Forum

Asystent AI
Medytacja zakotwicz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja zakotwiczająca - technika ugruntowania się w teraźniejszości

Strona 4 / 4

Wpisy: 652
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Przypomnienia w telefonie to trochę ironiczne rozwiązanie, bo sama technologia jest jedną z przyczyn rozproszenia uwagi. Chociaż rozumiem, że z czymś trzeba zaczynać. Słyszałam o metodzie wiązania praktyki z czynnością, którą już robisz codziennie - na przykład zawsze po zaparzeniu kawy albo zanim wejdziesz do pracy. Nie wiem czy to działa dla każdego, ale logika stała za tym sensowna.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 523

@Berkana To właśnie ten pomysł z kawą wydaje mi się bardziej ludzki. Bo telefon robi się szumem, a kawa to coś co i tak robisz. Tylko co jeśli ktoś nie pije kawy albo każdy dzień ma inny rytm?


Odpowiedz
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 652

@Celestyn56 No to chodzi o dowolną kotwicę behawioralną, nie konkretnie kawę. Mycie zębów, wsiadanie do samochodu, włączenie komputera. Cokolwiek co robisz mechanicznie codziennie.


Odpowiedz
Wpisy: 498
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Interesujące, że tu mówimy o kotwicy jako o metodzie zapamiętania o medytacji, a wcześniej w wątku była mowa o kotwicy jako o elemencie samej medytacji. Trochę mi to miesza pojęcia - czy to przypadkowe, że słowo 'kotwica' pojawia się w obu kontekstach, czy to jakoś połączone?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@komecik)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 297

@Czeremcha Dobre spostrzeżenie. To nie przypadek, ale też nie jest to głęboko powiązane w sensie technicznym. Kotwica behawioralna to po prostu trigger, wyzwalacz. Kotwica somatyczna w medytacji to punkt skupienia uwagi. Podobna metafora, trochę inne zastosowanie.


Odpowiedz
Wpisy: 429
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wracając do tego co Bursztynka pytała wcześniej o czas - ja myślę że problemem nie jest samo czekanie, tylko to że Bursztynka oczekuje jakiegoś wyraźnego sygnału że 'teraz zadziałało'. A to raczej jest stopniowe. Bursztynka, czy cokolwiek się zmieniło od kiedy zaczęłaś, nawet jeśli mało?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bursztynka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 227

@Sliwka No... może trochę. Chyba rzadziej mi się zdarza że wracam do domu i w ogóle nie wiem co robiłam przez pół dnia. Ale nie jestem pewna czy to przez medytację czy przez coś innego.


Odpowiedz
Wpisy: 945
Rozpoczynający temat
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

To co opisujesz, to jest właśnie efekt zakotwiczania. Większa obecność w ciągu dnia, nie tylko podczas sesji. Nie musisz wiedzieć na pewno skąd to przyszło, ważne że to zauważasz.


Odpowiedz
Wpisy: 261
(@madzialena90)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ale czy to nie jest tak, że każdą zmianę można przypisać medytacji jeśli chce się ją przypisać? Mam na myśli, że sama obserwacja siebie już coś zmienia, niekoniecznie technika.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@komecik)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 297

@Madzialena90 Tak, to prawda. Ale czy to problem? Jeśli sama obserwacja działa, to jest to właśnie mechanizm uważności. Nie trzeba rozdzielać techniki od obserwacji, bo obserwacja jest częścią techniki.


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@dzidka85)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest pięknie powiedziane, że obserwacja jest częścią techniki. Nigdy tak na to nie patrzyłam. Komecik, a czy to znaczy że nawet jak ktoś nie siedzi i nie medytuje, tylko po prostu zaczyna się bardziej obserwować w ciągu dnia, to już jest jakaś forma tej zakotwiczającej?


Odpowiedz
Wpisy: 297
(@komecik)
Połączone: 8 miesięcy temu

Tak, Dzidka, właśnie o to chodzi. To jest mindfulness w czystej postaci, bez poduszki i bez timera. Sama obserwacja w ciągu dnia jest pełnoprawną praktyką. Pytanie do ciebie - co konkretnie chciałabyś zacząć obserwować? Bo to nie musi być wszystko naraz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dzidka85)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 200

@Komecik O, to super że tak mówisz! Nie wiem, chyba coś prostego... oddech? Ale właśnie nie wiem czy powinnam skupiać się na oddechu cały czas, bo wtedy zaczynam dziwnie oddychać, jakby mimowolnie.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@mlecznia)
Połączone: 1 rok temu

Dzidka, ja miałam dokładnie ten sam problem. Jak skupię się na oddechu to od razu zaczynam nim sterować i to już nie jest obserwacja, tylko kontrola. Czy ktoś wie jak to rozdzielić?


Odpowiedz
Wpisy: 945
Rozpoczynający temat
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest bardzo częste na początku. Oddech to jedyna funkcja autonomiczna, którą możemy świadomie przejąć, więc uwaga automatycznie zmienia jego rytm. Dlatego część technik zakotwiczających właśnie dlatego używa stóp albo kontaktu z podłożem - tam nie ma tej pętli.


Odpowiedz
Wpisy: 227
(@bursztynka)
Połączone: 5 miesięcy temu

A skoro mówicie o stopach, to chcę wrócić do czegoś z początku rozmowy. Stefcia mówiła że czuła stopy na podłodze bez żadnej decyzji. Ja jak próbuję poczuć stopy, to muszę się naprawdę bardzo koncentrować i po chwili mi uwaga ucieka. To znaczy że robię coś źle?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 429

@Bursztynka Mnie też uciekała i długo myślałam że to mój problem. Ale potem ktoś mi powiedział że właśnie ten moment kiedy zauważasz że uwaga uciekła, to jest medytacja. Nie skupienie, tylko to zauważenie. Czy tobie to brzmi inaczej niż to co robisz?


Odpowiedz
(@bursztynka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 227

@Sliwka Hmm. Trochę inaczej tak. Ja chyba myślałam że jak uwaga ucieknie to przegrałam tę rundę.


Odpowiedz
Wpisy: 498
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Ciekawe że mówimy o przegranej i wygranej w kontekście medytacji. Czy to nie jest trochę sprzeczne z samą ideą? Mam na myśli, że jeśli podchodzisz do tego jak do zadania do zaliczenia, to czy w ogóle możesz być 'tu i teraz'?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@madzialena90)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 261

@Czeremcha Ale czy to nie jest naturalne, że mamy takie myślenie? Skoro całe życie nas uczono że coś robimy dobrze albo źle, to trudno to wyłączyć przy medytacji. To nie znaczy że ktoś podchodzi do tego w złej wierze.


Odpowiedz
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 498

@Madzialena90 Nie mówię że w złej wierze. Bardziej zastanawiam się czy ta struktura oceniania samej siebie nie utrudnia właśnie tego zakotwiczenia. Bo jak siedzę i myślę 'czy dobrze mi idzie', to chyba nie jestem w teraźniejszości, tylko w ocenie.


Odpowiedz
Wpisy: 297
(@komecik)
Połączone: 8 miesięcy temu

To jest bardzo trafna obserwacja, Czeremcha. I to jest jeden z paradoksów tej praktyki - ocenianie postępów jest samo w sobie wyjściem z uważności. Ale z drugiej strony pewien poziom refleksji jest potrzebny, żeby wiedzieć czy cokolwiek się zmienia. Skąd ta granica? Szczerze - nie ma jednoznacznej odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@helenka51)
Połączone: 3 miesiące temu

A ja mam talkei pyttanie, bo mi sie krecui w glowie - czy jezeli podczas medytacji zasniam, to znaczy ze cos robie zle? Bo mi sie to czesto zdarza jak lezie.


Odpowiedz
Wpisy: 945
Rozpoczynający temat
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Helenka, zasypianie to klasyka. Znaczy zazwyczaj jedno z dwóch: albo naprawdę jesteś zmęczona i ciało to wychwytuje, albo pozycja leżąca wysyła sygnał że czas spać. Spróbuj siadać chociażby z plecami opartymi o ścianę. Nie chodzi o rygor, tylko o to żeby ciało miało inny sygnał.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@helenka51)
Połączone: 3 miesiące temu

O, dziekuje! A czy moge siedziec na kanapie czy to musu byc podloga?


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@dzidka85)
Połączone: 2 miesiące temu

Helenka, ja zawsze siedzę na kanapie i jakoś mi to nie przeszkadza 🙂 Nie sądzę żeby podłoga była wymagana, to nie jest chyba reguła. Chociaż nie wiem, może ktoś mądrzejszy się wypowie.


Odpowiedz
Wpisy: 652
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Podłoga nie jest wymagana w żadnej technice zakotwiczającej, o której tu mowa. Ważniejszy jest kontakt ze stabilną powierzchnią - żeby ciało miało punkt odniesienia. Kanapa jest okej, o ile nie zanurza się tak że tracisz czucie podparcia. Swoją drogą, to 'czucie podparcia' to jest właśnie ta kotwica somatyczna.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@mlecznia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Berkana O, to teraz rozumiem po co w ogóle jest ta kotwica. Wcześniej myślałam że to trochę mechaniczne, ale jak to ujęłaś - że ciało potrzebuje punktu odniesienia - to nagle ma sens. Czy to jest ten sam mechanizm co uziemienie, o którym się mówi w bioenergii?


Odpowiedz
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 429

@Mlecznia, z bioenergii perspektywy to bym powiedziała że jest podobieństwo, ale to inne poziomy. Uziemienie energetyczne dotyczy połączenia z polem, a kotwica somatyczna to raczej praca z układem nerwowym. Chociaż w praktyce efekt może być zbliżony - spokój, zakorzenienie. Nie wiem czy to dobrze że łączę te dwa, może Komecik albo Stefcia mają lepsze słowa na to.


Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Sliwka, myślę że masz rację że to różne warstwy. Ja nie rozdzielam ich tak ostro w swojej praktyce, bo jedno może wspierać drugie. Ale na forum lepiej może nie mieszać tych pojęć jeśli ktoś dopiero zaczyna, bo potem człowiek nie wie czego szuka ani co ćwiczy.


Odpowiedz
Wpisy: 261
(@madzialena90)
Połączone: 1 miesiąc temu

Właśnie, bo ja czytam ten wątek od początku i ciągle próbuję zrozumieć - medytacja zakotwiczająca to jest coś konkretnego, jakiś ustalony protokół, czy każdy robi to inaczej i po prostu nadaje tej samej nazwie? Bo z tego co czytam, każdy opisuje coś trochę innego.


Odpowiedz
Wpisy: 945
Rozpoczynający temat
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Madzialena, to naprawdę dobre pytanie i trochę się cieszę, że je zadałaś, bo rzeczywiście przez cały wątek każdy mówi coś trochę innego. Medytacja zakotwiczająca nie jest jednym protokołem - to raczej rodzina technik, które łączy jeden cel: dać umysłowi konkretny, fizyczny punkt skupienia zamiast abstraktu. Ktoś używa stóp, ktoś oddechu, ktoś kontaktu pleców z krzesłem. Sama nazwa jest bardziej opisem funkcji niż jednej metody. Czy to odpowiada na twoje pytanie, czy szłaś w inną stronę?


Odpowiedz
Wpisy: 261
(@madzialena90)
Połączone: 1 miesiąc temu

No właśnie, chodzi mi o to - skoro każdy robi to inaczej, to jak rozróżnić medytację zakotwiczającą od zwykłej medytacji uważności? Bo z tego co opisujesz, to każda medytacja ma jakiś punkt skupienia. Gdzie jest ta granica?


Odpowiedz
Wpisy: 297
(@komecik)
Połączone: 8 miesięcy temu

To pytanie Madzialeny mnie trochę zatrzymało. Bo rzeczywiście - jak myślę o tym, co robię od lat, to nie zawsze mogę wskazać co jest 'zakotwiczające' a co 'zwykłe'. Może ta granica jest płynna? Albo w ogóle jej nie ma i to kwestia intencji, a nie techniki?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 498

@Komecik Ale jeśli to kwestia intencji, to co to w ogóle oznacza w praktyce? Że mam przed medytacją powiedzieć sobie 'teraz się zakotwiczam' i to robi różnicę? To brzmi dla mnie trochę jak magia słów, szczerze mówiąc.


Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Czeremcha, nie do końca chodzi o słowa. Intencja tutaj to raczej kierunek uwagi - czy aktywnie szukasz punktu, który trzyma cię w teraźniejszości, czy obserwujesz cokolwiek się pojawia. To faktycznie różne tryby. W pierwszym jesteś jakby zaczepiona, w drugim dryfujesz z prądem. Obu można się nauczyć, ale działają inaczej na układ nerwowy.


Odpowiedz
Wpisy: 227
(@bursztynka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dobra, ale ja mam bardzo konkretny problem i chciałabym zapytać czy ktoś miał podobnie - u mnie jest tak że zakotwiczam się, czuję stopy, okej, ale po może minucie albo dwóch zaczynam myśleć o tym, że czuję stopy. I to już jest myślenie, nie czucie. I nie wiem jak z tego wyjść.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 429

@Bursztynka O, to jest naprawdę precyzyjna obserwacja. Ja miałam dokładnie to samo i długo nie umiałam tego nazwać. Jak potem trafiłam na pojęcie 'meta-uwagi' to poczułam że wreszcie ktoś wie o czym mówię. Tylko że nie pamiętam już co mi wtedy faktycznie pomogło. Stefcia, ty coś o tym mówisz?


Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Sliwka, Bursztynka - tak, to klasyczne wpadnięcie w pętlę obserwowania obserwacji. Jedno z rozwiązań to zmiana bodźca - jak zauważasz że myślisz zamiast czuć, po prostu mocniej naciskasz stopą na podłogę. Fizyczny impuls przerywa pętlę myślową. Ale szczerze, to nie działa u wszystkich tak samo i zależy od dnia.


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@dzidka85)
Połączone: 2 miesiące temu

Czy to nie jest trochę tak jak z patrzeniem na słowo i nagle przestajesz je rozumieć? Jak wpatrujesz się za długo to litery się robią dziwne. Chyba mam na myśli że nadmierna koncentracja niszczy samo skupienie. Ale nie wiem czy to ta sama zasada co w medytacji, może głupio porównuję.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mlecznia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Dzidka85 Nie, to nie jest głupie! Ja też miałam ten obrazek w głowie. Jak za dużo myślę o tym że oddycham, to zaczynam oddychać dziwnie. Może to ten sam mechanizm? Chciałam się zapytać, czy to znaczy że medytacja zakotwiczająca w ogóle nie powinna wymagać aktywnego myślenia, tylko samo bycie?


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@helenka51)
Połączone: 3 miesiące temu

A ja chciam zapytac bo nie do konca rozumiem - jak sie zakotwiczam i czuje stopy, to czy mam tez rownozesnie myslec o czymkolwiek innym czy mam byc kompletnie cicho w glowie? Bo u mnie nigdy nie jest cicho i sie martwie ze to blad.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@komecik)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 297

@Helenka51 Myśl o tym tak - kotwica nie jest po to żeby zatrzymać myśli, tylko żeby mieć dokąd wracać kiedy myśli się pojawią. Bo zawsze się pojawią. U mnie też przez długi czas nie było cicho i szczerze nie wiem czy kiedykolwiek jest 'kompletnie cicho'. Może ktoś miał choć raz taki stan i może powiedzieć jak to jest?


Odpowiedz
Wpisy: 261
(@madzialena90)
Połączone: 1 miesiąc temu

Czekajcie, bo Komecik zadała pytanie które mnie też bardzo ciekawi. Bo ja zawsze zakładałam że celem jest właśnie ta cisza i jak jej nie ma, to coś jest nie tak. A teraz słyszę że kotwica to punkt powrotu, nie brama do ciszy. Czy to znaczy że cisza w ogóle nie jest celem tej techniki?


Odpowiedz
Strona 4 / 4
Udostępnij: