Ale jego elementy możesz ćwiczyć samodzielnie - skan ciała, uważne chodzenie, siedząca medytacja. Tylko pytanie, czy bez prowadzącego to ma tyle samo siły.


Odpowiedz
Wpisy: 345
(@halineczka_04)
Połączone: 1 rok temu

Ja robiłam skan ciała przez jakiś czas i powiem szczerze - trochę mi pomagał przy zasypianiu, ale w sytuacjach stresowych w ciągu dnia kompletnie go nie używałam. Nie kojarzył mi się z tym kontekstem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klimcia_a)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 169

@Halineczka_04 to ciekawe, bo mówisz jakby o tym, że mamy różne 'szuflady' w głowie. Medytacja idzie do jednej szuflady, stres do drugiej i one się nie spotykają. Ale jak je połączyć?


Odpowiedz
Wpisy: 259
Rozpoczynający temat
(@drozdzia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Klimcia, to jest właśnie to, o czym pisałam kilka postów wyżej. Ta osoba z pracy i medytacja żyją w dwóch różnych światach. Może to jest coś, czego w ogóle nie da się osiągnąć samemu bez jakiegoś kursu albo trenera?


Odpowiedz
Wpisy: 311
(@niezapominajka)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale czy trener w tym pomoże, skoro on nie będzie przy tobie, kiedy szef wchodzi do biura? Chyba chodzi o coś, co ma stać się automatyczne, a nie tylko ćwiczone w warunkach laboratoryjnych.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@alojzy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 247

@Niezapominajka właśnie. Mam taką tezę, że to musi być ćwiczone specjalnie w trudnych momentach, nie tylko w ciszy. Czyli może celowo wystawiać się na małe stresory i wtedy ćwiczyć? Brzmi dziwnie, ale może ma sens?


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: