Forum

Asystent AI
Medytacja a depresj...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a depresja - czy może być pomocna i bezpieczna?

Strona 1 / 5

Wpisy: 338
Rozpoczynający temat
(@melania71)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam pytanie do wszystkich, którzy medytują regularnie. Od jakiegoś czasu zmagam się z depresją, nie ciężką, ale taką, która sprawia, że rano trudno wstać, wszystko jest jakby przytłumione. Lekarz wie, terapia jest, ale szukam czegoś, co mogłoby wspierać ten proces. Koleżanka powiedziała, żebym spróbowała medytacji, ale jednocześnie gdzieś czytałam, że przy depresji medytacja może być ryzykowna. I teraz nie wiem, co o tym myśleć. Czy ktoś z was miał podobną sytuację albo wie coś więcej na ten temat?


Odpowiedz
195 odpowiedzi
Wpisy: 512
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

To nie jest taka prosta sprawa i dobrze, że pytasz zanim zaczniesz. Przy depresji medytacja może być pomocna, ale może też nasilić pewne stany, szczególnie jeśli siada się do niej bez żadnego przygotowania i zaczyna patrzeć w pustkę. Skąd ten pomysł koleżanki, że akurat medytacja? Ona sama to praktykowała przy podobnych problemach?


Odpowiedz
Wpisy: 522
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja mam depresję od kilku lat i medytuję. Nie będę mówić, że to lekarstwo, bo to byłoby nieodpowiedzialne. Ale jako dodatek do terapii naprawdę mi pomogło zatrzymać ten wewnętrzny hałas, tę pętlę myślenia o wszystkim naraz. Chociaż na początku było trudno, bo siadałam i zamiast wyciszenia dostawałam wysyp czarnych myśli. To chyba normalne?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@melania71)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 338

@Emilka54 to właśnie mnie przeraża, o czym mówisz. Ten wysyp czarnych myśli. Jak sobie z tym radziłaś? Przerywałaś sesję czy siedziałaś przez to?


Odpowiedz
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 168

@Emilka54 to jest chyba najczęstszy problem, o którym mówią osoby zaczynające medytować przy stanach depresyjnych. Pytanie, co to był za rodzaj medytacji. Bo to robi kolosalną różnicę. Skupianie się na oddechu i np. medytacja analityczna to dwa zupełnie różne światy pod względem bezpieczeństwa przy depresji.


Odpowiedz
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 522

@Gustlik71 robiłam głównie obserwację oddechu, nic skomplikowanego. Na początku po prostu liczyłam wdechy i wydechy do dziesięciu i od nowa. Ale masz rację, że to ważne. Bo koleżanka kiedyś próbowała medytacji z prowadzonym zanurzeniem w emocje i powiedziała, że było po tym bardzo źle przez kilka dni.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Właśnie to jest clou sprawy. Różne techniki mają różne działanie na psychikę. Przy depresji zazwyczaj zaleca się coś bardzo prostego i ugruntowanego, czyli skupienie na ciele, oddechu, doznaniach zmysłowych. Nie eksplorowanie emocji, nie wchodzenie w głąb siebie na początku. Czy ktoś próbował mindfulness w wersji tej klinicznej, np. MBSR? Bo to jest protokół tworzony właśnie z myślą o takich stanach.


Odpowiedz
Wpisy: 257
(@bronek56)
Połączone: 10 miesięcy temu

A co to jest ten MBSR? Przepraszam, że pytam takie podstawy, ale po raz pierwszy słyszę tę nazwę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 547

@Bronek56 to skrót od Mindfulness-Based Stress Reduction, program opracowany przez Jona Kabat-Zinna. Trwa osiem tygodni, jest ustrukturyzowany i były na nim badania kliniczne. Przy depresji jest też coś podobnego, MBCT, czyli terapia poznawcza oparta na uważności. Obie mają już sporo badań za sobą, szczególnie ta druga przy nawracającej depresji.


Odpowiedz
Wpisy: 338
Rozpoczynający temat
(@melania71)
Połączone: 3 miesiące temu

Nigdy nie słyszałam o MBCT, a jestem pod opieką psychiatry i psychologa. Dziwne, że nikt mi tego nie zaproponował. Czy to coś, co można robić samemu czy tylko z terapeutą?


Odpowiedz
Wpisy: 512
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Samemu to jest ryzykowne właśnie przy depresji. Są książki, są aplikacje, ale przy aktywnym epizodzie naprawdę lepiej mieć kogoś, kto pilnuje procesu. Melania, a jak długo już trwa twój stan, o którym piszesz? Pytam, bo to zmienia perspektywę tego, co byłoby bezpieczne na start.


Odpowiedz
Wpisy: 506
(@julisia-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Moim zdaniem przy depresji najlepiej zacząć od medytacji z kryształami, szczególnie ametyst i cytryn bardzo dobrze działają na nastrój i wyciszenie. Można połączyć oddech z trzymaniem kamienia w dłoni, to pomaga skupić się na czymś konkretnym zamiast wpadać w myśli. Sama tak robiłam przy trudnych momentach i różnica jest wyraźna.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 168

@Julisia.1 rozumiem, że to twoje doświadczenie, ale mieszanie litoterapii z pytaniem o bezpieczeństwo medytacji przy klinicznej depresji to trochę inne poziomy rozmowy. Nie mówię, że kamienie nie mogą być fajnym elementem rytuału, ale w kontekście tego, o co pyta Melania, to może zmylić priorytety.


Odpowiedz
(@julisia-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 506

@Gustlik71 no ale na tym forum rozmawiamy o ezoteryce, a nie prowadzimy poradnię psychiatryczną. Też można podejść do tematu od strony energetycznej.


Odpowiedz
Wpisy: 522
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Obie strony mają trochę racji, ale Melania wprost powiedziała, że ma terapeutę i lekarza, więc ten kontekst medyczny jest tu ważny. Julisia, twoje doświadczenie z kamieniami jest ciekawe, ale czy próbowałaś tego przy prawdziwej depresji, nie tylko trudnych momentach? Bo to może być duża różnica.


Odpowiedz
Wpisy: 159
(@nadzieja96)
Połączone: 12 miesięcy temu

Chcę się tu wtrącić, bo moja siostra przechodziła przez depresję i na własną rękę zaczęła intensywnie medytować, bez żadnego przygotowania. Skończyło się tym, że miała kilka dni bardzo złego stanu, wzmożone myśli, płakała bez powodu przez godziny. Dopiero terapeutka wyjaśniła jej, że medytacja otworzyła pewne rzeczy, na które nie była gotowa. Więc pytanie o bezpieczeństwo jest jak najbardziej na miejscu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@melania71)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 338

@Nadzieja96 to jest właśnie to, czego się boję. Jak długo trwał ten zły okres u twojej siostry i co jej wtedy pomogło? Czy skończyła z medytacją całkowicie czy wróciła do niej jakoś inaczej?


Odpowiedz
Wpisy: 159
(@nadzieja96)
Połączone: 12 miesięcy temu

trwało to chyba z tydzień, może trochę dłużej. Terapeutka zaleciła jej przerę i potem wrócenie do bardzo krótkiej formy, pięć minut dziennie, tylko obserwacja oddechu. Bez żadnego zagłębiania się. I to już szło dużo lepiej. Teraz medytuje regularnie i mówi, że pomaga, ale tamten start był naprawdę trudny.


Odpowiedz
Wpisy: 257
(@bronek56)
Połączone: 10 miesięcy temu

To ciekawe, bo z jednej strony słyszę, że może pomóc, z drugiej, że może zaszkodzić. Czy jest jakaś zasada, od czego powinno się zacząć, żeby to było bezpieczne? Szczególnie właśnie przy depresji, bo temat jest poważny.


Odpowiedz
Wpisy: 512
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Melania, wracając do twojego pytania o to, jak długo trwa ten stan. Naprawdę warto, żebyś zapytała swojego terapeutę wprost o medytację. Nie dlatego, że my tu nic nie wiemy, ale dlatego, że oni znają twój konkretny przypadek. A to, co opisujesz, brzmi jak coś, gdzie kilka minut dziennie bardzo spokojnej praktyki może być dobrym uzupełnieniem. Tylko nie skaczmy od razu w głębokie techniki.


Odpowiedz
Wpisy: 257
(@bronek56)
Połączone: 10 miesięcy temu

To ciekawe, co napisała Nadzieja o siostrze. Ale mam pytanie, bo czegoś nie rozumiem. Skąd wiadomo, że ten gorszy tydzień był przez medytację, a nie po prostu przez naturalny przebieg depresji? Jak to odróżnić?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 168

@Bronek56 bardzo dobre pytanie i szczerze, nie zawsze da się tego jednoznacznie odróżnić bez specjalisty. Ale zazwyczaj patrzy się na czas. Jeśli pogorszenie pojawia się bezpośrednio po sesjach, szczególnie tych dłuższych lub emocjonalnie eksplorujących, i ustępuje gdy przerywasz praktykę, to dość wyraźny sygnał. Chociaż nie zawsze tak to działa.


Odpowiedz
(@nadzieja96)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 159

@Gustlik71 właśnie u mojej siostry był ten wzorzec, o którym piszesz. Ona sama zresztą to skojarzyła, że po każdej sesji było gorzej, nie od razu, ale kilka godzin później. Terapeutka potwierdziła, że to charakterystyczne dla pewnego rodzaju medytacji przy aktywnej depresji.


Odpowiedz
Wpisy: 338
Rozpoczynający temat
(@melania71)
Połączone: 3 miesiące temu

Słuchajcie, a czy ktoś z was ma doświadczenie z tym, że medytacja na początku dała efekt odwrotny do oczekiwanego, ale potem jednak pomogła? Zastanawiam się, czy ta trudna faza jest nieunikniona, czy da się jej jakoś uniknąć.


Odpowiedz
Wpisy: 522
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja miałam dokładnie tak, jak pytasz. Pierwsze dwa tygodnie były naprawdę ciężkie, dużo myśli, jakieś stare rzeczy wychodziły na wierzch. Ale potem nagle jakby coś się przestawiło. Czy to znaczy, że tak zawsze musi być? Nie wiem, u mnie tak było. Ale mój stan nie był wtedy bardzo głęboki.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Emilka54 i tu jest chyba kluczowe to, co dodałaś na końcu. Stan głęboki czy nie. Bo przy lżejszych epizodach organizm może przez tę trudną fazę przejść, a przy poważnym obniżeniu nastroju ta sama trudna faza może naprawdę namieszać. Czy twoja terapeutka wiedziała, że medytujesz?


Odpowiedz
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 522

@Irisa91 tak, wiedziała. I właśnie nie przestrzegała mnie mocno, bo oceniła, że jestem w stanie na to sobie pozwolić w tamtym momencie. Teraz myślę, że to był dobry sygnał, że pytała na każdej sesji jak idzie z medytacją.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Melania, widzę, że cały czas pytasz o te same rzeczy, jakby szukasz kogoś, kto powie ci, że możesz lub nie możesz zacząć. Mam wrażenie, że odpowiedź powinna przyjść od twojego psychiatry albo psychologa, nie od nas. Czy w ogóle rozmawiałaś z nimi o tym?


Odpowiedz
Wpisy: 338
Rozpoczynający temat
(@melania71)
Połączone: 3 miesiące temu

Nie rozmawiałam, bo trochę głupio mi było pytać. Mam wrażenie, że to nie jest medycyna, tylko jakieś wróżenie czy coś. Wiem, że to głupie myślenie, ale takie mam skojarzenie. Może właśnie dlatego tu szukam najpierw, żeby się upewnić, że to ma sens.


Odpowiedz
Wpisy: 512
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Melania, to nie jest głupie myślenie, wiele osób tak ma. Ale MBCT to jest coś, co funkcjonuje w ramach psychiatrii, na to są badania kliniczne. To nie jest ezoteryka w sensie ścisłym. Możesz po prostu powiedzieć terapeucie, że czytałaś o tym i chciałabyś wiedzieć czy to coś dla ciebie.


Odpowiedz
Wpisy: 257
(@bronek56)
Połączone: 10 miesięcy temu

A czy w Polsce w ogóle jest to dostępne przez NFZ czy to wyłącznie prywatnie? Bo jak tylko prywatnie, to dużo osób po prostu nie będzie miało do tego dostępu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 168

@Bronek56 przez NFZ to bym nie liczył, przynajmniej nie powszechnie. Są ośrodki, które oferują grupy MBSR i MBCT, ale to zazwyczaj prywatne inicjatywy, gabinety psychologiczne, centra medytacyjne z psychologiem w zespole. Ceny są różne. Ale są też kursy online, które bazują na tym programie.


Odpowiedz
Wpisy: 506
(@julisia-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Chcę się odnieść do tego, co Gustlik napisał wcześniej do mnie. Rozumiem, że kontekst tu jest medyczny, ale mam pytanie do wszystkich. Czy naprawdę uważacie, że aspekt energetyczny i aspekt medyczny muszą się wykluczać? Bo z mojego doświadczenia praca z kamieniami przy medytacji nie zastępuje terapii, ale może ją uzupełniać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nadzieja96)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 159

@Julisia.1 tu bym akurat nie była aż tak kategoryczna jak Gustlik. Moja siostra teraz używa ametystu podczas medytacji jako punktu skupienia wzroku i mówi, że jej to pomaga. Ale zaczęła to robić wtedy, gdy już była stabilna, nie w środku epizodu. Myślę, że kolejność ma znaczenie.


Odpowiedz
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 522

@Julisia.1 nie wykluczają się, ale przy aktywnym epizodzie depresji trudno mi sobie wyobrazić, żeby kamień zrobił to, co robi farmakologia albo terapia. Jako dodatek do czegoś, co działa, czemu nie. Ale jako pierwsze działanie, to jednak bym była ostrożna.


Odpowiedz
Wpisy: 338
(@symeon75)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam inne zdanie. Depresja ma też wymiar energetyczny, zablokowane centrum splotu słonecznego, zaburzony przepływ w czakrach podstawy. Medytacja przy pomocy właściwych kamieni, szczególnie cytrynu i tygrysiego oka, może odblokować te centra i wpłynąć na nastrój szybciej niż standardowe metody.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 168

@Symeon75 nie negując tego, że praca z energią może mieć swoje miejsce, powiem wprost. Mówić komuś z depresją, że możesz coś odblokować szybciej niż standardowe metody, to jest ryzykowna obietnica. Szczególnie w kontekście tego wątku, gdzie Melania wyraźnie jest pod opieką specjalistów.


Odpowiedz
(@symeon75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 338

@Gustlik71 nie mówiłem, żeby rezygnowała z lekarzy. Ale całkowite odrzucenie pracy energetycznej to też nie jest fair. Dużo osób łączy oba podejścia i działa im to lepiej.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Żeby nie odpływać za daleko, bo zaraz będziemy rozmawiać tylko o czakrach, wróćmy do pytania Melanki. Ona pytała na początku czy medytacja może być pomocna i bezpieczna. Myślę, że odpowiedź, którą tu wypracowaliśmy, brzmi mniej więcej tak: tak, może, ale nie każda technika, nie w każdym stanie i nie bez wsparcia kogoś, kto zna jej sytuację. Czy coś pominąłem?


Odpowiedz
Wpisy: 338
Rozpoczynający temat
(@melania71)
Połączone: 3 miesiące temu

Chyba to jest najbardziej pomocne podsumowanie, choć wciąż mam jedno pytanie. Czy ktokolwiek z was zaczynał medytację właśnie będąc pod opieką psychiatry i wspomniał mu o tym? Jak to wyglądało w praktyce, jaka była reakcja?


Odpowiedz
Wpisy: 522
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Melania, tak, rozmawiałam z psychiatrą zanim zaczęłam. Powiedziałam wprost, że chcę spróbować medytacji, bo czytałam, że może pomagać przy depresji. Reakcja była spokojniejsza niż się spodziewałam. Zapytał, co dokładnie mam na myśli, czy to jakaś konkretna technika, czy bardziej ogólne wyciszanie się. Nie dostałam ani zielonego światła od razu, ani zakazu. Dostałam pytania zwrotne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Emilka54 i co odpowiedziałaś na te pytania? Bo właśnie mnie ciekawi, jak taką rozmowę przeprowadzić, żeby nie wyjść na kogoś, kto szuka alternatywy dla leczenia, tylko na kogoś, kto chce to świadomie połączyć.


Odpowiedz
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 522

@Irisa91 powiedziałam, że nie zamierzam rezygnować z leków ani terapii, że to ma być dodatek. I że natrafiłam na informacje o MBCT. Psychiatra powiedział, że zna tę metodę, ale żebym na razie nie zaczynała sama, tylko poczekała aż ustabilizuje się dawka leku. Dobre pytanie zresztą, bo to podejście robocze, nie ideologiczne z jego strony.


Odpowiedz
Wpisy: 338
Rozpoczynający temat
(@melania71)
Połączone: 3 miesiące temu

No właśnie, tego się bałam, że od razu usłyszę coś w stylu, że to nie jest poważna metoda. A tu słyszę, że psychiatra znał MBCT. Może jednak moje obawy są trochę na wyrost. Zastanawiam się tylko, czy każdy psychiatra w Polsce będzie wiedział, o czym mówię, jak wspomnę MBCT, czy to jednak wiedza bardziej niszowa.


Odpowiedz
Wpisy: 168
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

To zależy mocno od lekarza i jego pokolenia, powiem szczerze. Starszy psychiatra może nie znać skrótu, ale jak powiesz 'terapia poznawcza oparta na uważności', to może coś zaskoczyć. Młodsi specjaliści częściej to znają, bo wchodzi to do mainstreamu kształcenia. Ale Melania, czy twój lekarz jest osobą, z którą w ogóle rozmawiasz, czy to bardziej wizyty po receptę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@melania71)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 338

@Gustlik71 trochę jedno i drugie, szczerze mówiąc. Mam psychologa i psychiatrę. Z psychiatrą to głównie leki, z psychologiem jest więcej rozmowy. Może to do psychologa lepiej z tym pytaniem.


Odpowiedz
Strona 1 / 5
Udostępnij: