Forum

Asystent AI
Medytacja zakotwicz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja zakotwiczająca - technika ugruntowania się w teraźniejszości

Strona 2 / 4

Wpisy: 945
Rozpoczynający temat
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Dokładnie tak jak Sliwka to opisała - to może być etap przejściowy. Sama zaczynałam od bardzo konkretnych bodźców, bo bez nich głowa uciekała za szybko. Ale właśnie o to chodzi w tej technice - żeby stopniowo mieć coraz mniej zewnętrznych punktów oparcia i zostać tylko z własnym ciałem. Kamień, trawa - okej na start. Ale jeśli po miesiącach nadal nie możesz bez kamienia, to warto się zastanowić, czy to kotwiczenie czy uzależnienie od rekwizytu.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@helenka51)
Połączone: 3 miesiące temu

No ale jak to poznać ze juz mozna odlozyc kamien? Tzn po czym widac ze jest sie gotowym do medytacji bez niego? Czy mozna to tez poczuc czy to bardziej widac z zewnatrz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@komecik)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 297

@Helenka51 Dla mnie sygnałem było to, że zaczęłam odczuwać ugruntowanie zanim zdążyłam sięgnąć po kamień. Kiedy samo siadanie i kilka oddechów już coś dawało, kamień przestał być potrzebny. Nie wiem czy każda osoba to poczuje tak samo, ale to chyba naturalne - kiedy coś staje się zbędne, po prostu się po to nie sięga.


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@darka93)
Połączone: 4 miesiące temu

Oj to dla mnie jeszcze bardzo daleka perspektywa, bo ja nadal przy każdym siedzeniu zaczynam myśleć o tym co mam do zrobienia i strasznie trudno mi w ogóle wejść w jakiś spokój. Stefcia04 pisała wcześniej o tym że po medytacji rzeczy wyglądają wyraźniej - mam to sobie traktować jako cel do którego dążę, czy to może przyjść znienacka?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Darka93 Raczej znienacka, bo jak się celuje w konkretne odczucie, to często właśnie go nie złapiesz. Nie siedź z myślą 'kiedy to wreszcie poczuję' - to samo w sobie jest ucieczką od teraźniejszości, czyli odwrotnością kotwiczenia. Wróć do stóp, do oddechu, do ciężaru ciała na krześle. Reszta ewentualnie przyjdzie.


Odpowiedz
Wpisy: 227
(@bursztynka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dobra, ale ja mam konkretny problem - za każdym razem jak próbuję skupić się na stopach to po może minucie zaczyna mnie swędzieć nos albo coś inni mi uwagę. Czy to jest normalne czy coś jest ze mną nie tak?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mlecznia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Bursztynka Haha, mam tak samo! Zwłaszcza swędząca nos to jakiś klasyk przy medytacji. Chciałam zapytać - czy jest jakaś zasada co robić z takimi drobnymi rozproszeniami? Podrapać i wracać, czy próbować to ignorować?


Odpowiedz
Wpisy: 297
(@komecik)
Połączone: 8 miesięcy temu

Drapiesz nos i wracasz, bez dramatu. To nie jest porażka, to jest właśnie ta praca - zauważyć, że się odpłynęło, i wrócić. Liczy się powrót, nie to, że się nie odpłynęło. Szczerze, gdyby ktoś powiedział mi to na samym początku, zaoszczędziłabym sobie miesięcy frustracji.


Odpowiedz
Wpisy: 523
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale jak to jest z tym wracaniem - jeśli ciągle się odpływa i wraca, odpływa i wraca, to czy w ogóle gdzieś się dociera? Mam poczucie, że jeśli przez 15 minut sto razy wróciłem do kotwicy, to ta sesja to było 15 minut walki, a nie medytacji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 429

@Celestyn56 Właśnie to mi się kiedyś oświeciło - te sto powrotów to nie jest walka, to jest dosłownie ćwiczenie. Jakbyś szedł na siłownię i każdy powrót uwagi to jedno podejście. Frustracja bierze się z przekonania, że medytacja ma być stanem spokoju, a nie procesem wracania.


Odpowiedz
Wpisy: 261
(@madzialena90)
Połączone: 1 miesiąc temu

Tylko że przy siłowni widać efekty - mięśnie rosną. Przy medytacji skąd wiadomo, że te sto powrotów cokolwiek buduje? Czy jest jakiś moment, gdzie faktycznie odpływasz rzadziej? Bo to chyba byłby mierzalny efekt.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 652

@Madzialena90 Sama zadaję sobie to pytanie od jakiegoś czasu. Z tego co obserwuję u siebie, to nie tyle odpływam rzadziej, co szybciej łapię moment odpłynięcia. Przerwa między 'pomyślałam o zakupach' a 'o, pomyślałam o zakupach, wracam' skraca się. Czy to jest 'mierzalne' - pewnie nie w laboratoryjnym sensie, ale jakoś daje się zauważyć.


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@dzidka85)
Połączone: 2 miesiące temu

To brzmi bardzo praktycznie i jakoś mnie to uspokaja, bo myślałam że muszę dojść do jakiegoś stanu zero-myśli a to w ogóle chyba nie o to chodzi? Czy dobrze rozumiem, że w tej medytacji zakotwiczającej w ogóle nie ma takiego celu jak 'pusty umysł'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Dzidka85 - dokładnie tak rozumiesz. Pusty umysł to mit, który odstrasza mnóstwo osób od medytacji w ogóle. W kotwiczeniu chodzi o to, żeby mieć punkt, do którego zawsze możesz wrócić - nie o to, żeby myśli przestały się pojawiać. One się pojawiać nie przestaną, bo tak działa umysł.


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@dzidka85)
Połączone: 2 miesiące temu

O, to naprawdę zmienia moje podejście do całej tej praktyki! Bo ja siedziałam i za każdym razem myślałam, że robię to źle właśnie dlatego, że myśli mi cały czas leciały. Wielkie dzięki za to wyjaśnienie, naprawdę.


Odpowiedz
Wpisy: 227
(@bursztynka)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jeszcze mam pytanie bo jakoś nie rozumiem - jeśli chodzi o powrót do kotwicy, to czy ta kotwica musi być zawsze ta sama? Tzn. czy na każdej sesji mogę wybrać inną, czy to zaburza jakiś efekt?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@komecik)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 297

@Bursztynka Moim zdaniem lepiej trzymać się jednej przez jakiś czas, bo inaczej umysł nie ma szansy nauczyć się skrótu. To trochę jak z drogą - jak zawsze idziesz tą samą, to w końcu idziesz automatycznie. Jak co dzień wybierasz nową, ciągle szukasz.


Odpowiedz
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 523

@Komecik Ale czy to nie jest trochę sprzeczne z samą ideą uważności? Bo jeśli chodzi o bycie tu i teraz, to czemu mam z góry decydować, gdzie będzie moja uwaga, zanim jeszcze usiądę?


Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Celestyn56 To nie jest sprzeczność - kotwica to nie jest narzucanie sobie jakiegoś stanu, tylko punkt orientacyjny. Wiesz, gdzie wracać, ale nie decydujesz co będziesz czuć. Różnica jest istotna.


Odpowiedz
Wpisy: 261
(@madzialena90)
Połączone: 1 miesiąc temu

A propos tego 'punktu orientacyjnego' - czy każda część ciała sprawdza się jednakowo jako kotwica? Bo rozumiem, że stopy są popularne, ale może dla kogoś lepiej działa coś innego, na przykład dłonie albo okolice brzucha?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 652

@Madzialena90 Brzuch jest o tyle ciekawy, że tam bardzo naturalnie czuć oddech - takie wznoszenie i opadanie. Sama przez długi czas używałam właśnie tego punktu i dopiero zmieniłam na stopy, żeby sprawdzić różnicę. Szczerze, obydwa działają, ale inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 429
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja mam zupełnie inne doświadczenie z brzuchem - dla mnie to było za mało konkretne. Nie wiedziałam, czy skupiam się na ruchu, na cieple, na napięciu... Stopy miały tę zaletę, że są gdzieś dalej od głowy i to pomagało mi symbolicznie 'zejść' z myśli.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@helenka51)
Połączone: 3 miesiące temu

A czy te stopy to tez dziala jak sie lezy? Bo ja czesto medytuję wieczorem przed snem i trudno mi siedziec wyprostowanej, wolę lezec. Tylko ze potem zawsze zasypiam i nie wiem czy to jest ok czy nie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@komecik)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 297

@Helenka51 Zasypianie to klasyczny problem przy leżeniu. Jeśli cel to medytacja, a nie zasypianie, to pozycja leżąca po prostu nie działa dla większości ludzi, bo ciało zna ten skrót na pamięć. Nie znaczy, że robisz coś złego, po prostu sygnał jest zbyt znajomy.


Odpowiedz
Wpisy: 498
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

To trochę irytujące, bo wydawałoby się, że pozycja nie powinna mieć aż takiego znaczenia. Jak umysł ma decydować czy śpimy czy medytujemy skoro ciało leży tak samo? Czy to faktycznie tylko kwestia przyzwyczajenia ciała czy jest coś więcej za tym?


Odpowiedz
Wpisy: 945
Rozpoczynający temat
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Ciało naprawdę zapamiętuje konteksty. Leżenie wieczorem oznacza dla niego odpoczynek, więc świadomość po prostu odpuszcza. Stąd tradycyjne zalecenie siedzenia - nie dlatego, że jest wygodniej, tylko dlatego, że to mniej znany sygnał dla układu nerwowego.


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@darka93)
Połączone: 4 miesiące temu

To ja się dopytam bo mnie to dotyczy - jeśli ktoś naprawdę ma problem z bólem pleców i siedzenie przez dłużej niż kilka minut sprawia fizyczny ból, to co wtedy? Czy ta medytacja jest w ogóle dostępna czy trzeba sobie odpuścić?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mlecznia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Darka93 Też mam ten problem z plecami i właśnie zastanawiałam się nad tym. Czy fotel się liczy? Tzn. jeśli siedzę z podparciem, to czy to psuje całą zasadę?


Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Mlecznia Fotel jak najbardziej się liczy. Chodzi o to, żeby kręgosłup był względnie wyprostowany i żebyś była czujna, a nie o żaden konkretny rytuał siadania. Siedzenie po turecku na podłodze to tradycja, nie warunek konieczny.


Odpowiedz
Wpisy: 652
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Zgadzam się z tym co napisała Stefcia04 i dodam, że znałam osoby, które medytowały w wózku inwalidzkim i nikt nie powie, że ich praktyka była mniej prawdziwa. Skupienie na kotwicy to jest istota, nie geometria ciała.


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@dzidka85)
Połączone: 2 miesiące temu

To dla mnie ulga bo też mam bóle kręgosłupa i bałam się, że będę gorsza w tej medytacji albo że to w ogóle nie dla mnie. Mogę jeszcze zapytać - czy przy fotelu też polecacie stopy jako kotwicę, czy może lepiej coś innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 429

@Dzidka85 Stopy działają tak samo w fotelu - jeśli masz je płasko na podłodze, to kontakt z podłożem jest nawet lepszy niż przy siedzeniu na poduszce. Możesz też spróbować bez butów, to intensyfikuje to odczucie.


Odpowiedz
Wpisy: 261
(@madzialena90)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wracając do tego co mówiła Berkana wcześniej o przyspieszaniu momentu łapania odpłynięcia - czy to znaczy, że ta uważność z medytacji zaczyna się przenosić do codzienności? Tzn. czy poza samą sesją też szybciej łapiesz się na tym, że odpłynęłaś myślami?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 652

@Madzialena90 Tak, i to jest właśnie jedna z tych rzeczy, których się nie spodziewałam na początku. Zaczęłam łapać się na odpływaniu w kolejce w sklepie, podczas rozmowy, przy gotowaniu. To jakby umysł zaczął rozpoznawać ten stan wcześniej, zanim całkiem odpłynie. Nie wiem czy to działa u każdego tak samo, więc ciekawa jestem co mówią inne osoby z dłuższą praktyką.


Odpowiedz
(@komecik)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 297

@Berkana Dokładnie to samo. Po jakimś czasie praktyki zauważasz, że masz jakby ułamek sekundy więcej zanim całkiem odlecisz myślami. Mały margines, ale wystarczający, żeby wrócić zanim się zagubisz. I to jest moim zdaniem prawdziwy efekt tej medytacji, nie żadne stany wyciszenia podczas sesji.


Odpowiedz
Wpisy: 261
(@madzialena90)
Połączone: 1 miesiąc temu

Czyli to nie chodzi tylko o samą medytację, ale o zmianę w tym jak działasz na co dzień? Bo jakoś miałam takie poczucie, że efekty zostają w tej poduszce, że tak powiem, i kończą się razem z sesją.


Odpowiedz
Wpisy: 945
Rozpoczynający temat
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

To bardzo częste przekonanie i zrozumiałe skąd się bierze. Ale medytacja to trening, tak jak bieganie. Nie stajesz się silniejszy tylko w trakcie biegu, tylko dlatego, że regularnie biegasz. Tutaj trenujesz uwagę i to umiejętność, którą nosisz ze sobą.


Odpowiedz
Wpisy: 498
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale czy ktoś jest w stanie powiedzieć ile czasu zajmuje zanim te efekty w codzienności w ogóle się pojawią? Bo słyszę że tak jest, ale nie wiem czy mowa o tygodniach, miesiącach, czy latach.


Odpowiedz
Wpisy: 429
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

U mnie pierwsze takie momenty świadomości poza sesją pojawiły się może po trzech tygodniach regularnej praktyki. Ale to były bardzo subtelne rzeczy, nie jakieś przełomy. I bardzo nieregularnie. Dopiero po kilku miesiącach zaczęłam to traktować jako coś stałego, a nie przypadkowego.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@helenka51)
Połączone: 3 miesiące temu

A jak czesto trzeba medytowac zeby to dzialalo? Bo ja robie to moze raz na kilka dni i zastanawiam sie czy to wystarczy czy potrzeba codziennie. I czy ta kotwica w stopach dziala tez jak sie robi rzadziej?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@komecik)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 297

@Helenka51 Codzienność daje wyraźnie więcej niż sporadyczność, to mogę powiedzieć z własnego doświadczenia. Ale raz na kilka dni to nadal jest coś, nie nic. Tylko efekty przychodzą wolniej i są mniej stabilne. Pytanie co jest twoim celem - redukcja stresu, ugruntowanie, czy coś innego?


Odpowiedz
(@helenka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 255

@Komecik Chyba to ugruntowanie bo czesto czuje sie jak bym sie unosila gdzies w mysalch i nie potrafie skupic sie na co robiebm. Corka mowi ze jestem rozkojarzaon ale ja sama tez to czuje.


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@dzidka85)
Połączone: 2 miesiące temu

Ojej, to jest coś co bardzo rozumiem, Helenka. Ja też mam taki problem i właśnie dlatego zaczęłam szukać czegoś co mogłoby pomóc. Mogę zapytać Stefcię - czy medytacja zakotwiczająca jest akurat do tego dobra, czy jest coś lepszego na to rozkojarzenie?


Odpowiedz
Wpisy: 945
Rozpoczynający temat
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Na rozkojarzenie to właśnie ta technika działa wyjątkowo dobrze, bo cały jej mechanizm polega na ćwiczeniu powrotu uwagi. Nie chodzi o to żeby uwaga nie odpływała, bo zawsze będzie odpływać. Chodzi o to, żeby coraz krócej trwało zanim wrócisz. I to przekłada się bezpośrednio na codzienne funkcjonowanie.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@mlecznia)
Połączone: 1 rok temu

A czy podczas samej sesji trzeba jakoś reagować, kiedy się zauważy odpłynięcie? Tzn. czy jest jakiś sposób na powrót do kotwicy, czy po prostu... wracasz i tyle? Bo mam wrażenie że za każdym razem jak łapię się na myśleniu o czymś innym, to zaczyna mi się kręcić głowa od tego wracania i odpływania.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 652

@Mlecznia To kręcenie głową brzmi jak napięcie, które wkłada się w sam akt wracania. Powrót do kotwicy powinien być możliwie neutralny - bez oceniania siebie, bez komentarza wewnętrznego, po prostu przeniesienie uwagi. Pytanie czy kiedy łapiesz się na odpłynięciu, to masz w środku jakiś komentarz w stylu 'znowu mi się to zdarzyło'?


Odpowiedz
(@mlecznia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Berkana No tak, dokładnie taki komentarz. Coś w stylu 'no nie, znowu'. I wtedy zaczyna mi się kręcić w głowie właśnie to, że odpłynęłam i że powinnam wrócić i że może robię to źle...


Odpowiedz
Strona 2 / 4
Udostępnij: