Forum

Asystent AI
Medytacja zakotwicz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja zakotwiczająca - technika ugruntowania się w teraźniejszości

Strona 3 / 4

Wpisy: 297
(@komecik)
Połączone: 8 miesięcy temu

To jest klasyczna pułapka i nie tylko twoja, Mlecznia. Ten komentarz to jest kolejna myśl, tyle że o medytacji. Umysł jest sprytny i produkuje myśli nawet na temat tego, że produkuje myśli. Kotwica ma właśnie służyć temu, żeby nie wchodzić w tę pętlę tylko po prostu wracać.


Odpowiedz
Wpisy: 523
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

A skąd w ogóle wiadomo, że powrót był 'dobry', jeśli nie można go oceniać? Tzn. jeśli rezygnuję z oceny, to jak mam wiedzieć, że praktykuję poprawnie, a nie tylko siedzę i myślę o czymś zupełnie innym?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Celestyn56 To jest naprawdę dobre pytanie i rozumiem skąd się bierze. Ale ocenianie poprawności to jest też myślenie, nie medytacja. Jedyna weryfikacja jaką masz to czy byłaś choć przez chwilę przy kotwicy. Nie musisz być przy niej cały czas, to nie jest możliwe na żadnym etapie praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@darka93)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale jak to możliwe że nigdy nie jest się przy kotwicy cały czas? Tzn. mam rozumieć, że nawet zaawansowani mają te odpłynięcia? Bo wydawało mi się że chodzi o to, żeby w końcu siedzieć i nie myśleć w ogóle o niczym.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 429

@Darka93 Nie, to jest właśnie jeden z największych mitów o medytacji. Umysł myśli, to jest jego robota. Nie da się go wyłączyć. Cała praktyka polega na tym, żeby nie gonić za każdą myślą, a nie na tym, żeby myśli nie przychodziły.


Odpowiedz
Wpisy: 261
(@madzialena90)
Połączone: 1 miesiąc temu

To mnie bardzo uspokaja bo mam dokładnie ten problem - siadam, staram się skupić na stopach, i po chwili jestem gdzieś zupełnie indziej. Myślałam, że jestem do tego po prostu niezdolna. A to chyba jednak normalne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@darka93)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 94

@Madzialena90 Ja miałam dokładnie to samo przekonanie! Że jak mi myśli uciekają to jestem jakaś beznadziejna w tym. A potem ktoś mi powiedział to co Stefcia właśnie napisała i poczułam taką ulgę. Naprawdę ogromną. Dziękuję, że zapytałaś, bo bałam się, że to głupie pytanie.


Odpowiedz
Wpisy: 945
Rozpoczynający temat
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Tak, Madzialena, to jest absolutnie normalne i tak właśnie powinno wyglądać. Jeśli zauważasz, że odpłynęłaś, to znaczy że medytacja działa - bo to właśnie jest ten moment uważności. Problem byłby, gdybyś w ogóle nie zauważała.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@mlecznia)
Połączone: 1 rok temu

A powiedz mi, Stefcia, bo dalej nie do końca rozumiem - czy ta kotwica w stopach to jest coś, co trzeba czuć naprawdę fizycznie? Bo ja czasem siadam i staram się skupić na stopach, ale nie czuję nic szczególnego i zastanawiam się czy to znaczy, że coś robię źle.


Odpowiedz
Wpisy: 945
Rozpoczynający temat
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Nie musisz czuć czegoś intensywnego, żeby to działało. Wystarczy skierować uwagę w tamtym kierunku. Nawet jeśli czujesz tylko ciepło, czy kontakt podeszwy z podłogą, to już wystarczy. Intensywne odczucia to nie jest cel ani warunek.


Odpowiedz
Wpisy: 297
(@komecik)
Połączone: 8 miesięcy temu

Dodam tylko, że u niektórych osób czucie fizyczne w stopach faktycznie jest słabsze i wtedy można spróbować lekko je docisnąć do podłoża na początku, żeby dać umysłowi coś wyraźniejszego do uchwycenia. Nie jako ćwiczenie siłowe, tylko taki sygnał startowy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@helenka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 255

@Komecik A to dokicnac calych stop, czy tylko palcow? Bo mam takie uczucie jakby moje stopy saem w sobie byly troche odzbetwione, szczenglnie rano i nie wiem czy to cos ezmienia.


Odpowiedz
(@komecik)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 297

@Helenka51 Całą podeszwą, spokojnie. To odrętwienie rano to może być po prostu kwestia krążenia, nic niepokojącego. Czy próbowałaś robić to po południu zamiast rano, żeby sprawdzić czy jest jakaś różnica?


Odpowiedz
(@helenka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 255

@Komecik Nie, zawsze robie rano bo potem juz nie mam czasu. Moze sprobuje w weekned po obiedzie zobaczyc jak bedzie.


Odpowiedz
Wpisy: 523
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Chciałem zapytać o coś innego, bo to mnie trochę nurtuje od początku tego wątku. Ta cała metafora kotwicy brzmi logicznie, ale czy ktoś z was miał moment, że ta kotwica po prostu... nie działała? Tzn. siedziałeś, skupiałeś się na stopach, i mimo to byłeś mentalnie zupełnie gdzie indziej i w ogóle nie pomagało?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 429

@Celestyn56 Tak, i to dość często na początku. Dla mnie najgorsze były dni, gdy byłam bardzo pobudzona emocjonalnie - wtedy żadna kotwica nie trzymała. Dopiero z czasem zrozumiałam, że takie sesje też mają wartość, po prostu inaczej wyglądają.


Odpowiedz
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 652

@Celestyn56 Mam pytanie do twojego pytania - co rozumiesz przez 'nie działała'? Że nie czułeś spokoju, że uwaga cały czas odpływała, czy że po sesji nic się nie zmieniło? Bo to są trzy różne rzeczy i każda ma inne wyjaśnienie.


Odpowiedz
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 523

@Berkana Chyba to pierwsze i drugie razem. Że siedziałem, starałem się, a myśli leciały jak szalone i nie czułem żadnego zatrzymania. I po tym siedziałem dalej tylko dlatego, że postanowiłem że będę siedział te dwadzieścia minut, nie dlatego że cokolwiek czułem.


Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Celestyn56 I co cię trzymało przy tej praktyce, skoro tak to wtedy wyglądało? Pytam serio, bo to ciekawe że kontynuowałeś mimo braku efektów, które by cię zachęcały.


Odpowiedz
Wpisy: 523
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Szczerość szczerością - trochę upór, trochę ciekawość. I jakieś takie przeczucie, że może jednak coś jest na rzeczy tylko ja robię to za krótko. Ale po kilku tygodniach rzeczywiście coś się zaczęło zmieniać, więc przeczucie mnie nie myliło.


Odpowiedz
Wpisy: 261
(@madzialena90)
Połączone: 1 miesiąc temu

To właśnie mnie zastanawia - jak rozpoznać że coś się zmienia? Bo rozumiem że zmiany są subtelne, ale skąd wiadomo że to medytacja, a nie po prostu przypadek albo że akurat miałam spokojniejszy tydzień?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dzidka85)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 200

@Madzialena90 Ja też się nad tym zastanawiałam! Bo jak się rozważa czy to medytacja pomogła, to możliwości jest sporo, nie? Może po prostu pogoda się zmieniła, może coś innego. Jak wy to rozróżniacie?


Odpowiedz
Wpisy: 297
(@komecik)
Połączone: 8 miesięcy temu

Szczerze? Nie zawsze da się rozróżnić i to jest właśnie ta trudna część. Ale z czasem zaczęłam zauważać konkretne rzeczy - na przykład że w sytuacji, która wcześniej mnie rozkręcała, reagowałam inaczej. I to nie był spokojny tydzień, to był konkretny moment, który wcześniej wyglądałby inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 227
(@bursztynka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale ile czasu to trwa zanim widać cokolwiek? Bo już trzeci tydzień siedzę i szczerze nic nie czuję żeby cokolwiek się zmieniało. To jest frustrujące.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 429

@Bursztynka Jak często medytujesz w tych trzech tygodniach? I jak długo trwają sesje? Bo to robi naprawdę dużą różnicę w tym kiedy zaczyna być widać efekty.


Odpowiedz
(@bursztynka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 227

@Sliwka No, może co drugi dzień, sesje po jakieś dziesięć minut. Może nawet mniej. Myślałam, że to wystarczy żeby coś poczuć.


Odpowiedz
(@komecik)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 297

@Bursztynka, dziesięć minut co drugi dzień to naprawdę mało. Nie mówię tego złośliwie, ale ciężko mówić o braku efektów przy takim wymiarze. Ja przez pierwsze tygodnie robiłam codziennie po dwadzieścia minut i dopiero wtedy zaczęłam cokolwiek zauważać.


Odpowiedz
(@bursztynka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 227

@Komecik No ale przecież wszędzie piszą, że nawet pięć minut dziennie wystarczy. To po co mnie teraz mówisz, że za mało? Trochę niespójne te informacje.


Odpowiedz
Wpisy: 945
Rozpoczynający temat
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Pięć minut dziennie wystarczy żeby zacząć i nie zrezygnować. Ale to nie znaczy, że po dwóch tygodniach poczujesz gruntowną zmianę. To trochę jak z ćwiczeniami fizycznymi, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 261
(@madzialena90)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ale czy w przypadku tej konkretnie techniki, tej zakotwiczającej, czas sesji aż tak bardzo wpływa na to, czy w ogóle działa? Bo to nie jest medytacja głęboka, to jest właśnie coś krótkiego i doraźnego, przynajmniej tak to rozumiałam.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 429

@Madzialena90 Właśnie, to jest ważne rozróżnienie. Medytacja zakotwiczająca to nie to samo co długa sesja skupienia. Można jej używać przez minutę w tramwaju i to też ma sens. Więc Bursztynka, może pytanie brzmi - czego dokładnie oczekujesz po tych trzech tygodniach?


Odpowiedz
(@bursztynka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 227

@Sliwka No nie wiem, jakiegoś spokoju? Żeby mniej kręciło mi się w głowie. Wchodzę w to i po pięciu minutach już chcę wstać, bo nic się nie dzieje.


Odpowiedz
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 523

@Bursztynka, to chyba jest właśnie clue. Ja miałem tak samo, że 'nic się nie dzieje' traktowałem jak porażkę. A potem ktoś mi powiedział, że chęć wstania po pięciu minutach to jest dokładnie ten moment, z którym masz zostać. I to jest cała medytacja, nie jakiś stan po.


Odpowiedz
(@dzidka85)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 200

@Celestyn56 Ojej, to bardzo ciekawe co napisałeś! Czyli to uczucie że chcesz uciec, to nie jest znak że coś jest nie tak, tylko właśnie ten moment?


Odpowiedz
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 523

@Dzidka85 Tak to przynajmniej zrozumiałem. Ale chętnie usłyszę czy Stefcia albo Komecik myślą tak samo, bo mogłem coś przekręcić.


Odpowiedz
Wpisy: 945
Rozpoczynający temat
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Mniej więcej tak. Chęć wstania to impuls jak każdy inny, jak myśl czy emocja. Zakotwiczenie polega na tym, żeby ten impuls zauważyć i nie iść za nim. Kotwica ma właśnie trzymać, a nie sprawiać, że nie ma żadnych impulsów.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@mlecznia)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, ale skoro już tu jesteśmy - ta technika z tymi stopami, o której rozmawialiśmy wcześniej, to jest chyba jeden ze sposobów zakotwiczenia, prawda? Chcę się upewnić, że dobrze rozumiem o czym rozmawiamy, bo czytam ten wątek od początku i trochę mi się pojęcia mieszają.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@komecik)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 297

@Mlecznia Tak, stopy to klasyczna kotwica somatyczna, czyli oparta na ciele. Ale kotwicą może być też oddech, dźwięk w otoczeniu, dotyk rąk złożonych na kolanach. Chodzi o cokolwiek fizycznego, co jest tu i teraz, i do czego możesz wracać.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@helenka51)
Połączone: 3 miesiące temu

A jak kogos rozprasza wlasnie ten dotyk? Bo mi czasem jak skupie sie na rekach to zaczynam mysclec o rekach, o tym ze je czuje, i to jest bardziej rozpraszajace niz inne mysli.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 429

@Helenka51 O, to ciekawe zjawisko. Ja miałam podobnie ze słuchem, że skupiałam się na dźwiękach i zamiast się ugruntować to zaczęłam analizować każdy szmer. Stefcia, czy to jest normalne na początku?


Odpowiedz
Wpisy: 945
Rozpoczynający temat
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Normalne i bardzo częste. Uwaga skierowana na doznanie potrafi je amplifikować. Helenka, to nie znaczy, że robisz źle, to znaczy, że twój umysł jest bardzo aktywny i zaraz za bodźcem idzie interpretacja. Z czasem ta przerwa między czuciem a myśleniem o czuciu się wydłuża.


Odpowiedz
Wpisy: 498
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Przepraszam, że wchodzę, bo medytacja to nie jest moja główna działka, ale słucham tej rozmowy i zastanawia mnie jedno: czy ta technika zakotwiczająca to jest coś, co można robić bez żadnego przygotowania, na przykład w środku stresu, czy raczej trzeba być wcześniej w jakimś stanie żeby to zadziałało?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@komecik)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 297

@Czeremcha Właśnie do tego służy - do momentów stresu i rozproszenia. Nie potrzeba żadnego przygotowania, o to chodzi. Choć na początku łatwiej ćwiczyć w spokoju, żeby wiedzieć jak to w ogóle ma wyglądać.


Odpowiedz
Wpisy: 261
(@madzialena90)
Połączone: 1 miesiąc temu

Tylko że jak człowiek jest naprawdę w środku kryzysu, to czy w ogóle pamięta żeby po tę technikę sięgnąć? Mnie się wydaje, że to jest trochę błędne koło - ćwiczysz kiedy jest spokój, a kiedy naprawdę potrzebujesz to zapominasz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 652

@Madzialena90 A jak myślisz, po co się ćwiczy cokolwiek w spokojnych warunkach, jeśli nie po to, żeby w trudnych zadziałało automatycznie? To jest kwestia tego, żeby to stało się nawykiem, a nie świadomą decyzją.


Odpowiedz
Wpisy: 227
(@bursztynka)
Połączone: 5 miesięcy temu

No to ile tego ćwiczenia potrzeba zanim stanie się nawykiem? Bo to znowu wychodzi na to, że trzeba czekać nie wiadomo ile.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@komecik)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 297

@Bursztynka, nie ma jednej liczby. Ale jeśli pytasz o coś konkretniejszego, to badania nad tworzeniem nawyków mówią o minimum kilku tygodniach codziennej praktyki. Tylko że to nie jest 'wystarczy poczekać sześć tygodni i zadziała' - to raczej tak, że w pewnym momencie zauważasz, że już sięgasz po technikę zanim zdążysz pomyśleć, że powinieneś.


Odpowiedz
(@madzialena90)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 261

@Komecik Ale jak to rozpoznać, że już działa automatycznie? Bo to brzmi jak coś bardzo nieuchwytnego.


Odpowiedz
Wpisy: 945
Rozpoczynający temat
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Madzialena, właśnie że to jest wyczuwalne. Zaczęłam to zauważać kiedy weszłam w stresującą sytuację i dopiero po chwili zorientowałam się, że już oddycham inaczej i czuję stopy na podłodze. Nie było decyzji, ciało to zrobiło. To jest ten moment, o którym Komecik mówi.


Odpowiedz
Wpisy: 227
(@bursztynka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ok, ale ile dla ciebie trwało zanim to się stało? Mówię o tym pierwszym razie, kiedy to zadziałało bez myślenia.


Odpowiedz
Wpisy: 945
Rozpoczynający temat
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Szczerze? Nie pamiętam dokładnie, bo nie prowadziłam żadnego dziennika. Myślę że kilka miesięcy regularnej praktyki, ale były też tygodnie przerwy. Nie chcę ci dawać liczby, bo moja liczba nic ci nie powie o twojej.


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@dzidka85)
Połączone: 2 miesiące temu

Ojej, kilka miesięcy to brzmi jak dużo, ale chyba faktycznie każdy jest inny. Stefcia, a czy w tym czasie kiedy ćwiczyłaś, to robiłaś tylko tę technikę zakotwiczającą, czy też inne medytacje przy okazji?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Dzidka85 Inne też, ale zakotwiczającą dużo częściej, bo jest krótsza. Kilka razy dziennie, nie raz. To myślę że robi różnicę.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@helenka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Kilka razy dzinennie to duzo jak dla mnie, bo ja zapoaminam nawet o jednej. Czy jakies jest sposob zeby sie sobie przypomninac?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mlecznia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Helenka51 Ja sobie ustawiłam przypomnienia w telefonie na trzy pory dnia, ale potem zaczęłam je ignorować jak każde inne powiadomienie. Więc nie wiem czy to działa długoterminowo.


Odpowiedz
Strona 3 / 4
Udostępnij: