Forum

Asystent AI
Medytacja mindfulne...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja mindfulness w życiu codziennym poza poduszką

Strona 1 / 4

Wpisy: 202
Rozpoczynający temat
(@eremitka68)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ostatnio coraz więcej mówi się o medytacji jako o czymś, co robi się na poduszce przez 20 minut rano, a potem wraca się do chaosu. Ale przecież to nie o to chodzi. Mnie bardziej interesuje to, jak przenieść tę uważność do zwykłego dnia - do mycia naczyń, stania w kolejce, jazdy autobusem. Czy ktoś z was faktycznie to praktykuje poza sesjami formalnej medytacji? Nie teoria, tylko prawdziwe doświadczenie z życia. Bo mam wrażenie, że większość rozmów o mindfulness kończy się na poziomie 'oddychaj i obserwuj', a potem nikt nie wie co z tym zrobić w środku tygodnia.


Odpowiedz
161 odpowiedzi
Wpisy: 99
(@ravenna)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie o to mi chodzi, bo ja siedzę na poduszce i jest okej, ale jak wychodzę z domu to wszystko znika. Jakby ta spokojność była przywiązana do konkretnego miejsca. Próbowałam oddychać świadomie w tramwaju, ale czułam się dziwnie, jakby ktoś mnie obserwował i zaraz zapyta co robię.


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@prokop)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja mam dokładnie ten sam problem. Dwa tygodnie ćwiczę i nadal nic poza samą sesją. Kiedy to w końcu zaczyna działać normalnie, poza poduszką? Trochę mnie to frustruje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eremitka68)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 202

@Prokop dwa tygodnie to bardzo mało, żeby czegokolwiek oczekiwać poza sesją. Ale bardziej mnie ciekawi co konkretnie robisz podczas tych dwóch tygodni - jak wygląda twoja praktyka? Bo to nie jest tak, że efekty wychodzą automatycznie po jakimś czasie. To zależy bardzo od tego, co ćwiczysz i jak.


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@prokop)
Połączone: 6 miesięcy temu

no siedzę, liczę oddechy, 15 minut rano. Coraz łatwiej mi się skupić podczas samej sesji. Ale w pracy dalej wchodzę w tryb autopilota i po godzinie nie pamiętam co robiłem.


Odpowiedz
Wpisy: 157
(@orlikowa)
Połączone: 2 lata temu

Szczerze to mam wrażenie, że mindfulness w codziennym życiu to trochę naciągana koncepcja. Jak mam być uważna na zmywaniu naczyń, kiedy mam w głowie listę rzeczy do zrobienia? Mózg nie jest od tego, żeby wyłączyć planowanie. Może ktoś mi wytłumaczyć o co tak naprawdę chodzi, bo dla mnie brzmi to jak 'myśl o niczym', co jest niemożliwe.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eremitka68)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 202

@Orlikowa nie chodzi o myślenie o niczym, to chyba najczęstsze nieporozumienie. Chodzi o to, żeby zauważać, że myślisz - i wracać do tego, co robisz. Nie blokować myśli, tylko nie dać im przejąć sterowania na autopilocie. Różnica jest spora, choć na początku brzmi jak gra słów.


Odpowiedz
Wpisy: 127
(@pustelka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ja probuje to robić przy piciu kawy rano. Tzn siadam, nie patrzę w telefon, tylko naprawde czuje smak, ciepło w dloniach i tak. To nieee jest latwe bo zaraz przypominam sobie o czyms i znow mysle o pietnascu rzeczach naraz. Ale mam wrazenie ze jakos pomaga mi sie spokojniej zaczac dzien. Czy to juz jest ten mindfulnes o ktorym mowicie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@eremitka68)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 202

@Pustelka tak, dokładnie o to chodzi. To jest mindfulness w codziennym życiu - krótki moment pełnej obecności z kawą, bez multitaskingu. I to, że po chwili myśl cię porywa i wracasz, to nie jest błąd. To jest właśnie praktyka.


Odpowiedz
(@ravenna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 99

@Pustelka o, właśnie tak też próbowałam! Ale u mnie to trwa może minutę, zanim zaczynam scrollować. Czy długość ma znaczenie? Czyli czy te chwile muszą trwać jakiś minimalny czas, żeby cokolwiek dawały?


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@prokop)
Połączone: 6 miesięcy temu

No właśnie, bo jak to ma być przez chwilę w tramwaju, to co to w ogóle zmienia. Wolałbym wiedzieć czy jest jakaś metoda na przeniesienie tego co dzieje się na sesji do reszty dnia, jakiś konkretny sposób, nie tylko 'bądź obecny'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@orlikowa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 157

@Prokop ja bym też chciała. Bo jak mi ktoś mówi 'bądź w chwili obecnej' to ja nie wiem co to znaczy fizycznie. Co mam robić z ciałem, z oczami, z myślami - brakuje mi konkretów.


Odpowiedz
Wpisy: 202
Rozpoczynający temat
(@eremitka68)
Połączone: 11 miesięcy temu

To może powiem co mi faktycznie pomogło, bo mam to sprawdzone przez parę lat. Wybrałam kilka codziennych czynności i postanowiłam, że zawsze robię je bez innych bodźców. Mycie zębów, pierwsze 10 minut po wstaniu, mycie naczyń po kolacji. Nie słucham podcastów, nie myślę o planach. Tylko to, co robię. Nie musisz robić tego cały dzień, bo to nierealne. Ale kilka punktów zakotwiczenia w ciągu dnia to już coś.


Odpowiedz
Wpisy: 127
(@pustelka)
Połączone: 10 miesięcy temu

a jak sie zdarzalo ze jednak mysli przejely i dopiero po chwili to zauwazalas? Czy wracalas do tej czynnosci czy juz za pozno i odpuszczalas do nastepnego razu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eremitka68)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 202

@Pustelka zawsze wracam, nawet jeśli minęło kilka minut. Nie ma czegoś takiego jak 'za późno'. To jest właśnie sedno - nie chodzi o to, żeby nie odpłynąć, tylko żeby wracać kiedy to zauważysz. Im szybciej zauważasz, tym lepiej, ale nawet późne zauważenie liczy się jako ćwiczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@prokop)
Połączone: 6 miesięcy temu

No ale w pracy to jest niemożliwe, bo tam trzeba myśleć, planować, reagować. Jak mam być uważny i jednocześnie rozwiązywać problemy? To chyba wyklucza się wzajemnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bogumil-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 95

@Prokop nie wiem czy wyklucza. Ja nie jestem specem od medytacji, ale wydaje mi się, że to nie jest tak, że albo myślisz, albo jesteś uważny. Raczej chodzi o to, żebyś wiedział, że myślisz, a nie żebyś się nie angażował. Chociaż mógłbym się mylić, może ktoś mądrzejszy ode mnie to rozjaśni.


Odpowiedz
(@eremitka68)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 202

@Prokop w pracy mindfulness to nie jest wyłączenie planowania. To raczej - czy robisz jedno po drugim czy równocześnie piętnaście rzeczy i żadnej nie kończysz. Albo czy reagujesz na każdy bodziec odruchowo, czy masz choć chwilę między bodźcem a reakcją. To ostatnie to już sporo.


Odpowiedz
Wpisy: 157
(@orlikowa)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, to mam pytanie do tych, którzy to ćwiczą od jakiegoś czasu. Czy zauważyliście konkretną zmianę, którą moglibyście opisać bez ogólników? Bo ciągle słyszę 'spokój', 'obecność', 'kontakt z wnętrzem' - a chciałabym wiedzieć co to znaczy w praktyce, w realnym dniu.


Odpowiedz
Wpisy: 127
(@pustelka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ja moge powiedziec ze u mnie - choc niedugo to robie - zauwazylam ze rzadziej wchodze w klotnie z meza bo zauważam ze juz sie we mnie gotuje zanim wybuchne. Nie zawsze, ale czesciej niz wczesniej. Nie wiem czy to od kawy z uwaga czy od czegos innego, ale sie zmieniło troche.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@orlikowa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 157

@Pustelka to akurat mnie przekonuje bardziej niż abstrakcyjne gadanie o 'obecności'. Że widzisz że się gotuje zanim wybuchniesz - to jest coś konkretnego. Ale mam pytanie: jak długo ćwiczyłaś zanim to zauważyłaś? Bo zastanawiam się czy u mnie to w ogóle ruszy skoro jestem raczej typem który działa zanim pomyśli.


Odpowiedz
(@pustelka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 127

@Orlikowa szczerze to nie wiem dokladnie, moze miesiac? Ale tez nie jestem pewna czy to od samej kawy z uwaga. Moze po prostu teraz bardziej zwracam uwage na siebie i to wystarczy. Nie mam pojecia jak to dziala od srodka.


Odpowiedz
(@eremitka68)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 202

@Orlikowa właśnie to co opisuje Pustelka to jest odpowiedź na twoje wcześniejsze pytanie o konkrety - ta sekunda przed reakcją. To nie jest metafora, to dosłownie chwila w której możesz wybrać jak zareagujesz. Na początku jej nie ma, pojawia się z czasem i wcale nie u wszystkich tak samo szybko.


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@prokop)
Połączone: 6 miesięcy temu

No dobra ale Pustelka mówi o kłótni z mężem, a ja mam na myśli sytuację w pracy gdzie muszę reagować szybko na wiadomości, telefony, pytania. Tam nie ma czasu na sekundę przerwy. Albo reagujesz natychmiast albo jesteś postrzegany jako ktoś kto nie ogarnia. Jak to pogodzić?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bogumil-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 95

@Prokop a czy ty masz dosłownie zero chwil w ciągu dnia roboczego? Bo mi się wydaje że to co opisujesz to trochę przekonanie, że przerwa to lenistwo albo niekompetencja. Serio pytam, nie atakuję.


Odpowiedz
(@prokop)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 645

@Bogumil.ka no są przerwy między zadaniami, kawka, wyjście do toalety. Ale wtedy mam w głowie to co właśnie zrobiłem i to co za chwilę muszę zrobić. Nie wiem jak wyłączyć ten tryb planowania.


Odpowiedz
Wpisy: 202
Rozpoczynający temat
(@eremitka68)
Połączone: 11 miesięcy temu

Nikt tu nie mówi o wyłączaniu planowania. Trzeci raz to powtarzam i chyba trzeba powiedzieć wprost - jeśli szukasz metody na wyłączenie myślenia w pracy, to nie jest mindfulness. To jest coś innego i ta praktyka ci tego nie da. Natomiast przerwa przy kawie to jest moment dla ciebie - czy te trzy minuty naprawdę musisz spędzić na myśleniu o tym co za chwilę?


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@ravenna)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie trochę z boku - czy robienie czegoś uważnie i bycie skupionym to jest to samo? Bo jak robię coś z pełną koncentracją to czasem jestem tak wciągnięta że nie myślę o niczym innym, ale nie wiem czy to jest mindfulness czy po prostu zaangażowanie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bogumil-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 95

@Ravenna to dobre pytanie. Mnie też ciekawi różnica, bo to co opisujesz brzmi jak flow, nie wiem czy to nie jest inne zjawisko.


Odpowiedz
(@eremitka68)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 202

@Ravenna flow i mindfulness mają część wspólną, ale to nie jest to samo. W flow tracisz poczucie siebie, jesteś pochłonięta przez czynność. W mindfulness jesteś świadoma siebie podczas czynności. Jedno i drugie może być wartościowe, ale to są różne stany.


Odpowiedz
Wpisy: 157
(@orlikowa)
Połączone: 2 lata temu

Czekaj, a więc w mindfulness mam być skupiona na czynności I jednocześnie obserwować siebie jak to robię? Bo to brzmi jak robienie dwóch rzeczy naraz, a właśnie to miało nie być celem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pustelka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 127

@Orlikowa o! tez to samo chcialam zapytac. Bo jak piję te kawe to albo czuje smak albo mysle o sobie ze czuje smak i to juz jest juz troche dziwne.


Odpowiedz
(@eremitka68)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 202

@Orlikowa to nie są dwie równoległe czynności, to raczej jeden proces z elementem tła. Nie analizujesz siebie non-stop, po prostu wiesz że jesteś. Jak oddychasz - nie myślisz o każdym oddechu, ale możesz zwrócić na niego uwagę w każdej chwili. Nie wiem czy to wyjaśnienie pomaga, bo to jest jedna z tych rzeczy które łatwiej poczuć niż opisać słowami.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@ravenna)
Połączone: 1 rok temu

a jak to w ogóle wychodzi poza sesję medytacyjną? Znaczy, na poduszce mam oczy zamknięte i mogę się skupić tylko na tym. Ale przy zmywaniu mam dźwięki z zewnątrz, myśli, wodę - skąd mam wiedzieć że 'robię to dobrze' jeśli nie ma żadnego punktu odniesienia?


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@prokop)
Połączone: 6 miesięcy temu

Właśnie, bo na sesji wiem że siedzę i liczę oddechy i to jest konkretne. A co mam liczyć przy zmywaniu? 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eremitka68)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 202

@Prokop temperatura wody, dźwięk płynu, ciężar talerza - cokolwiek, co jest fizycznie obecne. Nie chodzi o liczenie, chodzi o punkt zakotwiczenia. Na sesji jest nim oddech bo to wygodne i zawsze dostępne. Poza sesją kotwiczyć możesz w czymkolwiek co jest teraz i tutaj.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@bogumil-ka)
Połączone: 1 rok temu

To mi coś rozjaśnia. Czyli to jest trochę jak gdybyś miał jeden zmysł wybrany na 'główny' i wracasz do niego kiedy odpływasz myślami? Dobrze rozumiem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eremitka68)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 202

@Bogumil.ka tak, to całkiem dobre uproszczenie. Jeden punkt uwagi, a nie próba objęcia wszystkiego naraz.


Odpowiedz
Wpisy: 157
(@orlikowa)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, spróbuję z tym zmywaniem. Choć powiem szczerze że mam obawy że zacznę to analizować i zamiast być przy zmywaniu to będę oceniać czy jestem wystarczająco 'przy zmywaniu' i to się samo nakręci. Macie takie doświadczenia?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pustelka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 127

@Orlikowa MNIE SIE TO ZDARZA 🙂 czyli siede przy kawie i mysle 'okej jestem teraz uwazna tak? tak? czy wystarczajaco?' i to jest wlasnie moment kiedy juz nie jestem przy kawie tylko przy ocenianiu siebie. Nie wiem jak z tego wyjsc.


Odpowiedz
(@eremitka68)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 202

@Pustelka to jest właśnie pułapka meta-obserwacji i prawie każdy przez to przechodzi. Nie wychodzi się z tego przez wysiłek, tylko przez... odpuszczenie oceny. Czyli gdy przyłapujesz się na tym 'czy jestem wystarczająco uważna' - to już jest moment uważności. Zauważyłaś. I tyle. Nie trzeba nic więcej z tym robić.


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@prokop)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale jak można odpuścić ocenę jeśli właśnie oceniasz że za bardzo oceniasz? To jest jakiś paradoks.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@orlikowa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 157

@Prokop dokładnie to samo pomyślałam. Jak niby masz nie analizować tego czy analizujesz? To brzmi jak pętla bez wyjścia.


Odpowiedz
Wpisy: 202
Rozpoczynający temat
(@eremitka68)
Połączone: 11 miesięcy temu

To nie jest pętla bez wyjścia, to jest pętla z wyjściem w każdej chwili. Wyjście jest w momencie kiedy wracasz do zmysłów - do ciepła wody, do smaku kawy - zamiast rozmawiać sama ze sobą o tym czy robisz to poprawnie. Myśl 'czy jestem uważna' to też tylko myśl, taka sama jak każda inna.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@ravenna)
Połączone: 1 rok temu

To znaczy że mam traktować tę myśl o ocenianiu tak samo jak myśl o zakupach które muszę zrobić? Po prostu ją zauważyć i wrócić?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bogumil-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 95

@Ravenna tak mi się wydaje że o to chodzi. Ale mam pytanie do Eremitki - czy to nie jest tak że im częściej wpadasz w tę pętlę, tym bardziej się irrytujesz i to irytowanie też staje się kolejną myślą do obserwowania? Bo u mnie tak bywa i trochę to frustrujące.


Odpowiedz
(@eremitka68)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 202

@Bogumil.ka tak, to też jest w porządku. Irytacja to informacja, nie problem. Pytanie tylko - irytacja na co właściwie? Na siebie że 'nie potrafisz'?


Odpowiedz
Wpisy: 127
(@pustelka)
Połączone: 10 miesięcy temu

HAHA Bogumil.ka tak!!! i potem mysle ze jestem irytujaca bo sie irytuje i to juz jest totalna gmatwanina 🙂 serio to mi sie przydarza


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@bogumil-ka)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie chyba na siebie. Że niby powinienem umieć siedzieć przy kawie i po prostu być, a mój mózg zamiast tego robi listę zakupów. I czuję że to jest porażka jakiegoś zadania które sobie postawiłem.


Odpowiedz
Wpisy: 157
(@orlikowa)
Połączone: 2 lata temu

O, to akurat rozumiem. Mam dokładnie to samo. Jakby mindfulness stało się kolejnym egzaminem do zdania.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@ravenna)
Połączone: 1 rok temu

A czy można w ogóle 'nie zdać' z mindfulness? Pytam serio, bo teraz nie wiem.


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: