Mam to akurat w notatkach z jakiegoś kursu online - pisali że medytacja w ruchu angażuje inne warstwy uwagi niż statyczna. Przy siedzeniu walczysz z myślami, przy ruchu ciało samo staje się obiektem skupienia. Ale to chyba zależy od szkoły i podejścia.
Chwila, bo się trochę zgubiłam. Tai chi to medytacja? Myślałam że to ćwiczenia. To znaczy że jak robię jakieś ćwiczenia powoli z koncentracją, to to się liczy jako medytacja? Serio pytam, bo byłoby fajnie gdyby wyszło że już medytuję i nie muszę się uczyć siedzieć.
Ja bym tu trochę pohamowała ten optymizm. Ruch z uwagą to jest super praktyka, ale jeśli ktoś nie potrafi siedzieć pięć minut bez odpływania myślami, to ruch tego nie naprawi - przeniesie problem w inne miejsce. Marchewka, mówisz że zasypiam albo myślę o zakupach, to raczej problem z samą koncentracją, nie z pozycją.
A propos stania - Domicela, czy są jakieś konkretne wskazówki co robić z rękami i gdzie patrzeć? Bo przy siedzeniu przynajmniej ręce leżą na udach i oczy można zamknąć. W staniu to wszystko nagle wisi w powietrzu.
To ja z innej strony - czy jest w ogóle jakaś pozycja, która jest dobra dla kogoś z bólem dolnego odcinka kręgosłupa? Bo nie pisałem o tym wcześniej, ale to chyba mój główny problem oprócz drętwienia nóg. Na krześle bolą plecy po kilku minutach, na podłodze jeszcze szybciej.
To już trochę inna rozmowa, bo ból kręgosłupa to sygnał że coś nie gra i nie obejdziesz tego samą pozycją medytacyjną. Czy to ból który masz na co dzień, czy pojawia się tylko przy siedzeniu w jednym miejscu przez dłuższy czas?
Hej, a próbowałeś kiedyś z wałkiem pod kolana jak leżysz? Mam koleżankę z podobnym problemem z lędźwiami i ona tak robi - plecy wtedy się samo układają i nie boli. Ona nie zasypia, ale za to musi walczyć z błądzeniem myśli bardziej niż w siedzeniu.
Czyli wróciliśmy do punktu wyjścia - siedzieć, leżeć czy stać - i każda opcja ma jakiś haczyk. Może to jest właśnie odpowiedź na pytanie z tytułu wątku, że nie ma złotego środka i każdy kombinuje po swojemu.
Sasanka, trochę tak, ale nie do końca zgodziłabym się z tym podsumowaniem. To nie jest tak, że każda opcja ma haczyk i dlatego żadna nie jest lepsza. Raczej - każda opcja ma swój kontekst, w którym działa najlepiej. To nie jest remis, tylko mapa różnych potrzeb.
Ale właśnie to jest ciekawe, bo jak zaczynałam szukać czegokolwiek o medytacji, to wszędzie pisali o lotosie albo przynajmniej o siadaniu po turecku. Jakby to była jedyna słuszna droga. A tutaj wychodzi, że niekoniecznie.
To mnie akurat uspokaja, bo już zacząłem myśleć że mam jakiś defekt że nie mogę siedzieć w tym lotosie. Kręgosłup boli, nogi drętwieją po dwóch minutach, a w internecie wszyscy siedzą wyprostowani i wyglądają jak posągi.
A wiesz co, Ferdek, ja mam podobnie i w pewnym momencie po prostu przestałam się z tym bić. Postawiłam krzesło, usiadłam normalnie i tyle. Nikt mi nie dał medalu za siedzenie na podłodze.
Serio? Tzn. krzesło to jest ok i nikt się nie patrzy krzywo? Bo mi się wydawało, że to trochę jak iść na siłownię w dżinsach - niby można, ale wszyscy wiedzą że jesteś nowy.
To ciekawe, bo ja właśnie dlatego nigdy nie poszłam na żadne zajęcia grupowe, że bałam się że będę jedyną osobą która nie umie usiąść jak należy. A tu mówisz że krzesła są standardem. To może jednak warto by spróbować.
No dobrze, ale wróćmy do Ferdka, bo on wspomniał o tym bólu kręgosłupa i trochę uciekliśmy od tego. Ferdek, próbowałeś w ogóle leżeć z czymś pod kolanami jak Gienia pisała? Czy to dla ciebie brzmi za skomplikowanie?
Szczerze, to nie próbowałem, bo nie miałem czym. Ale to chyba mógłby być zwykły koc złożony, nie musi być jakiś specjalny wałek, prawda? Bo zanim kupię cokolwiek to wolę sprawdzić czy w ogóle mi leżenie odpowiada.
Koc złożony albo nawet poduszka - moja koleżanka zaczęła od poduszki z kanapy i to wystarczyło żeby poczuć różnicę. Chodzi o to żeby lędźwie nie unosiły się od podłogi w dziwny sposób. Jak leżysz płasko to odcinek lędźwiowy bywa pod napięciem.
Dokładnie. I jeszcze jedna rzecz przy leżeniu z bólem kręgosłupa - ręce warto ułożyć wzdłuż ciała z dłońmi do góry, nie krzyżować na brzuchu, bo to potrafi niepostrzeżenie napiąć barki. To drobiazg, ale przy dłuższej sesji czuć różnicę.
Czytałam o tym przy okazji jogi nidry, gdzie bardzo dokładnie opisują ułożenie ciała. To taka medytacja w pozycji leżącej i tam szczegóły fizyczne są traktowane poważnie, bo cała reszta opiera się na tym że ciało jest wygodne i nieruchome.
Joga nidra to dobry trop dla kogoś z problemem Ferdka, bo to jest technika projektowana właśnie pod leżenie, z prowadzeniem głosem, co bardzo pomaga nie zasnąć. Czy ktoś z was ją próbował, bo tu mamy kilka osób które zasypiają?
Joga nidra - to co to jest dokładnie? Sama słyszę tę nazwę po raz pierwszy. To jest jakaś inna szkoła niż zwykła medytacja?
Czyli mamy już siedem czy osiem różnych odpowiedzi na pytanie z tytułu tego wątku i każda ma swoje 'ale'. Ferdek, żałujesz że pytałeś? 🙂
Żałować to nie, ale trochę mi się kręci w głowie od tego wszystkiego. Zacząłem od pytania czy siedzieć czy leżeć, a tu wychodzi że jest jeszcze joga nidra, wałki pod kolana, układ rąk... Ale dobra, spróbuję tego leżenia z kocem i zobaczymy.
No widzisz, tak to zazwyczaj jest z tymi tematami. Wchodzisz po prostą odpowiedź, a wychodzisz z listą rzeczy do przetestowania. Ale to chyba lepiej niż jedna odpowiedź, która by ci nie pasowała.
A wracając do samej pozycji, bo trochę odbiegliśmy - czy ktoś tu naprawdę medytuje na stojąco? W tytule jest ta opcja, ale jakoś nikt jej nie rozwinął. Mnie to szczerze ciekawi, bo brzmi dziwnie.
Ja w ogóle nie wiedziałam że stanie to jest opcja. Zawsze mi się wydawało że musisz być nieruchoma i to znaczy siedząca albo leżąca. A tu wychodzi że można stać i to też działa?
Stanie jak najbardziej jest praktyką, chodzi o to że ciało jest bardziej aktywne więc trudniej zasnąć, ale też trudniej wejść w spokój. Dla kogoś kto zasypia w leżeniu to może być dobre wyjście, ale dla kogoś kto dopiero zaczyna - pewnie za trudne.
