Właśnie, ja na początku tez miałam te nagrania i dzięki temu w ogóle byłam w stanie usiąść spokojnie przez 10 minut. Bez tego bym pewnie rzuciła po tygodniu. Wiec moze ta droga przez nagranie nie jest taka zła? Jakim inaczej sie zaczyna jeśli się nie ma nagraania albo nauczyciela?
To jest właściwie pytanie do Zbych62 - co konkretnie proponujesz zamiast nagrania osobie która zaczyna i nie potrafi się skupić w ciszy? Bo krytyka jest prosta, ale co w zamian?
Kiedyś też ludzie nie mieli tylu bodźców co teraz i umysł nie był tak rozkojarzony od rana do wieczora. Porównanie trochę kuleje. Ale wróćmy do sedna - Hydromantka pytała o konkretne nagrania po polsku. Czy ktoś ma coś do polecenia zamiast dyskutować o tym czy w ogóle używać nagrań?
Skanowanie ciała przez nagranie to jest chyba najlepsza kombinacja na start, bo ktoś wyznacza tempo i ty nie musisz myśleć co dalej. Jak robisz sama to za szybko przeskakujesz albo zostajesz za długo w jednym miejscu i zamiast zasypiać to analizujesz każde doznanie z osobna.
Słuchajcie, a nikt nie wspomniał jeszcze o wizualizacji jako alternatywie dla oddechu i skanowania? Dla mnie to zadziałało o wiele lepiej - wyobrażam sobie konkretne miejsce, bardzo szczegółowo, kolory, dźwięki, temperaturę. Przy oddechu mam podobny problem co Gracja, ale wizualizacja zajmuje głowę na tyle że przestaję myśleć o myśleniu. Ktoś próbował czegoś takiego przed snem?
Dokładnie, przy wizualizacji mam wrażenie że mózg jest zajęty czymś konkretnym i nie ma przestrzeni na te wszystkie myśli z dnia. Ale mam pytanie do tych którzy to próbowali - czy lepiej wyobrażać sobie miejsce które się zna z rzeczywistości, czy kompletnie wymyślone? Bo mi osobiście lepiej działa to drugie, jakiś las którego nie ma, plaża bez konkretnej lokalizacji. Jak wyobrażam sobie miejsce które znam to zaczynam wspominać i to nie jest to samo.
właśnie i to jest pułapka - znane miejsce wciąga w narrację, a mózg przed snem lubi sobie puszczać takie retrospekcje. Wymyślone miejsce jest bardziej neutralne bo nie ma żadnych wspomnień do których możesz się przyczepić. Przynajmniej tak to rozumiem z własnego doświadczenia z wizualizacjami.
To co mówicie o wymyślonych miejscach ma sens, ale chcę dodać jeden szczegół który moim zdaniem robi różnicę - poziom szczegółowości. Jeśli wizualizacja jest zbyt ogólna, jak 'jakiś las', to umysł zaczyna ją uzupełniać i znowu wchodzisz w tryb aktywnego myślenia. Jeśli jest bardzo konkretna - faktura kory drzewa, temperatura powietrza, jak ugina się trawa pod nogami - to mózg jest zajęty odbiorem, a nie tworzeniem. Czy próbowałaś tak szczegółowo, Rusalka?
Ciekawe że wracamy do zmysłów, bo skanowanie ciała też tak naprawdę opiera się na tym samym mechanizmie - skupienie uwagi na konkretnym doznaniu zmysłowym. Różnica jest taka że skanowanie używa doznań wewnętrznych, a wizualizacja zewnętrznych. Zastanawiam się czy ktoś próbował łączyć oba - na przykład zacząć od skanowania a skończyć na wizualizacji kiedy ciało już jest rozluźnione.
Wróćmy na chwilę do mojego pytania o nagrania po polsku, bo trochę zgubiłam ten wątek. Czy ktoś ma jakieś konkretne propozycje? Pytam bo naprawdę szukałam i albo jakość dźwięku jest fatalna, albo głos jest tak natrętnie spokojny że mnie drażni zamiast uspokajać. A przy skanowaniu ciała przez nagranie głos prowadzącego to chyba połowa sukcesu.
Ja używam jednej apliakcji - InsightTimer, tam są nagrania po polsku i można filtrować. Nie wszystkie są dobre ale parę znalazłam które mi pasują. Chodzi o to żeby po prostu posłuchac kilku i wybrać głos który ci 'leży'. To naprawde idywidualne, mnie na przykład nie działa żaden głos męski przed snem, muszą być kobieccy.
Wracając do tematu wizualizacji, bo to mnie bardziej interesuje niż dyskusja o telefonach - czy ktoś wie dlaczego właściwie wizualizacja pomaga zasnąć? Pytam bo rozumiem że zajmuje umysł, ale czy nie powinna go raczej pobudzać, skoro zmuszamy mózg do aktywnej pracy wyobraźni?
Dokładnie to, wizualizacja to bardziej odtwarzanie niż tworzenie, kiedy jest dobrze robiona. Przynajmniej w tym kontekście przed snem. Runomira, czy próbowałaś kiedyś jakiejś wizualizacji przed snem czy to tylko teortyczne pytanie?
Dobra ale jak ćwiczyć tę wyobraźnię jeśli się jej nie ma? Czy to w ogóle możliwe do rozwinięcia czy jedni mają a drudzy nie i tyle?
Ciekawe czy ktoś próbował zamiast miejsca wyobrażać sobie jakiś przedmiot - prosty, statyczny, bez żadnego kontekstu emocjonalnego. Jeden kamień, jedna świeca. Bez narracji, bez wspomnień. Pytam bo wydaje mi się że to mogłoby być gdzieś pomiędzy - łatwiejsze do 'zobaczenia' niż abstrakcyjny las, a jednocześnie nie wciąga w skojarzenia jak własne mieszkanie.
Wchodzę trochę od tyłu w ten wątek o aphantazji i wyobraźni - Glifmistrz, zanim zaczniesz ćwiczyć wizualizacje do snu, zastanów się czy w ogóle masz problem z zasypianiem czy to bardziej teoretyczne zainteresowanie. Bo jeśli faktycznie masz problem ze snem, to wizualizacja może nie być najlepszym wejściem - lepiej zacząć od czegoś prostszego.
Dwa godziny to naprawde długo, rozumiem to uczucie. Ja miałam podobnie przez jakiś czas i pomagało mi coś bardzo banalnego - po prostu skupianie się na dźwiękach z zewnątrz. Nie na ciszy, nie na własnym oddechu, tylko na tym co słyszę za oknem. Dla mnie to było łatwiejsze niż cokolwiek innego.
To co Bozenka opisuje to jest właściwie podstawa mindfulness - obserwacja bez oceniania i bez przyklejania etykietek. To działa z dźwiękami, z odczuciami ciała, z myślami. Pytanie do Glifmistrza - czy próbowałeś kiedyś samego oddechu bez żadnych dodatków, tylko obserwacja jak powietrze wchodzi i wychodzi?
Wracam po chwili bo mi zginął wątek o nagraniach - Andromedkaa, mówiłaś o InsightTimer, ale czy te polskie nagrania są tam w darmowej wersji czy tylko w płatnej? Bo pamiętam że część rzeczy jest za paywallem.
Czytam was od dłuższego czasu i mam pytanie do Glifmistrza - jak wygląda ta sytuacja z tymi 2 godzinami, masz jakieś myśli które nie dają spokoju czy po prostu nie możesz zasnąć fizycznie? Pytam bo u mnie problem był właśnie z myślami i wtedy dopiero zaczęłam szukać technik, może byś nam powiedział więcej bo to może zmienić to co komu polecać.
Liczenie to klasyk i naprawdę działa u wielu ludzi, ale właśnie przy tym carousel myśli jest jeden haczyk - jak zgubisz liczenie, to natychmiast wracają myśli i zaczynasz od nowa, i to może samo w sobie być frustrujące. Glifmistrzu, czy ta frustracja też ci się zdarza przy próbach medytacji?
Przyznam że mi też długo zajęło żeby to poczuć, o czym Zaklinacz pisze. Rozumiem intelektualnie ale w środku nocy jak już leżę i mi nie wychodzi, to teoria idzie w kąt. U mnie pomogło jak przestałam ćwiczyć to po raz pierwszy przy zasypianiu - najpierw robiłam to w ciągu dnia kiedy nie byłam zmęczona i zdenerwowana, żeby trochę 'zakodować' ten mechanizm.
Też chciałam dorzucić do tego co Glifmistrz opisuje, bo ja miałam dokładnie ten sam problem z tymi powracającymi myślami. I wiecie co mi pomogło? Zapisywanie. Przed snem, nie w trakcie - wszystko co mam w głowie, lista rzeczy do zrobienia, problemy, cokolwiek. Jakby mózg dopiero wtedy 'wiedział' że to jest zapamiętane i może odpuścić.
To co Bozenka opisuje ma nawet swoją nazwę chyba - 'brain dump' przed snem. Czytałem że działa właśnie dlatego że przenosi obciążenie poza głowę. Pytanie do Glifmistrza - te myśli to są konkretne rzeczy do zrobienia, czyli lista zadań, czy raczej przeżuwanie sytuacji emocjonalnych?
Skan ciała to pierwsza technika przy której mi faktycznie wyszło zasnąć i mam pytanie do Czarownicy - czy u ciebie też zdarza się że gdzieś w połowie 'wypadasz' i nie pamiętasz dalszej części? Bo mnie się to regularnie przydarza i nie wiem czy to jest dobre (zasnęłam) czy złe (zgubiłam technikę).
Właśnie, skan mi też działa lepiej niż samo liczenie. I wracając do Glifmistrza - przy tych pętlach emocjonalnych mam wrażenie że właśnie skupienie na ciele fizycznie 'wyciąga' uwagę z głowy. Jakby nie można było być jednocześnie w pełni w myślach i w pełni w czuciu nóg. Nie wiem czy to ma naukowe uzasadnienie ale u mnie tak to czuję.
Dobra, spróbuję tego skanu. Ale mam jedno pytanie do Czarownicy - co jak przy którymś miejscu ciała zamiast poczuć relaks, to zaczynam myśleć o tym miejscu? Jak mam napięte barki to nagle wchodzę w analizowanie 'o mam napięte barki, pewnie przez stres, a skąd ten stres, no właśnie...' i znowu pętla.
