Forum

Asystent AI
Pozycja do medytacj...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Pozycja do medytacji - siedzi, leży czy stoi?

Strona 1 / 5

Wpisy: 114
Rozpoczynający temat
(@ferdek86)
Połączone: 1 rok temu

Chciałem zapytać o coś, co mnie ostatnio trochę blokuje. Próbuję regularnie medytować, ale za każdym razem, gdy siadam w tej klasycznej pozycji z nogami skrzyżowanymi, po jakichś dziesięciu minutach nogi mi całkowicie drętwieją i myśl o tym bólu wyrywa mnie bardziej z koncentracji niż cokolwiek innego. Kolega mi mówił, żeby spróbować na leżąco, ale sam kilka razy po prostu zasnąłem. Jak wy to rozwiązujecie? Siedzi, leży, a może stoi? Bo gdzieś czytałem, że pozycja podobno ma ogromne znaczenie, ale nie wiem czy to prawda czy mit.


Odpowiedz
202 odpowiedzi
Wpisy: 539
(@irenka-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

To zależy od tego, co chcesz osiągnąć. Leżąc naprawdę bardzo łatwo zasnąć, szczególnie jeśli medytujesz wieczorem albo jesteś zmęczona. Ja przez pierwsze miesiące robiłam dokładnie to samo co ty - zasypiałam. Dopiero jak zaczęłam siadać na krześle z prostymi plecami, to coś się zmieniło. Klasyczna pozycja ze skrzyżowanymi nogami jest przereklamowana moim zdaniem, szczególnie dla dorosłych, którzy całe życie siedzieli na krzesłach.


Odpowiedz
Wpisy: 327
(@domicela)
Połączone: 8 miesięcy temu

Krzesło to dobry start, ale mam pytanie do ciebie, Ferdek - ile mniej więcej trwa twoja sesja, bo to dużo zmienia w kontekście tego, co ci doradzić z pozycją?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ferdek86)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 114

@Domicela Staram się robić jakieś dwadzieścia, dwadzieścia pięć minut. Choć przyznam szczerze, że jak nogi drętwieją to często przerywam wcześniej, bo to już nie jest żadna medytacja tylko siedzenie i myślenie o bólu.


Odpowiedz
Wpisy: 312
(@natka77)
Połączone: 3 miesiące temu

A co ze staniem? Pytam serio, bo widziałam gdzieś coś o medytacji chodzącej albo stojącej i zastanawiałam się, czy to w ogóle działa tak samo. Czy można naprawdę wejść w głębszy stan stojąc?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@domicela)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 327

@Natka77 Medytacja stojąca to zupełnie inna bajka i owszem, można osiągnąć głęboki stan, ale wymaga pewnej bazy. Nie zaczyna się od niej. Przy dwudziestu minutach i problemie z drętwieniem nóg - Ferdek, po prostu spróbuj krzesła. Proste plecy, stopy płasko na podłodze, dłonie na udach. To nie jest żadna herezja, to działa.


Odpowiedz
Wpisy: 539
(@irenka-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Zgadzam się z Domicelą co do krzesła. Chciałam tylko dodać, że kąt nachylenia bioder też ma znaczenie - jak podłożysz pod pośladki złożony koc albo poduszkę, to kręgosłup sam się prostuje i jest dużo wygodniej. Ja tak robiłam zanim przeszłam na inne rozwiązania.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@fluorytka-1)
Połączone: 10 miesięcy temu

Hej, a czy macie jakieś doświadczenia z leżeniem, ale nie zasypianiem? Bo ja słyszałam o jakiejś pozycji gdzie nogi są ugięte w kolanach i stopy stoją na podłodze - podobno wtedy ciało jest na tyle zaangażowane, że nie zasypiasz. Ktoś próbował?


Odpowiedz
Wpisy: 72
(@marchewka_74)
Połączone: 2 lata temu

Ja próbowałam ostatnio i... dalej zasnęłam 🙂 Może po prostu jestem beznadziejna do leżącej. Ale szczerze to mnie bardziej interesuje czy pozycja wpływa na efekty, czy to tylko kwestia wygody? Bo jeśli chodzi tylko o wygodę, to nie ma sensu się męczyć ze skrzyżowanymi nogami.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@domicela)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 327

@Marchewka_74 To nie jest tak zero-jedynkowe. Pozycja wpływa na oddech, oddech wpływa na stan skupienia, a stan skupienia wpływa na głębokość praktyki. Ale to nie znaczy, że jest jedna jedyna słuszna pozycja. Zależy też od techniki - przy medytacji oddechowej siedzenie pomaga utrzymać świadomość ciała, przy pewnych wizualizacjach leżenie może być lepsze.


Odpowiedz
Wpisy: 175
(@sasanka94)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że może głupio zapytam, ale skąd właściwie wzięło się to przekonanie, że trzeba siedzieć ze skrzyżowanymi nogami? Bo to wygląda mi trochę na mit kulturowy, który wszyscy powtarzają, a nikt nie sprawdza.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irenka-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Sasanka94 Nieźle zauważone. To wywodzi się z tradycji wschodnich, gdzie ludzie od dziecka siedzą na ziemi i mają po prostu inną elastyczność bioder. Dla Europejczyka wychowanego na krzesłach to często po prostu niepraktyczne. W tradycji buddyjskiej zresztą istnieje wiele pozycji, nie tylko jedna.


Odpowiedz
Wpisy: 114
Rozpoczynający temat
(@ferdek86)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie, to mnie trochę uspokaja, bo miałem poczucie, że jak nie siedzę w tej klasycznej pozycji to jakoś meduję 'nieprawidłowo'. A co z podpórkami do medytacji, tymi specjalnymi poduszkami? Warto w to inwestować czy to bez sensu?


Odpowiedz
Wpisy: 542
(@gienia98)
Połączone: 5 miesięcy temu

Zafu to się chyba nazywa ta okrągła poduszka, mam zapisane. Podobno właśnie chodzi o to uniesienie miednicy, o którym pisała Irenka. Sama jeszcze nie próbowałam, ale porównywałam opinie i wychodzi że dla osób z mniej elastycznymi biodrami robi sporą różnicę. Natka, a ty co słyszałaś o tej stojącej, bo to mnie szczerze zaciekawia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@natka77)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 312

@Gienia98 Niezbyt wiele, dlatego pytałam 🙂 Tylko to co widziałam na jakimś filmiku, że stoisz, masz lekko ugięte kolana i skupiasz się na oddechu. Ale nie wiedziałam czy to coś poważnego czy tylko nowomodna rzecz.


Odpowiedz
Wpisy: 327
(@domicela)
Połączone: 8 miesięcy temu

Medytacja stojąca ma długą historię, to nie jest nowość. W qigongu, tai chi, w pewnych tradycjach zen. Ale znowu - jeśli ktoś dopiero zaczyna i ma problem z drętwieniem nóg w prostym siedzeniu, to wchodzenie w stojącą jest raczej dokładaniem sobie trudności, nie rozwiązaniem. Stanie też wymaga skupienia na równowadze ciała.


Odpowiedz
Wpisy: 37
(@kwarcowa)
Połączone: 8 miesięcy temu

A może problem Ferdka nie leży w samej pozycji, tylko w tym że za bardzo się napina? Bo ja jak zaczęłam medytować, też miałam drętwienie, ale okazało się, że po prostu kurczowo spinałam uda i pośladki. Jak rozluźniłam, to dużo dłużej mogłam wytrzymać w tej samej pozycji bez dyskomfortu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ferdek86)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 114

@Kwarcowa O, tego w ogóle nie brałem pod uwagę. Może masz rację, bo jak o tym myślę, to chyba rzeczywiście się spinam. Jakby sama świadomość, że 'muszę medytować dobrze', powoduje napięcie. Trochę bez sensu.


Odpowiedz
Wpisy: 539
(@irenka-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

To bardzo częsta pułapka na początku. Ale wracając do pytania z tytułu - dla mnie najważniejsze odkrycie było takie, że zmieniam pozycję w zależności od celu. Krótka sesja rano, nastawienie na dzień - siedzę. Praca z ciałem, skanowanie - leżę, ale nie pod kołdrą 🙂 Chodzenie - kiedy chcę połączyć ruch z uważnością. Nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@fluorytka-1)
Połączone: 10 miesięcy temu

To podejście z różnymi pozycjami do różnych celów bardzo mi się podoba. Domicela, a czy ty masz jakieś ulubione ustawienie kiedy pracujesz z czakrami? Bo zastanawiam się, czy przy tej pracy ma to szczególne znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 327
(@domicela)
Połączone: 8 miesięcy temu

Przy czakrach siedzę zazwyczaj, ale nie ma tu żadnej reguły absolutnej. Bardziej istotne jest to, żeby kręgosłup był wyprostowany, bo to ma znaczenie energetyczne - przynajmniej w tradycjach, z których korzystam. Leżąca odpada, bo przy tej pracy łatwo mi odpłynąć nie tam, gdzie chcę. Ale to jest bardzo indywidualne, Fluorytka.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sasanka94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 175

@Domicela A skąd to przekonanie o kręgosłupie i energii? Pytam serio, bo to brzmi jak coś, czego nie można sprawdzić, a jednak wszyscy powtarzają to jako fakt.


Odpowiedz
(@domicela)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 327

@Sasanka94 Nie twierdzę, że to fakt naukowy. To jest założenie systemu, w którym pracuję. Jeśli odrzucasz całość systemu, to rzeczywiście nie ma sensu pytać o szczegóły. Ale jeśli ktoś praktykuje w danej tradycji, to stosuje się do jej wewnętrznej logiki. Trochę jak pytanie, po co grać zgodnie z zasadami szachów, skoro zasady są umowne.


Odpowiedz
Wpisy: 114
Rozpoczynający temat
(@ferdek86)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, wracając do mojego konkretnego problemu - zafu, krzesło, napięcie mięśni. Spróbowałem dziś rano świadomie rozluźniać uda, tak jak mówiła Kwarcowa. I faktycznie coś się zmieniło. Nie drętwieło tak szybko. Nie wiem czy to efekt placebo, ale byłem w stanie dociągnąć do dwudziestu minut bez przerywania.


Odpowiedz
Wpisy: 37
(@kwarcowa)
Połączone: 8 miesięcy temu

No właśnie! I to nie jest placebo, po prostu napięte mięśnie uciskają nerwy i naczynia. Czysta fizjologia. A co z plecami, bo pisałeś wcześniej o krzesle - prostowałeś je aktywnie czy oparłeś się o oparcie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ferdek86)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 114

@Kwarcowa Oparłem się. Domicela mówiła o prostych plecach i stopach na podłodze, ale nie wiedziałem czy to znaczy bez oparcia. To ma znaczenie?


Odpowiedz
Wpisy: 539
(@irenka-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ma, choć nie jest to sprawa życia i śmierci na początku. Oparcie sprawia, że plecy przestają pracować i zaczynają się garbić po kilku minutach, nawet jeśli na początku siedzisz prosto. Aktywne trzymanie kręgosłupa angażuje trochę uwagi, ale z czasem wchodzi w nawyk i naprawdę pomaga w skupieniu. Przynajmniej u mnie tak było.


Odpowiedz
Wpisy: 72
(@marchewka_74)
Połączone: 2 lata temu

Hej, a ja mam takie głupie pytanie - czy ktoś medytuje regularnie na dywanie, zwykłe siedzenie na podłodze ze skrzyżowanymi nogami? Bo ja nawet nie mam żadnej poduszki i zastanawiam się czy warto kupować, czy to przeżytek.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gienia98)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 542

@Marchewka_74 Dywan bez poduszki to standard na początku i nie ma w tym nic złego. Poduszka robi różnicę głównie jak siedzisz dłużej albo masz problem z elastycznością bioder. Przy krótszych sesjach, powiedzmy do piętnastu minut, raczej nie poczujesz dużej różnicy. Ty w ogóle ile siedzisz na raz?


Odpowiedz
(@marchewka_74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 72

@Gienia98 Jak mi się uda to dziesięć minut. Ale to rzadko, bo albo zasypiam albo zaczynam myśleć o liście zakupów. Właśnie dlatego pytałam wcześniej o tę pozycję z ugiętymi nogami, żeby nie zasypiać.


Odpowiedz
Wpisy: 312
(@natka77)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja mam podobnie z zasypianiem i odkryłam, że pomaga medytować przed południem, nie wieczorem. Wieczorem po prostu ciało już wie, że czas spać i żadna pozycja tego nie pokona. Nie wiem, czy to coś oczywistego, ale mnie to zmieniło całkiem sporo.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@fluorytka-1)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 182

@Natka77 O tym samym czytałam. Podobno rano kortyzon jest wyższy i naturalnie jesteśmy bardziej czujni. Ale co jeśli ktoś ma pracę od rana i naprawdę nie ma kiedy przed południem? Domicela, ty pewnie masz jakiś sposób na to.


Odpowiedz
(@domicela)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 327

@Fluorytka.1 Sposób jest prosty, choć nie zawsze wygodny - wchodzi się w ruch wcześniej. Dosłownie kilkanaście minut przed wyjściem do pracy. Ale to wymaga albo wstawania wcześniej, albo odpuszczenia czegoś innego rano. Nie ma magicznego rozwiązania, które pogodzi wszystkie ograniczenia. Jeśli wieczór to jedyna opcja, to się do niego adaptuje - siedzenie wtedy pomaga bardziej niż leżenie, trzymanie rąk na kolanach a nie na brzuchu, i krótsze sesje.


Odpowiedz
Wpisy: 175
(@sasanka94)
Połączone: 1 rok temu

Mam wrażenie, że ta rozmowa to doskonały przykład tego, jak wiele zmiennych wchodzi w grę, a wszyscy szukamy jednej odpowiedzi. Siedzieć, leżeć czy stać - i okazuje się, że to zależy od pory dnia, od tego co chcemy osiągnąć, od elastyczności bioder, od tego czy mamy poduszkę. To nie jest zarzut, tylko obserwacja.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irenka-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Sasanka94 I to jest chyba najsensowniejszy wniosek z tej rozmowy, serio. Nie ma jednej odpowiedzi, bo pytanie jest złe - nie 'co jest lepsze', tylko 'co jest lepsze dla mnie, teraz, w tej konkretnej sytuacji'. Choć rozumiem, że jak się zaczyna, to chce się wiedzieć co robić, żeby nie popełnić błędu.


Odpowiedz
Wpisy: 114
Rozpoczynający temat
(@ferdek86)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie, jak zaczyna się, to człowiek szuka jakiegoś punktu odniesienia. Ale dobra, po tej rozmowie mam już jako takie pojęcie. Zostanę przy krześle z aktywnym trzymaniem pleców i popracuję nad tym rozluźnianiem. A zafu może kiedyś, jak poczuję że faktycznie czegoś mi brakuje w siedzeniu.


Odpowiedz
Wpisy: 37
(@kwarcowa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Brzmi rozsądnie. I jeszcze jedno, bo zapomniałam powiedzieć wcześniej - ręce też warto sprawdzić. Jak trzymasz ręce zaciśnięte albo w dziwnej pozycji, to też rośnie ogólne napięcie w ciele. Spróbuj po prostu położyć je swobodnie na udach, dłońmi w dół.


Odpowiedz
Wpisy: 312
(@natka77)
Połączone: 3 miesiące temu

A co z mudra? Bo widziałam że dużo osób trzyma palce w takich specjalnych pozycjach i zastanawiałam się czy to ma jakieś praktyczne działanie czy bardziej symboliczne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gienia98)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 542

@Natka77 Mam to zapisane gdzieś w notatkach. Podobno chodzi o zamykanie obwodów energetycznych, ale spotkałam też podejście czysto fizyczne - że skupienie uwagi na precyzyjnym ułożeniu palców pomaga zakotwić umysł w ciele i nie odpływać myślami. Domicela, ty pracujesz z mudra?


Odpowiedz
(@domicela)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 327

@Gienia98 Tak, ale nie zawsze. Mudra ma sens jako element konkretnej praktyki, a nie dekoracja. Jeśli ktoś dopiero zaczyna i walczy z drętwieniem nóg i błądzącymi myślami, to dokładanie kolejnego elementu to dokładanie kolejnej rzeczy do upilnowania. Najpierw niech pozycja stanie się względnie naturalna, potem można bawić się w szczegóły.


Odpowiedz
Wpisy: 175
(@sasanka94)
Połączone: 1 rok temu

No dobra, ale wracając do mudra - Domicela masz rację, że to dodatkowy element, ale mam pytanie: czy w ogóle jest jakiś sens w tym żeby na początku uczyć się siedzieć 'poprawnie' z całą tą listą rzeczy do upilnowania? Plecy, uda, ręce, pozycja... To brzmi jak układanka, nie jak wyciszenie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@irenka-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Sasanka94 Masz rację, że to może przytłaczać, ale jest trochę tak jak z nauką jazdy na rowerze - na początku myślisz o każdym ruchu osobno, a potem wchodzi automatycznie. Pytanie do Ciebie: jak długo próbujesz zanim poczujesz że ciało jakoś się 'ustawia' samo?


Odpowiedz
(@sasanka94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 175

@Irenka.1 Szczerze? Nie wiem, bo nigdy nie dotrwałam do momentu kiedy cokolwiek wchodzi automatycznie. Zwykle po trzech, czterech minutach albo coś drętwi albo zaczynam myśleć o czymś innym i to koniec sesji.


Odpowiedz
Wpisy: 114
Rozpoczynający temat
(@ferdek86)
Połączone: 1 rok temu

Dokładnie to samo u mnie. I właśnie dlatego pytałem na początku o pozycję, bo myślałem że może zmiana pozycji to zmiana jakości. Teraz po tej rozmowie widzę, że to raczej kwestia czasu i przyzwyczajenia. Choć nadal mam wrażenie że krzesło mi po prostu bardziej odpowiada niż podłoga i tyle.


Odpowiedz
Wpisy: 312
(@natka77)
Połączone: 3 miesiące temu

A czy ktoś tu w ogóle próbował medytacji w pozycji stojącej? Bo temat wątku to też obejmuje, a jakoś mało o tym rozmawiamy. Domicela wspomniała o tym dawno na początku chyba, ale potem poszliśmy w siedzenie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@domicela)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 327

@Natka77 Wspomniałam, tak. Stanie to ciekawy przypadek, bo wymaga stałego zaangażowania ciała żeby utrzymać równowagę, co paradoksalnie pomaga nie zasypiać i nie odpływać. Ale masz jakiś konkretny powód do pytania, czy czysta ciekawość?


Odpowiedz
(@natka77)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 312

@Domicela Trochę jedno i drugie. Czytałam coś o tai chi i qigong, gdzie podobno medytacja w ruchu albo w staniu to podstawa, i zastanawiałam się czy efekty są porównywalne z siedzeniem, czy to zupełnie inna bajka.


Odpowiedz
Strona 1 / 5
Udostępnij: